Najnowsze wpisy

Pierwszy raz do Budapesztu zawitałem w 2006 roku – przypadkowo i w dość zabawnych okolicznościach. Wracałem do Warszawy z wyjazdu z kumplem, a przez mgły i problemy z lądowaniem przypadkiem znaleźliśmy się w Budapeszcie. I to nie raz, tylko dwa razy! Dwa razy nasz samolot odsyłano z trasy do Warszawy właśnie do Budapesztu! Pamiętam, że

Podróże
1
09.10.2016

Na wszelki wypadek: nie, nie jesteśmy w ciąży! 🙂 ale jesień nastraja mnie zwykle na wspomnienia, bo dokładnie 3 lata temu, w 2010, właśnie o ciąży się dowiedzieliśmy. Nie pamiętam dokładnej daty, kiedy zrobiłam test ciążowy, chociaż jak patrzę na kalendarz to chyba był 17 września! 🙂 Pamiętam za to całe mnóstwo momentów z tą

Europa
16
20.09.2013

Długie weekendy… wszyscy je lubimy, prawda? Majówka, czerwcówka… niedługo do naszego słownika wejdzie „sierpniówka”!;) Nie będę pisać oczywistych oczywistości o tym, że długie weekendy warto wykorzystać na bliższy lub dalszy wyjazd, bo wszyscy to chyba wiemy, prawda? 🙂 My z długich weekendów korzystamy prawie zawsze i prawie zawsze wyjeżdżamy, bo gdy zostajemy w Warszawie zawsze

Alkohole
4
22.08.2013

Baja. Od naszej pierwszej wyprawy na Węgry latem 2010 roku słyszałam od Łukasza: „Baja! musimy tam pojechać! Tam podają najlepsze halaszle!”. Halaszle to węgierska zupa rybna. Jej podstawą są oczywiście ryby (najczęściej karp), duuużo papryki (zupa jest stosunkowo ostra) i cebula. Czasem obok karpia w halaszle spotkamy suma, rzadziej białe ryby takie jak szczupak czy

Europa
2
19.08.2013

No to jesteśmy – Węgry! Idealna, samochodowa destynacja na długi weekend. Ceny przyzwoite, odległość do zrobienia na raz lub dwa w zależności od wytrzymałości kierowcy i samochodu. My Węgry znaliśmy już wcześniej, przede wszystkim z wypraw winiarskich do Egeru i Tokaju. Podczas ostatniej, ciążowej wyprawy samolotem na 2 miesiące przed pojawieniem się na świecie Maksa,

Alkohole
10
18.08.2013

Miały być Węgry, a zatem let’s go! 🙂 Na Węgry jeździmy weekendowo – zwykle samochodem do Egeru (najlepiej przespać się w Zakopanem lub w Brnie, w zależności od chęci i upodobań do pokrętnych górskich gród). Zdarzyła nam się również krótka samolotowa wyprawa do Budapesztu – idealne połączenie oferował LOT: wylot w piątek po pracy, powrót

Alkohole
14
11.09.2012