“A co będzie, jeśli zacznie ryczeć?”… “A co będzie, jeśli będzie się tak drzeć cały lot???” …”Co wtedy zrobimy?”… to chyba jedna z najczęściej pojawiających się obaw rodziców związanych z podróżowaniem z dzieckiem, a zwłaszcza z lotem samolotem, kiedy nie można się zatrzymać, wysiąść, a czasem nawet nie można z dzieckiem wstać i pochodzić po okolicy, by trochę się uspokoiło. Boimy się tego, co wtedy zrobić i tego, że inni będą zabijać nas wzrokiem…

 

Bo przecież cały czas pamiętamy, jak to było, gdy dzieci nie mieliśmy, prawda? W samolocie chcieliśmy SPOKOJU. Poczytać książkę, obejrzeć film, przespać się, zaplanować zwiedzanie na najbliższe dni albo odespać imprezę. Z przerażeniem patrzyliśmy na rodziców niosących niemowlaka albo na rozbieganego kilkulatka… czy usiądzie obok nas??? Albo może za nami i nie będzie kopał w nasz fotel przez 3 godziny?? Modliliśmy się po cichu, by te dzieci siedziały jak najdalej od nas, prawda? 🙂

 

I nagle stanęliśmy po drugiej stronie barykady. To nas “boją się” inni pasażerowie. To nas chcą unikać, zwłaszcza, gdy nasz maluch już na wejściu pokazuje się od “najlepszej strony”. A my jeszcze przed podróżą przypominamy sobie te wszystkie ryczące dzieci i ich zmęczonych rodziców, spojrzenia pasażerów i prawie jesteśmy gotowi oddać bilet. Nie tędy droga. Musicie zrozumieć jedno: Wasze dziecko wcale nie musi ryczeć w samolocie czy w pociągu. Wcale nie muszą go boleć uszy! To wcale nie musi być najgorsza podróż Waszego życia! I wcale nie musicie być tymi, których inni będą zabijać wzrokiem i mówić, że zwariowaliście, że z dzieckiem do samolotu! Oczywiście wypadek przy pracy zdarza się najlepszym i zawsze może się zdarzyć, coś czego nie przewidzicie, ale powiem Wam jedno – na jakieś 100 lotów, które mamy za sobą… Maks płakał może 3 razy, może 5 razy? I nigdy nie był to ryk trwający więcej niż 5-10 minut. Na 100 lotów! Bliższych, dalszych, małym samolotem czy dużym. W Europie czy Azji. Nie dlatego, że jest idealnym dzieckiem. Nie dlatego, że jest najgrzeczniejszym dzieckiem świata (OJ NIE!!!). Nie dlatego, że my jesteśmy idealnymi rodzicami. Po prostu na podróże czy samolotem czy pociągiem mamy swoje sposoby. I za każdym razem, gdy widzę wrzeszczące przez dłuższy czas dziecko w samolocie i patrzę na rodziców, którzy są przerażeni i bezradni, chętnie zabrałabym ich na jakiś mały kurs podróżowania z dzieckiem!

 

Co zrobić, by zminimalizować ryzyko, że nasz maluch będzie koszmarem dla innych pasażerów???

 

1) MYŚL POZYTYWNIE

 

Bez tego nigdzie się nie wybieraj. Jeśli od początku sądzisz, że Twoje dziecko się nie nadaje na podróż samolotem, nadawać się nie będzie. To Ty przekazujesz mu swoje emocje. To od Ciebie zależy, czy samolot będzie przygodą życia czy przykrym obowiązkiem. To Ty o tym opowiadasz i przedstawiasz to w odpowiednich kolorach. Wiem, że czasem jest to trudne, zwłaszcza, gdy sami nie lubimy latać albo gdy mamy do czynienia z kilkulatkiem, który zbiera już informacje nie tylko od rodziców, ale również z rozmów z kolegami, z bajek czy przypadkiem z telewizji i np. wymyśli sobie, że samolot może wpaść do wody (real story). Ale z tym również można sobie poradzić. Jeśli w filmie “Życie jest piękne” rodzic zrobił grę z życia w obozie koncentracyjnym, nie mów, że Ty nie jesteś w stanie pokazać podróży samolotem czy pociągiem jako największej atrakcji życia.

