Spis treści
- Co zrobić, by zminimalizować ryzyko, że nasz maluch będzie koszmarem dla innych pasażerów???
- 1) MYŚL POZYTYWNIE
- 2) ROZMAWIAJ NAWET Z NIEMOWLAKIEM
- 3) PRZEWIDUJ
- 4) PRZYGOTUJ SIĘ
- 5) SPAKUJ DOM DO MAŁEJ TOREBKI
- 6) POPROŚ O DOBRE MIEJSCA
- 7) MINIMALIZUJ RYZYKO BÓLU UCHA
- 8) MINIMALIZUJ RYZYKO MAKSYMALNEGO ZMĘCZENIA
- 9) MINIMALIZUJ RYZYKO GŁODU
- 10) PRÓBUJ RÓŻNYCH METOD
- Podobne wpisy
“A co będzie, jeśli zacznie ryczeć?”… “A co będzie, jeśli będzie się tak drzeć cały lot???” …”Co wtedy zrobimy?”… to chyba jedna z najczęściej pojawiających się obaw rodziców związanych z podróżowaniem z dzieckiem, a zwłaszcza z lotem samolotem, kiedy nie można się zatrzymać, wysiąść, a czasem nawet nie można z dzieckiem wstać i pochodzić po okolicy, by trochę się uspokoiło. Boimy się tego, co wtedy zrobić i tego, że inni będą zabijać nas wzrokiem…
Bo przecież cały czas pamiętamy, jak to było, gdy dzieci nie mieliśmy, prawda? W samolocie chcieliśmy SPOKOJU. Poczytać książkę, obejrzeć film, przespać się, zaplanować zwiedzanie na najbliższe dni albo odespać imprezę. Z przerażeniem patrzyliśmy na rodziców niosących niemowlaka albo na rozbieganego kilkulatka… czy usiądzie obok nas??? Albo może za nami i nie będzie kopał w nasz fotel przez 3 godziny?? Modliliśmy się po cichu, by te dzieci siedziały jak najdalej od nas, prawda? 🙂
I nagle stanęliśmy po drugiej stronie barykady. To nas “boją się” inni pasażerowie. To nas chcą unikać, zwłaszcza, gdy nasz maluch już na wejściu pokazuje się od “najlepszej strony”. A my jeszcze przed podróżą przypominamy sobie te wszystkie ryczące dzieci i ich zmęczonych rodziców, spojrzenia pasażerów i prawie jesteśmy gotowi oddać bilet. Nie tędy droga. Musicie zrozumieć jedno: Wasze dziecko wcale nie musi ryczeć w samolocie czy w pociągu. Wcale nie muszą go boleć uszy! To wcale nie musi być najgorsza podróż Waszego życia! I wcale nie musicie być tymi, których inni będą zabijać wzrokiem i mówić, że zwariowaliście, że z dzieckiem do samolotu! Oczywiście wypadek przy pracy zdarza się najlepszym i zawsze może się zdarzyć, coś czego nie przewidzicie, ale powiem Wam jedno – na jakieś 100 lotów, które mamy za sobą… Maks płakał może 3 razy, może 5 razy? I nigdy nie był to ryk trwający więcej niż 5-10 minut. Na 100 lotów! Bliższych, dalszych, małym samolotem czy dużym. W Europie czy Azji. Nie dlatego, że jest idealnym dzieckiem. Nie dlatego, że jest najgrzeczniejszym dzieckiem świata (OJ NIE!!!). Nie dlatego, że my jesteśmy idealnymi rodzicami. Po prostu na podróże czy samolotem czy pociągiem mamy swoje sposoby. I za każdym razem, gdy widzę wrzeszczące przez dłuższy czas dziecko w samolocie i patrzę na rodziców, którzy są przerażeni i bezradni, chętnie zabrałabym ich na jakiś mały kurs podróżowania z dzieckiem!
Co zrobić, by zminimalizować ryzyko, że nasz maluch będzie koszmarem dla innych pasażerów???
