Ludzie… Wiecie już, że jednym z podróżniczych zboczeń Łukasza jest fotografowanie ludzi.. Ulicznych sprzedawców, dzieci, starców, czasem roześmianych przekupek, czasem zamyślonych mnichów. Każde zdjęcie poprzedza uśmiech, każde poprzedza pytanie. Szczerze mówiąc to Maksowi częściej robią tu zdjęcia bez pytania niż my robimy im;)

 

Ludzie to na pewno mocny punkt Birmy. Zwykle pełni życzliwości, pomocni, chociaż ciężko się z nimi dogadać w języku English 🙂 Czasem jak we wszystkich krajach, które w turystyce widzą szansę na zarobek irytują. Gdy obskakują Cię jak sępy po 10 godzinach w niewygodnym autobusie lub po wyjściu z lotniska, gdy zawyżają ceny, gdy robią problemy z rzeczy tak zwykłych, że nie wiesz czy śmiać się czy płakać, bo jak logicznie wytłumaczysz, że nie można zamówić naleśnika z bananem i czekoladą, jeśli w karcie jest zarówno opcja z czekoladą, jak i z bananem, tyle, że oddzielnie.

 

To, co od razu rzuca się w oczy u miejscowych to longyi i thanaka. Longyi to długie spódnice-chusty noszone przez birmańskich mężczyzn. Zwykle w ciemnych kolorach, w paski lub w kratkę przewiązane supłem w pasie. W nich pracują, prowadzą samochód, jeżdżą na motorach. Thanaka to tajemnicza maź, którą możecie zobaczyć na niektórych twarzach poniżej, zwłaszcza u kobiet i dzieci. U mężczyzn nigdy jej nie widzieliśmy. Czasem thanaka to tylko niedbale nałożone paski, czasem piękne wzory. Po co? Thanaka chłodzi i chroni przed słońcem, jest naturalnym kosmetykiem, chyba ulubionym w Birmie! Można kupić też kremy z jej dodatkiem – widzieliśmy nawet billboarady reklamujące kremy z thanaką jako dobre na ..wybielanie skóry! Jedno jest pewne: thanaka sprawia, że kobiety i dzieci w Birmie wyglądają egzotycznie i intrygująco!

 

Po 1,5 tygodnia w Birmie możemy śmiało powiedzieć, że Birmańczycy kochają dzieci, a Maks wywołuje uśmiech niemal u każdego. U młodych dziewczyn, u zakochanych par, u pomarszczonej babuleńki, u zamyślonych mnichów buddyjskich, u kierowców, a nawet u nastolatków ze smartfonami w rękach, którzy chcą mieć z nim zdjęcie! W Birmie otacza nas zwykle uśmiech i życzliwość, nieprzyjemnych sytuacji raczej brak.

 

Birmańczycy na pewno nie znają się wcale na tzw. obsłudze klienta, ale jakoś nas to nie dziwi ;).. Po zjedzonym posiłku raczej nie oczekujcie, że ktoś sprawnie usunie brudne talerze, doniesie sztućce czy pałeczki. Czasem trzeba prosić kilka razy, ale w końcu się udaje!

 

U wielu z angielskim ciężko, ale są też tacy, którzy zaskakują – w Bagan spotkaliśmy 10-letnią dziewczynkę, która mówiła lepiej po angielsku niż 30 Birmańczyków razem wziętych 😉 Trafiliśmy również na cudownego kelnera, przemiłego kierowcę i świetną travel agency w Nyaung Shwe przy Inle Lake – zanotujcie Mr A Tun, jakbyście kiedyś mieli tu zajrzeć. My znaleźliśmy ich w aplikacji Myanmar Travel Guide, poszliśmy załatwić wycieczkę po Inle i aż nie chciało się wychodzić…

Dobrze, koniec z gadaniem. Ludzie Birmy. Zostawiam Was z nimi!

PS. ja uwielbiam zdjęcie małego chłopca wymalowanego thanaką, który handlował suwenirami na moście w Amarapura. Mogę patrzeć na niego i patrzeć 😉 

 

 

Birma, Rangun, Yangon, ludzie, fotografowanie ludzi

Birma, Rangun, ludzie Birmy, fotografowanie ludzi, fotografia w podróży

mnich, Birma, Mandalay, klasztor, buddyzm, fotografia w podróży, fotografowanie ludzi

Birma, Rangun, ludzie Birmy, fotografowanie ludzi, Botataung

Birma, buddyzm, mnich, ludzie Birmy, fotografowanie w podróży, fotografowanie ludzi

Birma, Azja, Mandalay, dzieci, ludzie Birmy, fotografowanie ludzi

Birma, ludzie, Mandalay, Amarapura, fotografowanie ludzi

Birma, ludzie birmy, fotografowanie ludzi, fotografia w podrózy

Birma, ludzie, Mandalay, ludzie Birmy, fotografowanie w podrózy

Birma, ludzie Birmy, Mandalay, Pałac Królewski, fotografowanie ludzi

Birma, Mandalay, ludzie Birmy, fotografowanie ludzi, fotografia w podróży

Birma, ludzie Birmy, mnich, buddyzm, mały buddysta, fotografia w podróży, fotografowanie ludzi

Birma, ludzie Birmy, Rangun

Birma, Rangun, ludzie Birmy

Birma, ludzie z Birmy, Mandalay