 

2) ROZMAWIAJ NAWET Z NIEMOWLAKIEM

 

dziecko w samolocie, samolotem z dzieckiem, podróżowanie z dzieckiem, jak przetrwać podróż samolotem z dzieckiem

 

Opowiadaj dziecku, o tym co Was czeka. Mów o tym, co będziecie robić na lotnisku. Uświadom go, że walizka zostanie zapakowana do luku bagażowego, by nie płakał już na lotnisku za ukochanym misiem. Pokaż, że kontrola bagażu to rozrywka i dla jego ulubionej przytulanki skaner to super przygoda, tak, by nie denerwował się, że ukochany miś, piesek czy kotek ląduje na jakiejś podejrzanej taśmie. Tłumacz o tym, kiedy zapinać pasy i dlaczego. Zapinaj i dziecko, i przytulankę, by była bezpieczna. Rób to od małego. Dostosuj narrację do wieku. Mów nawet do niemowlaka – ja mocno wierzę, że ma to sens, chociaż Łukasz uważa, że przez to Maks “gada tyle, co mamusia i buzia mu się nie zamyka” ;)))

 

3) PRZEWIDUJ

 

Byłaś już sama na lotnisku, prawda? Wiesz, co i jak. Wiesz, że może być kolejka, że może być gorąco, że mogą być opóźnienia. Unikaj tego, co możliwe korzystając z kolejek dla rodziców z dziećmi, nie męcz nadmiernie i siebie, i dziecka, a w innych sytuacjach bądź przygotowana – picie, jedzenie, ciepła bluza, zabawka, gra, książka, pieniądze, wózek dla młodszego dziecka. Jeśli przewidzisz co może pójść nie tak, będziesz na to gotowa i dacie radę.

 

4) PRZYGOTUJ SIĘ

 

Podstawa. Ani do samolotu, ani do pociągu z dzieckiem nie wsiada się na spontanie, chyba, że maluch to zaprawiony podróżnik i nie ma żadnych szczególnych potrzeb. Przygotuj się tak, by uniknąć niepotrzebnych stresów. To musisz dostosować do wieku dziecka, ale na pewno pomyśl o zapasie pieluszek, mokrych chusteczek, kremu na odparzenia, picia, zwłaszcza, gdy maluch pije tylko swoje kaszki / mleko modyfikowane. Weź zapasowy smoczek, by nie było krzyku, gdy jeden potoczy się pod fotel kilka rzędów do przodu. Weź ubranko na zmianę, kocyk, coś ciepłego. Weź chustę, którą przykryjesz się, gdy będziesz karmić, okryjesz dziecko lub zapewnisz mu zacienione miejsce do spania, gdy właśnie stewardessy włączą światła. Jeśli ząbkuje, zabierz coś na zęby. Ja mam też zawsze jakiś lek przeciwbólowy w podręcznym – nigdy nie wiadomo, kiedy dziecko dostanie np. gorączkę. Dla starszaka zabierz nowe, angażujące, MAŁE zabawki. Sama wiesz, co Twojego malucha najbardziej zajmie.

 

Jeśli macie przed sobą długi lot z niemowlakiem, rozważ zarezerwowanie miejsca z dopinanym łóżeczkiem – będzie wygodniej i dziecku, i Wam. Jeśli jedziesz pociągiem, spróbuj zarezerwować przedział dla rodziny z dzieckiem – będziecie czuć się swobodniej.

 

5) SPAKUJ DOM DO MAŁEJ TOREBKI

 

Najlepiej miej wszystko pod ręką. Nierealne? A właśnie, że tak. Pomyśl o tym, co najbardziej potrzebne. Wyeliminuj to, co zbędne, a wszystko się zmieści. To miej przy sobie tak, by mieć dostęp do rzeczy nawet w czasie startu i lądowania, gdy nie można wstawać. Pozostałe zapakuj do podręcznej walizki.

