Sama z dwójką dzieci w samolocie – kilka zaskakujących wniosków!

22.11.2017
8

Kategorie: Podróże | Tagi: dziecko w samolocie, podróżowanie z dziećmi, sama w samolocie z dwójką dzieci, samolot z dzieckiem
dziecko w podróży, podróżowanie z dzieckiem, dziecko w samolocie, sama z dzieckiem w samolocie, jak poradzić sobie z dzieckiem w samolocie

No to i poleciała! Sama z dwójką dzieci. Blisko, więc bohaterstwo żadne, ale jednak zawsze TO TEN PIERWSZY RAZ.  Nie leciałam nigdy sama z Maksem, nie leciałam sama z dwójką. Zawsze w dłuższe podróże wybieraliśmy się wszyscy, a na krótsze czy na weekendy czasem lataliśmy we dwoje. Jest zatem okazja –  jak to będzie z dwójką dzieci??? Czy się stresowałam? Nie bardzo! 🙂 Uznałam, że lot jest krótki i na pewno damy radę. Wiem, że są takie, co latają i z dwójką, i z trójką na trasach znacznie dłuższych niż Warszawa- Hamburg, ale wiem, że są tu też takie, co na samą myśl lotu z dzieckiem (a co dopiero z dwójką), bez męża/ partnera/ chłopaka drżą z przerażenia 🙂 Prawda? 🙂

 

No to lecą moje wnioski i przydatne (mam nadzieję) porady:

 

1) MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ TU LICZY SIĘ PODWÓJNIE!

 

Od dawna piszę Wam, że staramy się nie przesadzać z ilością rzeczy do spakowania. Ograniczam ciuchy, zabawki, niepotrzebne gadżety, tym bardziej, jeśli wiem, że można to dokupić tam, gdzie jedziemy. Jeśli podróżujesz sama z dwójką dzieci, ta zasada jest jeszcze bardziej ważna. Musisz spakować się tak, by było Ci wygodnie. Nie będziesz miała dodatkowego tragarza, który weźmie 15 torebek i torebeczek.

Spakuj się kompaktowo, zarówno jeśli chodzi o bagaż główny (potem musisz jeszcze gdzieś dojechać, prawda?), jak i o bagaż podręczny – czeka Cię trochę chodzenia po lotnisku. Jeśli jedno dziecko nie chodzi / słabo chodzi/ ma tendencję do jęczenia, że bolą do nóżki, weź wygodnie składany wózek-parasolkę. Ja wzięłam i wózek, i nosidło – przydało się idealnie. Jeśli dwójka nie chodzi / słabo chodzi – nosidło i wózek to jedyne Twoje wyjście. Odpuść zabieranie dziecięcych plecaczków, walizeczek i innych gadżetów. Wózek, torba, nosidło i starczy. Gdy podróżujemy razem, zwykle jako podręczny bierzemy małą walizkę. Tu jednak uznałam, że nie będę potem ciągnąć dwóch walizek i pchać wózka do taksówki – mam za mało rąk – torba spisała się doskonale!

 

2) NAJWAŻNIEJSZE RZECZY MIEJ POD RĘKĄ

 

Paszporty, boarding pass, pieniądze, telefon. a mam tendencję do szukania paszportów co najmniej co kilka minut. Z dwójką dzieci uznałam, że nie ma na to czasu – foliowa koszulka, w niej najważniejsze rzeczy i działamy!

 

 

3) IDŹ DO BRAMKI DLA BUSINESS CLASS / RODZIN Z DZIEĆMI

 

Na niektórych lotniskach do prześwietlania bagażu są oddzielne kolejki dla rodzin – to najlepsze rozwiązanie. Na większości jednak tak jak w Warszawie takiej oddzielnej bramki nie ma, ale jest zwykle Business Class. Sama z dwójką dzieciaków masz prawo tam pójść. Teoretycznie to czy wejdziesz zależy od dobrej woli obsługi, ale my często z tej bramki korzystaliśmy nawet, gdy lataliśmy we dwoje z Maksem. Pamiętaj – i tak jeszcze zdążysz się zmęczyć 🙂 BTW wkrótce pokażemy Wam fajne rozwiązanie pozwalające korzystać z tej bramki niezależnie, w jakim składzie lecicie.

 

4) OBSŁUGA LOTNISKA JEST MILSZA DLA MATKI Z DZIEĆMI NIŻ DLA RODZINY!!!!

 

I tu Was mam! Łukasza chyba musimy gdzieś zostawić albo będzie osobno przyjeżdżał na lotnisko. Czekam przy odprawie, sprawa się przedłuża – „Może Pani usiądzie z dziećmi. Ja zawołam”. Przy prześwietlaniu bagażu jeden z panów cały czas mówi do Maksa per Mistrzu, wszyscy chętni do pomocy, a Jagoda przechodzi przez bramkę z paszportami w ręku – zwykle każą wszystko oddać. Największe jednak brawa za podejście na etapie wsiadania do samolotu. Wiem już, że będzie autobus. Przyznaję – nie lubię ich i zdecydowanie wolę rękaw. Autobus to zwykle czekanie, a co za nim idzie irytacja i znudzenie dziecka. Rękaw to radosny bieg do samolotu. Rękaw zimą to wygoda – dziecko rozebrane na lotnisku, wsiada do samolotu, a kurtki wrzucasz tam, gdzie bagaż. Autobus? Ubierz dziecko, rozbierz, a moze nie będe tego zakładać, czy jej nie za zimno itd.

