Pytania o ilość naszego czasu wolnego to pytania, które regularnie do nas powracają… zwłaszcza podczas dłuższych podróży. Tych 3-4 tygodniowych czy 1,5-2 miesięcznych tak jak obecnie. 2 miesiące???? Ale jak to??? Na tyle wyjeżdżacie? 2 miesiące wakacji? 2 miesiące nic nierobienia? Ci, którzy nas nie znają zbyt dobrze, a np. czytają od niedawna czy trafią na nas przypadkiem, dodają zwykle  “Co to za praca pozwala mieć tyle wolnego? Ja też tak chcę!!!”.

Podróżujemy sporo. Tak długie wyjazdy jak teraz do Japonii, Seulu i Tajlandii to raczej rzadkość niż standard, ale tak czy inaczej w podróży spędzamy ok. 1/3 lub nawet 1/2 roku. Gdy ostatnio próbowałam policzyć dni spędzone poza domem w 2019, już naliczyłam ok. 115-130 dni w zależności od osoby. To różne podróże. Czasem bardzo bliskie – wypady na Mazury, na Podlasie, do polskich miast, czasem podróże po Europie, czasem te dalekie.

 

Jakim cudem mieć aż tyle wolnego??? To proste! To nie jest wolne w takim rozumieniu jak większość z nas postrzega urlop czy wakacje. Dla wielu z nas urlop to czas bez pracy. Wyłączasz komputer, nie sprawdzasz poczty, zamykasz za sobą drzwi, a po urlopie mówisz: „muszę się odkopać z maili po tych 2 tygodniach!!”. U nas taka sytuacja ostatni raz miała miejsce chyba w 2009, gdy oboje jeszcze pracowaliśmy w korporacjach i wtedy rzeczywiście na urlopie nie robiliśmy NIC. Szczerze mówiąc, gdy teraz wspominam naszą pierwszą, wspólną podróż –do Włoch we wrześniu 2009 roku – nie mogę się nadziwić, ile musieliśmy mieć wtedy czasu!!!! Bez dzieci, bez bloga, bez sprawdzania maili. Nawet bez swoich laptopów !! Obecnie wyjazd gdziekolwiek bez laptopa brzmi całkiem niewiarygodnie!

 

Od czasu, gdy mamy swoje firmy, od czasu, kiedy mamy bloga, NIGDY nie odłączyliśmy się całkiem od spraw zawodowych i obowiązków. Czy nam to przeszkadza? Czy nie lepiej byłoby wyjeżdżać rzadziej, a jednak móc się wyłączyć i nic nie robić ??? Dla nas zdecydowanie nie – za bardzo kochamy podróże… i za bardzo kochamy to, co robimy na co dzień.

 

Jak wygląda nasza praca w podróży? Na czym poleca Co można zrobić zdalnie, a co nie? Ile czasu to zajmuje? Dziś odkrywamy karty 🙂

 

Pewnie już wiecie, że robimy różne rzeczy. Na pewno znacie bloga i to jedna z naszych prac. Wielu z Was zna również DESEO – naszą cukiernię, która obecnie ma 3 lokale w Warszawie, a lada dzień otwiera się czwarty – nasza pierwsza franczyza.  Część z Was być może wie, że jest jeszcze Brainlab – to agencja badawcza, którą od 2012 roku prowadzę razem z moim wspólnikiem, Michałem. To właśnie badania rynku powodują, że czasem jeżdżę po Polsce, po mniejszych i większych miastach i na instastory raz jestem w Łodzi, raz w Piotrkowie Trybunalskim, raz w Łowiczu, raz w Krakowie, a raz w Lublinie. Te trzy tematy pochłaniają nas w życiu i również pochłaniają nas podczas podróży. Dodatkowo Łukasz jest również współwłaścicielem BubbleJoy (wcześniej Bubbleology – siedzi z tajwańską herbatą bubble tea), ale tą  firmą zajmuje się obecnie głównie Błażej, Łukasz wspólnik, więc nie wliczam jej do naszych podróżniczych obowiązków. We wcześniejszych latach jednak również sprawy Bubbleology pochłaniały Łukasza podczas podróży.

 

Jak pracujemy na wyjeździe? Co robimy zdalnie?

