Przyznaję: Seafood Station w Sopocie niektórzy nasi czytelnicy polecali nam od dawna, ale jakoś nie mogliśmy tam dotrzeć… Z jednej strony zawsze w Sopocie zaglądaliśmy do Baru Przystań, bo klimat, bo plaża, bo miejsce, bo tradycja, z drugiej strony chyba trochę się obawialiśmy. Restauracje specjalizujące się w rybach i w owocach morza w Polsce nie zawsze stają na wysokości zadania. A u nas podróżowanie do krajów, regionów bardzo bogatych w ryby czy owoce morza wpłynęło w znaczący sposób na nasze rybne oczekiwania. Są rozbuchane. Przyznaję 🙂 Po ultra świeżych owocach morza we włoskiej Apulii na czele z krewetkami podawanymi na surowo, niemal prosto z rybackiego kutra, te zwykłe smażone, a wcześniej mrożone krewetki nagle tracą sporo blasku i.. smaku. Po sushi zajadanym w Japonii, te nasze kompletnie traci na atrakcyjności.. wiecie, o co chodzi 🙂

Obawialiśmy się rozczarowania. Uznaliśmy jednak, że najwyższa pora spróbować. Już raz robiliśmy podejście, mieliśmy nawet zarezerwowany stolik, ale wtedy się nie udało.. Teraz wpadliśmy na szybką przekąskę przed dalszą wyprawą z Sopotu do Gdańska – Seafood Station było po drodze –  znajdziecie je w pasażu tuż przy dworcu w Sopocie. Na początek oczarowało mnie wnętrze – proste, ale przyjemne, ciepłe, z delikatnie świąteczną atmosferą. Tu aż chce się być!

seafood station_wnętrze

Seafood Station

Spróbowaliśmy dwie rzeczy – fish & chips oraz ostrygi. Fish & chips (39 zł) okazał się strzałem w dziesiątkę! Jeśli dłuuuugo nas czytacie, być może wiecie, jak bardzo zakochaliśmy się kiedyś w irlandzkim Howth, gdzie fish & chips można zjeść w świetnym wydaniu na każdym kroku – zarówno w barze na wynos, jak i w dobrych restauracjach (zajrzyjcie TU – sami zobaczycie, że to miejsce idealne dla fanów ryb i owoców morza).

Fish & chips w Seafood Station ma idealne piwne ciasto, bardzo dobrą i dobrze przygotowaną rybę, pyszny sos tatarski, tradycyjne puree z groszku i co najważniejsze… malt vinegar, którym w Irlandii polewa się i rybę, i frytki. Powiem Wam, że ten vinegar sprawił nam wielką przyjemność!!! Szaloną!!! Całość sprawiła, że siedzieliśmy przy dworcu w Sopocie, a nasze myśli krążyły gdzieś po rybnych restauracjach w Howth… a może gdzieś na końcu świata w Szkocji? Cudowna to była teleportacja!

Ostrygi zajadał Łukasz, bo ja jakoś nie mogę się do nich przekonać. Do ostryg tylko jedna uwaga – fajnie, jak obsługa wie, skąd dokładnie pochodzą, bo dla prawdziwych fanów ma to znaczenie! 🙂 Przyjdzie potem taki Łukasz i drąży, z jakiego są regionu – dobrze, gdy kucharze i obsługa wiedzą, co i jak 🙂

ostrygi seafood station

To chyba nasza jedyna uwaga do Seafood Station 🙂 Bo wszystko inne spisuje się świetnie! Przyjemne wnętrze, teraz dodatkowo z idealnie świąteczną atmosferą. Profesjonalna i sympatyczna obsługa. Świetne jedzenie.. Niestety nie spróbowaliśmy nic więcej, pomimo, że w menu sporo dobrego – i tatar z łososia, i śledzie, i ceviche z dorsza, i chrupiące baby kalmary z sosem spicy-mayo, i mule. Możecie też zamówić chociażby ośmiornicę z grilla, grillowany stek z tuńczyka, krewetki z mango-chili, limonką i kolendrą. Jeśli jesteście w teamie mieszanym – fani ryb i anty fani – też coś się znajdzie – są 3 propozycje mięsne i 3 propozycje wege. Seafood ma też ofertę śniadaniową – chociażby Full American Breakfast albo amerykańskie pancakes.

A teraz najlepszy dowód, jak nam smakowało. W niedzielę o 16.00 mieliśmy wystąpienie na Festiwalu Kobiet w Gdańsku. Nie zdążyliśmy na pociąg powrotny do Warszawy o 17.46… Kolejny 18.42. Co zrobiliśmy? Wzięliśmy Ubera, zadzwoniliśmy do Seafood Station, że nam się śpieszy i czy możemy zamówić dwa razy fish & chips. Dotarliśmy do Sopotu o 17.55. O 18.15 byliśmy już po pysznej kolacji i zmierzaliśmy na pociąg, który z Sopotu ruszał o 18.25 ;)))

Nasze Czytelniczki doniosły mi, że Seafood Station ma się otworzyć wkrótce w Warszawie! Czekamy zatem!

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

SEAFOOD STATION

SOPOT

ul. Dworcowa 7 (w pasażu przy dworcu PKP)

nr telefonu: 58 523 88 55

godziny otwarcia:

codziennie 9.00-23.00

PS. Niech Was nie przerazi rachunek 🙂 Cena fish & chips była więcej niż rozsądna – 39 zł, ale Łukasz to ostrygowy potwór i zjadł ich 12!! :OOO

rachunek