Do podróży z dzieciakami zachęcamy Was nieustannie. Nieustannie też podróżujemy ze swoimi.. zaczynaliśmy wcześnie i całkiem spontanicznie. Maks pojawił się w naszym wspólnym życiu wcześnie.. chcieliśmy podróżować, poznawać świat. Nie było wyjścia! Zapakowaliśmy walizki i gdy miał 3 tygodnie ruszyliśmy na pierwszy wspólny wypad w Polsce, gdy miał 2,5 miesiąca w podróż po Europie, a gdy miał pół roku, przemierzaliśmy samochodem Meksyk… Od ponad 3 lat podróżujemy z dwójką. Przestać nie zamierzamy. Nadal zamierzamy Was zachęcać! Nadal uwielbiamy wspólne podróże, ale… jesteśmy ludźmi, jesteśmy rodzicami i jak wszyscy czasem mamy dość, zwłaszcza takich sytuacji 😉
Dzisiaj lista moich ulubionych występów i numerów naszych dzieci. Po dniu, w którym nagromadzenie poniższych sytuacji osiąga niebezpieczny poziom, zwykle leżę bez życia na łóżku i czekam na zbawienie. Albo wizualizuję sobie kolejną podróż… TYLKO WE DWOJE!:) Obowiązkowo TYLKO WE DWOJE i JAK NAJSZYBCIEJ!
Dajcie znać, ile z tych sytuacji dobrze znacie ze swoich bliższych i dalszych podróży!!!:) PS. Potraktujcie to jak quiz – jeśli dużo tych sytuacji znacie, wniosek jest jeden: pora na wyjazd we dwoje! 🙂
1)”MAMO SIKU!!!!”… GDY WŁAŚNIE RUSZYŁEŚ W TRASĘ, 3 MINUTY PO UPRZEJMYM PYTANIU „Kochanie, może pójdziemy do łazienki?”
Klasyk u moich dzieci. U obojga. Pytanie kontrolne zadaję niemal zawsze. Przed wyjściem z domu, przed wyjazdem w trasę, przed opuszczeniem restauracji i dalszym spacerem lub dalszą drogą samochodem. Przed wejściem do muzeum i do sali zabaw. Dopytuję: czy chcesz? Czy na pewno nie? A może jednak? Chyba nawet nie policzę, ile było takich sytuacji – dopiero ruszyliśmy, a tam z tylnego siedzenia: „Mamo, siku! Czy możemy się zatrzymać?”… Na spacerze? Podobnie! Wyszliśmy po 2 godzinnym obiedzie i milionie okazji na skorzystanie z miłej, czystej i przyjemnej toalety… i masz! Szukanie, kombinowanie, dopraszanie się, by wpuścili Cię z dzieckiem do toalety w kawiarni czy restauracji. Jeszcze lepiej w trasie.. ma autostradzie, gdy głosik z tyłu coraz głośnej jęczy, że już nie wytrzyma 😉 znacie?
2) MAMO, CHCĘ KUPĘ! – bardziej drastyczna wersja numer 1
Chyba nie muszę tego Wam tłumaczyć 😉 Zwykle ten problem jest większy niż numer 1. Numer 1 załatwisz w plenerze, zwłaszcza, gdy masz chłopca. Do numeru 2 przyda się jednak przyzwoita toaleta. I historia zaczyna się od początku 😉
3) Siku, nie wytrzymam już – gdy w samolocie właśnie trzeba zapiąć pasy, a Ty znów pytałaś o łazienkę 5 minut temu…
Nie wiadomo, co gorsze! Niby nie w trasie, toaleta jest, ale stewardessa wstać nie pozwala. Jak to wytłumaczyć maluchowi, ze toaleta jest, ale on nie może skorzystać??? Ryk prawie gwarantowany!
4) Mamo, bo on… Mamo, bo ona… aaaaaaa… 5 minut po otwarciu oczu!
Uroki podróży z dwójką czy trójką. Czasem tak pięknie się bawią, a Twoje serce topi się z radości, czułości i wzruszenia. Cudowne rodzeństwo! Jak wspaniale, że mają siebie. Jak cudownie, że razem podróżujemy – mają się z kim pobawić. Dobrze, że zdecydowaliśmy się na drugie dziecko.. Innym razem 3 minuty po otwarciu oczu przez oboje już jest awantura – zwykle powód rangi państwowej – Mamo, bo on… zabrał mi poduszkę, dostał więcej wody, pierwszy skorzystał z toalety, leży od strony okna, a przecież ona też chciała.. albo pierwszy oczy otworzył! Nigdy nie wiesz, co może wzniecić wielką awanturę. A Ty zamiast spokojnie rozpocząć dzień na wakacjach, zaczynasz od roli mediatora i rozdzielania walczących. Ciężko nawet zamknąć ich w innym pokoju, bo przecież w hotelu zwykle macie jeden. Na korytarz nie wyrzucisz, bo jeszcze wyeksmitują Was z hotelu. Może ewentualnie zamknąć towarzystwo w łazience???
