To, że napiszemy Wam o chińskim, tajskim, wietnamskim czy włoskim, to już wiecie. Ale dziś mam dla Was coś zupełnie innego! Maroko. Tadżiny. Kolorowe talerzyki, kolorowe jedzenie. Gotowi?

 

Tagine  to stosunkowo nowe miejsce w lokalu, w którym kiedyś działało Sueno Tapas Bar. Oj lubiliśmy to miejsce w latach świetności! Za oryginalne tapas, cytrynówkę i wieczory ze znajomymi. Potem niestety Sueno zmieniło właścicieli i się popsuło. A potem dowiedziałam się o Tagine! Jeśli bywaliście tu wcześniej, pewnie rozpoznacie niektóre elementy z dawnego wystroju. Sporo jednak nowego – więcej kolorów, więcej egzotyki.

 

Tagine-wnetrze

 

tagine-streetfood-barWpadliśmy w poniedziałek w porze lunchu. Menu jest krótkie, ale chyba każdy znajdzie coś dla siebie. Na mały głód można wziąć zestaw przystawek – 8 miseczek z przystawkami, chlebkiem i kuskusem (19 zł). Są kotleciki jagnięce z grilla (39 zł), duża zupa z wołowiną i soczewicą (25 zł) oraz różne tadżiny – kurczak w sosie pomidorowo-paprykowym (29 zł), wołowina w przyprawie „RAS EL HANOUT” z morelami (34 zł), kofty wołowo – jagnięce w sosie pomidorowym z jajkiem (34 zł), krewetki w marokańskim sosie (39 zł). Jest też opcja wegańska – kalafior i brukselki w sosie pomidorowym (26 zł).

 

Przejrzeliśmy menu i od razu mieliśmy ochotę na małe miseczki przekąsek oraz dwa różne tadżiny – dla mnie z kurczakiem, dla Łukasza z koftami wołowo – jagnięcymi. Wielki plus dla Pani z obsługi, która od razu wytłumaczyła, że nie ma sensu brać 8 miseczek i jeszcze tadżinów, bo w zestawie z tadżinem są właśnie miseczki i dostaniemy 8 różnych. Faktycznie w menu jest informacja: Wszystkie dania podajemy z zestawem dodatków. Do picia bierzemy oczywiście herbatę marokańską – zieloną z miętą (5 zł). Tradycyjnie pije się ją mocno słodzoną, my jednak nie dodajemy cukru i też jest świetna!

 

herbata marokanska

 

Zestawy, które lądują na stole wyglądają przepięknie. Kolorowe – zarówno z uwagi na talerzyki i pięknie malowane tadżiny, jak i z uwagi na pełne barw jedzenie. Na jednym talerzyku hummus, na innym ciecierzyca w pomidorach, na kolejnym marynowany ogórek, aż wreszcie kuskus i chlebek.

 

tadżin-kofty

 

Kurczak w moim tadżinie jest wilgotny i delikatny, zanurzony w lekko pikantnym sosie. Z kuskusem smakuje wybornie! Chlebek zajadam z dodatkami z miseczek. Łukasz mniej entuzjastyczny niż ja – z nas dwojga to ja jestem fanem dań na bazie ciecierzycy, soczewicy czy kuskus. Jedno jest pewne: jest smacznie.. i inaczej! Jak już znudziła Wam się pizza, pad thai, indyjskie i zupa pho, to może czas właśnie na Maroko? 🙂 Ja jestem ZA!

 

PS. Dopiero teraz przeglądając rachunek podczas pisania posta, zauważyłam, że nie dość, że Pani z obsługi powiedziała nam, że nie warto brać 8 miseczek, bo  tak je dostaniemy, to oba tadżiny zostały policzone jako lunch! Za 25 zł za cały ten kolorowy i smaczny zestaw!!! No to nie dość, że warto, to ląduje na mojej liście ulubionych miejsc na lunch! Polecam tym bardziej!

 

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

TAGINE

ul. Oboźna 9

tel. 536 029 434

godziny otwarcia:

pon – nd 12.00-21.00

 

obiad-dla-dwoch-osob-tagine