Co zabrać do samolotu? Co można? Co trzeba? A co się przyda, by zająć malucha lub starszaka? Ten temat już trochę przewijał się w naszych wcześniejszych samolotowych postach, ale pytania o zestaw obowiązkowy cały czas wracają, więc pora na małą ściągę.

Spróbuję zrobić listę od 0 do kilku lat, a co z tej listy musicie mieć Wy, dobieracie w zależności od wieku 🙂

1) PIELUCHY, CHUSTECZKI, KREM, ŻEL DO RĄK

 

Podstawa przy każdym dziecku, które pieluch jeszcze używa. Wszyscy dobrze wiemy, że bobas i większy bobas najbardziej lubi zrobić kupę w najmniej odpowiednim momencie. Niezależnie od długości lotu mam ze sobą co najmniej 5-10 pieluch. Nigdy nie wiadomo, co się akurat przydarzy. Obowiązkowo duża paczka mokrych chusteczek i krem na odparzenia. Mokre chusteczki warto zabierać też dla starszaka  – gdy się ubrudzi, gdy coś wyleje, gdy ma brudne ręce, a chce coś zjeść. Żel antybakteryjny do rąk przydaje się zawsze – i dla dziecka, i dla nas.  Nie zawsze jest jak iść do toalety, a zawsze można umyć ręce.

 

2) UBRANIE NA ZMIANĘ

 

ZAWSZE. Nawet na lot trwający godzinę. To tak jak z kupą. W takich sytuacjach nasze dziecko najbardziej lubi się oblać, ubrudzić i zrobić wszystko, byś musiała założyć świeżą bluzkę i świeże spodnie. Dla Maksa zestaw na zmianę woziłam pewnie do 3-4 roku życia. Na długie loty nawet dłużej.. Pamiętajcie, że w samolocie kluczowa jest wygoda – dziecka, i Wasza. Bierzcie to, co się wygodnie zakłada, wygodnie zdejmuje, gdy bobasa trzeba przewinąć. Ciasne dżinsy i falbaniaste spódnice zostawcie na inne okazje.

 

3) BLUZA NAWET W UPALNY DZIEŃ

 

Lecisz z polskiego upału prosto w turecki czy włoski ukrop. Na nogach japonki, na sobie sukienka na ramiączka. Dziecko podobnie – koszulka, szorty i chustka na włosy. Do podręcznej torby ZAWSZE wrzuć bluzę. Klimatyzacja w samolocie niejednego wykończyła. Ja zwykle zanim jeszcze wyjmę bluzy dla dzieci, sprawdzam nawiew nad ich fotelami i zwykle, jeśli się da, go zamykam. Czasem jednak w całym samolocie jest zimno – zwłaszcza na nocnych, długich lotach.

 

4) KOCYK

 

Z jednej strony, by było cieplej, gdy śpi. Z drugiej strony, by było milej gdy śpi. Może się przytulić, zakryć, opatulić – co lubi. Kocyk zabieram ze sobą też do toalety i na nim układam Jagodę do przewijania. W takiej sytuacji najlepiej mieć kocyk dwustronny – tak by pamiętać, która strona bliżej ciała 🙂 Najlepiej też zabrać taki, który po złożeniu zajmuje mało miejsca. Grube minky zostawiamy w domu 🙂

 

5) PICIE, NAJLEPIEJ W ULUBIONEJ BUTELCE

 

To jest ten najtrudniejszy punkt – czy w ogóle można mieć dla dziecka picie? Już Wam mówię: dla niemowlaka, zwykle do roku, nie jest problemem, by zabrać wodę, mleko, kaszkę w butelce czy kartoniku. Jeśli macie wodę /inny napój w butelce, może się okazać, że podczas prześwietlania bagażu będziecie musieli ten napój spróbować. Woda i napoje mleczne przechodzą na 100%. Herbatki i soczki raczej też. Dla starszego dziecka, po roku, bywa różnie. Na logikę póki maluch jest infantem (do 2 roku życia), nie ma swojego miejsca i przysługującego mu jedzenia, powinien mieć prawo do swoich napojów –  ale tutaj czasem personel obsługujący kontrolę bagażu nie pozwala. Ja obecnie zabieram dla Jagódki wodę w bidonie lub butelce oraz jeśli się da, kakao w kartoniku – mleka nie uznaje, a kakao pomaga jej w usypianiu 🙂