5) Sos sojowy, czekolada, truskawki na świeżej koszulce, gdy jesteście w długiej podróży i właśnie mówiłaś: Uważaj, nie ubrudź się!
Chyba żadna z nas nie lubi, gdy zakłada swojemu kilkulatkowi czyste ubranie, a 30 minut później (lub 3 minuty później) ląduje na nim sos pomidorowy, kakao, maliny lub inne brudzące potrawy. U nas rządzi sos sojowy lub teriyaki (typowe dla małego fana sushi!) – ile to razy Maks je miał na bluzce??? Jagoda gustuje w bohomazach z sosu pomidorowego i kropelkach gorącej czekolady, najlepiej na jasno różowej bluzie. W Warszawie… do przeżycia, pomimo, że 3 komplety ciuchów ubrudzone w przedszkolu czasem mnie jednak dobijają 😉 (Was też?:)) W podróży robi się z tego nie lada problem, zwłaszcza, gdy się przemieszczacie, nie masz jednego hotelu, a pogoda na zewnątrz nie jest japońskim sierpniowym upałem. Nie ma to jak przyjemny zapach gnijących spodni suszących się od 4 dni 😉 PS. Dlatego kocham czarne sukienki i granatowe koszulki ;))
6) Drzemka o 19.00 – niezależnie czy w podróży czy nie – wiesz co to oznacza!
Nie trzeba tego tłumaczyć 😉 każdy rodzic zdaje sobie sprawę, ile w tym krótki „drzemka o 19.00” grozy… Ah, te dłuuugie wieczory! Te niekończące się przytulanki, 30 próśb o picie, 15 próśb o siku i 18 o cokolwiek tylko, by nie iść spać. W podróży mam wrażenie, że czasem takich sytuacji ciężko uniknąć. W naszym codziennym życiu tak planujemy dni, o 19.00 szans na drzemkę nie było.. W podróży czasem to się nie udaje… Za dużo się działo w porze drzemki i dziecko nie zasnęło, a o 18 lub 19.00 pada na twarz, nawet, gdy na siłę próbujesz je obudzić (nasz przypadek wczoraj – czego my nie robiliśmy z Maksem, by Jagoda nie zasnęła 5 minut przed dojściem na kolację ok. 19.00!!! – efekt: możecie zgadywać, o której udała się na nocny spoczynek i w jak świetnej formie byłam wtedy ja 😉
7) Nudzę się! – po 10 minutach na plaży, na którą tak bardzo chciał iść
Mój faworyt!!! Plaża, basen, plac zabaw, kuleczki i cała inna dziecięcych atrakcji. Planujesz, wiesz, że szczęśliwe będzie. Robisz to dla niego, nawet, jeśli sam za bardzo nie lubisz. Ale wierzysz w to, że to będzie wspaniały dzień – dziecko wreszcie szczęśliwe, bo przecież znudzone już zwiedzaniem, długimi spacerami, a tym bardziej kilometrami w samochodzie.. i nagle, po 10 minutach “ale mi się tu nudzi!”… Jak macie maluszka, to pewnie jeszcze tego nie znacie.. Ale od 7 latka czy 9 latka to usłyszeć? Duża szansa, że i Wam się dostanie 😉
8) Zakupoholizm w radykalnym stadium – nawet w aptece!
Od dawna wiem, że są miejsca, których lepiej unikać. Np. deptaki z milionem straganów, szczekającymi pieskami, różowymi jednorożcami, balonami, piłeczkami w przeróżnych kolorach, które są bardzo potrzebne. Są ulice, na które z dziećmi lepiej po prostu nie wchodzić… takie np. Krupówki w Zakopanem! Bój się Boga, nawet nie próbuj! Ale mały zakupoholik znajdziecie coś nawet w aptece… na pewno chociaż jakieś żelki z kolorowymi ludzikami na okładce się znajdą! Jeśli jest ich dwójka, nakręcają się nawzajem. Jesteście zgubieni!
