Rzadko uczestniczę w wieczorach autorskich. Tak naprawdę nie wiem, czy kiedykolwiek na takim byłam? Aż do zeszłego wtorku! Wieczór autorski mojej koleżanki z klasy w liceum, Doroty Malesy! Niedawno wydała książkę Ameryka.pl – książkę o Polakach w Ameryce, jakiej jeszcze nie było. Jeśli śledzicie nas na Instagramie, być może już tę książkę widzieliście. Być może widzieliście Dorotę i jej książkę w Dzień Dobry TVN. Ja nie mogę się doczekać aż książkę przeczytam, zwłaszcza, że mam swoich prywatnych Polaków w Ameryce od 1991 roku, ale to nie o książce chcę Wam dziś powiedzieć.

 

Gdy w zeszły wtorek wieczorem dotarłam na wieczór autorski Doroty, w kawiarni było już prawie pełno. Wiedziałam, że będzie tam co najmniej jedna nasza wspólna koleżanka z klasy. Potem okazało się, że było ich więcej! Poza mną, na wieczór autorski przyszło 5 dziewczyn z naszej dawnej klasy. Wiem, że część z nich utrzymuje bliższe kontakty z autorką niż ja. Wiem jednak, że część nie utrzymuje tych kontaktów prawie wcale i tak naprawdę nie widziałyśmy się od 2003 roku!!! Minęło ponad 15 lat (OMG! to starość???), a jednak co najmniej kilka osób pomyślało sobie – pójdę, posłucham, będę.  Chociaż na chwilę… chociaż na godzinkę, bo przecież dzieci, praca i zawsze za dużo na głowie. Ale jednak przyjdę! Zaplanuję opiekę dla dzieci, odłożę swoje sprawy, dojadę w pośpiechu po pracy, BĘDĘ. Nie będę Wam kłamać – takie chwile napawają mnie ogromną nadzieją i wręcz wzruszają.

 

Bo czy nie o to właśnie chodzi? O to, by wspierać działania i biznesy swoich przyjaciół i znajomych? O to, by chwalić ich sukcesy? By być dumnym z tego, co robią i dzielić się tą  dumą z innymi? By dawać im wsparcie wtedy, gdy wiedzie im się najlepiej, ale też wtedy, gdy wiedzie im się gorzej?

 

A teraz pytanie do Was: Jak często to robicie? Jak często wspieracie działalność swoich bliższych i dalszych znajomych? Przyjaciół z podstawówki? Kolegi z liceum? Siostry czy brata? Co robicie, by ich wspierać? Kupujecie ich produkty? Korzystacie z ich usług? Promujecie je wśród swoich znajomych? Polecacie? Udostępniacie ich posty na swoich Facebookach? Lajkujecie ich zdjęcia i biznesowe wpisy, pokazując im, że jesteście obok? Czy może wręcz przeciwnie??? W duchu cieszycie się z porażki i nie robicie nic…?

 

Kiedyś przeczytaliśmy bardzo mądre zdanie: „Wspieraj swoich przyjaciół. Słuchaj ich pomysłów. Chodź na wydarzenia, które organizują. Udostępniaj ich posty. Świętuj z nimi sukcesy i przypominaj im, ile znaczą, nawet w chwilach porażki. Nawet małe wsparcie może bardzo wiele znaczyć w ich życiu.” Bardzo się z tym zgadzam! A Wy?

 

support-your-friends-listen-to-their-ideas-go-to-their-9887133

 

Wiem, że czasem przechodzimy obojętnie. Nie mamy czasu, jesteśmy zabiegani. przeglądamy bezmyślnie Facebooka, usypiając dziecko kolejną godzinę, stojąc w korku lub siedząc na nudnym spotkaniu. Czyjaś firma, czyjaś książka, nowe produkty. OK, lecisz dalej. Zatrzymaj się. Zalajkuj, udostępnij, skomentuj. To właśnie możesz dla nich zrobić! Czasem nawet nie wychodząc z domu, nie tracąc czasu, nie wydając pieniędzy. Gdy komentujesz, udostępniasz, lajkujesz, posty Twoich znajomych/posty ich firm docierają dalej. Zdobywają nowych Fanów, nowych Gości, nowych Klientów. Skąd to wiem? Bo my też tak mamy! Wiemy bardzo dobrze, że dla każdego twórcy, dla każdego przedsiębiorcy takie wsparcie to nagroda! Niezależnie czy pisze książkę, prowadzi bloga, produkuje ubrania dla dzieci, kosmetyki, torebki, prowadzi cukiernię czy restaurację. Przestań przechodzić obojętnie. Przestań scrollować. Bądź dla innych taki, jak chciałbyś, by oni byli dla Ciebie.

 

Pisząc ten post znalazłam jeszcze jedno wspaniałe hasło: Support your friends’ businesses and progressions like you support celebrities you don’t actually know. Myślę, że to problem wielu z nas. Lajkujemy, oglądamy, komentujemy posty celebrytów, a co z tymi, którzy naprawdę nas potrzebują? Z tymi, z którymi spędziliśmy dzieciństwo, siedzieliśmy w ławce, piliśmy pierwsze piwo? Co z tymi, z którymi teraz się przyjaźnimy? Pomagamy im czy mamy to gdzieś?

 

Nie proś o darmowe produkty. Nie dzwoń do niego w weekend, czy możesz zjeść darmowy obiad w jego knajpie. Zapłać jak każdy inny gość. Zjedz. Zrób zdjęcia. Wrzuć je do social mediów.  Może nawet nie wiesz, że to dla niego bardzo ważne. Ja wiem 🙂

 

PS. zdjęcie tytułowe pochodzi właśnie z czasów mojego liceum 🙂