Wszyscy wiemy, jak to jest, gdy gotujesz coś dla innych. Dla męża, dla żony, dla dzieciaków, na rodzinne przyjęcie czy na kolację ze znajomymi. Na Boże Narodzenie i na Wielkanoc… Uwielbiasz ten moment, gdy ktoś prosi o dokładkę, ktoś inny chwali, jak bardzo mu smakowało. Mąż mówi: „kochanie, to Ci się udało! Jest świetne!”, dzieci zajadają aż im się uszy trzęsą i pytają, kiedy znów zrobisz taki makaron lub ugotujesz właśnie tę zupę. Koleżanka mówi: wow! Nawet Teściowej smakuje i dopytuje o przepis. Jak się wtedy czujesz? Zakładam się, że dobrze! Świetnie, wspaniale, duma miesza się z poczuciem spełnienia i dobrze wykonanego obowiązku. Jest Ci miło, że Twoje danie innym smakuje, jest Ci miło, że zjedli do końca i prawie wylizali talerze (zwłaszcza dzieci), jest Ci miło, że po jednym dniu Twojego ciasta już nie ma (chociaż trochę żałujesz, bo Tobie też bardzo smakowało). Twoje starania zostały docenione, naprawdę było warto! Jestem pewna, że znacie to uczucie. Ja też je znam, chociaż mało gotuję.. ale czuję to chociażby wtedy, gdy robię w domu carbonarę, pesto domowej roboty lub ostatnio w święta, gdy po raz pierwszy zrobiłam śląskie makówki i okazały się hitem….

 

 

Nie dość, że my lubimy być w takich sytuacjach chwaleni i doceniani, to pewnie każdy z nas pamięta też, jak bardzo zadowolona czuła się nasza mama czy babcia, gdy mogła dogodzić nam czymś pysznym – ulubioną szarlotką z kruszonką, racuchami, które tylko ona potrafi tak zrobić czy pierogami na święta. Szczęście, duma, satysfakcja. Niby tylko obiad, tylko ciasto, a tyle pozytywnych emocji, bo jest ktoś, kto docenia, chwali, dziękuje…

No właśnie, a jak jest z restauracjami??? Jak często Ci smakuje to, co zamówiłeś? Mam nadzieję, że często, bo wierzę, że uważnie i ostrożnie wybierasz miejsca, w których jesz. Mam nadzieję, że przy ostatnim gryzie myślisz, ale było pyszne, wrócę tam! Powiedz teraz: jak często mówisz o tym kucharzowi? Jak często chwalisz szefa kuchni? Nigdy, prawda? Albo bardzo rzadko… Czasem powiesz obsłudze, gdy zapyta trochę z automatu, jak smakowało… Ale często zapominamy, że w restauracji za jedzeniem też stoi człowiek. Ludzie. Pomimo, że robią to zawodowo, też mają te same emocje. Te same, co Ty jak gotujesz dla znajomych, co Twoja mama, gdy szykuje dla Ciebie ulubione danie z dzieciństwa. Za daniami w restauracjach stoją różni osoby. Czasem to nagradzani szefowie kuchni w eleganckich kitlach, którzy tworzą niesamowite kompozycje, czasem to właściciel, który sam i gotuje, i zarządza knajpą, czasem to młoda dziewczyna, które dopiero się uczy i nie wierzy w swoje możliwości, a czasem to Pani Krysia, co robi najlepsze kartacze w okolicy, ale przecież jest tylko „zwykłą kucharką”, więc nie ma szans na chwile chwały i nagrody! Jedno ich łączy: oni wszyscy (poza małymi wyjątkami, bo od każdej reguły musi być wyjątek;)) chcą, by Ci smakowało. Chcą, by Goście wychodzili najedzeni i zadowoleni.  I dla każdego z nich komplement ze strony Gościa znaczy bardzo wiele. Gwarantuję Wam, bo przecież wiem, jak naszych Cukierników cieszą komplementy od Gości, które my im przekazujemy…

Czemu, by zatem w restauracji nie zachować się tak, jak w domu?? Nie pochwalić, gdy Ci smakuje?? Nie pogadać z kucharzem, który robi te cuda??? Ile razy, będąc w restauracji, poprosiłeś o rozmowę z kucharzem czy szefem kuchni, bo chciałeś powiedzieć, że tak bardzo Ci smakuje??? Jestem pewna, że takich sytuacji jest zdecydowanie za mało! Zrób to wreszcie i zobacz, co się stanie 🙂 Możesz wykorzystać trochę żartobliwy sposób Łukasza – on zwykle zaczyna od słów: „Proszę Pana, to nie było dobre”… po chwili zawahania dodaje jednak: „To było bardzo dobre / rewelacyjne / niesamowite!”. Jak myślicie, jak się czuje ta osoba??? Myślę, że w wielu przypadkach taki komentarz od Gościa naprawdę robi dzień i sprawia, że nawet w natłoku pracy ktoś czuje się o niebo lepiej i unosi się kilka metrów na ziemią.

To co – spróbujecie tak zrobić, gdy następnym razem zjecie coś „wow”???? 🙂 Polecamy!