W Chinach, w Wilanowie: kociołki w Tang Hotpot

03.12.2017
4

Kategorie: Bez kategorii | Tagi: gorące kociołki, hotpot, kuchnia chińska, kuchnia chińska w Warszawie, miasteczko Wilanów, Tang Hotpot
Tang Hotpot, kuchnia chińska, kuchnia chińska w Warszawie, kociołki, hotpot, chińskie kociołki

Ostatnio rzadko przeżywamy kulinarne zachwyty w Warszawie. Nie mamy czasu na poszukiwanie nowości, chodzimy w sprawdzone miejsca, bo coraz częściej okazuje się, że nowa pizza nie będzie lepsza niż ta ulubiona z Ciao a Tutti Due czy Al Capone, a nowe tajskie jest znacznie słabsze niż to w Naam Thai. Czasem mnie to irytuje i wręcz prowadzi do rodzinnych kłótni. „Jak mam pisać recenzje na bloga, jak Ty ciągle chcesz jeść w tych samych miejscach?” – to ja. „Nie będę szedł w słabe miejsce, tylko po to, byś miała o czym pisać” – to Łukasz 🙂

 

Na szczęście wczoraj po jednej wpadce, o której potem Wam napiszę, trafiliśmy na miejsce, które zachwyciło nas niesamowicie. Trafiliśmy??? Zabrali nas tam najlepsi towarzysze kulinarnego eksplorowania Warszawy – ci sami, z którymi zwiedzaliśmy Japonię i zajadaliśmy rameny, udony i tony sushi. Kociołki, kociołki mówili, a nam od razu przypomniały się azjatyckie knajpy i gotowanie obiadu na stole – 0bsesyjnie odwiedzaliśmy taką jedną w Bangkoku, w Chinatown. Na każdym stole parował wielki gar zupy, a w niej mięso, warzywa, grzyby, kulki mięsne, kulki rybne. Uwielbialiśmy to miejsce!

 

Wczoraj późnym popołudniem otworzyliśmy drzwi do Tang Hotpot. Klimatyczne wnętrze, które od razu przenosi Cię do Chin. Podobnie jak towarzystwo… gdybym wrzuciłam Wam zdjęcie i spytała, gdzie jesteśmy, jestem pewna, że co najmniej 60% uznałoby, że znów polecieliśmy gdzieś do Azji! Po polsku się nie dogadasz 🙂 Spodobało nam się od razu.

 

Tang Hotpot, kuchnia chińska, kuchnia chińska w Warszawie, kociołki, hotpot, chińskie kociołki

Tang Hotpot, kuchnia chińska, kuchnia chińska w Warszawie, kociołki, hotpot, chińskie kociołki

 

 

W Tang Hotpot zjecie tylko kociołki, ale za to w nich ugotujecie WSZYSTKO 🙂 różne rodzaje mięsne, świetne kulki rybne, tofu i tzw. tofu skin, grzybki enoki, pok choya i inne liście, przezroczysty makaron ryżowy, makaron pszenny, ciastka ryżowe. Wszystko robione na miejscu!  Można wybrać kilka rodzajów bulionu – tradycyjny, mięsny, ale bardzo delikatny w smaku, ostry, bulion z grzybami oraz z pomidorami. My wzięliśmy tradycyjny, bo z naszego kociołka zajadały też dzieci. Następnym razem zdecydowanie biorę ostry!

