Powiem szczerze: po Mandalay oczekiwaliśmy zdecydowanie więcej niż po Rangun. Nastroiła nas chyba tak nazwa, która sama w sobie kojarzy się z czymś egzotycznym, orientalnym, dalekim. Mandalay… niczym kraina z baśni tysiąca i jednej nocy.

 

Dojechaliśmy do Mandalay o 6.00 rano. Autobus nocny firmy Lumbini Bus z Rangun to najlepsze, co mogło nas spotkać! Wygodny, wielkie fotele (tylko 3 w rzędzie), przekąski (ciasteczka nadziewane kokosowym budyniem – pycha!), napoje. Wszystko o czasie, wszystko top class. Dwa minusy: zimno jak cholera (wyciągnijcie ciepłe bluzy, skarpetki, wszystko! Miejscowi podróżują autobusem w wełnianych czapkach!) i to, co dla mnie kompletnie niezrozumiałe: wyrzucanie wszystkich pasażerów z autobusu ok. północy i sprzątanie (po 3 h drogi!). Większość już dawno smacznie śpi, a ciach z autobusu i zaczynają układać koce, które i tak zaraz ktoś będzie używał. O mało nie kazali mi budzić Maksa i czekać z rozespanym dzieckiem 30 minut przed autobusem, ale udało się ich przekonać, że to zdecydowanie zły pomysł 😉

 

Poranne Mandalay spowite jeszcze w ciemnościach niewiele nam pokazało. Przed hotelem widzimy jadłodajnie, droga nie brukowana, więc po wcześniejszych deszczach wszędzie stoją kałuże. Znów jest bardziej indyjsko niż choćby tajsko… Gdy po małej drzemce, wychodzimy na obiad, okazuje się, że po długim spacerze miasto nie okazuje się wcale ciekawsze.

Większe ulice, mniejsze ulice, jakieś sklepiki, chodników w większości miejsc brak, więc lawirujemy obok samochodów i skuterów. Gdy okazuje się, że restauracja polecana na Trip Advisorze to ciemna jadłodajnia, gdzie wszyscy kopcą papierosy, mina rzednie mi jeszcze bardziej, ale wierzę w cudowne możliwości pysznego jedzenia.. Niestety kaczka wygląda tak, że wraca do kuchni. Nie ma na niej w ogóle mięsa! Super 81 – nie idźcie tam!

 

Głód zaspokajamy fried noodles with chicken, najlepszym daniem, jakie naszym zdaniem można zjeść w Birmie;) jak dotąd…

Samo Mandalay nie wydaje się specjalnie ciekawe, ale jest w nim kilka miejsc, które warto zobaczyć. Nie brakuje świątyń – jeśli jeszcze nie macie dość oglądania kolejnej złotej stupy i kolejnego Buddy, można zajrzeć do Pałacu Królewskiego, warto pojeździć po okolicach Mandalay. W mieście ciężko się spaceruje, zwłaszcza z małym dzieckiem, ciężko też o miejscach, w których miło byłoby ot tak, posiedzieć, zjeść coś i rozkoszować się atmosferą miejsca. W okolicy Pałacu Królewskiego znajdziemy trochę knajpek, ale zarazem okolice te sprawiają wrażenie nieco wyludnionych – zbyt spokojnych, zbyt uporządkowanych.

 

Nam najbardziej w Mandalay podobały się:

 

KUTHODAW PAGODA

 

Birma, Mandalay, co zobaczyć w Mandalay, Kuthodaw Pagoda, atrakcje Mandalay

 

Do Kuthodaw Pagoda zajechaliśmy pod całym dniu zwiedzania Mandalay, w chwili, gdy wydawało nam się, że mamy już zdecydowanie dość pagód, stup i setnej figury Buddy. Jeśli chodzi o buddyjskie świątynie, choć są zachwycające po pewnym czasie jak wszystkie kościoły zaczynają nieco męczyć i już nie potrafisz odróżnić stupy nr 1 od stupy nr 54 i przypomnieć sobie, gdzie siedział, jaki Budda. Tylko Maks jest niezmordowany i jako “Detektyw Budd” tropi wszystkie figury w Birmie i co gorsza: każdej każe robić zdjęcia! A jak nie śledzi kolejnego buddy, wymyśla nowe sztuczki i pomysły, jak pozować do zdjęć. Zaraz sami zobaczycie 😉

Pomimo zmęczenia i lekkiego znudzenia Kuthodaw nas zachwyciła, bo wyróżnia się na tle innych długimi rzędami białych „domków” ukrywających … Jest ich aż 729!!! Z ich powodu pagodę nazywa się również „The World’s Largest Book”.