1) MYŚL POZYTYWNIE
Bez tego nigdzie się nie wybieraj. Jeśli od początku sądzisz, że Twoje dziecko się nie nadaje na podróż samolotem, nadawać się nie będzie. To Ty przekazujesz mu swoje emocje. To od Ciebie zależy, czy samolot będzie przygodą życia czy przykrym obowiązkiem. To Ty o tym opowiadasz i przedstawiasz to w odpowiednich kolorach. Wiem, że czasem jest to trudne, zwłaszcza, gdy sami nie lubimy latać albo gdy mamy do czynienia z kilkulatkiem, który zbiera już informacje nie tylko od rodziców, ale również z rozmów z kolegami, z bajek czy przypadkiem z telewizji i np. wymyśli sobie, że samolot może wpaść do wody (real story). Ale z tym również można sobie poradzić. Jeśli w filmie “Życie jest piękne” rodzic zrobił grę z życia w obozie koncentracyjnym, nie mów, że Ty nie jesteś w stanie pokazać podróży samolotem czy pociągiem jako największej atrakcji życia.
2) ROZMAWIAJ NAWET Z NIEMOWLAKIEM

Opowiadaj dziecku, o tym co Was czeka. Mów o tym, co będziecie robić na lotnisku. Uświadom go, że walizka zostanie zapakowana do luku bagażowego, by nie płakał już na lotnisku za ukochanym misiem. Pokaż, że kontrola bagażu to rozrywka i dla jego ulubionej przytulanki skaner to super przygoda, tak, by nie denerwował się, że ukochany miś, piesek czy kotek ląduje na jakiejś podejrzanej taśmie. Tłumacz o tym, kiedy zapinać pasy i dlaczego. Zapinaj i dziecko, i przytulankę, by była bezpieczna. Rób to od małego. Dostosuj narrację do wieku. Mów nawet do niemowlaka – ja mocno wierzę, że ma to sens, chociaż Łukasz uważa, że przez to Maks “gada tyle, co mamusia i buzia mu się nie zamyka” ;)))
3) PRZEWIDUJ
Byłaś już sama na lotnisku, prawda? Wiesz, co i jak. Wiesz, że może być kolejka, że może być gorąco, że mogą być opóźnienia. Unikaj tego, co możliwe korzystając z kolejek dla rodziców z dziećmi, nie męcz nadmiernie i siebie, i dziecka, a w innych sytuacjach bądź przygotowana – picie, jedzenie, ciepła bluza, zabawka, gra, książka, pieniądze, wózek dla młodszego dziecka. Jeśli przewidzisz co może pójść nie tak, będziesz na to gotowa i dacie radę.
4) PRZYGOTUJ SIĘ
Podstawa. Ani do samolotu, ani do pociągu z dzieckiem nie wsiada się na spontanie, chyba, że maluch to zaprawiony podróżnik i nie ma żadnych szczególnych potrzeb. Przygotuj się tak, by uniknąć niepotrzebnych stresów. To musisz dostosować do wieku dziecka, ale na pewno pomyśl o zapasie pieluszek, mokrych chusteczek, kremu na odparzenia, picia, zwłaszcza, gdy maluch pije tylko swoje kaszki / mleko modyfikowane. Weź zapasowy smoczek, by nie było krzyku, gdy jeden potoczy się pod fotel kilka rzędów do przodu. Weź ubranko na zmianę, kocyk, coś ciepłego. Weź chustę, którą przykryjesz się, gdy będziesz karmić, okryjesz dziecko lub zapewnisz mu zacienione miejsce do spania, gdy właśnie stewardessy włączą światła. Jeśli ząbkuje, zabierz coś na zęby. Ja mam też zawsze jakiś lek przeciwbólowy w podręcznym – nigdy nie wiadomo, kiedy dziecko dostanie np. gorączkę. Dla starszaka zabierz nowe, angażujące, MAŁE zabawki. Sama wiesz, co Twojego malucha najbardziej zajmie.
Jeśli macie przed sobą długi lot z niemowlakiem, rozważ zarezerwowanie miejsca z dopinanym łóżeczkiem – będzie wygodniej i dziecku, i Wam. Jeśli jedziesz pociągiem, spróbuj zarezerwować przedział dla rodziny z dzieckiem – będziecie czuć się swobodniej.
5) SPAKUJ DOM DO MAŁEJ TOREBKI
Najlepiej miej wszystko pod ręką. Nierealne? A właśnie, że tak. Pomyśl o tym, co najbardziej potrzebne. Wyeliminuj to, co zbędne, a wszystko się zmieści. To miej przy sobie tak, by mieć dostęp do rzeczy nawet w czasie startu i lądowania, gdy nie można wstawać. Pozostałe zapakuj do podręcznej walizki.
