Po wielu wyprawach w kwietniu i na początku maja postanowiliśmy trochę odpocząć i nacieszyć się lokalnymi urokami. Długi weekend czerwcowy zaplanowaliśmy zatem na Mazurach – przemawiał za tym jeszcze jeden silny argument – podróżowali z nami znajomi z 5-mięcznym maluszkiem! Ulokowaliśmy się zatem w Worytach w okolicy Gietrzwałdu, 17 km od Olsztyna i ruszyliśmy poznawać okolicę rowerowo, spacerowo i kulinarnie 🙂
Zaczynam od punktu obowiązkowego KAŻDEJ wyprawy w okolice Olsztyna, czyli Karczmy Warmińskiej.
W Karczmie już kiedyś byliśmy – jeszcze przed blogiem i przed Maksem, który wówczas posłusznie siedział w brzuchu. Ówczesne ciążowe zamiłowanie do jedzenia dodatkowo podkoloryzowało wspomnienia i tym bardziej sprawiło, że teraz tylko czekałam na wizytę w Karczmie..
Dlaczego Karczma Warmińska to punkt obowiązkowy? Zarówno z uwagi na pyszne, regionalne jedzenie, starodawny wystrój, jak i na liczne nagrody, które potwierdzają wyjątkowy status tego miejsca – chociażby za “pierogi z rybą sielawą z kaszą jęczmienną”. Gdy dotarliśmy do Karczmy, ucieszyłam się jeszcze bardziej! Wiemy już, że gdy jesteśmy z Maksem, patrzymy na niemal każde miejsce pod kątem atrakcji dla niego, które są równoznaczne za spokojnym zjedzeniem obiadu przez nas 🙂 Tutaj wiedziałam, że dobrze trafiłam: stoliki na dworze, spory dziedziniec, zabawki, samochodzik i inne atrakcje…
W miłych, pradawnych okolicznościach czas zamawiać smakołyki! Kuchnia, jak głosi strona www Karczmy, jest “niewyszukana i autentyczna”. Taką bardzo lubimy! Dominują tradycyjne polskie, a zwłaszcza warmińskie potrawy. By spróbować jak najwięcej, warto wybrać dwie “michy”: Michę Karczmarza i Michę Mnicha. Zestaw niewątpliwie na minimum 4 osoby 🙂
Micha Karczmarza (80 zł) zawiera: pierogi z mięsem, pierogi ruskie, pierogi z kapustą i grzybami (moje ulubione! pyszne!) i dzyndzałki (czyli malutkie, okrągłe pierożki z mięsem wołowym i czosnkiem). Dodatkowo kiszkę ziemniaczaną podawana z żurawiną (zaskoczenie!), babkę ziemniaczaną (przepyszna!) i pyzę z mięsem. Potrawy mocno ziemniaczane nie tylko smakują, ale też przypominają Suwalszczyznę, a zwłaszcza ukochane Żegary i Sejny. Jest pysznie! Zwłaszcza, gdy do tego dodamy piwko z sokiem…
By się nie “zapchać” ziemniakami i mąką, bierzemy też drugą michę! Pamiętajcie, że podróżujemy ze znajomymi – nie zjadamy tych wielkich potraw sami 😉
Micha Mnicha (ok. 90 zł) to idealne wyjście dla mięsożerców (a jeden na pewno był w naszym gronie!:)). Czego my tu nie znajdziemy? Karkówka, boczek, kotlety mielone, kurczak, golonka, żeberka, kiełbasa..Z dodatków: kapusta kiszona, kapusta z grochem, kapusta ze śliwką, świeżynka, pieczone ziemniaczki (ulubione Maksa!) i golce warmińskie – tzw. takie ziemniaczane kluseczki, opisane w menu jako kluseczki z deseczki. Pomimo naszych utyskiwań “Jak dużo, jak my to zjemy?!”, obie michy całkiem szybko wyparowały… To najlepszy znak, że wszystko było pyszne 🙂
Jeśli nie chcecie decydować się na michę i próbować różności, w karcie znajdziemy również inne ciekawostki na czele z kwaśniakiem mazurskim, czerniną z golcami czy sandaczem w sosie kurkowym. Dla tradycjonalistów znajdzie się i rosół, i żurek, i schabowy. A dla “rybożerców” – półmisek rybaka z sandaczem, okoniem i sielawą w roli głównej.
Jedyne, czego mi brakowało to dania dziecięce, ale jakoś daliśmy radę – pieczone ziemniaki, kiełbaska z grilla, kurczak + pyza podpasowały Maksowi niemniej niż miejscowe samochodziki 🙂
To jak, kto zgłodniał i ma ochotę na golce lub babkę ziemniaczaną? 🙂











5 Comments
krzysztof
pudło, ta karczma ma niewiele wspólnego z prawdziwa kuchnia warmińską, a słynne dzydzałki to kpina z historii warmińskiej kuchnii, ani nazwa, ani taka potrawa nigdy u nas nie występowała
tasteaway
W takim razie proponuję podzielić się tą opinią z Karczmą Warmińską – ja z natury z tych ufnych: jeśli piszą, że serwują kuchnię regionalną i autentyczną, to ja im wierzę… Jeśli to oszustwo, to wielka przykrość 🙁
krzysztof
to niestety nie jest wyjątek, na Warmii jest cykliczna impreza, gdzie serwowane są pierogi, wg organizatorów “pierogi warmińskie” które w rzeczywistości pochodzą z tradycji kulinarnych dzisiejszej Lubelszczyzny. A zwracanie uwagi na takie przekłamania, fałszerstwa czy wręcz złodziejstwa nie ma najmniejszego sensu-w wykazie potraw regionalnych prowadzonych przez Min. Rolnictwa jest zgłoszony przez Urząd Marszałkowski w Olsztynie m.in sękacz czy sok z buraków cukrowych-produkty charakterystyczne dla kuchni naszych sąsiadów-Podlasie czy Kujaw. Do niedawna figurował tam też produkt nazwany przez UM w Olsztynie zsiadłym mlekiem-jako sposób otrzymywania wskazano m.in dodawanie do mleka ołowiu-sądzi Pani ze z takimi fachowcami jest sens dyskutowania????
tasteaway
W takim razie ciężko winić faktycznie Karczmę za takie podejście.. z jednej strony to przykre, z drugiej może ma jakieś plusy? pomimo, że danie nie jest daniem tradycyjnym danego regionu, to jednak jest daniem tradycyjnym gdzieś w Polsce.. może lepiej, żebyśmy pamiętali o tych potrawach, nawet “myląc” region, niż w ogóle przerzucili się na pizzę i sushi? Pozdrawiam serdecznie, Natalia