Pamiętacie, kiedy pierwszy raz zamówiliście jedzenie przez telefon? Nie, nie przez aplikację, ale tradycyjnie – dzwoniąc przez stacjonarny telefon i zamawiając do domu… Ja pamiętam! Byłyśmy wtedy pod koniec podstawówki lub na początku liceum i z przyjaciółkami zamawiałyśmy przez telefon pizzę do domu, gdy rodziców nie było! Ale to były czasy!! 🙂 Jaka to wtedy była rozpusta! Zamiast nudnego obiadu, pizza z przyjaciółkami! 🙂

Z czasem zamawianie jedzenia do domu czy pracy stało się czymś bardzo codziennym, bardzo normalnym, chociaż nie zawsze satysfakcjonującym …przez długi czas mieliśmy sporo „ale” do jedzenia zamawianego przez telefon. Bo za długo czekaliśmy, bo pizza dojechała zimna, bo jedzenie znacznie gorsze niż w tej samej restauracji, gdy jadasz na miejscu, bo sushi skręcone niechlujnie, a przecież gdy siedzisz w lokalu tuż obok sushi mastera była znacznie inne. Mieliśmy okresy, w których zamawialiśmy często, ale potem odpuszczaliśmy na długie tygodnie, zniechęceni i rozczarowani.

Ale wiecie co? Ostatnio już nie pamiętam, kiedy byłam niezadowolona! 🙂 Zamawiamy często – zamawiamy dla siebie lunch, gdy nie mamy czasu nic zrobić, ani nigdzie wyjść, zamawiamy lunch dla większej grupy, np. gdy pracujemy nad czymś razem, zamawiamy, gdy spontanicznie wpadną do nas znajomi, a nikomu nie chce się gotować, zamawiamy, gdy nam się nie chce, bo noc nieprzespana, bo wróciliśmy z długiej podróży, bo wieczór wcześniej imprezowaliśmy i właśnie leżymy bez sił na kanapie, zamawiamy, gdy do domu ze szkoły przywiozę z Maksem kolegę lub dwóch i mam 3 wygłodniałych 8 latków żądnych szybkiego posiłku..

 

Jak to się stało, że rzadko kiedy jesteśmy rozczarowani??? Mamy swoje ulubione restauracje, z których zamawiamy często i zawsze jesteśmy zadowoleni. Mamy też swoją ukochaną aplikację i bardzo mnie ucieszyło, gdy właśnie oni odezwali się do nas z pytaniem o blogową współpracę! 🙂  Przecież i tak od dawna są obecni chociażby na moim instastory 🙂

 

Z Wolta zamawiamy od chwili, gdy pojawił się w Polsce. Porzuciliśmy dla niego roomservice.pl, bo jednak wygodniej kliknąć kilka razy na telefonie niż dzwonić – zwłaszcza, że dostęp do miejsc, z których często zamawiasz i dań, które lubisz, masz ułatwiony. Pod aplikację mamy podpiętą również kartę płatniczą, wpisane adresy, na które często zamawiamy, więc wszystko odbywa się bardzo szybko. Wolt działa w 5 miastach w Polsce: w Warszawie, Gdańsku, Gdyni, Wrocławiu i Katowicach. Na świecie jest obecny od 2014, gdy narodził się w Finlandii – obecnie Wolt działa w 20 krajach, w ponad 50 miastach. Bardzo pilnują tego, by jedzenie dojechało do Ciebie w odpowiednim czasie i odpowiedniej jakości, dlatego w ofercie zobaczycie różne restauracje, zależnie w jakim miejscu w swoim mieście zamawiacie. Ja przyznaję, że ciekawiej jest, gdy zamawiamy z pracy (czyli z Saskiej Kępy) niż z domu (Mordor), ale w obu lokalizacjach mam swoje ulubione miejsca i mogę je Wam polecić 🙂 Gotowi? 🙂 Zaczynamy!!

Łapcie też kod promocyjny na pierwsze zamówienie w Wolt (dowolne zamówienie w dostawie) 🙂 Jak wpiszecie kod TASTEAWAY, będziecie mieć 10 zł zniżki na dowolne zamówienie 🙂 Kod działa do 15.03.2020 (dla nowych użytkowników).

 

To jednak nie wszystko, co przygotowaliśmy wspólnie z Wolt – czeka na Was również mały KONKURS! Co trzeba zrobić? Napiszcie pod postem na temat Wolt na naszym profilu na Facebooku, co wybralibyście na piątkową kolację i oznaczcie profil danej restauracji w komentarzu. To nie musi być żadna z polecanych przez nas restauracji, ale musi być dostępna w Wolt 🙂 3 wybrane osoby dostaną vouchery Wolt – każdy na kwotę 50 zł (vouchery do wykorzystania w dostawie, dla nowych użytkowników). Kto chętny przetestować? 🙂 Konkurs trwa do 15.03:)

 

1) BY ZJEŚĆ ZDROWO: COCO BOWLS

 

coco bowls

 

Coco bowls na zamówienie to prztyczek w nos dla wszystkich, którzy twierdzą, ze zamawianie jedzenia jest niezdrowe i lepiej wszystko robić samemu 🙂 Mało jest w Warszawie miejsc zdrowszych niż Coco Bowls i ich smoothie bowle – rewelacyjne, kolorowe i przesmaczne! Gdy pierwszy raz zamawiałam bowla przez Wolt, trochę się obawiałam… To był upalny dzień, a przecież owocowa masa powinna być przyjemnie zmrożona.. A co jeśli przyjedzie już tylko pływający w misce koktajl?? Uznałam, że ryzykuję!

