Na to miejsce czekałam najbardziej! Od kilku miesięcy wiedzieliśmy, że ekipa odpowiedzialna za Yatta Ramen planuje otworzyć swoje tajskie. Czekaliśmy z kilku powodów. Bo kochamy ramen w Yatta Ramen. Bo wiemy, że to pasjonaci jedzenia – całkiem ja my! Bo obserwowaliśmy ich podróż do Tajlandii po inspiracje. Od początku zapowiadali, że będzie inaczej. Że nie będzie tylko standardowych dań, które są w każdej tajskiej knajpie. Że pójdą po inne smaki – te tajskie, autentyczne, ale mniej znane w kuchni tajskiej, która rozlała się po lokalach na świecie i również w Polsce. YaThai jest jak Yatta – niewielki i barowy.

 

wnętrze

 

Poszliśmy niemal od razu po otwarciu. Zaczęli w weekend, my ruszyliśmy we wtorek (bo w poniedziałek było zamknięte;)). Na razie karta jest baaaardzo krótka, ale w planach są częste zmiany, więc nie obawiajcie się, jeśli teraz nie znajdziecie tu swoich smaków. My zaczynamy od tutejszego dania flagowego, czyli Chiang Mai khao soi (33 zł). To właśnie danie, które widzicie na zdjęciu tytułowym.

 

Pamiętacie to danie z Tajlandii? My jedliśmy je kiedyś w Chiang Mai, ale już daaaawno temu – na północy byliśmy podczas pierwszej podróży, w 2012. Khao Soi to taka trochę zupa curry z makaronem jajecznym. Bardzo wyrazista, zawiesista, aromatyczna, pełna smaku. Przypomina trochę massaman curry, ale jest właśnie bardziej „zupowata” 🙂 Tu podawana z kurczakiem, wołowiną i dużą ilością kolendry. Porcja spoooora – polecamy na dwoje 🙂 Jeśli nie jedliście khao soi w Tajlandii, spróbujcie sami, by zobaczyć co i jak. Nam zupa bardzo smakowała, ale przyznam, że nie jest to do końca nasz smak. Następnym razem musimy spróbować tom yum w Ya Thai, którą to zupę kochamy, a tutaj podawana jest w tradycyjny sposób, w tradycyjnym naczyniu – można ją zamówić w wersji dla 1 osoby (35 zł) albo dla dwóch osób – 65 zł.

 

Odpuściliśmy zamówienie mojej ulubionej sałatki z zielonej papai, czyli som tam, bo wiedzieliśmy, że jest ona dodatkiem do tajskiej kiełbasy Sai Ua (30 zł). I wiecie co? Ta kiełbasa okazała się strzałem w dziesiątkę!! U mnie to zaskoczenie, bo przyznam, że ja nawet bym jej nie wzięła 🙂 Wybrał ją Łukasz, a okazało się, że zachwyciła nas oboje – delikatnością, posmakiem trawy cytrynowej i rewelacyjną pastą z pieczonego zielonego chili i cebuli. To właśnie smakowało jak Tajlandia! Pachniało jak Tajlandia i sprawiało, że chcesz tam wracać już! Gdy jeszcze popijaliśmy ją tajską herbatą z wielkiego dzbana, wiedziałam, że poziom tęsknoty wzrósł niebezpiecznie.

 

tajska-kielbasa-khao-soi

 

Przyznam, że ja najbardziej liczyłam na Massaman Curry z wołowiną (33 zł). Uwielbiam je! To było smaczne, ale jednak brakowało mi tego orzechowego, delikatnego posmaku. Tu zdecydowanie bardziej poszło w kierunku indyjskich czy malezyjskich curry. Faktycznie Massaman jako specjalność południa Tajlandii, to curry pod mocnym wpływem Malezji, ale jednak zwykle jadaliśmy je w delikatniejszej, trochę słodszej, trochę bardziej orzechowej wersji. Koniecznie dajcie znać, jak Wam przypadnie do gustu. Massaman Curry można zamówić również w wersji vege.

 

massaman-curry-yathai

 

Z YaThai po takiej dawce zdecydowanie się wytoczyliśmy  🙂 Zjedliśmy 3 (a w zasadzie 4, licząc mini som tam) z 6 aktualnie dostępnych potraw. Odpuściliśmy podawaną w całości rybę z dodatkiem czosnku i chili.

 

Wyszliśmy najedzeni, ale czegoś nam brakowało 🙂 Może to kwestia tego, że i Massaman i Khao Soi uderzyło w trochę podobne nuty smakowe? Może jednak zatęskniliśmy za  tajskim smażonym makaronem? Niekoniecznie pad thaiem, ale… takie pad see ew… oj to bym jadła na tony, bo w Warszawie nie ma tego nikt! Jedno jest pewne – menu w YaThai będzie się zmieniać, więc ja już się czaję na kolejne dania, a Wy koniecznie śmigajcie spróbować tej kiełbasy i wyrobić sobie własną opinię o khao soi 🙂

 

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

YA THAI

ul. Chmielna 36 (w rogu między Bordo, a Biedronką)

godziny otwarcia:

pon – czw 12-21.00

pt – sob 12-22.00

nd 12-21.00

 

obfity obiad dla dwojga