„Dary losu”. Pozwólcie, że przedstawię Wam to pojęcie z blogerskiego slangu 😉 To właśnie tak blogerzy / influencerzy nazywają różne prezenty, prezenciki, paczki, które dostają od firm. A dostają rzeczy przeróżne… czasem nowe piwo danej marki, pasty warzywne wchodzącej na rynek firmy, ubrania dla siebie albo dla dziecka, kosmetyki, zabawki, sezonowe gadżety, których nie można kupić, a które firma wyprodukowała w ramach kampanii promocyjnej. Kosz piknikowy i sprzęt do gotowania. Biżuterię i coś do dziecięcego pokoju. Czy dostają tego sporo? Zależy od blogera 🙂

Łatwo się pewnie domyślić, że firmy zwykle CZEGOŚ oczekują, gdy wysyłają blogerowi „dary losu”. Oczekują, że podzieli się tym, co dostał ze swoimi czytelnikami czy obserwatorami. Oczekują, że pokaże coś w swoich social mediach. Ba, ja ich dobrze rozumiem, bo my też wysyłaliśmy blogerom „dary losu” – gdy powstało DESEO w 2015 roku, wysyłaliśmy nasze praliny. Gdy wprowadziliśmy lody i opcję kupowania ich na wynos, wysyłaliśmy pudełka z lodami (idealny gift na lato!!). Wysyłaliśmy też naszą książkę o podróżach z dzieciakami. Ale, ale..”dary losu” blogera do niczego nie zobowiązują. Może pokazać to, co dostał, ale absolutnie nie musi. Nie wiąże go żadna umowa, a często też nie wiąże go zasada wdzięczności, bo nieraz nawet nie wie, że jakąś paczkę dostanie…

 

Podejście blogerów do „darów losu” jest bardzo różne. Niektórzy całkowicie odmawiają przyjmowania paczek – jeśli chcesz, by coś pokazali, musisz umówić się na płatną współpracę. Niektórzy pokazują prawie wszystko, co dostaną, zwłaszcza teraz, gdy mamy tak wygodne narzędzie do nagrywania relacji jak Instastories i relacje na Facebooku. Niektórzy wybierają to, co chcą pokazać. Pokazują to, co fajne, im bliskie, pokazują przesyłki zrobione z jajem i te wyjątkowe. Do tej grupy najbardziej pasujemy. Z ważną adnotacją – często wspieramy szczególnie małe, polskie firmy. Nie bierzemy od nich wynagrodzenia, pokazujemy ich ubranka, zabawki, produkty, bo nam się podobają i dlatego, że lubimy wspierać małych przedsiębiorców. Rzadko jednak ktoś wyląduje oficjalnie na blogu, ale teraz nie mogłam się powstrzymać!!

 

Gosia napisała do mnie w lipcu, gdy byliśmy w Japonii. Napisała, że prowadzi firmę COŚ DLA DZIECKA z drewnianymi ręcznie robionymi rzeczami dla dzieci takimi jak domki dla lalek, mebelki dla lalek, półki na książki, drewniane zabawki i akcesoria do wystroju pokoju dziecka. Napisała, że nie wie czy to się tak robi i czy wypada tak pisać, ale postanowiła spróbować. Rzuciła pracę w korporacji i zajęła się właśnie drewnianymi cudami. Już na pierwszy rzut oka zobaczyłam piękne rzeczy – bajkowe domki, o których marzy każda dziewczynka, półeczki, gadżety, drewniane pastelowe lody, pudełka na zabawki. To wszystko możecie zobaczyć na ich profilu na Facebooku – o TU! Lub na ich Instagramie -@cosdladziecka. Ja od razu wiedziałam, że taki domek zachwyci Jagodę! Jak to napisała moja Mama, gdy go zobaczyła – „To spełnienie marzeń każdej dziewczynki!”.

 

Ustaliłyśmy szczegóły, kolory, itd., bo Gosia robi wszystko indywidualnie, więc samemu można wybrać, co, gdzie i jak.  My zdaliśmy się na nią, powiedziałam tylko, jaka mniej więcej wielkość i kolory… domek zobaczyłam akurat w urodziny Jagody! Przybył wcześniej, ale czekał grzecznie do tego czasu.. Zachwyt był ogromny – nie wiem tylko czy większy mój czy Jagody 🙂 Te wszystkie mebelki, poduszeczki, dywaniki, wazon z kwiatami, koń bujany dla dziecka. Bajka!!! Domek przerósł wszelkie oczekiwania, a ja uznałam, że ze story / relacji szybko zniknie, a chcę, by więcej osób mogło produkty Gosi poznać! Zobaczcie nasze cudo!

 

PS. U nas 9.47, kończę pisać post, a Jagoda z Maksem razem ustawiają mebelki, zwierzątka i laleczki w domku 🙂 Obowiązkowo jest w nim restauracja, a pod domem zaparkował kamper, którym mieszkańcy pojadą do Japonii 🙂

PS2. Wszystkie produkty COŚ DLA DZIECKA znajdziecie TU.

 

domek dla lalek

 

 

domek dla lalek_3

 domek dla lalek_2

wnętrze