6) POPROŚ O DOBRE MIEJSCA

Jeśli lecicie we troje, poproś o trzy miejsca – od okna do korytarza. Dopilnuj, by miejsca były obok siebie, bo czasem różnie to bywa. Przy dużych samolotach, zdecydowanie lepiej siedzieć przy oknie niż na środku. Zdecydowanie lepiej, gdy możesz bez problemu wstać z dzieckiem bez konieczności przeskakiwania przez kolana śpiącego współpasażera. Przypilnuj tego!
7) MINIMALIZUJ RYZYKO BÓLU UCHA
Tego się boimy bardzo! Nie dość, że będzie płakać, to przede wszystkim będzie cierpieć. Dziecka wcale nie muszą boleć uszy. Naszego Maksa uszy bolały 2 razy na 100 lotów. 2 razy z tego powodu płakał. Podczas tej samej podróży. Dlaczego? Bo leciał podziębiony, z katarem. To najgorsza sytuacja i wtedy będzie ciężko bólu uniknąć – można się oczywiście starać, czyszcząc nos, dmuchając, odtykając itd. Zdrowe dziecko krzyczeć nie musi – bo ma pierś, butelkę, smoczek, lizaka, w zależności od wieku. Nie karm dziecka kilka minut przed wejściem do samolotu, poczekaj na moment startu. Przy niemowlaku duża szansa, że nie będą bolały uszy, a jeszcze przyśnie na cały lub bczęść lotu 🙂
8) MINIMALIZUJ RYZYKO MAKSYMALNEGO ZMĘCZENIA
Pisałam Wam, żeby dziecko zmęczyć… Tak! Nadal tak uważam. Nie można wsiadać do samolotu z dzieciakiem po 2 godzinach drzemki! To zły pomysł, ale trzeba też unikać skrajnego zmęczenia. Sami znacie swoje dziecko najlepiej. Wiecie, na ile możecie sobie pozwolić, a po jakim czasie wpada w szał i ryk z powodu zmęczenia.
9) MINIMALIZUJ RYZYKO GŁODU
Głodny, czyli zły. I dzieciak, i dorosły. Dla starszego obowiązkowo weź kanapki, ulubione przekąski, owoce. Nawet jeśli nic nie zasmakuje mu w samolocie, z głodu nie umrze.
10) PRÓBUJ RÓŻNYCH METOD
Nie mogę się nadziwić, gdy widzę rodziców z ryczącym dzieckiem, a oni nie robią nic, tylko mówią: “Krzysiu/ Zosiu, uspokój się” i tak przez 5, 10, 15, 20 minut. Zaczynam wtedy rozumieć tych wszystkich rzucających w ich stronę pełne nienawiści spojrzenia. Wiem, że rodzice najlepiej znają swoje dziecko, ale najwidoczniej tym razem ich sprawdzona metoda nie działa! Spróbuj zatem innej. Wstań, weź dziecko na ręce, idź na spacer, pokaż wodę w łazience, pokaż film w telefonie, starszemu daj lizaka, czekoladę, chrupki. Nie umrze od tego 😉 Może jednak nie znasz wszystkich metod i warto spróbować czegoś innego, gdy dotychczasowe nie działa??
Nie bójcie się. Zapamiętajcie. Wydrukujcie i zobaczycie, że będzie super! ) I mam nadzieję, że gdy następnym razem spotkacie przeciwników latania / podróżowania z dziećmi, powiecie im “Moje dziecko nie wrzeszczy – mam na to swoje sposoby!”!




