Dzisiaj u nas Wielki Dzień 🙂 Wszyscy wiecie, że podróżujemy z dziećmi niemal od zawsze! Maks miał 3 tygodnie, gdy jechaliśmy z nim do Kazimierza, Jagoda skończone 2, gdy ruszyliśmy do Zakopanego. Maks w wieku 2,5 miesiąca wyruszył w miesięczną podróż samochodową po Europie, Jagódka nie mając jeszcze 3 miesięcy skończonych, poleciała na prawie miesiąc do Tajlandii. Były podróże samolotem, pociągiem, promem, łódką, samochodem i kamperem.
Czasem się rozdzielaliśmy – jechaliśmy we dwoje bez dzieci albo jechaliśmy tylko z Jagódką, bo Maks nie chciał opuszczać treningu czy urodzin kolegi z przedszkola. Chyba tylko raz Maks pojechał gdzieś z Łukaszem, a beze mnie. Była za to z nimi babcia. Teraz jednak pora na coś zupełnie nowego!
Podróż Tata i Syn. Mało tego: podróż Ojcowie i Synowie! 🙂 4 Ojców i 4 Synów. A do tego kampery, Szwecja, kemping, łowienie ryb! Brzmi jak przygoda, co? 🙂 Zastanawiam się, kto jest bardziej podekscytowany? Mali czy duzi? Wyjazd to pomysł Łukasza. Założenie było teoretycznie proste, ale jak się okazało, zebranie ekipy wcale nie było tak łatwe jak myślał. Od początku miała być to męska przygoda, więc w grę wchodzili tylko koledzy mający synów. Dodatkowo synów na tyle już dużych i ogarniętych, by opieka nad nimi nie utrudniała podróży, by maluchy nie tęskniły zbyt za mamą. Trzeba było zebrać ekipę chętną do podróżowania kamperem. Dwie drużyny były od razu gotowe – Łukasz i Maks oraz Artur i Franek, którzy byli z nami na kamperach w sierpniu zeszłego roku. To chyba najlepszy znak, że chłopaków zachwyciło podróżowanie kamperem! Dwie kolejne drużyny Łukasz znalazł – częściowo w Warszawie, częściowo w… Częstochowie 😉
Dzisiaj rano odbierają kampery od CordiGo, z którym podróżowaliśmy w sierpniu do Szwecji i Norwegii. Pakują manatki (oki, trochę im pomogę!), śmigają do Gdyni, a wieczorem wsiadają na promo do Karlskrony. Coś czuję, że mali oszaleją z radości już na promie! 🙂 Potem będą pewnie piękne szwedzkie krajobrazy, wędki, łowienie ryb, grillowanie, piłka i cała masa innych męskich spraw… 😉 A my z Jagódką mamy babski przedłużony weekend! 😉
Kto chętny na relację z męskiej wyprawy na Facebooku? 🙂 A może Maksa uczynić odpowiedzialnym za nagrywanie instastories z wyjazdu? 🙂 (kto oglądał jego filmiki z Wietnamu, ten wie, że chłopak zdolności ma ;))). Dajcie też znać, jak to u Was jest / było? Czy Wasi czasem wybywają na męskie wyprawy? A może jeżdżą właśnie w składzie Ojcowie i Córki? 🙂 A może nie jeżdżą, bo uważacie, że sobie nie poradzą, nie będą się myć przez 5 dni, jeść cały czas jajecznicę i kiełbasę z grilla i korzystać z wolności??? ;)))) Dajcie znać!




7 Comments
Magda
Moi Panowie jeżdżą na męskie wyjazdy co roku od 3 lat, czyli kiedy synek miał 3 latka. Pierwszy był dla mnie strasznie stresujący, ale pomyślałam że przecież Tata kocha go tak samo i chyba nie pozwoli na to żeby stała mu sie krzywda ? U nas co prawda jeżdżą bliżej bo na Mazury, ale też łowią ryby, pływają na kajakach, grają w piłkę, jeżdżą na rowerach. Uważam że taki czas dla ojca i syna jest bardzo ważny dla budowania więzi. Poza tym to świetne wspomnienia, przygody których nigdy nie przeżyje się z mamą ?
Dobra Fanfikcja
To chyba zależy też od mamy ;). Ja jako dziecko zdecydowanie miałam “chłopski” charakter, bawiłam się samochodami, w bazy, w wojny, w piratów, strzelanie z łuku, łowienie ryb, więc i z synkiem bym potrafiła stworzyć typowe “męskie” przygody 😉
Natalia
Dokładnie 🙂 No i brawa dla Taty! 🙂 Mam wątpliwość, czy Łukasz by zabrał 3-letniego Maksa ;))) Jakoś wtedy takiego pomysłu nie było, więc pewnie jednak trochę się malucha obawiał ;))) Może zabierze 3-letnią Jagodą na wyjazd Ojciec i Córka ;)) chociaż na razie Jagódka jest w tak mocnej fazie Mama, że byłoby ciężko ;)) PS. kajaki super pomysł 🙂
Dobra Fanfikcja
Nie pomagaj w pakowaniu! Jak męska wyprawa, to niech sobie sami radzą! 😉
Natalia
Taki miałam plan ;)) ale oczywiście przed wyjściem było: a gdzie moje buty??? A pościel nam dałaś??? A szczoteczki do zębów??? itd ;))) podejrzewam, że i tak nie wszystko wzięli, ale najwyżej opuszczą szwedzką dzicz i ruszą do sklepu ;))
Gabrysi i Adasia Podróże
Moj maz wyjechal z corka i babcia na tydzien do Tyrolu, kiedy Gabrysia miala 3 latka. Dali rade, chociaz musze przyznac, ze na dzien dobry musialam dziecko wsadzic do wanny 😀
A po powrocie nawet opisal wszystko na blogu i to w 2 jezykach 🙂
http://www.gabrysiowepodroze.com/
Natalia
:))) super :))) moi już wrócili, ale jeszcze ich nie widziałam, bo my teraz na dwa dni we Wrocławiu w babskim składzie 🙂 mam nadzieję, że się wyszorują po pobycie w kamperach ;)))
z 3latką – odważny Tata!!!:)