BLOG

 

Zajmowanie się blogiem podczas podróży jest dla mnie oczywiste! Postów na Facebooku, postów na Instagramie, relacji Instastory nie postrzegam wcale jak pracy, pomimo, że aktywne prowadzenie konta i na Facebooku, i na Instagramie pracą również jest. Dla mnie jednak to ogromna przyjemność dzielić się pięknymi miejscami, tym, co warto zobaczyć i co warto zjeść. Uwielbiam też dzielić się z Wami poradami odnośnie podróżowania z dziećmi, bo wiem, że sporo osób z nich korzysta i dzięki temu rusza w świat! Na pewno jednak regularne postowanie, przygotowanie materiałów czy zdjęć, odpisywanie na wiadomości, komentarze i pytania to coś, co pochłania nasz czas na wyjeździe.

Zdecydowanie więcej energii pochłania jednak przygotowywanie nowych postów na bloga – to często długie artykuły z całą masą miejsc do zobaczenia. To one wymagają najwięcej pracy – znacznie więcej niż recenzja restauracji czy też post lifestyle’owy. Przy pisaniu bardzo często sprawdzam informacje w przewodniku, w Internecie, na anglojęzycznych stronach. Przeglądam wszystkie zdjęcia z danego miejsca, opisuję je, wybieram. Posty, takie jak chociażby ten o Osace, to naprawdę pracochłonna rzecz!

 

To jednak nie jedyne blogowe zajęcie – podczas podróży odpisujemy na maile z propozycjami współpracy, uzgadniamy warunki, ustalamy szczegóły. Tym zajmuje się przede wszystkim Łukasz. To on dokładnie wczytuje się w każdy mail, proponuje, uzgadnia, czyta i sprawdza umowy związane ze współpracą, a to wymaga czasu i skupienia. Czasem podczas podróży szykujemy też podsumowania dla firm, z którymi współpracowaliśmy. Blog zatem działa dokładnie tak jak wtedy, gdy „jesteśmy w pracy” albo i lepiej – w końcu w podróży mamy nieustannie coś ciekawego, by przekazać to Wam 🙂

 

Od jakiegoś czasu blog to jednak nie tylko nasza strona i media społecznościowe. Częściowo na wyjazdach pisałam ebooka / książkę o podróżach z dziećmi, a podczas tej podróży przygotowałam nowy projekt (mam nadzieję, że wkrótce ujrzy światło dzienne i się Wam spodoba) i kolejnego ebooka, który już zaraz będzie dostępny na naszej stronie. Temat? Jak się spakować i nie zwariować, czyli poradnik Tasteaway na temat pakowania – zasady, listy, bagaż podręczny, bagaż główny, WSZYSTKO. I nie tylko dla rodziców! Na pierwsze dni planujemy promocję i cenę 10 zł za cały poradnik (39 stron), więc stay tuned. Na dniach biorę się za kolejny temat:)

 

DESEO

 

Jak można zdalnie zajmować się cukiernią??? Ano można! Oczywiście DESEO funkcjonuje bez żadnych zmian, bo pracuje nad tym nasz zespół – nasza najlepsza na świecie General Manager, Ola, nasi cukiernicy na czele z Gosią i Oksaną oraz nasz zespół sprzedażowy. Ale nieważne, gdzie jesteśmy – czy to we włoskiej Apulii, czy w Tokio, czy na tajskiej wyspie, Łukasz każdego dnia pracuje dla DESEO. To On jest mózgiem DESEO – strategiem rozwijającym firmę, wyznaczającym kierunki, planującym działania, analizującym, co warto, a co nie. To On szykuje WSZYSTKIE posty na Facebooku DESEO, a jeśli czasem je obserwujecie to wiecie, że pochłaniają sporo czasu – są długie, przemyślane, często pełne szczegółowych, merytorycznych informacji o naszych deserach. To Łukasz odpowiada na wszystkie komentarze i wiadomości na Facebooku DESEO. I tak, te posty to nie zabawa na Facebooku – to realny wpływ na rozwój firmy. Często to On również odpowiada na zapytania biznesowe, których zwłaszcza teraz pod koniec sierpnia mamy sporo. Analizuje wyniki finansowe, podejmuje decyzje. Wspiera naszą General Manager i średnio co drugi dzień rozmawia z nią długo telefonicznie (przez Messengera). Briefuje telefonicznie nową Manager. Omawia pomysły z Cukiernikami. Wspiera naszego Franczyzobiorcę, który na początku września otwiera kolejne DESEO w Fort 8. Te wszystkie rzeczy robi również, gdy jesteśmy w Warszawie – tylko tam osobiście, a nie poprzez długie rozmowy online. Dodatkowo Łukasz często doradza również biznesowo / marketingowo innym – przyjaciołom, znajomym, zaprzyjaźnionym firmom. To też rodzaj jego pracy w podróży, chociaż tej najmniej wymiernej.