9) Mamo, bo ona, Mamo bo on!!!! – gdy właśnie prowadzisz samochód w nocy, podczas ulewy lub śnieżycy
Od dziecięcych awantur pęka Ci głowa! Na pewno to znasz, jak masz więcej niż jedno dziecko i różnica wieku między nimi jest mniejsza niż… hmm.. nie wiem .. 20 lat? 🙂 Ja wierzyłam, że przy 5 latach różnicy będą żyć w zgodzie, ale nic z tego… zawsze jest powód do awantury! Czasem mam wrażenie, że głowa mi pęknie od wrzasków i Mamo, bo ona!! Dorzuć do tego trasę, ulewę lub śnieżycę i 5 godzin za kółkiem.. !! Jedna z najgorszych sytuacji dla kierowcy!!
10) Nie będę tego jadł o daniu, które zamówił 5 minut wcześniej
Nie chcę makaronu, chcę zupę! Nie chcę ryby, chcę kurczaka! I tak w kółko! I nagle, gdy już przychodzi, gdy zamówiłaś mu to, co chciał i zapłaciłaś za to 20 zł lub czasem 15 dolarów, słyszysz: ja jednak był wolał Twoje.. mogę??? Co robisz? Dostajesz szału czy grzecznie zjadasz porcję dla dziecka? 😉
11) Pan Foch
Pan Foch zjawia się czasem znienacka.. niby nic nie przeskrobałaś.. śniadanie tak jak lubią, basen, potem spacer. Obiad też smaczny, nawet na lody poszliście. I nagle.. foch!!! Bo … nie poszliśmy dziś na plażę / bo chciałem 2 kulki, a nie jedną / bo chciałem do innej lodziarni / bo chciałem kupić trzydziestą przytulankę / itd. itp. Znacie Pana Focha? Z nami czasem podróżuje..
12) Pani Nie wyspałam się
Ta Pani podróżuje z naszą córką, Jagodą. Może z Wami też? Gdy królowa się nie wyśpi, lepiej uważać. Wszystko na nie, wszystko źle. Nawet lody truskawkowe, obowiązkowo różowe, mogą ją zirytować 😉
13) Ja chcę siedzieć przy oknie! Ja też! A okno tylko jedno!
Logistyka, kto gdzie siedzi jest bardzo ważna! Kto koło mamy, kto koło taty, ale największy problem zaczyna się.. w samolocie!! Ja chcę siedzieć przy oknie, nie tym razem ja! Mamo! i ryk, a reszta pasażerów już szykuje się do pretensji, bo lecisz z dziećmi.. 😉 I znów negocjacje, kto, ile i kto kiedy.. Już czekam, kto pierwszy powie “Ja siedzę przy oknie” na kolejnym locie 😉
To teraz Wasza kolej 🙂 Ile z tych sytuacji znacie ze swoich podróży?? Jeśli powyżej 1/2 sytuacji jest Wam znanych, wniosek jest jeden – pora ruszyć na wypad we dwoje 😉
PS. dajcie znać, czym Was doprowadzają do szału Wasze dzieci:)
PS2. Ten post został napisany z przymrużeniem oka 🙂 Oczywiście żadna z irytujących sytuacji nie jest powodem, by z podróży z dziećmi rezygnować 🙂




16 Comments
Agata Smółko
No i masz mnie! Zdecydowanie potrzebujemy wyjazdu we 2:):):):)Juhuuuuuu
Nie wiem czy istnieje jakikolwiek rodzic, który nie zna tych wszystkich sytuacji… A wyobraź sobie, że Nasze obie córki przestały spać w dzień mając 1,5 roku…. I teraz wyobraź sobie co się dzieje jak długo jedziemy autem i jednak zaśnie w ciągu dnia!!! Mam wrażenie, że wtedy nie potrzebuje snu przez najbliższych 30h:/
Ostatni wypad do Gdańska… po 4h w aucie, zostawiamy walizki w hotelu, bierzemy wiaderka, łopatki itp, lecimy na plażę, bo przecież tyyyyyleee piasku nad morzem to raj…po 5 minutach: to co idziemy już stąd?!grrrrr
Natalia
;))))) padłam 🙂 klasyk 🙂 to gdzie ten wyjazd we dwoje??? 🙂
Agata
Miały być Włochy, ale w świetle ostatnich doniesień poczekamy ;p
Natalia
My też się wstrzymujemy z dalszymi planami..
Basia
Ani jednego odhaczonego! Ależ grzeczny ten mój pięciomiesięczny jedynak ?
