Lubimy ponarzekać na dzieci, co? A zwłaszcza na cudze, gdy swoich jeszcze nie mamy… jakie to głośne, jakie nieposłuszne, jakie rozwydrzone. Czy ci rodzice naprawdę nie potrafią tego dzieciaka uciszyć? Może by się wzięli za jego wychowanie, a nie biega jak opętany! Co za maruda! No moje na pewno, by takie nie było… Dziecko trzeba wychowywać od małego i nie pozwalać na takie zachowania! Przecież są jakieś zasady.. jak już bierzesz dziecko do restauracji, to niech się bawi, ale cicho… Już nie mogę słuchać tego jęku i marudzenia…

A Ty? Nie jesteś przypadkiem taki sam? To nie Ty wylewałeś frustrację na Facebooku, gdy Wasz lot się opóźnił… To nie Ty zrobiłeś awanturę w restauracji, bo żona dostała tacos z kurczakiem, zamiast wegańskich? To nie Ty gapiłeś się 5 godzin w Facebooka i Instagrama, bo przecież co można robić, jak czekasz tyle czasu uwięziony na lotnisku??? Nie oczekujesz od siebie, a oczekujesz od 3 latka czy 7 latka???

Nie oczekuję od dzieci dorosłego zachowania, bo dorosłymi nie są. Nie oczekuję, że będą siedzieć grzecznie i cierpliwie, wtedy, gdy nawet dorosły ma dość. Bo czy nie masz dość, gdy czekasz na lotnisku 10 godzin na samolot??? Ile razy przez te 10 godzin westchnąłeś, ile jeszcze? Ile razy bezmyślnie gapiłeś się w ekran telefonu lub komputera, bo przecież się nudzisz? Ile razy przeklinałeś opóźnienia, korki i spóźniający się pociąg? Dziwisz się, że dziecko marudzi i płacze, jak Ty, dorosły, sobie z tym nie radzisz??

 

 

Nie oczekuję, że dziecko cierpliwie poczeka 30, 40 czy 60 minut na swoją zupę w restauracji, bo Ty też na nią spokojnie nie czekasz. Denerwujesz się, dopytujesz kelnerkę, a czasem robisz awanturę, ile można czekać i ostentacyjnie zmieniasz lokal. Albo piszesz na Facebooku, że to skandal tyle czekać na jedno danie!! Dajesz upust swojej złości! Dwulatek nie napisze na fejsie, nie poprosi o rozmowę z managerem.. ale też się niecierpliwi. Dlatego marudzi, popłakuje i zachowuje się tak okropnie. Dla Ciebie okropnie. On po prostu nie wie, jak inaczej dać upust swojemu niezadowoleniu (zwłaszcza połączonemu z głodem i nudą).

Nie oczekuję, że dziecko chętnie zje danie, którego nie lubi, bo Ty też tego nie robisz, prawda? Gotujesz to, co lubisz, w restauracji pozwalają Ci wybrać, na co tylko masz ochotę. Jeśli Ci nie smakuje, zostawiasz lub zwracasz danie na kuchnię. A dziecko? Gdy marudzi, że nie chce, pewnie rozpuszczone albo niejadek. Nie oczekuję, że dziecko zje każde danie wszędzie, bo sama też tego nie zrobię…

Nie oczekuję, że w restauracji będzie grzeczne i spokojne, jeśli nie zapewnię mu książki, zabawek czy bajki na telefonie. Czy Ty jesteś spokojny i grzeczny, gdy kompletnie nie masz nic do roboty? To Ty spotkałeś się pogadać ze znajomymi i zjeść w nowej tajskiej knajpie. Maluch być może ma gdzieś, czy czerwone curry tu dobrze smakuje i czy pad thai taki sam jak w Bangkoku. Zastanów się: jak Ty byś się zachował, gdybyś wybrał się do knajpy z ludźmi, których nie lubisz / nie znasz i był na diecie? Ani rozmowy, ani fajnego jedzenia? Pewnie wyjąłbyś telefon i zajrzał na insta lub przejrzał, co się dzieje w świecie, co? To czemu się dziwisz, że Twoje dziecko chce bajkę, zwłaszcza jak nie wziąłeś mu żadnych zabawek..?

Nie oczekuję, że moje dzieci będą siedzieć nieruchomo 10 godzin w samochodzie i podziwiać widoki. Nie oczekuję, bo mnie też to nudzi. Mam gazetę, książkę, pracuję w trasie na komputerze lub szukam końca Internetów.

Nie oczekuję, że będą jeść zawsze zdrowo, bo przecież ja też mam ochotę na czekoladę. Na chipsy. Na wino. Mam ochotę na frytki. Nienawidzę gotowanych brokułów i nadal wyjmuję marchewkę z zupy. Czy mogę oczekiwać, że moje dzieci będą zawsze lubić to, co zdrowe ???

Nie oczekuję spokoju i uśmiechu, gdy w samolocie stewardessa każe się przypiąć, a im właśnie chce się siku.. lub kupę. Spróbuj – czy Tobie będzie wtedy łatwo wytrzymać? Nie wstaniesz i nie powiesz obsłudze, że przecież musisz i ma Cię przepuścić?? Nie oczekuję, że mój syn będzie czytać książkę przez cały długi lot do Azji, gdy ja w tym czasie oglądam 3 filmy.  Nie oczekuję, że będzie cierpliwie czekał na wszystko, jeśli ja w korku non stop narzekam, ile tak można stać i jak bardzo mam dość.

Nie oczekuję, że dziecko będzie mądrzejsze od nas. Nie jest. Jest tylko dzieckiem. Tak samo jak Ty irytuje się czekaniem, kolejkami, sytuacjami, w których nie ma co robić, sytuacjami, w których się nudzi, tylko trochę inaczej to okazuje. Nie potrafi zrobić awantury w restauracji, bo czekało na jedzenie 1,5 godziny, a jest przecież bardzo głodne i co to w ogóle za lokal, w którym trzeba tylko czekać!!! Nie zacznie przeglądać Facebooka przez 4 godziny czekania na samolot, bo przecież nie dasz mu telefonu. Nie zwróci dania na kuchnię. Gdy patrzysz na swoje, na cudze dziecko i myślisz: „co za bachor!” (myślisz tak czasem – wiem), zastanów się – jak Ty zachowałbyś się w tej sytuacji??? Chętnie następnym razem na to popatrzę!