Pamiętajcie też, by się nie martwić, jeśli wodę dla starszaka zabiorą Wam podczas kontroli – na każdym lotnisku butelkę z wodą można kupić już po kontroli.

6) PRZEKĄSKI

Temat rzeka 🙂 Przy krótkich lotach i lotach tanimi liniami zwykle są totalnie niezbędne, bo to, co oferuje płatny serwis średnio nadaje się do jedzenia dla dzieciaków – dla dorosłych też są lepsze rzeczy 🙂 Co zabrać? Tu już wiele zależy od preferencji Waszych i dziecka, ale pamiętajmy, by zabierać jedzenie, które a) nie przeszkadza innym zapachem, b) nie brudzi dziecka i całej okolicy. U nas to zwykle chrupki kukurydziane, „ryżowce” (bez czekolady;)), czasem biszkopty, czasem ciasto od babci, kanapka (jak zdążę zrobić;)), rogalik czy muffinek kupiony na lotnisku.

Dla Jagody uwielbiam zabierać musy owocowe w saszetkach – zdecydowanie wygodniejsze niż słoiczki kupne czy domowej roboty. Są lekkie, zajmują mało miejsca i nic się nie brudzi, gdy dziecko taki mus zajada. Tak -można kupić takie 100% owoców, 0% cukru 🙂 Słoiczki jak najbardziej też możecie zabrać – z własnego doświadczenia: najlepiej te o mało inwazyjnym zapachu 😉 Do dziś pamiętam jak 6 miesięczny Maks zajadał słoiczek z rybką na 10 godzinnym locie do Meksyku – część wylądowała na body i ten zapach towarzyszył mi przez cały lot z dzieckiem na sobie ;)))) Do samolotu warto też zabrać coś, co zajmuje dzieciaki. Np. słodycze, których na co dzień nie jedzą zbyt wiele – idealne są lizaki – zajmują, angażują i pomagają na potencjalnie zatykające się uszy. Ostatnio też zakochali się w tzw. zdrowych żelkach (do znalezienia np. w Smyku przy kasie) – tylko z soków owocowych i zdecydowanie ostatnio umilały Jagodzie lot.

Pamiętajcie, że na dłuższych lotach można zamówić jedzenie specjalne dla dziecka. To zwykle średnio ambitna kuchnia (makaron, mus czekoladowy, płatki czekoladowe na śniadanie), ale przynajmniej macie pewność, że dziecko nie dostanie pikantnego curry. W wielu liniach latających na dłuższych lotach (np. Qatar czy Emirates) można poprosić też o słoiczek dla niemowlaka – ale uwaga dla radykałów: w arabskich liniach zwykle nawet słoiczki dla 4-6 miesięcznych dzieci są słodzone 😉

 

7) NIEZBĘDNE DO ZASYPIANIA

Wszyscy wiemy, że lubimy, gdy dziecko w samolocie śpi. To idealny scenariusz na lot. Nie zapomnijcie tego, z czym zasypia. Przytulanka, kocyk, chusteczka. Lepiej ułatwiać sobie życie niż utrudniać.

 

8) SMOCZEK

 

Jeśli używa smoczka, zabierzecie najlepiej 2 🙂 I najlepiej zaczepione na tym specjalnym sznureczku dla smoczków. Wiemy, że smoczki najbardziej lubią uciekać i gubić się w średnio higienicznym miejscu. U nas u Maksa zdecydowanie pomagały w zasypianiu.