Natalia
;)))))))))) uwielbiam ten komentarz!!! 🙂
Karolina
Oooo jakbym widziała moje dzieciaki…. (3,5 i 6 lat).
Wszystkie 13 punktów przerabiamy każdej podróży :DDD
I zawsze przy kolejnym wyjeździe już mam nadzieję, że jednak będzie lepiej….niestety… :/
Za 2 dni kolejny wyjazd,,,, Już teraz zastanawiam się ile z tych punktów odhaczę ptaszkiem :DDD
Nie mniej jednak już doczekać się nie mogę wypadu…
Jesteście po części inspiracją i tego się trzymam… i każdemu powtarzam, że z dzieciakami wcale nie jest zły wyjazd! ;)))
Natalia
<3 powiem Ci, że ja jakoś odczarowałam ostatnie dni tym postem ;) dzisiaj wyobraż sobie usiedli w samolocie sami we dwoje, a my mieliśmy pełen luz na 2 godzinnym locie!!! :) Trzymam kciuki za Wasz wyjazd :) gdzie ruszyliście? :)
Oliwka
U nas numer jeden, to: “głoooodnyyyyyy!”, coś jak wersja z siku, po śniadaniu, obiedzie, propozycji posiłku. “Zjedz Kochanie, bo potem jedziemy/idziemy/wyruszamy i zjemy dopiero na miejscu”. Nie zje, bo niedobre, bo się nie chce, bo jest nastrój na wybrzydzanie. A potem mija 5 min. w aucie/autobusie/pociągu i: “Głoooodnyyyyy”.
Natalia
;))))) U Jagody też ten objaw się ostatnio pojawia ;)) i mam wrażenie, że nawet akcent ten sam… GŁOOOOODNA;)))
Anna Szczurowska
Znane mi są prawie wszystkie sytuacje(oprócz samolotu,bo nie podróżowaliśmy tak z dziećmi).
Jako młodzi rodzice na dorobku podróżowaliśmy z dziećmi pociągami i autobusami. Plecaki ze stelażem i wózek parasolka.Czasami było ekstremalnie ciężko.Ale teraz wspominam to z rozrzewnieniem.
Dziewczyny,córeczki to już dorosłe babki (22l. i 17l.) ale na wakacje z rodzicami nadal chętnie jeżdżą.Teraz już samochodem:)
Podziwiam i jestem pełna szacunku dla Was.:)
Pozdrawiam serdecznie
Natalia
Jak miło czytać taki komentarz od doświadczonej Mamy z dorosłymi córkami :)) tak właśnie myślę, że potem będzie się za tym tęsknić:) Super, że Dziewczyny nadal chętnie z Państwem podrózują 🙂
Atena
Bardzo fajny artykuł i myślę że wszystkie mamy znają te sytuacje. Jesli chodzi o moja córkę to znam część z tych sytuacji z autopsji jednak dzięki mojej mamie #1 i #2 mi nie straszne. Nie pytam, mówię, że wychodzimy za chwilę i ma iść siku – nawet jak jej się nie chce to posiedzieć 2 minutki. Zawsze działa:))) jeśli chodzi o jedzenie to też często jem za córkę bądź staram się ją przekonać że potrawa która wybrała jest lepsza niż moja. Z zakupoholizmem nie mamy problemu – jeśli nie to nie i dziecię w 95% przypadków przyjmuje do wiadomości. Na nudę zawsze znajdę coś w torebce – figurkę, mini sudoku czy inne kieszonkowe zabawy! Polecam poszukać czegoś co lubią Wasze dzieci.
Natalia
🙂 Ja też zawsze coś mam, a w podróży też coś zawsze kupujemy, bo te zasoby torebkowe po 2 miesiacach już się robią jednak nieco nudne ;)) co do siku, dobry plan – muszę zastosować :))
Magda
Natalia juz po tytule wiedziałam, że muszę dodać komentarz ? moja ulubiona sytuacja… wakacje marzeń z dziećmi, długie planowanie atrakcji dla dzieci, odkładanie pieniędzy no i udało się – lecimy. Jesteśmy 5 tys km od domu, a moja młoda stwierdza pierwszego wieczoru “mamo, ja chcę do domku”. ???
Natalia
;)))) Klasyk :))) U nas Jagoda też czasem mówi, że się stęskniła za swoim pokojem lub przedszkolem 🙂 Ale potem mówi, że uwielbia być na wakacjach, więc wszystko się równoważy ;))