Z dziećmi jest u nas trochę jak z polityką… albo jak z piłką nożną. Każdy wie najlepiej, sami eksperci! Specjaliści od żywienia, wychowywania, karmienia piersią, porodów, ciąży, histerii dwulatków, płaczów noworodków i niegrzecznych kilkulatków. Profesorowie odpowiedniego ubierania zależnie od pogody, wpływu diety na zdrowie dziecka, wpływu smoczków na uzębienie, spania z dzieckiem lub bez dziecka, za krótkiego lub za długiego karmienia. Każdy ma swoją opinię, jedyną słuszną, i uważaj, bo nie zawaha się jej użyć! Każdy będzie chciał Ci coś powiedzieć, bo przecież robi to dla dobra TWOJEGO dziecka. On wie, jak z nim postępować, a Ty, Mamo, przecież na pewno nie wiesz! Na pewno tych porad potrzebujesz…

 

Bo dopiero urodziłaś, bo jesteś za młoda, bo to Twoje pierwsze dziecko, bo źle nosisz, bo źle przewijasz, bo źle karmisz, bo „chcę tylko pomóc”, bo „mojemu to pomogło”, bo „takie są zalecenia”. A jak już Twoje dziecko płacze w miejscu publicznym, strach się bać! Nagle specjalistów pojawia się cała chmara… zawsze zatroskanych losem biednego maluszka, zawsze kwestionujących Twoje zachowanie i metody wychowawcze, bo „maleństwo płacze, bo pewnie głodne”, „maleństwo płacze, bo mamusia za ciepło ubrała. Tak, źle jest maleństwu”, „ chłopczyk płacze, bo mama lizaka nie chce kupić. Oj, ja bym Ci kupiła!” (co z tego, że właśnie zjadł słodkiego wafelka, a w przedszkolu naleśniki – dajmy mu cały karton lizaków!!!), itd., itp.

 

Porady wygłasza KAŻDY. Nasze matki, nasze babcie, nasze teściowe. Nasze koleżanki i przyjaciółki, nawet te bezdzietne! Nawet one wiedzą, jak powinna wyglądać dieta w ciąży, a jak dieta matki karmiącej. Wiedzą, jakie są trudności związane z karmieniem piersią i jak angażować mężczyznę w opiekę nad noworodkiem! Skąd wiedzą??? Nie mam pojęcia! Ale na pewno swoją wiedzą podzielą się z Tobą. Porady wygłaszają obcy ludzie na ulicy, w sklepie, w restauracji. Że za duży na wózek, za duży na smoczek, że za cienko ubrany, że czapeczki nie ma, że źle leży, że już chodzić powinien albo nie powinien.

 

Porad słuchamy w szpitalu od lekarzy i położnych i choć teoretycznie im można byłoby zaufać, to często również ich porady są sprzeczne – jeśli karmiłyście i w bodajże trzeciej dobie miałyście nawał, co Wam mówiły? Bo mi jedna mówiła odciągać laktatorem, a druga absolutnie nie! A pediatrzy? Zapytaj dwóch przypadkowych o dietę matki karmiącej i o to, co masz jeść, a czego nie: każdy powie coś innego!

 

Rozwiązanie jest jedno! NIE SŁUCHAĆ. NIE PRZEJMOWAĆ SIĘ. TRZYMAĆ SIĘ TEGO, CO WEDŁUG CIEBIE JEST NAJLEPSZE DLA DZIECKA. Twojego pomysłu na macierzyństwo. Chcesz spać w jednym łóżku z dzieckiem do 10 roku życia – śpij. Chcesz, by spało we własnym pokoju od 2 dnia życia – niech śpi. Nie skrzywdzisz go ani jednym, ani drugim rozwiązaniem, choćby nie wiem, ile osób chciało Ci to wmówić. Chcesz karmić dopóki maluch potrzebuje – karm. Nie możesz karmić, nie wychodzi Ci – weź mleko modyfikowane. To nigdy nie znaczy, że jesteś gorszą mamą albo kochasz mniej! Pamiętaj o tym! Używaj Pampersów lub pieluch wielorazowych, mokrych chusteczek ze sklepu albo ciepłej wody i mydła. Tak jak Ci wygodnie. Wózka lub chusty albo i tego, i tego. Chcesz jeść tylko ryż i kurczaka, bo uważasz, że taka dieta nie wywołuje kolek – rób tak. Twoje dziecko czuje się świetnie po tym jak zjesz pierogi z kapustą i lody czekoladowe – nikomu nic do tego. Tracy Hogg, rodzicielstwo bliskości  czy co tam sobie życzysz. Smoczek czy brak smoczka. Zabawki plastikowe czy drewniane. Przedszkole prywatne czy państwowe. Twój wybór i nie daj sobie wmówić, że wybierając jedno rozwiązanie, a nie drugie, jesteś gorszą matką, bo KTOŚ tak powiedział.

 

Zaraz ktoś powie: ale niektórym matkom rady są potrzebne!!! Bo inaczej krzywdzą swoje dziecko! Ok, jeśli widzisz w swoim otoczeniu kobietę, która pali lub pije w ciąży, bije dziecko, głodzi je, daje mu piwo, by lepiej spało, radź, działaj, wtrącaj się. W innych sytuacjach, naprawdę uwierz: mama poradzi sobie sama ze swoim dzieckiem, a Wam nic do tego!!!! Chyba, że sama o radę Was poprosi!