36 Comments
Karabela
Ja podróżuje juz z 3 maluchów i tez się da 🙂 jak luz ma mama i torbę pełną niezbędników to zawsze da radę. Do dałabym tylko przypomnienie o nosidełku dla najmniejszego żeby spokojnie wyjść z samolotu i przejść na lotnisku jak nie oddadzą wózka przy drzwiach a na taśmie. No i obie ręce wolne 🙂 pozdrawiam
Natalia
no tak – pewnie jak się dorobimy drugiego wkrótce, to zrozumiemy, że nosidło się przydaje na lotnisku :))
Marta Ziarko
Zapamiętam! za 1,5 miesiąca czeka mnie pierwszy taki lot 🙂
Natalia
przyda się 🙂 powodzenia 🙂
Ewa
Fajne rady. My mamy już za sobá kilka lotów (w tym transatlantycki) z 3,5 miesięcznym bobasem. Nigdy nie było najmniejszego problemu. Mała zawsze zasypia podczas lotu, choć zdecydowanie chętniej w moich ramionach a nie w kołysce… Steardesa podczas jednego z lotów mi powiedziała że niemowlaki do ukończenia pierwszego roku nie majà problemów z uszami podczas startu i ládowania. Dlatego nie koniecznie trzeba karmić, ale warto w razie czego mieć chociaż smoczek w pogotowiu. Nosidełko też bardzo polecam wziáść na lotnisko
Natalia
oool to ciekawe z tym, co powiedziała stewardessa… zawsze mi się wydawało, że niemowlaki też mogą mieć problem. Czy stewardessa mówiła skąd taka opinia / jak ją argumentuje?ciekawa jestem 😉
Maria
Ja bardzo obawiałam się pierwszego lotu samolotem z Gabi i czekałam… chyba ponad dwa lata!
Tym razem z Miszel z pewnością szybciej gdzieś polecimy, więc Wasze rady niedługo weźmiemy sobie do serca.
Świetny wpis!
Natalia
🙂 już macie przećwiczone z Gabi, więc Miszel na pewno da świetnie radę 🙂 a rady polecamy – sprawdzone wieeeeelokrotnie 🙂 pozdrowienia dla całej familii 🙂
Chica Mala
My z prawie 2 miesięczną córką jechaliśmy pociągiem i nie było większych problemów. Nawet współpasażerka pochwaliła, że mamy takie spokojne dziecko. Samolot lub dłuższą podróż pociągiem planujemy wstępnie na jesieni, ale ja jestem nastawiona pozytywnie bardzo, więc pewnie nie będzie problemów. No i zgadzam się z Tobą. Trzeba szukać sposobów, a nie zamykać się w domu czy co gorsza utrudniać innym podróż 😉 Wiadomo, że nie zawsze się uda, ale lepiej próbować niż rozkładać bezradnie ręce 🙂
Natalia
dokładnie tak 🙂 fajnie, że pierwsza podróż dobrze Wam poszła – to najlepsza zachęta do kolejnych!!!! 🙂
Chica Mala
No dziecko nam się udało wyjątkowo spokojne i płacze tylko jak musi za długo na jedzenie czekać (czasem pielucha ma pierwszeństwo ?). Także nawet nie zakładałam kłopotów, bo nie mam problemu z publicznym karmieniem ?
Natalia
🙂 i tak trzymać 🙂
Kasia
Najgorzej trafić na rodziców, którzy cierpią na mamtowdupizm i nie reagują na zachowanie swojego dziecka. Udają, że ich nie ma czy coś…? Już kilka razy udało mi się podróżować w takim towarzystwie – nie życzę nikomu… Dużo cierpliwości dla wszystkich podróżujących życzę i pozdrawiam! 🙂
Natalia
Racja, z takimi jest ciężko…zwłaszcza, jak dziecko przeszkadza innym..
Magda
Dla mnie w każdej nowej sytuacji ważne jest opowiadanie córkom, co się będzie działo, co nas czeka. Przewiduje do przodu i wtedy wszyscy są spokojniejsi 🙂 I wtedy one są ciekawe wszystkiego i weryfikują nasze opowieści.