 

Tang Hotpot, kuchnia chińska, kuchnia chińska w Warszawie, kociołki, hotpot, chińskie kociołki

Tang Hotpot, kuchnia chińska, kuchnia chińska w Warszawie, kociołki, hotpot, chińskie kociołki

Tang Hotpot, kuchnia chińska, kuchnia chińska w Warszawie, kociołki, hotpot, chińskie kociołki

Tang Hotpot, kuchnia chińska, kuchnia chińska w Warszawie, kociołki, hotpot, chińskie kociołki

 

Do smakołyków wyłowionych z bulionu jest też sos – przyznam, że ten mnie zaskoczył, bo jest… orzechowy. Z dodatkiem chili lub nie, ale orzechowy. Takiego sosu podczas naszych azjatyckich wypraw na hotpoty nie spotkaliśmy, ale zdecydowanie hotpoty w Chinach są przed nami! Dodatkowo w knajpce jest miejsce, w którym stoją różne sosy, chili, itd. i można samemu skomponować sobie to, w czym chcesz maczać swoje mięso i warzywa.

 

My takie miejsca uwielbiamy! Uwielbiamy ich klimat, autentyczność, smak. Wiem, że wrócimy tam szybciej niż myślę. A Wam, jeśli szukacie czegoś naprawdę nowego i fajnego w Warszawie, polecamy mocno. Na obiad, na kolację, rodzinnie lub ze znajomymi.

 

PS. Kącik dla dzieci też jest 🙂

 

Tang Hotpot, kuchnia chińska, kuchnia chińska w Warszawie, kociołki, hotpot, chińskie kociołki

PS2. Nie zrobiłam zdjęcia menu, nie zrobiłam zdjęcia rachunku, bo Jagoda miała wczoraj średni dzień, ale przynajmniej udało się porobić zdjęcia jedzenia – to najważniejsze! 🙂 Za nasze obżarstwo dla 2 dorosłych, Maksa i trochę Jagody zapłaciliśmy ok. 140 zł.

 

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Tang Hotpot

ul. Franciszka Klimczaka 15/U9

godziny otwarcia:

poniedziałek – zamknięte

wtorek – niedziela 12-22.00

  • Joanna

    Hej, generalnie nie jestem smakoszem, ale odkąd czytam Waszego bloga, to coraz bardziej nabieram ochoty wybrać się do kilku z polecanych przez Was miejsc, gdy będę w Warszawie. P.S Bloga czytam regularnie, najczęściej drodze do pracy. Gratuluję Natalii lekkiej ręki do pisania. Naprawdę, przyjemnie się go czyta. Na vlogach jesteście zbyt poważni 🙂

    • Natalia Sitarska

      Hey 🙂 dzięki 🙂 czekaj, czekaj, ale na których vlogach? Bo my tylko sto lat temu coś próbowaliśmy nagrywać i tyle… o te Ci chodzi? 🙂 kiedyś chcieliśmy robić kanał na YT, ale nie starczyło nam czasu 🙂

  • Zaraz się mi zarzuci nacjonalizm czy inszy rasizm, ale bardzo irytuje mnie, gdy ktoś zakłada knajpę w Polsce, a polskiego w ogóle. Rozumiem, że można słabo po polsku, ale w ogóle? Nie wspomniawszy, że chyba zbyt ciężko zatrudnić choć jednego Polaka na kelnera, jak się nie chce uczyć polskiego… poza tym wygląda wszystko pysznie i w miarę tanio (zwłaszcza jak na Wawę), ale póki się tam nie dogadam po naszemu, to mnie tam nie będzie 😛 (skoro ja potrafiłam być rok w Japonii i dogadywać się po japońsku, to się da 😛 )

    • Natalia Sitarska

      Po części się z Tobą zgadzam 🙂 ja np. nie lubię komunikowania się w języku English przez dwoje Polaków (czasem obserwuję to np. na Facebooku), nie lubiłam jak daaawno temu byłam na praktykach w Reuters w Warszawie, a szef poranne statusy prowadził po angielsku – w końcu jesteśmy w PL i było tam kilkunastu Polaków i chyba jedna osoba z zagranicy… z drugiej strony w knajpie takiej jak ta mi to nie przeszkadza – sugeruje, że to miejsce powstało pod Chińczyków, a dla nas to super rekomendacja 🙂 myślę jednak, że z czasem kelnerzy polscy sie też tam pojawią:)