Postanowiliśmy pójść za ciosem! W niedzielę odwiedziliśmy zatem Varso Vie, a już w poniedziałek czekaliśmy na pizzę w L’Olivo. Tym sposobem wyrobiliśmy sobie opinię o wszystkich restauracjach nominowanych do Knajpy Roku 2015 🙂 Pozostali kandydaci do tytułu to Ale Wino, Mała Polana Smaków i gruzińskie Rusiko. O każdej z nich już kiedyś pisaliśmy.

 

L’Olivo, jak sama nazwa wskazuje, karmi kuchnią włoską. Trochę nas dziwi ich obecność wśród nominowanych (patrząc na aktualnie rządzące Warszawą koncepty, kuchnia włoska wydaje się dość oklepana), ale czym prędzej stwierdzamy, że to może dobry znak? Może to rzeczywiście jakiś włoski cud, który my dziwnym trafem przeoczyliśmy??? Jeszcze w domu przeglądamy menu. Wiecie już, że często wybieram potrawę, zanim jeszcze dotrę do restauracji, a menu czytam czasem nawet kilka dni wcześniej, więc teraz też się szykuję.

 

Na stronie czytamy, że restauracja należy do polsko -włoskiej pary, a w kuchni rządzi rodowity Toskańczyk. Przeglądamy antipasti  – od razu rzucają się w oczy dobre produkty takie jak mozzarella bufala czy burrata. Kusi carpaccio z miecznika. Ceny przystawek dość wysokie (większość 30-43 zł), ale wierzę, że cena wynika z produktów wysokiej jakości. Z makaronów mam ochotę spróbować co najmniej 4 propozycje, więc ruszamy!

 

L’Olivo znajdziecie na Żelaznej 59A. Lokal dość zwyczajny, nieduży, a w poniedziałek w porze lunchu pełny! Na szczęście są jeszcze 2 stoliki i jeden udaje nam się zająć. Na początek pizza na spółkę. Wybieramy pizzę N’duja z włoskimi kiełbasami n’duja i spinata, mozzarellą i papryką (36 zł). To wybór idealny. Pizza jest idealna, na cienkim (ale nie za cienkim!) cieście, z dużą ilością pikantnej kiełbasy, co sprawia, że przyjemnie pali w język. Zdecydowanie wróciłabym na nią, nawet teraz!

 

pizza N'duja, L'Olivo, Warszawa, kuchnia włoska, gdzie na pizzę, gdzie na włoskie, włoska kiełbasa, n'duja

pizza N’duja – 36 zł

 

Nie będę Was oszukiwać. Oczekiwania co do makaronów są baaardzo rozbuchane! Tyle rzeczy mi się podoba! I ręcznie robione Farfalle Tricolore z gorgonzolą, speckiem i rukolą (36 zł), i spaghetti a cacio e pepe (36 zł) z owczym serem pecorino i pieprzem, którego ostatnio nie zdążyłam spróbować w Rzymie. Przeglądam też dział gnocchi i ravioli… A może by tak gnocchi z gorgonzolą (32 zł)? Albo ravioli z szynką parmeńską w pikantnym sosie (32 zł)? Jak cholera kuszą mnie też gnocchi z kozim serem, truflą, rukolą, oliwą truflową i parmezanem (38 zł), ale tłumaczę sobie, że całkiem niedawno jadłam coś podobnego w La Bottega Toscana, więc czas spróbować czegoś innego. Finalnie decyduję się na Farfalle –  chyba jeszcze nigdy nie jadłam kokardek domowej roboty! Łukasz rozmyśla nad klasykami – puttanescą (z pomidorami, anchois, kaparami i ostrą papryczką – 30 zł) albo nad carbonarą (30 zł). Po karcie od razu widać, że w L’Olivo dostaniecie prawdziwą, WŁOSKĄ Carbonarę – BEZ ŚMIETANY! Stwierdzamy, że Carbonara to idealne danie, by sprawdzić kunszt kucharza, więc finalnie obok farfalli to właśnie ona ląduje na stoliku.

 

Farfalle Tricolore z gorgonzolą, speckiem i rukolą - 36 zł

Farfalle Tricolore z gorgonzolą, speckiem i rukolą – 36 zł

 

Czy makarony rzucają na kolana i sprawiają, że zamykam oczy i widzę się gdzieś przy stoliczku w Toskanii czy w Positano? No niestety… Aż tak dobrze nie jest! Domowe farfalle jest bardzo poprawne – ani za twarde, ani za miękkie, w sam raz. Rukola świeża i sprężysta, sos ze zdecydowanym posmakiem gorgonzoli. Specka jednak nie mogę się dokopać. W końcu znajduję gdzieś pod kokardkami i  jest go nawet sporo, ale mam wrażenie, że wszystkie smaki po prostu topią się w powodzi z gorgonzoli. Wiem, że to pasta z gorgonzolą, wiem, że ma zdecydowany smak, ale jednak tutaj ten smak rządzi aż za bardzo i chyba zabija wszystko inne. Myślę jednak, że znajdą się tacy, którym to danie posmakuje. Carbonara niestety nie spełnia testów  poprawności – mocno wierzymy, że sos z żółtek i pecorino powinien być aksamitny, kremowy i oblewać cały makaron. I wiemy, że tak, można taki efekt uzyskać, nie dodając śmietany, bazując jedynie na żółtkach i serze pecorino. Tu jednak tego nie ma. Carbonara jest dość sucha, a makaron troszkę za bardzo al dente. I tak jak na pizzę wróciłabym chętnie, na makarony już raczej nie.

 

Chcemy spróbować jeszcze tiramisu, ale niestety nie ma. Szkoda. Tiramisu to dla nas kolejny klasyk, po którym zawsze oceniamy włoskie restauracje 🙂

 

L’Olivo   to przyjemna knajpka na lunch lub niezobowiązujące spotkanie po pracy. Fajne miejsce na pizzę – N’duja naprawdę robi robotę! Po makaronie jednak spodziewałam się zdecydowanie więcej! W kategorii pasta bardziej zachwyciły mnie ostatnio sakiewki z gruszką i serem w Heritage Shop & Wine albo tortelli z dynią w Mące i Wodzie. Cały czas szukam zatem włoskiego ideału, bliżej niż w Le Chalet w Murzasichle 🙂

 

PS.  Teraz już nie mam żadnych wątpliwości. Nasz faworyt nadal jest naszym faworytem, jeśli chodzi o Knajpę Roku i trzymamy mocno kciuki. A co to za miejsce, możecie zobaczyć TU.

 

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

L’Olivo

ul. Żelazna 59A

pon-śr. 12.00-22.00

czw.-sob. 12.00-23.00

nd. 13:00 – 21:00

tel.+48 784 614 672

e-mail. info@lolivo.waw.pl

 

L'Olivo, kuchnia włoska, Warszawa, pizza, pasta

obiad dla 2 osób