Najnowsze wpisy

Są takie miejsca, które kochamy od lat, a jednak jakoś rzadko lądują na blogu. Chyba dlatego, że zwykle jesteśmy tam z rodziną lub ze znajomymi i zawsze czasu brak na zdjęcia i Internety. Miejsca, z którymi nie dość, że wiążą się fajne wspomnienia, to nadal, od lat świetnie karmią. Może mieliśmy gorsze chwile w długoletniej

Kuchnia
9
06.11.2017

Mówili różne rzeczy. Mówili, że nic już nie będzie takie samo. Albo, że wcale nie będzie nam smakowało, bo podobno dla zajadających sushi w Polsce, w Europie czy w Stanach, Japonia może być szokiem. Wy już wiecie, że smakowało nam bardzo. Że był zachwyt, uzależnienie i możemy jeść sushi codziennie. Na śniadanie, na obiad, na

Japonia
6
29.04.2017

Do restauracji chodzimy z Maksem niemal od urodzenia. Pierwszą wyprawę na sushi zaliczył, jak miał tydzień, pierwsze śniadanie na mieście, jak miał 10 dni, pierwszą kulinarną podróż po Polsce, jak miał 3 tygodnie, a gdy miał jakieś 3 miesiące zwiedzał z nami restauracyjki Bretanii, pintxos bary San Sebastian i tapas bary Asturias i Galicii.  

Kuchnia
13
14.04.2016

Od momentu, gdy otworzyliśmy DESEO na Angorskiej 27, zdecydowanie częściej bywamy na Saskiej Kępie. Nie ma tygodnia, byśmy nie byli tu minimum 3-4 razy, a Łukasz zwykle zagląda codziennie. Konsekwencje są oczywiste: teraz to tutaj coraz częściej jemy! Zaglądamy do OSP Saska Kępa na Walecznych na pizzę, czasem wpadamy na zupę z kaczki do Naam

Kuchnia
03.03.2016

Ciężko nas zaskoczyć w temacie sushi. Przejedliśmy już pewnie setki rolek w najbardziej wykręconych kombinacjach. Mieliśmy szczęście spotkać na swojej drodze najbardziej kreatywnych sushi masterów, artystów, cudotwórców, którzy potrafią zachwycać i smakiem, i wyglądem swoich dzieł – Alek, Mariusz – to o Was!:) Kochamy sushi i chociaż ta miłość przeżywa wzloty i upadki, jemy sushi

Kuchnia
10
20.01.2016

Sushi. Można je kochać, można nienawidzić.. chyba żadna inna potrawa nie jest w stanie tak bardzo podzielić, ani tak bardzo połączyć 🙂 My z tych, co kochają. Miłością nieustanną już jakieś 6 lat. Początki? Pamiętam jak dziś: pracowy lunch z dziewczynami, które uznały: „Chodź z nami na sushi, spróbujesz!”. Dość prosty zestaw: nigiri z łososiem,

Babskie pogaduchy
64
28.03.2014

Wyjście rodzinne do restauracji… z dzieckiem. Takie, by dziecko było zadowolone, ale również byśmy my mogli spędzić miło czas i zjeść coś pysznego. Pisałam już kiedyś, że wcale nie zawsze jest to łatwe 🙂 Najlepiej wychodzi to oczywiście na samym początku z malutkim bobasem, który śpi w foteliku, ewentualnie śpi na mamie lub je. Jeśli

Babskie pogaduchy
2
25.10.2013

O czym marzy tytułowa matka? Zwłaszcza taka, która nim powiększyła domowy inwentarz o małego obywatela, lubiła posiedzieć w restauracji czy knajpce, delektując się jakimś smakołykiem, plotkując z przyjaciółką czy patrząc w oczy ukochanemu? I co, teraz ma mniej lub bardziej nagle przestać to lubić? 😉 Nieeee! Musi tylko odpowiednio się zorganizować 🙂 Ale najpierw o

Babskie pogaduchy
14.06.2013

Powiecie, że zwariowała z tymi rybami, ale raz jeszcze jeden (nie obiecuję, że ostatni ;)), napiszę w porze lunchu o sushi. Trafiliśmy tam dość przypadkiem w zeszłym tygodniu i wstyd przyznać, że był to pierwszy raz. Sushi Zushi w wersji ursynowskiej to Zushi Point na rogu Al. KEN i ulicy Belgradzkiej, w pobliżu metra Natolin.

Kuchnia
2
07.08.2012