Kierowca – jeden z najtrudniejszych zawodów świata?

24.11.2017
0

Kategorie: Bez kategorii | Tagi: kierowca TIRa, kierowcy, podróż TIRem, podróżowanie tirem, Raben, transport
kierowca, TIR, RABEN, podróże tirem, jak żyje kierowca tira

Nie wiem jak Wy, ale ja nigdy nie miałem zbyt dobrego zdania o kierowcach ciężarówek. Oczywiście, nie zamieniłem z żadnym nawet słowa, ale irytowało mnie ich niezrozumiałe dla mnie zachowanie na drodze. Ile to przekleństw wykrzyczałem jadąc w korku za ciężarówką, która to rozpoczęła właśnie powolny manewr wyprzedzania jadąc raptem 3 km szybciej niż TIR z drugiego pasa. Albo tzw: „karawaniarze”, co to jadą jeden za drugim w bardzo bliskiej odległości utrudniając lub nawet czasem uniemożliwiając wyprzedzenie całej tej – karawany. Myślę sobie wtedy, oni mają gdzieś, że ja się spieszę na ten upragniony weekend ze znajomymi na Mazurach.

Gdy zatem pewnego dnia zgłasza się do mnie Wojtek z agencji Good For You, który współpracuje z Grupą Raben (największa firma logistyczna w Polsce i jedna z większych w Europie) i proponuje nam współpracę, jestem sceptyczny. Zwariowałeś? – odpowiadam. Wojtek zadał nam jedno pytanie, co my tak naprawdę wiemy o pracy kierowcy TIRa? Wzruszam rękoma. No nic!

Znacie jakiegoś kierowcę?
Wiecie w jakich warunkach na co dzień pracują?
Co robią po godzinach, gdy są w trasie?
Czy mają pasje?
Co i gdzie jedzą?
Gdzie się myją?
Czy w ramach pracy mogą pozwolić sobie na podróżowanie?
Ja na te pytania nie znałem odpowiedzi.
A, że z natury jestem osobą dosyć ciekawską, po chwili zadumy, mówię Wojtkowi:
– Dobra, zróbmy to!

 

Pomysł

 

Był szalony, wręcz zwariowany, a jednocześnie intrygujący i kreatywny. Po prostu czegoś takiego jeszcze nigdy nie robiliśmy. Co potem się okazało, nikt w Polsce tego nie robił. Pomysł był prosty: mamy do wyboru trzy trasy, z których mieliśmy wybrać jedną i pojechać tam… ciężarówką. Wraz z kierowcą firmy Raben i z towarem jednego z ich dużych klientów kosmetycznych. Mieliśmy poznać kierowcę, jego zwyczaje, anegdotki, historię, pracę. Przede wszystkim mieliśmy towarzyszyć w trasie z kierowcą od siedziby firmy aż do rozładunku towaru. Ciężarówki Rabena jeżdżą po całej Europie, my wybraliśmy trasę do miejsca, w którym nigdy nie byliśmy, a słyszeliśmy dużo dobrego – Hamburg.

Niestety, ze względu na prawo międzynarodowe (w kabinie nie mogą podróżować więcej niż dwie osoby, czyli kierowca plus pasażer) nie mogliśmy jechać we dwójkę. Natalka miała dolecieć samolotem do punktu docelowego wraz z dziećmi. Zostałem więc ja, kierowca i przestrzeń 2 metrów kwadratowych na 24h.
Nie mogłem się doczekać.

 

Mirek

 

kierowca, TIR, RABEN, podróże tirem, jak żyje kierowca tira

 

