Jedliście kiedyś mydło? 🙂 W dodatku na deser w eleganckiej restauracji? Nam się ostatnio zdarzyło po raz pierwszy: w Madrycie w przyjemnej restauracji La Antonita, tuż obok uroczego butikowego hoteliku Posada del Dragon. Czym dokładnie owo mydło jest, z czego powstało i dlaczego właśnie mydło, dowiecie się już wkrótce, ale najpierw po Bożemu: przystawki, dania główne i kilka słów o La Antonita, bo jest to miejsce, które warto dopisać na listę zadań w Madrycie obok Plaza Mayor, Puerta del Sol czy Prado.
Do La Antonity na Cava Baja 14, jednej z bardziej wibrujących życiem uliczek Madrytu, pełnej knajpek, barów i knajpeczek, trafiliśmy korzystając bodajże z aplikacji TripAdvisor. Kręciliśmy się w okolicy po dłuuugiej nocy i szukaliśmy fajnego miejsca na niedzielny obiad.
Wcześniej jedliśmy w Madrycie duuuużo typowych tapas, które uwielbiamy i nie przywiązywaliśmy tak wielkiej uwagi jak zazwyczaj do wyboru knajpy, bo w Hiszpanii w większości barów czy knajpek tapasy są bardzo przyzwoite.
Do moich ulubionych należą patatas bravas (pieczone ziemniaki z charakterystycznym ostrym sosem), tortilla de patatas (czyli słynny ziemniaczany omlet), calamares fritos (smażone kalmary), croquetas (typowo hiszpańskie z szynką lub dorszem) czy pimientos de padron, czyli nasze ukochane małe zielone papryczki grillowane i doprawione solą, które Łukasz nawet zaczął sam przyrządzać na nasze madryckie śniadania na tarasie w mieszkaniu mojej koleżanki. Tym razem jednak postawiliśmy na coś więcej niż tradycyjne tapas.
Szukaliśmy czegoś wyjątkowego, czegoś wow, no i znaleźliśmy La Antonitę. Pomimo braku rezerwacji udało nam się znaleźć stolik, nikt również nie robił problemu, że przepychamy się przez dość ciasne wnętrze z wózkiem i rozbieganym maluchem. Chwała im za to!
Menu nie jest długie, ale i tak ciężko było nam się zdecydować. Figuruje w nim wiele hiszpańskich przysmaków, jednak zwykle w bardziej wyrafinowanym wydaniu. By spróbować różnych smaków, poprosiliśmy o zestaw tego, co najlepsze i oczywiście przyjęliśmy lokalny styl spożywania, czyli para picar – zamawiamy wspólnie i jemy razem – tu kawałek tortilli, tu jeden krokiet, tu kilka papryczek. Taki styl uwielbiam, bo gdy mam ochotę na 5 różnych potraw, mogę tę ochotę zrealizować 🙂 Chwała Hiszpanii za para picar!
Zaczęliśmy od croquetas, a potem kalamarki, pomidorki i budzący kontrowersje crunchy oxtail roll…
Tak jak widzicie sposób podania i wygląd potraw boski! Najwięcej kontrowersji budził owy “byczy ogon”… Rabo de toro to jeden z hiszpańskich przysmaków dla bardziej zaawansowanych, przygotowywany np. w wersji duszonej z marchewką lub pieczony. Mnie jakoś ta potrawa nie przekonuje. W La Antonita pomimo, że nie był to prawdziwy byczy ogon, lecz mięso wołowe przygotowane na określony sposób, i tak mnie nie przekonało. Za to Łukasz jadł chętnie i nawet skończył za nas. Jak widać, to raczej męska potrawa!
Ja dałabym się pokroić za to kalmary z marmoladą cebulową i croquetas… bajka! Z innych smakołyków zawsze warto skusić się na patatas bravas czy shrimp fritters. Ja zrobię to jak tylko znów zawitam do Madrytu, a nie ukrywam: już mam ochotę znów tam być.
Ceny jak na Madryt, oblegane miejsce i poziom restauracji są do przełknięcia – poszczególne pozycje kosztują od 5 do 14 euro…
W ramach deseru (5,90 euro) zaproponowano nam dwa małe dzieła sztuki… francuskie mille-feuille (po hiszpańsku milhojas) z serkiem lawendowym przyprószone startymi orzechami i skórką z cytryny i…
Wspomniane na początku MYDŁO! 🙂 czyli La Antonita Soap. Deser to swego rodzaju mus z białej czekolady, dość ścięty, o konsystencji faktycznie nieco mydlanej, podany z limonkową pianką. Czy konsystencja mydlana jest dobra dla deseru? W tym przypadku tak! Smakował pysznie!
A dlaczego mydło? Bo przez wiele lat w miejscu, gdzie obecnie istnieje restauracja, działał sklepik, gdzie pewna Antonita (zdrobnienie od Antonia) sprzedawała oczywiście mydła (JABONES)… stąd ta forma, ta piana i ta konsystencja… i ta nazwa restauracji 🙂 Piękna historia, a jeśli ktoś nie wierzy, wystarczy spojrzeć na zdjęcie – zaczerpnięte z profilu facebookowego hotelu Posada del Dragon i restauracji La Antonita.