 

Od tamtego razu wielokrotnie zamawiałam ich bowle i zawsze są boskie! Jem je na przekąskę lub na lunch 🙂 I samolubnie zamawiam dla siebie, bo Łukasz zwykle odmawia ;))) Koniecznie spróbujcie peanut butter bowl na bazie banana, mleka ryżowego bio oraz ich Salted Peanut Butter z dodatkiem Peanut Butter Granola, płatków kokosa, kruszonego surowego kakao i  cukru z kwiatu kokosa. Świetny jest też Choco Power Bowl, a na lato Passion Fruit Bowl bazujący na marakui, mango, bananach i cytrynie. Wczoraj też zajadałam tego z masłem orzechowym! Bajka!

Jedyny minus? 🙂 Zamawiam, gdy stacjonuję u nas na Angorskiej – niestety do nas do domu nie docierają.

 

Coco bowls_do pracy

 

2) NA LUNCH LUB NA ŚNIADANIE: BANHMI NAM

 

banh mi nam-2

 

Na późne śniadanie lub wczesny lunch uwielbiamy zamawiać wietnamskie z Banhmi Nam. Często chodzimy do nich do lokalu, ale często też zamawiamy (pomimo, że mieszkamy bardzo blisko ;)). Zamawiamy, bo nie mamy czasu wyskoczyć, przygnieceni robotą, zamawiamy, gdy np. szykujemy się na kolejną podróż, musimy się jeszcze spakować, a nie chcemy jeść słabego i absurdalnie drogiego jedzenia na lotnisku..

Co polecamy w Banhmi Nam? Oczywiście, jak sama nazwa wskazuje, kanapki banh mi (ja uwielbiam z tofu! Łukasz preferuje mięsne wersje), ale nie tylko.. jeśli ma być lekko, weźcie świeże sajgonki i sałatkę z kurczakiem – to Łukasza faworyt!

 

3) DLA WIĘKSZEJ EKIPY: KURA I GRINGO BAR

 

Kura_2

 

 

Dla większej ekipy zwykle wybieramy jedno z dwóch sprawdzonych miejsc. Często mamy w domu więcej ludzi – tu się spotykamy, tu pracujemy. W takiej sytuacji na stół wjeżdża KURA i ich stripsy lub skrzydełka z przeróżnymi sosami. Dla tych, co bardziej głodni można domówić kanapki, a jak zamawiacie w porze lunchu, jest też opcja lunchowa.

Jeśli mamy ekipę otwartą na bardziej egzotyczne smaki, wybór pada na Gringo Bar – uwielbiam ich quesadillę (z chorizo jest rewelacyjna!), nachos i uwielbiam ich sosy – nie wszystkie są typowo meksykańskie (np. mango), ale są świetne! Wybaczcie jakość zdjęcia poniżej, ale niech będzie najlepszym dowodem na to, że dania z Wolt przyjeżdżają do nas często i czasem ot po prostu robimy szybkie foto na instastory;)

 

Gringo Bar

 

4) GDY WPADAJĄ KOLEDZY MAKSA: PIZZA Z TUTTI COLORI

 

tutti colori

 

Jak to z dzieciakami – prawie wszystkie lubią pizzę 🙂 Nie kombinuję – jeśli mamy pod opieką 2 ośmiolatków i trzylatkę lub 3 ośmiolatków i 3 latkę, tylko ułatwiam sobie życie! 🙂 I pomimo, że jak wiecie jesteśmy fanami pizzy neapolitańskiej, w dowozie zdecydowanie lepiej sprawdza się klasyczna – nas nie zawodzi w takich sytuacjach Tutti Colori. Znika do ostatniego kęsa!

 

tutti colori_2

 

 

5) GDY DOPADA CIĘ OCHOTA NA SŁODKIE: DESEO

 

DESEO_lody

 

Kto tego nie zna??? Siedzisz w domu, wieczór, deszcz leje, a Ty byś tak zjadła coś pysznego i coś słodkiego… Może ciacho? A może lody??? My też tak mamy i posiadanie własnej cukierni wcale tego nie zmienia 🙂 Czasem po prostu spontanicznie chce się nam słodkiego.. lub wpadają do nas znajomi wieczorem i chcemy ich poczęstować ciastkami, a żadne z nas nie ma czasu jechać. Wtedy ratuje nas nasze DESEO właśnie za pośrednictwem Wolt 😉 Wiecie, że możecie zamówić również lody??? Np. takie pudełko –  wanilia z Madagaskaru, karmel z solą himalajską, karmelizowana figa oraz matcha.. 😉

 

To nie wszystkie miejsca, z których zamawialiśmy przez Wolt, ale nasze ulubione! Na obiad fajnie sprawdza się też Drukarnia – Łukasz był zachwycony ich policzkiem wołowym z puree z palonego selera, szpinakiem, czosnkiem i grzybami! Takie danie w dostawie? Wow! A jeśli macie ochotę na smaczne, wegetariańskie i z dowozem, polecam Eden Bistro! Sporo ciekawych opcji, w tym tacos, curry czy bowle.

 

Przez ostatni miesiąc nie zamawialiśmy przez Wolt nic, ale powód jest tylko jeden – nie było nas w Warszawie!:) Wróciliśmy we wtorek, a ja już w samolocie myślałam, kiedy zamówię sobie moje ukochane Coco Bowls 🙂 I zrobiłam to wczoraj! A w środę na naszym stole wylądowały wietnamskie bagietki od Banhmi Nam! Jeśli jeszcze nie znaliście, wypróbujcie Wolt koniecznie – teraz macie łatwiej, bo do 15.03 macie nasz kod promocyjny! 🙂 SMACZNEGO!

 

*Post powstał we współpracy z WOLT