No właśnie.. JAKIM? Zastanawialiście się, kiedyś kto pisze w sieci te wszystkie podłe komentarze? Kto wylewa pomyje na obcych ludzi? Kto siedzi i klepie w klawiaturę: gruba świnia / idiota / gówniak / oby Twój bachor zdechł / ty czarnuchu / ty pedale / masz wielki nos / masz krzywe zęby / jesteś brzydka / jesteś zerem / ty chuju/ ty dziwko puszczasz się z arabusami … Przykłady można mnożyć, można wymieniać je w nieskończoność. Takie komentarze czytamy w setkach czy tysiącach pod artykułami na dużych portalach. Tam najlepiej, bo przecież teoretycznie jesteśmy bezkarni. Takie komentarze czytają osoby publiczne i znane, bo przecież to że występujesz w telewizji, jesteś osobą publiczną, masz znanych rodziców od razu daje innym prawo, by mieszać Cię z błotem… Takie komentarze czytają blogerzy. W różnych miejscach. Czasem u kogoś, czasem na ogólnodostępnym forum, czasem u siebie na blogu… a potem są krytykowani, bo „jak to tak kasować komentarze! Przecież jest wolność słowa, a jeśli piszesz bloga, to musisz być gotowy na krytykę” (gówno prawda, ale tak zwykle swoje działania motywują hejtujący).

 

Myśleliście, kiedyś kim jest osoba, która tak pisze? To ja? To Ty? Powiesz, że na pewno nie! Ale może to właśnie Twój kolega, gdy wkurzyła go gra polskiej reprezentacji napisał „Chuje niegodne polskiego orła”? Może to ta fajna dziewczyna z pracy popołudniami pisze „masz brzydkie dziecko i grubą dupę”. Może to ta nastolatka, którą mijasz codziennie dla rozrywki wyśmiewa razem z innymi małolatami „gówniaki”? Albo ta, z którą kiedyś rozmawiałaś na Instagramie, pisze komuś „oby Twoje dziecko zdechło”? Powiesz: niemożliwe! A ja Ci powiem: bardzo możliwe. Nie wymyśliłam sobie tekstu „Ty gruba świnio”. To nie przykład, to tzw. real story. Taką wiadomość dostała jedna ze znajomych blogerek na Instagramie. Piękna, zdolna, bardzo wartościowa dziewczyna, której ktoś na priv pisze po prostu „Ty gruba świnio”. Ot tak, tak jak piszesz: ale masz ładny głos! Ale fajna sukienka! Gdzie kupiłaś buty? Pewnie teraz myślicie, że napisał tak jakiś cham / prostak i na pewno nie macie takich ludzi w swoim otoczeniu??? Wcale nie! Napisała to z własnego konta osoba pracująca w zawodzie powszechnie cenionym, która na tym samym koncie chwali się swoją pracą dla największych marek w Polsce… najwidoczniej w CV powinna wpisać jeszcze: „hobby: po pracy piszę do innych „Ty gruba świnio!””

 

Ta sytuacja bardzo mnie poruszyła i niestety wiem, że takie historie można mnożyć, ale przecież nie o to chodzi. Chodzi o to, byśmy wreszcie zrozumieli, że nie ma usprawiedliwienia dla hejtu! To, że ktoś występuje w telewizji, prowadzi bloga, kanał na Instagramie czy w jakikolwiek inny sposób pokazuje siebie, swoje życie, swoje poglądy większej liczbie osób NIE JEST i NIGDY nie będzie usprawiedliwieniem, by mieszać go z błotem i wylewać pomyje. Nawet to, że ktoś jest Anią Lewandowską i Robertem Lewandowskim w jednym nie jest usprawiedliwieniem, że możesz im napisać wszystko (a chyba sporo osób tak uważa)! Pokazywanie swojego życia NIE JEST i NIGDY nie będzie usprawiedliwieniem, by stać się workiem treningowym dla bandy frustratów… przepraszam, ale to jedyne, co według mnie tłumaczy takie zachowania. „Musisz się liczyć z innym zdaniem. Musisz się liczyć z krytyką”  – czy rzeczywiście? Czy obelgi i słowa, których nigdy nie powiedzielibyśmy do kogoś face-to-face to „krytyka i inne zdanie”? Kiedy uznaliśmy, że Internet pozwala nam na wszystko? Czy na ulicy też podejdziesz do obcego człowieka i powiesz czarnuchu / pedale / gruba świnio? Raczej nie. Wiem, że to może się zdarzyć, ale grupa ludzi, którzy robią to w realu jest zdecydowanie mniejsza niż tych, co piszą to w Internecie.

 

Nauczmy się wreszcie, że Internet nie daje nam prawa, by nie szanować innych. Nauczmy się wreszcie, że to, że ktoś jest osobą publiczną nie znaczy, że musi czytać obelgi. Zastanówmy się czy naprawdę w takim otoczeniu chcemy wychowywać nasze dzieci? Czy chcemy, by to naszej córce ktoś napisał: „Ale jesteś brzydka!”/ „Ty grubasie!”? Czy wtedy też powiemy, że przecież musi się liczyć z krytyką? Czy wtedy też powiemy, że „powinna się do tego przyzwyczaić”? Czy będziemy pewni, że jej to nie rusza? Czy naprawdę chcemy, by o naszym synu ktoś napisał „chuj niegodny polskiego orła” dlatego, że nie potrafił wykonać swojej pracy tak jak inni oczekiwali?

 

Hejt eskaluje, bo na niego pozwalamy. Bo nic z tym nie robimy. Oczywiście jest wiele akcji, również prowadzonych przez blogerów, które mają na celu walkę z hejtem. Ale czy pamiętamy o tym na co dzień? Czy zwracamy uwagę innym, że nie powinni tak mówić / pisać? Czy widząc hejterski post na Facebooku reagujemy czy przechodzimy obojętnie? Wyjścia mamy dwa: reagować i od małego uczyć nasze dzieci, że hejt to zło. Jeśli wychowamy ludzi szanujących innych i inność, jest szansa, że kiedyś nie usłyszymy, że nasz Tomek powiedział do kolegi „Ty pedale, Ty czarnuchu!”. I pomimo, że małe szanse, że hejt w Internecie zniknie (rozwiązania, które mogłyby z nim walczyć to już temat na inny, znacznie dłuższy artykuł), to zawsze możemy zadbać o swój ogródek. O to, co my piszemy. Jak piszemy. Jak wypowiadamy się w domu o innych. Jakich słów używamy, mówiąc o innych przy naszych dzieciach. Czy uczymy ich szacunku dla innego koloru skóry, innego stylu życia. Czy pozwalamy im wyśmiewać innych, bo gruby i wolno biega. Czy przechodzimy obojętnie wobec brzydkich słów, używanych przez znajomych na Facebooku. To możemy zrobić. Dla dobra każdego z nas. Bo kto z nas chciałby przeczytać wiadomość prywatną od nieznajomego z tekstem „Ty gruba świnio”? Ja nie…

 

Jeśli również uważasz, że hejt w Internecie to problem, udostępnij ten post i zadbaj o swoje otoczenie bez hejtu.

 

*zdjęcie tytułowe pochodzi z TEJ strony