Podczas podróży o  DESEO myśli nieustannie, ja trochę też. Szukamy nowych pomysłów, inspiracji, smaków. Możecie być pewni, że we wrześniu wrócimy z nowymi pomysłami! 🙂

Gdy DESEO było mniejsze i mieliśmy mniej osób w zespole, praca pochłaniała nas jeszcze bardziej – do dziś pamiętam, jak ustalałam szczegóły tortów na Dzień Babci i Dziadka w domku na Koh Lipe. Robiłam listy w Excelu, przekazywałam zamówienia na pracownię, odpisywałam naszym Gościom na plaży czy nad pad thaiem… DESEO od końca 2015 towarzyszy nam zawsze!

 

BRAINLAB

 

Śmieję się, że Brainlab to moja najmniej medialna praca 🙂 Pomimo, że uwielbiam być badaczem rynku i uwielbiam to robić, niewiele osób czytających naszego bloga, wie, że się tym zajmuję. Z jednej strony wynika to ze specyfiki pracy badacza rynku – prowadzę projekty dla moich Klientów, którymi oni zdecydowanie nie chcą się dzielić 😉 Testują nowe opakowania, badają pomysły na reklamy, plusy i minusy swoje i swojej konkurencji. To sprawy, których się nie omawia publicznie. Ale to nadal moja praca i uwielbiam ją! W badaniach pracuję od 2007! Aż mi się nie chce wierzyć, że tak długo! Najpierw w TNS OBOP, a od 2012 u siebie. Gdy jestem na miejscu, w Warszawie, sporo jeżdżę po Polsce i moderuję wywiady czy tzw. grupy fokusowe. Może ktoś z Was kiedyś był respondentem podczas takich wywiadów? 🙂 Powiecie – no, ale tego nie da się robić, siedząc na plaży w Tajlandii!!!

 

Tego nie, ale masę rzeczy robić można. Zwykle zanim zacznę prowadzić wywiady, muszę skoordynować projekt, ustalić szczegóły z Klientem, przygotować scenariusz badania, kwestionariusz rekrutacyjny (czyli kryteria, kogo chcemy badać), przekazać wszystkie materiały osobie koordynującej rekrutację, a po skończonym projekcie napisać z niego raport – czasem bardzo dłuuuugi, na 100-150 slajdów w Power Poincie, często od razu w języku angielskim, bo jako Brainlab sporo pracujemy również dla zagranicznych Klientów. Mam wrażenie, że w ostatnich latach więcej raportów pisałam w podroży niż w Warszawie. Gdy Jagoda miała pół roku, podczas naszej pierwszej podróży po Japonii, pisałam raport z badania. Raporty pisałam wielokrotnie na zimowych wyjazdach, a nawet na wyjeździe kamperem. Obecny wyjazd to jeden z niewielu, podczas których prawie nic nie piszę! No dobra, jeden raport napisałam, jak byliśmy jeszcze na Hokkaido. Co więcej, czasem z daleka również można wywiady moderować – obecnie część badań realizowana jest online, więc mogę z przeróżnych miejsc na świecie rozmawiać z moimi respondentami, np. na forum. Do dziś pamiętam forum o… leczeniu opryszczki, które moderowałam, gdy zwiedzaliśmy zimą niemieckie jarmarki,  w Japonii rozmawiałam o żurku i przygotowaniu do polskiej Wielkanocy, na plaży w Kambodży o zakupach na Sylwestra, a leżąc na futonie na Hokkaido, moderowałam forum na temat …opakowań podpasek i wkładek. To tylko kilka przykładów.

 

Jedno jest pewne: praca w podróży nie jest nam straszna. Jest normalną częścią naszych podróży i dzięki niej, możemy podróżować tak często, tak długo, tak intensywnie. Myślę, że tak robi większość osób, które długo są w podróży. To nie są dla nich nigdy totalne wakacje. Pamiętajcie o tym, gdy pomyślicie kiedyś: oni nic nie robią, cały czas tylko podróżują.

 

Oczywiście praca w podróży  jest łatwiejsza, gdy podróżujesz bez dzieci. Nie ma się co czarować 🙂 Wtedy zawsze możesz sobie powiedzieć – OK, to teraz 3 godziny pracujemy, a potem idziemy zwiedzać / idziemy na plażę. Praca z dwójką dzieci u boku w podróży nie jest łatwa 🙂 Ale się udaje! To już chyba jednak temat na kolejny artykuł – dajcie znać, czy chcecie o tym przeczytać 🙂