Uwielbiam Wam donosić o takich miejscach. O perełkach, które zaskakują tak, że myślisz o nich przez kolejnych kilka dni. O perełkach, w których domawiasz kolejne dania, bo chcesz sprawdzić czy też są pyszne. O klimatycznych miejscach, które czasem na pierwszy rzut oka nie budzą zaufania, ale okazują się rewelacyjne!!! Takie miejsce znaleźliśmy w Kazimierzu Dolnym w ostatnią niedzielę.

Trochę spontanicznie wybraliśmy się w ekipie 4 dorosłych i 4 dzieci z okolic Rynku do Wąwozu Korzeniowy Dół. Spontaniczna decyzja zapadła przy kazimierskim zamku, gdy zobaczyliśmy strzałki prowadzące w różne strony – jedna z nich wskazywała Korzeniowy Dół, a Google podpowiedział, że dojdziemy tam w 30 minut. Google jednak nie policzył 4 dzieci zbierających każdy patyk i dziecięcego wózka, którego koło nie przeżyło lokalnych „kocich łbów”. Spacer był piękny, ale dłuuuugi. Mimo to polecam Wam bardzo dojście od tej strony do wąwozu – spokój, cisza, piękne widoki z kulminacją w okolicach wąwozu, gdzie w zasadzie chyba już jesteś w wąwozie, tylko innym! Było niesamowicie – widzieliśmy nawet przebiegające niedaleko stadko dzików. Długi spacer oznaczał jednak jedno – nim w ogóle weszliśmy do wąwozu Korzeniowy Dół, musieliśmy coś zjeść. Wiedziałam, że obok Wąwozu jest restauracja Klubojadalnia Przystanek Korzeniowa, kilka osób ją polecało, ale zastanawiałam się czy hippisowski klimat, który opisywali, będzie iść rzeczywiście w parze z dobrym jedzeniem. Tym bardziej, że nie chciałam zawieść reszty naszej wycieczki 😉 Teraz jednak nie mieliśmy wyjścia – musieliśmy coś zjeść 🙂 I wiecie co? To była najlepsza decyzja!!!

trasa do wąwozu

leśny skrzat i Przystanek Korzeniowawnętrze_przystanek korzeniowa

Najpierw wstąpiliśmy na coś małego, ale menu sprawiło, że zjedliśmy 2 dania i deser! Na początku, gdy czytasz menu w Przystanku zastanawiasz się, kto je stworzył? Geniusz czy Wariat? Jeśli w jednym menu masz tradycyjne polskie jedzenie na czele z łemkowskimi fuczkami, lokalną kaszanką, żurem i pomidorową, indyjski dahl, wołowinę bulgogi i kawę po wietnamsku, to może być albo bosko… albo beznadziejnie. Zaryzykowaliśmy!

Dla dzieciaków wybraliśmy mini kopytka z patelni – można je zjeść podsmażone na maśle (12 zł), na słodko (za malinowym sosem) lub z delikatnym kurkowym sosem (18 zł).  U nas wylądowały 3 porcje klasyczny, jedne z kurkami, jedne na słodko. Wszystkie rewelacyjne! 🙂

mini kopytka z patelni na słodko

Kopytka z patelni na słodko_2

My z działu „Obowiązek Smakosza” wybraliśmy fuczki (14 zł). To tradycyjne łemkowskie danie – placuszki zrobione z kiszonej kapusty. W tym dziale znajdziecie również szakszukę opisywaną jako ślad Tunezji w Kazimierzu (16 zł), macę z pieca z mozzarellą, fetą, czosnkiem i pomidorami (14 zł), lavash z wędzonym serem (14 zł), eko chipsy z sosem jogurtowym (12 zł) czy Talerzyk Krzysztofa z różnymi serami, piklami i wędzonkami (33 zł – przeznaczony dla 2 osób). W drugiej turze – chłopaki wybrali to na deser – spróbowaliśmy też lokalnej kaszanki – podawanej z owocowym chutneyem i kulebiakami (14 zł).