 

Birma, Mandalay, Kuthodaw Pagoda, co zobaczyć w Birmie, co zobaczyć w Mandalay

 Birma, Mandalay, Kuthodaw Pagoda, co zobaczyć w Mandalay

Birma, Mandalay, co zobaczyć w Birmie, co zobaczyć w Mandalay, Kuthodaw Pagoda

Birma, Mandalay, Kuthodaw Pagoda, co zobaczyć w Birmie, co zobaczyć w Mandalay

 

MAHA MUNI BUDDA

 

Birma, Mandalay, Maha Muni Budda, co zobaczyć w Mandalay

 

Kluczowe miejsce w Mandalay, w którym Buddę Maha Muni ciężko wypatrzeć i ciężko sfotografować z uwagi na tłum wiernych wokół.  Cały kompleks jest spory i można wypatrzeć w nim wiele fascynujących drobiazgów jak choćby małe, kolorowe figurki nad wejściami do niektórych pomieszczeń. W jednym z budynków znajdziecie też wielką makietę Azji Południowo- Wschodniej. Makieta jest dość tandetna, ale jeśli jesteście z dzieckiem to całkiem dobre miejsce na krótką lekcję geografii. Przy wejściu do Maha Muni znajdziecie dłuuugie korytarze sklepików z pamiątkami, w których można zakupić swojego buddę. Nam przypominają kolorowe bazary Istambułu i podobnie jak tam, jeśli kupujecie pamiątki, TRZEBA się targować!

 

KLASZTORY

SHWE IN BIN

 

Birma, Mandalay, co zobaczyć w Mandalay, Shwe In Bin, klasztor

 

Zbudowany w 1895 roku, Shwe In Bin, od razu nam się spodobał. Ciemne drewno tekowe, rzeźbione figury i cisza wokół. To jeden ze starych drewnianych klasztorów w Mandalay, któremu udało uniknąć się zniszczeń podczas II Wojny Światowej. Niczym niezmącony spokój odróżnia klasztor od licznie odwiedzanych i często zwiedzanych świątyń. Tym razem Maks postanowił w klasztorze pośpiewać piosenki z przedszkola i zatańczyć 😉

Pięknie prezentuje się również Shwe Kyuang, w którym widać, że był on nie tylko klasztorem, ale korzystał z niego również król Mindon – widać chociażby tron i ornamenty.

 

Birma, Mandalay, Shwe In Bin, klasztor, co zobaczyć w Mandalay

Birma, Mandalay, co zobaczyć w Birmie, co zobaczyć w Mandalay, klasztor Shwe In Bin

 

PAŁAC KRÓLEWSKI ? DZIWNE MIEJSCE!

 

Birma, Mandalay, Pałac Królewski, co zobaczyć w Mandalay

 

Pałac Królewski to miejsce bardzo specyficzne. Po pierwsze nie jest to autentyczny zabytek, tylko rekonstrukcja. Zajmuje ogromny teren! Rzuca się w oczy już na mapie Mandalay –  na początku mam wrażenie, że to jakiś fragment miasta w przybliżeniu.. Na terenie jest pałac, liczne pawilony i dużo trawy. Maksowi się podoba, bo można pobiegać po trawie i pozbierać kwiatki. Pałac Królewski, był siedzibą ostatniego birmańskiego monarchy, ale został zburzony podczas II Wojny Światowej. W 1995 roku na zlecenie rządu pałac został zrekonstruowany podobnie jak inne pałace dawnych królów. Takie działania miały chyba wskrzesić dawną chwałę. Chociaż w Mandalay wszystko jest dokładną kopią dawnych lat, pałac robi dziwne wrażenie. Wielki teren, pusty, przypominający wymarłe miasto. I chociaż na naszej mapie Mandalay  jest napisane, że to „must visit place”, my nie znajdujemy w nim wiele ciekawego.. może poza pozującymi do zdjęć parami 😉

 

 Birma, Mandalay, Pałac Królewski, co zobaczyć w Birmie, co zobaczyć w Mandalay

 Birma, Mandalay, co robić w Birmie, co robić w Mandalay, podróżowanie z dzieckiem, Pałac Królewski

Birma, Mandalay, co zobaczyć w Mandalay, Pałac Królewski

Pałac Królewski, Mandalay, Birma, co zobaczyć w Birmie, co zobaczyć w Mandalay

 

Na koniec dnia zaglądamy na wzgórze Mandalay. Tam również do zobaczenia świątynia (a jak!) i widok na miasto. Można się przejechać, ale bez zachwytów. Maks nadal bawi się w detektywa “budd” i innych dziwnych stworzeń 😉

 

Birma, Mandalay, Mandalay wzgórze, co zobaczyć w Birmie

 

GDZIE JEŚĆ W MANDALAY?

Podczas pobytu w Mandalay trafiliśmy na dwa smaczne miejsce. Jedno znaleźliśmy przypadkiem, drugie poleciła nam osoba, która często bywa w Birmie i okolicach. Pierwsze to chińska restauracyjka Singapura Restaurant, styl barowy, ale przyzwoity. Blisko hotelu, w którym mieszkaliśmy (Tiger One) i centrum handlowego Diamond Plaza. Bardzo smaczne makarony, świetne tofu i zupy.

Druga to A little bit of Mandalay, na naszej mapce blisko Pałacu, finalnie okazuje się, że przenieśli się bardziej na obrzeża, ale za to przyjemny taras, miłe miejsce i całkiem smaczne jedzenie.

Mandalay nie rzuciło nas na kolana, nie będę Wam kłamać. Ale jak już jesteście w Birmie, warto tam zajrzeć na dzień lub dwa, obejrzeć najciekawsze zabytki miasta, a zwłaszcza wybrać się pojeździć po okolicy, bo tam czeka najwięcej atrakcji.. cdn.

 

PS. nad rzeką czeka trochę inny świat niż złote pagody i figurki buddy..

 

Birma, Mandalay, co zobaczyć w Birmie

 Birma, Mandalay, co robić w Birmie, co robić w Mandalay