 

9) ZABAWKI I KSIĄŻECZKI

Punkt kluczowy, by zająć dzieci na długich lotach. Co wziąć? Co dla 2 latka, co dla 4 latka, co dla 7 latka? Najlepiej wiecie to Wy 🙂 To, co lubi. Co go interesuje na długo. Co jest w stanie zająć jego uwagę. U nas Jagoda uwielbia oglądanie książeczek, więc mam co najmniej kilka – zwłaszcza ulubione o żółwiu Franklinie. Wybierajcie te małe, w miękkich okładkach. Maks zwykle wybiera ostatnio Nelę podróżniczkę – te książki lekkie nie są, ale na szczęście nosi je już w swoim plecaku. Przydają się kolorowanki, ale najlepiej nie bierzcie za dużo kredek, by nie latały po całym samolocie. Świetne są naklejki – u nas niestety u Jagody się jeszcze nie sprawdziły, ale mam nadzieję, że jeszcze kilka miesięcy i będzie chętnie korzystać 🙂

Dla starszaka kupowałam też często nowe zagadki – zajmują mało miejsca, a można się długo bawić – bez ryzyka, że coś spadnie i się zgubi.

 

10) NOSIDŁO

 

Jeśli używacie nosidła, w samolocie i na lotniskach będzie bardzo przydatne. Na lotnisku, bo nosisz, a ręce masz wolne. Wygoda 100%, zwłaszcza jeśli szybko się zakłada i nie zajmuje za dużo miejsca. W samolocie kilka razy ratowało mi życie – gdy Jagoda przestała być na piersi, a nie uznaje butelki z mlekiem czy smoczka, najlepiej usypia właśnie w nosidle. Zdarzyło mi się założyć je w samolocie, chwilę pochodzić w korytarzu i gotowe… póki oczywiście maluch jest chętny 🙂 Ostatnio odmówiła usypiania w nosidle:)

 

11) TABLET

 

Dla starszaka. Nie jesteśmy radykałami w kontekście bajek i gier. Maks ogląda i gra, chociaż wiadomo – z ograniczeniami narzuconymi przez nas. Lot samolotem to jednak ten czas, kiedy może pograć, może obejrzeć bajkę czy film. Pod tym względem idealne są długie loty i telewizorki w fotelach – może wybierać i przebierać w bajkach. Na inne zabiera tablet i swoje gry. Zwykle ma wyznaczony czas, ile może grać, chociaż wiadomo – z przestrzeganiem różnie. W kryzysowych chwilach Jagodę też czasem ratuje telefon – oglądanie filmików z Maksem i Jagódką albo jej ulubiona aplikacja, czyli panda gotująca w restauracji – Dr Panda Restaurant czy jakoś tak 🙂

 

12) PODRĘCZNA APTECZKA

Kiedyś apteczkę chowałam do głównego bagażu, ale ostatnio kilka podstawowych rzeczy biorę do podręcznego. Plastry, plasterki chirurgiczne dla kaskadera, spray do nosa, jeśli jest jakiś katar lub zatkany nos i lek przeciwbólowy – bo różne rzeczy mogą się zdarzyć. Zapytacie – czy można? Nigdy nie zdarzyło mi się, że nie można 🙂 Lek przeciwbólowy wybieram w niewielkim opakowaniu i pakuję w foliowy zamykany woreczek.

 

Ufff, trochę tego jest 🙂 Do tego jeszcze sprytna logistyka pakowania – najbardziej potrzebne rzeczy wkładam do torby, którą trzymam pod poprzedzającym fotelem, te mniej potrzebne trzymam w walizce nad fotelem. Zwykle się sprawdza i nie muszę po kilka razy podczas lotu wyciągać walizki 🙂 Do bagażu wrzucam też chociażby torebki śniadaniowe i torebki strunowe – przydają się w przeróżnych sytuacjach – więcej o takich „ułatwiaczach” podróży z dziećmi pisałam TU.

To tyle mojego. Co jest na Waszej liście? 🙂