Najnowsze wpisy

Gdy kilka dni temu zamieściliśmy na blogu post o naszych ulubionych miejscach z kuchnią indyjską w Warszawie, dostaliśmy dziesiątki wiadomości, gdzie Wy najbardziej lubicie zaglądać właśnie na indyjskie. Mieliśmy sporo wspólnych wrażeń (zwłaszcza, jeśli chodzi o mistrzowskie Curry House!), ale podrzuciliście też sporo swoich propozycji. Wśród nich chyba najczęściej powtarzało się MR INDIA, MR INDIA,

Indyjska
11
11.09.2015

Ochota na indyjskie nachodzi nas zdecydowanie rzadziej niż chęć na tajskie makarony, wietnamskie kanapki czy chińskie pierożki. Pojawia się rzadziej niż chrapka na sushi, chociaż ostatnio częściej niż ochota na pizzę. Indyjskie jedzenie zaczęliśmy jadać kilka lat temu, w Warszawie, nie mając jeszcze świadomości czy rzeczywiście tak powinno wyglądać. Na pierwszy indyjski posiłek trafiłam razem

Indyjska
13
09.09.2015

Curry House to kolejne miejsce na naszej liście, do  którego wybieramy się od dawna. Wszyscy zaczęło się chyba od kolegi Łukasza, który opowiedział o „chicken vindaloo” w pewnym baraku na Bielanach. Choć kolega z pikantnym jedzeniem jest za pan brat, ów chicken był tak ostry, że zarówno on, jak i jego ojciec płakali, jedząc. Potem

Indyjska
10
13.11.2014

To będzie post inny niż wszystkie. Bo: a) zdecydowanie krótki, b) tylko z jednym zdjęciem, c) pisany w 10-15 minut, a standardowe posty zajmują mi znacznie więcej czasu. Ale pomyślałam, że muszę się z Wami tym odkryciem podzielić, a na Facebooku szybko zniknie w natłoku innych postów i linków na wallu. Na blogu post żyje

Indyjska
2
06.08.2014

Sobota, niedziela, święto.. Rodzinny obiad, spotkanie ze znajomymi, dzieciaki, spacer. Stwierdziliśmy ostatnio, że na rodzinne wyjście nadal brakuje nam miejsc, bo przecież nie zawsze jest ochota na sushi w Izumi Biały Kamień (a tam najczęściej chodzimy i sami, i z dziadkami, i ze znajomymi z dziećmi), a do Kury Domowej niestety mamy tak daleko… Ostatnia

Babskie pogaduchy
4
06.01.2014

Wszyscy już wiecie, że lubimy to, co inne, egzotyczne, orientalne. Kuchnia tajska, meksykańska, chińska, turecka i oczywiście hinduska. W zależności od nastroju, pogody, chęci. W zeszłą sobotę z uwagi na beznadziejną pogodę za oknem oraz konieczność nabrania energii przed Orange Warsaw Festival, wraz ze znajomymi wybraliśmy kuchnię kolorową, sycącą i bardzo smaczną – hinduską oraz

Babskie pogaduchy
2
29.05.2013

Trochę mnie tu nie było… mnie, nas… bo najpierw był „pomeksykański” jet lag, uciążliwy zwłaszcza dla bobasa (a jak dla bobasa, to i dla mamy – taka życiowa prawda), a potem trochę innych mniej lub bardziej ważnych zadań… poza tym po wielkiej podróży nie było żadnych, nawet małych, wycieczek. Poza spontaniczną jednodniową wyprawą z Wiesbaden

Indyjska
4
09.02.2012