Natalia
dokładnie 🙂 myślę, że to kluczowe 🙂
Asia
Mieliśmy taką sytuacje ostatnio w samolocie – my lecieliśmy z prawie dwuletnią córką i znajomymi, a trochę dalej w naszym rzędzie (zaraz obok naszych znajomych) rodzice z 1,5-roczną córką. Był to 6-godzinny lot, a i my i oni byliśmy już po 10-12-godzinnych lotach. My uzbrojeni po zęby w “zabawiacze” (głównie dzięki Waszym radom! chociaż to nie był nasz pierwszy lot ;)), oni bez niczego … Nasza córka zasnęła szybko, bo się wyszalała na lotnisku i trzy godziny z głowy 😉 potem bajki na tablecie i obiadek :)) tamta dziewczynka darła się non stop – to nie był zwykły płacz, tylko ryk. Aż moja koleżanka, która siedziała obok tych rodziców zaproponowała im, że może daliby jej pooglądać coś na telefonie / tablecie, jesli mają, itp… i nagle cisza 😀 mała w końcu miała zajęcie i się uspokoiła. Potem się okazało, że ci rodzice wykończeni, bo podczas poprzedniego, 12-godzinnego lotu mała spała tylko godzinę, a przez resztę czasu – wrzask. Wdzięczni byli jak nie wiem, że mają chwilę spokoju 😉
Fakt, że teraz nasza córka musiała iść na odwyk bajkowo-tabletowy, ale w czasie podróży się sprawdziło 😉
Natalia
:))) czyli dokładnie zabawiacze się przydają 🙂 a ostatnią deską ratunku jest tablet albo telefon z grami 😉 lepsze to niż krzyk i ryk męczący dla wszystkich – dla dziecka, dla rodziców, dla innych… zawsze mnie to dziwi, że ci rodzice sami na to nie wpadną, ale może ci byli już totalnie wykończeni psychicznie 😉
Nasz Maks jak był młodszy też po podróżach chodził na odwyk, ale np. teraz do bajek prawie go nie ciągnie (czasem chce pograć w coś na telefonie)… więc myślę, że jak się to stosuje z rozsądkiem to wszystko jest dla ludzi 🙂
Ewelina Gręda
Mamy kilka lotow za soba, bez zadnych incydentow, ale intuicyjnie robilismy wszystko to co tu napisalas. Na wiosne Kuba i to pierwszy taki dluuuugi lot z mlodym jest stresik 😉
Natalia
🙂 ile na Kubę? 10 godzin czy dłużej? Macie jakąś przesiadkę czy bezpośrednio ?:)
Ewelina Gręda
Na szczęscie bez przesiadek, 10 z hakiem:)
Sylwia Nawrocka
Jestem troszke przerażona bo nasz synek to żywy wulkan 🙂 za niecały miesiac czeka nas 2 h lotu,wiem wiem krótki lot ale jednak to dłuuugie 2 h dla nas.Wezmę sobie wszystkie rady do serca .ot o 6 rano z Berlina wiec na pewno będzie wyspany na lotnisku.Tam go zmęczę haha( synek 10 mc).Trzymajcie kciuki!
Natalia
Dacie radę 🙂 to pierwszy lot? 🙂 synek na butelce czy na piersi? 🙂
Sylwia Nawrocka
Pierwszy lot grrr ja panicznie boje sie latać i mam nadzieje ze nie udzieli sie to małemu:).Synek na piersi i na butelce:)
Natalia
Dacie radę 🙂 trzymam kciuki 🙂
Kasia
Za 2 tygodnie nasza pierwsza podróż samolotem na Sardynie 🙂 Piotruś będzie miał 3,5 miesiąca, czytam wszystkie Twoje porady i jestem pozytywnie nastawiona, mam nadzieję, że wszystkim się to udzieli i lot pójdzie w miarę gładko:) Bardzo mi się podoba Was blog, z mężem również jesteśmy zapalonymi podróżnikami i od niedawna rodzicami którzy chcą rozpocząć nowe etap przygód razem z naszą pociechą 🙂
Pozdrawiam serdecznie 🙂
Magdalena Gruca
Najlepiej się leci z niemowleciem, kiedy podczas startu można nakarmic, mniejsza szansa ze zatka mu uszka, za to bardzo duza, że po posilku i od szumu silnikow usnie i przespi caly lot. Kiedy dziecko jest nieco starsze robi sie trudniej, ale tak jak piszesz- lizaki, zabawki, nawet na tablet jest wtedy przyzwolenie do oporu. Dobrze jest tez wybierać odpowiednie godziny lotu, mieliśmy jeden kryzys, lot po 21 , kiedy młoda o 19 powinna spac. Byla przeciagnieta, darla sie i niestety nic nie chcialo dzialac.