 

6) POPROŚ O DOBRE MIEJSCA

 

dziecko w samolocie, samolotem z dzieckiem, podróżowanie z dzieckiem, jak przetrwać podróż samolotem z dzieckiem

 

Jeśli lecicie we troje, poproś o trzy miejsca – od okna do korytarza. Dopilnuj, by miejsca były obok siebie, bo czasem różnie to bywa.  Przy dużych samolotach, zdecydowanie lepiej siedzieć przy oknie niż na środku. Zdecydowanie lepiej, gdy możesz bez problemu wstać z dzieckiem bez konieczności przeskakiwania przez kolana śpiącego współpasażera. Przypilnuj tego!

 

7) MINIMALIZUJ RYZYKO BÓLU UCHA

 

Tego się boimy bardzo! Nie dość, że będzie płakać, to przede wszystkim będzie cierpieć. Dziecka wcale nie muszą boleć uszy. Naszego Maksa uszy bolały 2 razy na 100 lotów. 2 razy z tego powodu płakał. Podczas tej samej podróży. Dlaczego? Bo leciał podziębiony, z katarem. To najgorsza sytuacja i wtedy będzie ciężko bólu uniknąć – można się oczywiście starać, czyszcząc nos, dmuchając, odtykając itd. Zdrowe dziecko krzyczeć nie musi – bo ma pierś, butelkę, smoczek, lizaka, w zależności od wieku. Nie karm dziecka kilka minut przed wejściem do samolotu, poczekaj na moment startu. Przy niemowlaku duża szansa, że nie będą bolały uszy, a jeszcze przyśnie na cały lub bczęść lotu 🙂

 

8) MINIMALIZUJ RYZYKO MAKSYMALNEGO ZMĘCZENIA

 

Pisałam Wam, żeby dziecko zmęczyć… Tak! Nadal tak uważam.  Nie można wsiadać do samolotu z dzieciakiem po 2 godzinach drzemki! To zły pomysł, ale trzeba też unikać skrajnego zmęczenia. Sami znacie swoje dziecko najlepiej. Wiecie, na ile możecie sobie pozwolić, a po jakim czasie wpada w szał i ryk z powodu zmęczenia.

 

9) MINIMALIZUJ RYZYKO GŁODU

 

Głodny, czyli zły.  I dzieciak, i dorosły. Dla starszego obowiązkowo weź kanapki, ulubione przekąski, owoce. Nawet jeśli nic nie zasmakuje mu w samolocie, z głodu nie umrze.

 

10) PRÓBUJ RÓŻNYCH METOD

 

Nie mogę się nadziwić, gdy widzę rodziców z ryczącym dzieckiem, a oni nie robią nic, tylko mówią: “Krzysiu/ Zosiu, uspokój się” i tak przez 5, 10, 15, 20 minut. Zaczynam wtedy rozumieć tych wszystkich rzucających w ich stronę pełne nienawiści spojrzenia. Wiem, że rodzice najlepiej znają swoje dziecko, ale najwidoczniej tym razem ich sprawdzona metoda nie działa! Spróbuj zatem innej. Wstań, weź dziecko na ręce, idź na spacer, pokaż wodę w łazience, pokaż film w telefonie, starszemu daj lizaka, czekoladę, chrupki. Nie umrze od tego 😉 Może jednak nie znasz wszystkich metod i warto spróbować czegoś innego, gdy dotychczasowe nie działa??

 

Nie bójcie się. Zapamiętajcie. Wydrukujcie i zobaczycie, że będzie super! ) I mam nadzieję, że gdy następnym razem spotkacie przeciwników latania / podróżowania z dziećmi, powiecie im “Moje dziecko nie wrzeszczy – mam na to swoje sposoby!”!