Czwartek, godzina 12:00 stawiam się w siedzibie Raben w Gądkach pod Poznaniem i tam też poznaję bohatera całej tej historii – kierowcę Mirka.
Mirek, lat 40. Człowiek z Bydgoszczy, mąż i ojciec dwójki dzieciaków. Syn studiuje informatykę, córka marzy o pójściu na studia medyczne.
Bo on jest jak każdy z nas, ma swoje marzenia (Japonia, mocno mnie Mirek o nią wypytywał), zasady (nie jeździ na wakacje all inclusive), przyzwyczajenia (woli morze od gór), smaki (uwielbia próbować nowych potraw zagranicą), ma doskonałe poczucie humoru!
Pytam go, gdzie lubi jeździć, a on, bez wahania: Włochy albo Hiszpania – bo lubi się tam zatrzymać i podziwiać piękne krajobrazy, ludzie są sympatyczni, a jedzenie przepyszne.
No, ale chwila, Mirku, brzmisz jakbyś lubił swoją pracę?!
I tak faktycznie jest. Oczywiście, zdarzają się takie momenty, kiedy rzuciłby to wszystko w cholerę, ale po paru dniach już go korci, by gdzieś pojechał. Bo chciałby kogoś poznać, bo te krajobrazy z Włoch…
Praca kierowcy zawodowego jest ciężką fuchą, ale taką w której codziennie stykasz się z czymś nowym. To może być człowiek, to może być krajobraz, to może być sytuacja, to może być cokolwiek innego.
Nie nudzisz się.
Na przykład, raz, wspominał mi Mirek, chcieli go okraść we Francji (ostatecznie spłoszył złodziei).
Gdy jesteś w trasie, rozmawiasz z kolegami z pracy/kierowcami/znajomymi/rodziną. Czasami takie rozmowy mogą trwać godzinami. Jak w naszym przypadku. Dowiedziałem się też, że w Polsce jest lepsza infrastruktura dla kierowców niż np. w Niemczech czy Belgii.
Mirek to normalny facet, zadowolony z życia, wiecznie uśmiechnięty, sympatyczny rozmówca i żartowniś.
Nie wierzycie mi?
Sprawdźcie sami!
Na poniższym filmie możecie poznać go osobiście. Zobaczcie co jedliśmy, gdzie spaliśmy itd.

 

 

 

 

Co dała mi taka podróż?

Oprócz odpowiedzi na moje pytania, poznałem fenomenalnego człowieka, który wdrożył mnie w zasady panujące na drogach. Wiedzieliście np. o tym, że ciężarówki nie mogą jeździć więcej niż 91 km/h a Mirek ma nawet blokadę na 85km/h (To są akurat zasady firmy, w której on pracuje). Takie prawo, dlatego tyle im zajmuje wyprzedzanie. Mirek, dla przykładu, nie wyprzedzał ani razu. Przez całą drogę. Także, to wszystko zależy kto jest kierowcą. k zaś
Jak się czegoś nie wie/nie zna to może to powodować frustrację, bądź irytację.

Dzięki tej podróży nabrałem wielkiego szacunku do kierowców zawodowych. Ich praca (pomimo, że Mirek na nią nie narzekał ani przez chwilę!) przez wielu jest uznawana za jedno z najtrudniejszych zawodów na świecie. Należy im się pełen szacunek za robotę, którą wykonują.
Mirek od poniedziałku do piątku nie wraca o 16 do domu, nie wita go żona z obiadem, nie merda do niego pies.
Mirek ma czasem tak, że przez 5 dni w tygodniu jest sam ze sobą (towarzyszą mu jedynie głosy z słuchawki).
Mirek nie śpi na łóżku 2×2 (chociaż ja na tym łóżku ciężarówkowym się nawet wyspałem).
Mirek musi czasem w dwudziestostopniowym mrozie myć zęby na parkingu.

 

Transport

Bez tego całego poświęcenia nasze półki sklepowe świeciłyby pustką. I to jest najważniejszy aspekt pracy Mirka. Bez niego i bez tysięcy, takich jak on, kierowców, osób pracujących w transporcie morskim. bądź lotniczym nie byłoby niczego.
Nie byłoby tych 30 rodzajów serka pleśniowego, kosmetyków w Rossmanie czy wódeczki w monopolowym. Nie byłoby nawet Twojego ulubionego osiedlowego sklepu.
Bez transportu nie byłoby niczego.
Bo widzicie, celem tego całego projektu, jaki mieliśmy przyjemność zrealizować dla firmy Raben, nie jest sprzedaż Wam usług tej firmy. Tu o co innego chodziło. O uświadomienie sobie tego, że bez transportu bylibyśmy dalej w średniowieczu.

 

Dzisiaj „Black Friday”. Wielu z Was pewnie kupi jakieś rzeczy. Czy to w sklepie czy przez komputer, telefon czy Internet. Pomyślcie wtedy o „Mirku”, dzięki któremu to wszystko jest. Dzięki, któremu to wszystko, co tak pięknie pachnie i błyszczy, możecie mieć. Pamiętajcie o tym i uśmiechnijcie się następnym razem do „Mirka” jak go spotkacie na drodze.
Bo nie wiecie, jak wiele mu zawdzięczacie.

 

* post powstał we współpracy z firmą RABEN