fuczki

kaszanka

Odpuściliśmy całkiem zupy i poszliśmy w dania główne. Odpuściliśmy azjatyckie klimaty – wołowinę bulgogi i makaron stir fry. Zdecydowanie woleliśmy zjeść lokalne dania. Ja wybrałam orkiszowe radzieckie (21 zł) – to tutejsze spojrzenie na klasyczne ruskie pierogi. Ola poszła w leniuchy na kurkach – pieczone orkiszowe kluchy podawane z delikatnym kurkowym sosem, sumakiem i prażonymi ziarnami (26 zł) – można też zamówić opcję dziecięcą z powidłami (jadłabym i ja!!!). Panowie wybrali mięsne danie – kazimierską szarpankę (33 zł). Co to? Wolno pieczona łopatka wieprzowa, piklowana modra kapusta, śliwkowy sos BBQ,  grillowany boczek, sos rosyjski, buła z Kraczewic.

orkiszowe radzieckie

Leniuchy na kurkachKazimierska_szarpanka

Wszystkie dania wypadły świetnie! Rewelacyjne fuczki, tak rzadko spotykane, a delikatne i zarazem chrupiące. Uwaga, mogą uzależniać! Świetne kopytka, które dzieciaki wręcz sobie wyrywały – tylko te z malinowym sosem nie spotkały się z ich uznaniem – wybaczcie im, nie znają się – moim zdaniem też były świetne! Orkiszowe radzieckie okazały się zdecydowanie top w kategorii zjedzonych w ostatnich latach pierogów i myślę, że spokojnie trafiłyby na podest w pierogowych mistrzostwach. Leniuchy zachwyciły mnie oryginalnością – tego typu kluchów chyba nie jadłam! Smakowo – bajka! Panowie chwalili też swoje mięsne pozycje – kaszanka z kulebiakami niebo w gębie, a łopatka w kazimierskiej szarpance przyjemnie wilgotna.

Do tego ciekawe napary, lemoniady, lokalne napoje. Po takim obiedzie musieliśmy pójść też w deser – desery w karcie są dwa – Korzeniowe Brownie (16 zł) – brownie na bazie 70% gorzkiej czekolady, z owocami i jogurtem oraz pełnoziarnista szarlotka Grzegorza na ciepło (14 zł). Zjedliśmy tylko brownie – wilgotne, świetne, a wiecie, że w temacie deserów i czekolady wymagamy duuuużo. Z brownie był tylko jeden problem – dzieciaki chciały je zjeść za mnie!!! 😉 Do ciasta dobrałyśmy kawę po wietnamsku – powiem szczerze: piłam lepsze kawy po wietnamsku (nieskromnie powiem, że u nas w DESEO;)), ale piłam też gorsze (nawet jeśli szykowane przez rodowitych Wietnamczyków).  Na pewno wielkie brawa za wietnamską kawę i profesjonalne zaparzacze phin na końcu świata w Kazimierzu. Ja wolę kawę nieco bardziej gęstą i bardziej aromatyczną, ale nie jest źle.

brownie_2

kawa po wietnamskuNa koniec naszej wizyty dzieciaki wypatrzyły mały czerwony samochód przed budynkiem, w którym można posiedzieć (i chyba również można tam zjeść, prawda??). Radości nie było końca, pozostało ruszyć do wąwozu, a Wam donieść, że musicie się do tego cudnego i pysznego miejsca wybrać!

dzieciaki zachwycone

PS. Wielkie Brawa dla Przystanku Korzeniowa za całą masę lokalnych produktów! Zamiłowanie do lokalności widać zarówno w daniach – marynaty, wędzonki własnej produkcji, wędzony na miejscu ser z Mlecznej Drogi (manufaktura serów w pobliskiej Wąwolnicy), buły z Kraczewic, jak i w napojach. Wiem, wiem, jest wietnamska kawa 🙂 Ale nie ma żadnych koncernowych napojów!! A zamiast nich są ziołowe napary, lemoniady własnej produkcji, korzeniowy grzaniec, soki  Kałęczew, naturalne syropy (np. daktyl wanilia czy kandyzowana pigwa). Nawet piwo i wino jest lokalne!!! Piwo z oddalonego o 30 minut drogi Skokowa, a wino z winnicy Rzeczyca (znajdującej się pod Kazimierzem).

Polecam na weekend Kazimierz, spacerowanie po wąwozach i obiad obowiązkowo w Przystanku!

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Przystanek Korzeniowa

Doły 43, Kazimierz Dolny (tuż przy wejściu do Wąwozu Korzeniowy Dół)

pon – wtorek   ZAMKNIĘTE

śr – pt 11.00 – 18.00

sobota  – niedziela  11.00 – 19.00

paragon_obfity obiad dla rodziny 2+2