Od dawna marzyło nam się to miejsce. W środowisku foodies zafascynowanych kuchniami Azji, w tym oczywiście japońską, Sushiya to w Polsce najwyższy poziom wtajemniczenia w kategorii sushi. Miejsce nr 1 lub jedno z 2-3 miejsc,  które tak wysoki poziom prezentują – mam nadzieję, że o pozostałych miejscach też Wam tu napiszę, bo już planujemy się tam wybrać. Ale o tym później….:)

 

Na razie jesteśmy w Kielcach. Albo może inaczej: jedziemy do Kielc z baaardzo rozbuchanymi oczekiwaniami. To właśnie pod wizytę w Sushiya planujemy cały weekend. Od razu wiemy, że chcemy jechać do Kielc na omakase, nie na zwykłe rolki z karty. Można powiedzieć, że omakase to z jednej strony kulinarna uczta, ale z drugiej strony również przedstawienie teatralne, w którym uczestniczysz. To Sushi Master szykuje Ci poszczególne kawałki, układając je kolejno na talerzyku przed Tobą. Zwykle dostajesz po jednym nigiri danego rodzaju i możesz spróbować naprawdę wielu różnych ryb i smaków, podziwiając w trakcie kunszt sushi mastera.

 

Nam baaaardzo zależało, by były to sushi w japońskim stylu, zróżnicowane ryby, a nie tylko łosoś czy tuńczyk, dostępne w większości polskich sushi barów. By wybrać się na omakase do Sushiya, najlepiej wcześniej taką możliwość zarezerwować. Dzwonisz, umawiasz się na określony dzień, na określoną godzinę i masz pewność, że wtedy rzeczywiście czekać będzie na Ciebie rewelacyjne omakase, a w nim ciekawe ryby do spróbowania – często takie, o których istnieniu nie słyszałeś. My jedliśmy np. pelamidę (gatunek ryby z rodziny makrelowatych) czy beryksa wspaniałego (gatunek morskiej ryby z rodziny.. beryksowatych;)). Pełne omakase kosztuje w Sushiya 249 zł i myślę,  że to bardzo uczciwa i rozsądna cena. Bardziej okrojona wersja, którą można zamówić na co dzień (bez wcześniejszego rezerwowania) kosztuje 140 zł. My oczywiście wybraliśmy pełne 🙂

 

Nie będę Was trzymać w niepewności, jak było. Powiem od razu: było niesamowicie!!! Niesamowite przeżycie, nie tylko kulinarne. Z jednej strony siła produktu, z drugiej strony siła pasji Michała Kostrzewy, właściciela i głównego Sushi Mastera Sushiya. Tu nic nie dzieje się przypadkowo. Sezonowane ryby, idealnie dobrane dodatki, przemyślany wybór ryżu, marynowany na miejscu imbir. Wow!

 

Michał Kostrzewa Sushiya

 

omakase_11

Zanim przejdziemy do omakase, kilka słów o tym, co jeszcze w karcie. W przystawkach znajdziecie m.in. sunomono (sałatkę z glonów wakame i ogórka w sezamowo-kwaśnym dressingu), marynowaną białą rzepę, kimchi, miso, edamame, tempurę z warzyw lub z krewetek. Są i rolki, i nigiri, jest też ramen i wygląda obłędnie!

My poza omakase spróbowaliśmy ramenu i pierożków gyoza – to przede wszystkim wybór Jagody, która w Japonii zajadała najchętniej właśnie pierożki, ramen i udon.. (plus onigiri na przekąskę i lody soft cream na deser;)). Shoyu ramen okazałam się rewelacyjny – aromatyczny, pełen smaku z idealnie przygotowanym jajkiem i sprężystym makaronem. Wśród dzieciaków była prawie walka, kto ile zje, Jagoda dzielnie chłeptała zupę z kluchami do końca, a i ja podjadłam kilka łyżek i cały czas zastanawiałam się, czy po omakase zmieści mi się jeszcze spicy miso ramen, który zawsze wybieram i coś czuję, że ten z Sushiya byłby dla mnie idealny!

Pierożki gyoza, tutaj nadziewane mięsem z krewetek oraz cebulką dymką, podawane z kwaśno-ostrym sosem, były nieco inne niż te, do których przywykliśmy podczas podróży do Japonii – bardziej delikatne, z trochę innym ciastem, ale też wypadły świetnie.

 

ramen sushiya

 

pierożki gyoza_sushiya

 

 

Maks tradycyjnie wybrał nigiri z łososiem i hosomaki z łososiem, ale przyznaję, że nawet nie zrobiliśmy już zdjęć, bo skupiliśmy się na naszej uczcie – omakase.  Jeśli kochasz sushi podczas omakase siedzisz podniecony i czekasz na kolejne kawałki. Przed każdym ląduje niewielki talerzyk i to na nim sushi master układa poszczególne kąski. Przy pełnym omakase w Sushiya czeka na Ciebie kilkanaście propozycji – głównie nigiri, ale jest też rolka z kilkoma rodzajami tuńczyka (jeden z moich faworytów) czy choćby risotto z .. mleczem.

 

Nie będę podpisywać Wam każdego pojedynczego kawałka, ale jedliśmy między innymi kałamarnicę podawaną  ze skórką z cytryny, sezonowanego miecznika, sezonowaną i marynowaną doradę. Było też podbrzusze łososia, sezonowane tydzień, marynowane na glonach kombu i podawane z tartym imbirem, seriola, beryks wspaniały czy przegrzebki marynowane w dashi, z solą i skórką z limonki.

Mnie totalnie zachwyciła pelamida – tak jak Wam pisałam, ryba z rodziny makrelowatych, tutaj sezonowana 3 tygodnie i uwędzona na sianie – jeden kawałek podany był z pastą z cebulki dymki, drugi z pastą z czosnku marynowanego w miso. Nietypowe i niesamowite doznanie smakowe!

Kończyliśmy tuńczykiem – była polędwica z tuńczyka błękitnopłetwego, było też rewelacyjne Chutoro i Otoro. To jedne z ulubionych smaków Łukasza z podróży po Japonii. Chutoro to średnio tłusty tuńczyk, otoro natomiast to najbardziej pożądana część tuńczyka.

 

Zobaczcie sami, jak to wszystko bosko wygląda!!! Kto już teraz wie, że będzie tam jechał??? 🙂

 

risotto z mleczem

 

omakase_1omakase_2omakase_5omakase_małże św. jakubaomakase_pelamidaomakase_6omakase_10rolka omakase_2

 

Chyba nie muszę już nic więcej pisać, prawda? 🙂

 

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

SUSHIYA

ul. Świętego Leonarda 1/G

25-311 Kielce

tel.  730 260 534

godziny otwarcia:

pon – czw 14.00 – 21.00

piątek – sobota 14.00 – 23.00

niedziela – zamknięte

 

rachunek 8 osób

pełne omakase dla 2 osób dorosłych i 2 głodnych dzieci