A tu nagle obsługa mówi: „Zawołamy Panią jak już wszyscy będą w autobusie! Po co męczyć dzieci?” – WOW! O takim podejściu marzyłam! Gdy wysiadamy z autobusu już przy samolocie, ktoś zatrzymuje kolejkę wsiadających i prosi nas przodem. Obsługa lotniska w Warszawie jest zaprzeczeniem wszystkiego, co pisałam o negatywnym stosunku do matek z dziećmi! Jestem pod wrażeniem!

 

5) JESTEŚ LEPIEJ ZORGANIZOWANA –  MASZ WIĘCEJ CZASU!

 

dziecko w podróży, podróżowanie z dzieckiem, dziecko w samolocie, sama z dzieckiem w samolocie, jak poradzić sobie z dzieckiem w samolocie

To moje kolejne odkrycie 🙂 Pod wieloma względami gdy byłam z dziećmi sama, byłam lepiej zorganizowana. Odpowiedzialność się nie rozpraszała, na mniej pozwalałam Maksowi – nie latał po całym lotnisku, bo przecież nie miałabym kogo zapytać: „Ej, a gdzie Maks? Pilnujesz go?”. Odpuściłam kupowanie gazet i czasopism, bo uznałam, że i tak w samolocie nie będzie czasu. Za to bez problemu poszliśmy na kawę do Costa i popijałam ją jeszcze w samolocie 🙂 czyli udało mi się przetransportować z lotniska z dwójką dzieci, wózkiem, torbą i kawą w łapce do samolotu – czy to nie znak, że było dobrze??? 🙂

 

6) STARSZE DZIECKO – DOBRY POMOCNIK!

 

Jeśli macie dwulatka i niemowlę, taka podróż na pewno będzie trudniejsza. U nas okazało się, że Maks na wyprawie tylko ze mną i Jagodą stał się bardziej dojrzały i pomocny. Chyba na te kilka godzin przejął rolę mężczyzny w rodzinie;)))) Nie było żadnych awantur, histerii, fochów, które czasem jeszcze zdarzają mu się z błahych powodów. Pod tym względem było idealnie!

 

7) MOŻE BYĆ TAK MIŁO, ŻE AŻ SIĘ ZASKOCZYSZ I BĘDZIESZ ŻAŁOWAŁA, ŻE NIE WZIĘŁAŚ KSIĄŻKI / GAZETY :)))

 

dziecko w podróży, podróżowanie z dzieckiem, dziecko w samolocie, sama z dzieckiem w samolocie, jak poradzić sobie z dzieckiem w samolocie

 

 

Ale oczywiście raczej nie będzie tak przez cały lot…. 🙂 Tak czy inaczej: jest dobrze! Mogę tak latać! A Wy? 🙂 Dajcie znać jak Wasze doświadczenia! 🙂

  • Aneta Kowal

    Cudnie czytać takie optymistyczne wpisy. Ja zaprawiona w wyprawach z jednym dzieckiem. Same super doświadczenia.

    • 🙂 dzięki 🙂 z ręką na sercu było lepiej niż sądziłam! 🙂

      • Rafal Bialek

        Nom ja z jednym… Oczy w koło głowy

        • Rafal Bialek

          Najdalsza Egipt .. mój syn 3 wtedy letni na lotnisku w Hurghadzie pyta .. Tato a Czemu ten Pan jest czarny 😉 także z dwujka szacun choć zauważyłem że tam gdzie jest więcej dzieci .. jest łatwiej bo jedno drugim się zajmie .. przy trójce dzieciaczków w rodzinie to zobaczyłem jak sześciolatka szybko łapie opiekę nad młodszym..tak…oo

          • Czasem rzeczywiście tak jest, ale niestety czasem starsze chce się zająć swoimi sprawami, a tu pomoc potrzebna 😉

  • Brawo Ty i brawo Maks! Brat na medal. Samolotem wprawy z dwójką nie mam ponieważ sama z dwójką wybrałam się tylko pociągiem (2 godziny), kiedy młodsze miało niecałe 2 latka a starsze niecałe 4. Wyczyn słaby ale i tak byłam z siebie dumna 🙂 Choć przyznam się, że bardziej obawiałam się nocy – dziewczynki to takie typowe córeczki tatusia więc bałam się jak bez niego zasną. Trochę się musiałam nagimnastykować ale nie było tak źle 🙂

    • 🙂 o proszę – to super, że obecność Taty pomocna przy zasypianiu 🙂 u nas niestety do zasypiania na razie niezbędna jest mama 😉 pociągiem z 2 latką i 4 latką to też całkiem niezły wyczyn 🙂

      • A dziękuję 😉 Pracowałam nad tym od samego początku by tatuś czuł się nadzwyczaj ważny i potrzebny w każdej czynności – wiedziałam, że z tego będę miała tylko korzyści 😉 A tak serio to moje córy to typowe córeczki tatusia, owinęły go sobie wokół paluszka. A On jest z tego niezmiernie dumny 🙂 Mama jest od długich spacerów, czytania, opowiadania i długaśnych rozmów na ważne tematy 🙂