Na pewno każda z Was to zna. Płaczące dziecko. Krzyczące dziecko. Płacze wniebogłosy, nie daje się uspokoić, czerwone ze smutku, złości, bezradności. Czasem w wózku, czasem na rękach u mamy, czasem… przy tych trochę starszych.. leżące na podłodze. W supermarkecie, na plaży, na chodniku, w centrum handlowym. Albo to starsze płaczące w sklepie, dziwnym trafem akurat przy półce z lizakami. Dziecko, które płacze w samolocie – akurat przy starcie czy przy lądowaniu, gdy nie można odwrócić jego uwagi spacerem. Awantura na ulicy czy na plaży, bo jedno chce to, co ma drugie. Jedno ryczy, drugie marudzi.

 

Myślę, że każdy z nas zna te sytuacje. Jeśli nie jesteś rodzicem, na pewno kiedyś byłeś świadkiem „ryczącego” dziecka w miejscu publicznym. Może nawet pomyślałeś sobie: co za bachor, co za rodzice. Może nawet poszedłeś dalej i byłeś pewny, że Twoje dziecko NIGDY by się tak nie zachowało. Jeśli jesteś rodzicem, który naprawdę sporo czasu spędza ze swoim dzieckiem/ dziećmi, pewnie znasz takie sytuacje z własnego życia. Gdy niemowlę płakało w wózku, a Ty nie potrafiłaś go uspokoić i przez resztę spaceru niosłaś na rękach, pchając wózek przed sobą. Gdy roczniak tak bardzo nie chciał siedzieć w foteliku samochodowym, a musieliście jechać, by nie spóźnić się na samolot/ pociąg / do szkoły ze starszym. Gdy dwulatek urządził histerię roku, bo klocek nie ten, sukienka nie taka, Ty nacisnęłaś przycisk w windzie, nie on. Gdy 5 latek bardzo chciał sobie coś kupić, a Ty uznałaś, że wystarczy, bo ma takie samo w domu. Takich sytuacji jest mnóstwo.

 

Część z nich dzieje się w zaciszu domu, część w miejscach publicznych. I co wtedy? Jak się czujecie? Co robicie? Jeśli to Wasze dziecko jest bohaterem, tego występu, pewnie trochę Wam głupio? Trochę Wam wstyd, że wszyscy się patrzą? Pewnie oceniają i myślą sobie, co z niej za matka! Dziecka nie potrafi uspokoić! Trochę Wam przykro, że kobieta w samolocie obok krzywi się i mówi, że nigdy nie lubiła lotów z dziećmi? Próbujecie ogarnąć sytuację jak najszybciej, uspokoić dziecko, dwoisz się i troisz, ale przecież wiesz, że nie zawsze się da… A dziecko jak na złość najbardziej płacze w najmniej odpowiednich momentach i miejscach.

 

Co w takim razie robicie, gdy to NIE WASZE dziecko płacze? Gdy to nie Wasze dziecko histeryzuje i łka aż słyszy je całe osiedle? Patrzycie z politowaniem? A może z wyższością, bo Wasze jednak jest spokojniejsze i nigdy nie zrobiło takiej awantury publicznie? A może jesteście z tych, co to lubią matkę pogrążyć, komentując „Oj czemu płacze maleństwo? Niedobra mama nie chciała kupić lizaka?”, „Płacze malutka, pewnie ma mokrą pieluszkę / niewygodne ubrania / źle ją nosisz”, itp, itd?

 

Powiem Wam, co powinniście zrobić, gdy widzicie płaczące dziecko i jego zestresowaną mamę (lub tatę – mam jednak wrażenie, że w takich sytuacjach częściej widzę matki). To proste, niewiele od Was wymaga, a może komuś uratujecie dzień. Wystarczy, że zrobicie DWIE rzeczy!

 

1)Upewnij się, że dziecku nie dzieje się krzywda. To zwykle widać. Po zachowaniu dziecka. Po zachowaniu rodzica. Po tym, co mówią do siebie nawzajem. To znacznie trudniejszy przypadek i na pewno nie do omówienia w krótkim poście. Na szczęście jednak domyślam się, że takie sytuacje to może 0-5% z płaczących dzieci, które spotykacie na co dzień.

 

2) Jeśli zatem widzisz, ze to awantura z braku lizaka, przez nieodpowiednio (w mniemaniu 3 latka) założoną czapkę, przez brak lodów w środku zimy, nie patrz się z wyższością, nie dogaduj. Okaż zrozumienie rodzicowi. Okaż zrozumienie mamie. Uśmiechnij się ze współczuciem, powiedz – ja też tak mam! Powiedz, że znasz takie sytuacje, że Twój dwulatek też się buntuje, że Twój 6 latek też awanturuje się o lizaka czy Lego. A jeśli jesteście razem w samolocie czy pociągu, a Ty masz czas i pomysł, pomóż mamie uspokoić dziecko.  Wiem, że to nie Twoje zadanie. Ale może właśnie masz w torebce zabawkę swojego syna? Albo na telefonie super zabawną aplikację? Te zachowania NIC nie kosztują, a komuś zdecydowanie mogą uratować dzień.

 

Ostatnio przyjęło się, że matka matce wilkiem. Matki kochają się wzajemnie oceniać i wytykać sobie błędy. Ja karmiłam, Ty nie. Ja rodziłam, Ty miałaś CC, więc co to za poród? Źle nosisz. Źle karmisz. Dajesz słodycze? No ja bym moim nigdy nie dała. Często to kobiety patrzą najbardziej krytycznie na dziecko w restauracji, krzywią się w samolotach bardziej niż mężczyźni. Te starsze udają, że nie pamiętają czasów jak ich dzieci były małe. Te młode są pewne, że ich dziecko nigdy przenigdy, by tak nie zrobiło. Może rzeczywiście Twoje dziecko nigdy tak nie zrobi, ale zapewniam Cię – większość zrobi. Będzie płakać, ryczeć, drzeć się, histeryzować w miejscu publicznym. Nie oceniaj, nie pogrążaj, okaż wsparcie, zrozumienie, uśmiech. Tobie w takiej sytuacji na pewno by to pomogło, prawda?