Czy deser w formie mydła to wystarczający argument przemawiający za wycieczką do Madrytu? 🙂 Mogę Wam podać kilkadziesiąt innych, ale i tak będę namawiać do wizyty w La Antonita…











21 Comments
ujowe_mydlo
oczywiscie tytul nic nie mowiacy, chujowy artykul jadacy na prowokacji
Natalia - tasteaway.pl
każda opinia jest cenna 😉 Twoja jest taka, nasza inna. Deser w formie mydła to niewątpliwie jeden z bardziej oryginalnych deserów, jakie jedliśmy, a co więcej ciekawie nawiązuje do historii miejsca. A właśnie o miejscu jest artykuł. Nie pasuje, nie czytaj 😉
Żyd
Po co do Madrytu? Nie bliżej Oświęcim ? 😛
Natalia - tasteaway.pl
nie ma to jak świetne poczucie humoru:P
Marcin
Patrząc na resztę komentarzy na prawdę wyłącza się w człowieku uczucie dumy narodowej… banda debili i tępych polaczków! Dziewczyna napisała ciekawy artykuł pokazujący na prawdę ciekawą rzecz… Ale nie, ty wyszedłeś ledwo z gnojownika i pewnie nie wiesz jak poprawnie wskazać Hiszpanię na mapie, ALE i tak Ci nie będzie pasować! Leczcie się…
Natalia - tasteaway.pl
Dzięki Marcin za wsparcie! 🙂 Faktycznie komentarze powyżej nie były najwyższych lotów… fajnie przeczytać pozytywne słowa, bo takie komentarze zawsze budują! 🙂 poza tym nic nie cieszy tak jak osoby z pozytywnym podejściem 😉
saabway.blogspot.com
O jejku.. ależ mi ślinianki pracują. Zatęskniłam.
Nie byłam tam, choć pomieszkałam w Madrycie, szkoda, że wczesniej do Was nie trafiłam.
No to teraz może na wycieczce ‘zaglądnę’ i mydełka spróbuję:)
Natalia - tasteaway.pl
Eh, ja też zawsze za Madrytem tęsknię jak mi go coś przypomni!:) Zaglądałam do Ciebie, ale tak na szybko, więc tu zapytam: długo mieszkałaś w Hiszpanii? Madryt czy gdzieś jeszcze? 🙂 My na mydełko trafiliśmy przypadkiem, ale restauracja naprawdę godna uwagi! 🙂
saabway.blogspot.com
🙂 rok w Madrycie plus 5 miesięcy jeżdżenia po wschodzie i południu, a na koniec 4 miesiące w Azji:)
Teraz już Warszawa i wyjazdy ‘kiedy tylko się uda’ 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Super, tyle czasu w Hiszpanii!!!:) Dobrze rozumiem, że uczysz języków obcych? Czy teraz zajmujesz się czymś innym? Dopytuję tak, bo powinnam coś zrobić od dawna ze swoim hiszpańskim 😉
saabway.blogspot.com
Uczę, ale w podstawówce w Warszawie już:)
A Hiszpania… taaak.. wciąż wspominam, szczególnie, kiedy teraz za okno wyglądam…
Natalia - tasteaway.pl
A szkoda!:) myślałam, że może uczysz hiszpańskiego 🙂 i że to znak, że powinnam swój wreszcie doprowadzić do porządku ;)) bo leży i się kurzy!;) ech, ja też Hiszpanię zawsze ciepło wspominam 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Już doczytałam, gdzie i co 🙂 a teraz, gdzie mieszkasz? 🙂 nadal Hiszpania czy PL? 🙂
anna
tylko skąd na te wszystkie podróże brać pieniążki? 😉 Sama jak patrzę na te wszystkie zdjęcia i wpisy z miejsc gdzie byliście to chętnie bym się wybrała…ale dla przeciętnego Polaka to raz w roku Mazury pozostają 😉 Tylko pozazdrościć 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Mam nadzieję, że z czasem coraz częściej przeciętny Polak będzie mógł sobie pozwolić na to, co przeciętny Niemiec czy Anglik 😉 Oby tak było! A co do pieniążków na podróże.. nasze rzeczywiście nie należą do najtańszych, choćby z uwagi na zamiłowanie do dobrych restauracji, ale na takich blogach jak Paragon z podróży czy Kołem się Toczy, można zobaczyć, że czasem naprawdę za grosze można sporo zobaczyć 😉 a co do polskich i tanich destynacji, polecamy Suwalszczyznę i jezioro Gaładuś:)
Małgorzata B.
mrrrrrrrrrrrr…… Aż mi ślinka leci na samą myśl. Wybieram się za niedługo do Madrytu i mam nadzieję, że uda mi się spróbować tych pyszności. Świetny artykuł, a takich pustych komentarzy nawet bym nie akceptowała.Pozdrawiam i zapraszam do mojego bloga 😉 http://mylifeofcooking.pl/
Natalia - tasteaway.pl
Polecamy!:) Co do komentarzy, to po Twoim właśnie jeden usunęłam 😉 w sumie masz rację – nie ma co akceptować nic nie wnoszących komentarzy.. W Madrycie lubimy też http://www.lateral.com/ :)… aaa i koniecznie churros z czekoladą w tradycyjnej San Gines 🙂
http://www.chocolateriasangines.com/Chocolateria_San_Gines/Bienvenidos_a_San_Gines.html
🙂 A Twój blog bardzo smakowicie wygląda!!:)
polaczkropki.pl
Hej,
Orientujecie się czy jeszcze ta knajpa funkcjonuje? Spróbowałabym “mydła” przed wyjazdem z Madrytu:)
Natalia - tasteaway.pl
Myślę, że tak – tu jest ich profil na Facebooku – https://www.facebook.com/laposadadeldragon?fref=ts 🙂 (hotelu i restauracji razem)
polaczkropki.pl
Dziękuję:) Koniecznie muszę tam wstąpić:)
Natalia - tasteaway.pl
Polecam 🙂 wysłaliśmy tam na pewno naszego znajomego i był bardzo zadowolony, więc mam nadzieję, że i Tobie będzie smakowało;)