Wszyscy wiemy, jak to jest. Czasem czynności dla nas normalne, a nawet przyjemne, dla dzieciaków są po prostu nudne. Marudzą, jęczą, młodsze popłakują, starsze się buntują.  „Ile jeszcze? Daleko jeszcze? Nogi mnie bolą!! Musimy iść na ten spacer? Ja nie chcę stać w tej kolejce!! Chcę usiąść!! Chcę już do hotelu /  do domu / na basen…” Kto tego nie zna? Wszyscy rodzice to znają 🙂 Nie wierzę, że są tacy, którzy chociaż czasem takich sytuacji nie doświadczają… 😉

 

Przecież czasem po prostu trzeba jechać długo samochodem, stać w korku, czekać w kolejce do odprawy na lotnisku czy do kontroli paszportowej. Nie trzeba wcale „ciągać dzieci po całym świecie”  i „egoistycznie zabierać ich ze sobą w dalekie podróże”, by takich sytuacji doświadczać. Korki są wszędzie. Dzieciaki czasem nudzą się podczas powrotu ze szkoły czy przedszkola (zwłaszcza, gdy są dodatkowo zmęczone czy głodne)… Marudzą podczas trasy z domu do babci w deszczowy, jesienny dzień, gdy całe miasto stoi, a Ty masz wrażenie, że zaraz oszalejesz. Czasem nawet poranek zaczyna się jęczeniem i marudzeniem… w końcu każdy z nas ma czasem gorszy dzień! Nużące są dla nich kolejki w supermarketach, czekanie na poczcie i wszędzie, gdzie nie ma dla nich nic ciekawego. Cóż, to jesteśmy w stanie zrozumieć – nas też irytują korki i czekanie w kolejkach. Zwykle też wtedy szukamy sobie zajęcia..  w samochodzie rozmawiamy przez telefon (koniecznie z zestawem głośnomówiącym), w kolejce scrollujemy Facebooka lub rozmyślamy, co dziś zrobimy na obiad. Też się nudzimy i chcemy tę nudę zagospodarować..

 

Ale mało tego! Dzieciakom czasem nudzi się podczas czynności, które dla nas są przyjemne i miłe. SPACER. Kto tego nie lubi? Ja bardzo! Lubię spacerować, oglądać, chłonąć.. wszystko! Czasem przyrodę, czasem miasteczka, czasem wielkie miasta. Ale okazuje się, że dla dzieci spacery to czasem nuda. Maluszki posiedzą grzecznie w wózku, ale starszaki? „Ile jeszcze? Czy musimy tyle chodzić? Nogi mnie bolą! Gorąco mi!”. Nie zawsze spacer jest dla nich fascynujący… Moje, zwłaszcza Maks, najbardziej lubią spacery-wyzwania – wspinanie się, bieganie, skały.. Wszystko fajnie, tylko w mieście niewykonalne. Miasta czasem go fascynują, ale muszą mieć to „coś” (na spacery po Tokio nie trzeba go namawiać;)).  Zwykłe spacery w średnio ciekawej okolicy szybko go nudzą.

 

Co robimy, by w takich sytuacjach czas szybciej mijał? By dzieciaki były zadowolone.. by nie narzekały i by nawet czekanie w długiej kolejce po locie samolotem traktowały jako rozrywkę???

 

BAWIMY SIĘ W SZUKANIE! Lub jak to Jagoda mówi: „Mama czy możesz nam zadaniać?” (zadaniać to chyba mix od zadania oraz zadawać zagadki ;))…Banał, prawda? Może Wy też z tej metody korzystacie, a może Wam się przyda! My bawimy się w szukanie w wieeeeelu sytuacjach. Nawet dziś, gdy jechałyśmy do przedszkola. Gdy jedziemy w korku na piłkę, gdy wracamy ze szkoły, gdy jedziemy w długiej trasie.. na spacerze, w autobusie, w kolejkach, które spotykają nas w różnych momentach w  podróży i życiu codziennym. Szukamy wszystkiego.. czerwonego samochodu, sushi, białego pieska, Pani, która za cienko się ubrała, Pana, który nie dba o zdrowie (bo pali papierosy).. na warszawskich ulicach czasem nawet szukamy… szynki 😉 Poszukajcie Wy też 😉 Zagadki dopasowuję do wieku – co innego ma Maks, co innego Jagoda. Maksa zagadki często też zakładają konieczność przeczytania czegoś, znalezienia pewnych informacji. Jagoda to raczej pieski, kolory, ale też znaki drogowe, kościół czy przystanek. Ta metoda pozwala nam w dobrym humorze jechać, nawet w korkach. A czasem potrafiła nas ratować w podróży… Pamiętam, jak dolecieliśmy do Kuala Lumpur i kolejka do kontroli paszportowej była po prostu KOSMICZNA!!!  Zostawiliśmy Łukasza z bagażem, a my bawiliśmy się w szukanie trochę od innej strony… szukaliśmy ciekawych osób i ciekawych rzeczy… ile w tym było radości.. była Pani z fioletowymi włosami, dziewczynka z poduszką-kotkiem i Pan, co miał przy plecaku breloczek pieska.. dzieciaki aż żałowały, że kolejki już się skończyły i musieliśmy podejść do okienka kontroli paszportowej.. a przecież na początku, gdy zobaczyłam tę kolejkę, pomyślałam – „o nie, jak my to przetrwamy???”… a Maks już się zbierał do płaczu i jęku „O nieeeee!!”.

 

Pamiętajcie: grunt to podejście. Dobre podejście i odrobina kreatywności!!! 🙂 I od razu się okazuje, że dzieci nie takie marudne, jak sądziliśmy!!!Po więcej naszych podróżniczych tipów dla rodziców odsyłam Was oczywiście nie tylko na bloga, ale również do naszej książki i ebooka! 🙂  Jestem pewna, że podróżowanie z dziećmi zdecydowanie Wam ułatwi!! 🙂 Książkę i ebook znajdziecie w naszym sklepie online – o TU!  Polecamy! 🙂

Dajcie znać, czy Wy też macie podobne rozwiązania podczas nudy.. gdziekolwiek!

 

podróże z dziećmi -książka tasteaway