Natalia
Oj tak, z bobasem najlepiej 🙂 i najlepiej jak jeszcze na piersi / na butli 🙂 Teraz też mi trudniej niż jak jeszcze w pażdzierniku karmiłam 🙂 Teraz Jagoda ma rok i 4 miesiące i wiadomo – ani się na długo nie zajmie czymś, ani jeszcze nie tablet (chociaż jak jest źle to pokazuję jej jakieś filmiki z nią i z Maksem na tel;))… i wiem jak to jest jak za bardzo się przeciągnie i zmęczenie wykończy malucha – też tak miałam raz podczas ostatniej podróży 🙂
Karolina
Uwielbiam waszego bloga bo zawsze ładuje mnie pozytywną energią i nastawieniem 🙂 My mamy już pierwszy lot za sobą. Zosia miała wtedy 6 miesięcy i praktycznie cały 3h lot przespała przytulona do piersi. Pasażerowie obok komentowali że nawet nie wiedzieli że było jakieś dziecko 😀 Teraz przed nami trochę wyższy level… Czeka nas długi lot do Nowego Jorku… Zosia będzie miała 15 miesięcy… Wiem, że nie będzie tak łatwo jak poprzednim razem ale dzięki Wam jestem pozytywnie nastawiona i wiem że lepiej lub gorzej ale damy radę 🙂
Natalia
:))) dzięki Karolina 🙂 faktycznie Nowy Jork brzmi jako większe wyzwanie, ale też extra nagroda :))) nas tam jeszcze nie było!!:) Na ile jedziecie? Bardziej city break czy coś jeszcze będziecie w Stanach zwiedzać? 🙂
Karolina
Lecimy na 3 tygodnie 🙂 baza wypadowa w New Jersey u rodzinki 😉 Tym razem planujemy zwiedzić Nowy Jork wzdłuż i wszerz i wschodnie wybrzeże… Za rok południe?
Bardzo ubolewam nad tym że Was tam nie było…wiedziała bym gdzie zjeść ?
Natalia
Super 🙂 Ja mam rodzinę w Stanach od 1991, a jeszcze tam nie dotarłam 😉 trochę dlatego, że zwykle to oni do nas przylatują.. z uwagi na babcię 🙂 ale wreszcie też dotrzemy 🙂 super wyjazdu dla Was i wspaniałych wrażeń 🙂
Justyna Szki
Ciekawy tekst i super rady. Już za 1,5 miesiąca będę z nich korzystać. Czeka mnie dość duże wyzwanie – lot z dwójką maluchów, jedno 2 lata a drugie 3 miesiące. Jakieś dodatkowe rady jak ogarnąć taką dwójkę samemu w samolocie? 🙂
Natalia
To faktycznie wyzwanie 🙂 myślę, że jednak maleństwo na piersi czy butelce nie powinno robić zbyt wielu problemów, bardziej trzeba się skupić na atrakcjach dla dwulatka :)co do logistyki, to masz dla maluszka chustę albo nosidło? myślę, że mogłoby się przydać 🙂 z plusów – matce samej z dwójką zwykle obsługa bardziej chętna do pomocy 🙂
NataliaN
No i przyszedł czas na nas. Długi walczyliśmy sami ze sobą dokąd lecieć na pierwszy lot z synkiem aż tu się okazuje że on ma już 9 miesięcy. I nie ma co czekać pakujemy się i lecimy. Wybór padł na Turcję, majówka w Turcji brzmi dobrze?. Sama byłam w Turcji kilkanaście razy ale nigdy w maju i nigdy z tak małym dzieckiem. Tysiące wątpliwości i pytań… mnóstwo pozytywnej energii i wiary że będzie to cudowny czas. A to też za sprawą Waszego bloga. Przyznam że ja najbardziej obawiam się lotu jak wytrzyma nasza pociecha te niecałe 3godziny jak drzemki mamy 30min wszystko go interesuje, zaczynamy przygodę z chodzeniem, no dodam że to wulkan energii…ale wierzę że się uda bo ja uwielbiam latać samolotem mam nadzieję że też pokocha ✈️bo mam kolejne plany na jesień. Pozdrawiamy ☺️
Natalia
Hey Natalia 🙂 Przepraszam, że dopiero teraz, ale popsuły mi się powiadomienia i umykają mi te komentarze tutaj…
Turcy kochają dzieci, więc kierunek powinien być super 🙂 Daj znać czy już jesteście po i jak poszło 🙂