Stało się! Jagódka w zeszłym tygodniu zakończyła żłobkową przygodę. W żłobku spędziła teoretycznie 10 miesięcy – praktycznie mniej, bo jesienią trochę chorowała, a zimą dużo podróżowała 🙂 Podczas tych 10 miesięcy nie było dnia, bym nie była zadowolona ze swojej decyzji. Nigdy nie żałowałam, że wysłaliśmy Jagódkę do żłobka. Nigdy nie żałowałam, że wybrałam właśnie ten. Ostatnio ktoś mi napisał, że ma nadzieje, że jego synek po tym, jak pójdzie do żłobka, nadal będzie radosnym dzieckiem. Wydaje mi się, że są to obawy, które u rodziców powracają. A ja powiem Wam – jak macie fajny żłobek, nie ma się czego bać! Po 10 miesiącach mam tak samo pogodną, uśmiechniętą i zadowoloną dziewczynkę jak miałam wcześniej! Tylko teraz jest bardziej samodzielna, pięknie zajada sama widelcem lub łyżeczką, sporo mówi, szuka kontaktu z dzieciakami nawet na placu zabaw i bez jakiejkolwiek zachęty z mojej strony doprasza się o nocnik 😉

 

W żłobku spędziłaby pewnie więcej czasu, gdyby nie logistyka. To właśnie względy logistyczne sprawiły, że od tego tygodnia Jagódka została.. przedszkolakiem! Szybko, ale dzięki temu przez 2 miesiące będzie przedszkolakiem wspólnie z Maksem, a potem dojazdy przedszkole-szkoła będą nieco łatwiejsze niż żłobek – szkoła.

 

Wiele z Was pytało, do jakiego żłobka chodzi / chodziła Jagódka – by nie odpowiadać na każde pytanie z osobna uznałam, że lepiej będzie o nim napisać tu. Zwłaszcza, że wiecie, że lubię polecać to, co dobre i fajne! Nasz  żłobek to PICCOLO LEONARDO przy Placu Narutowicza. Polsko – włoski żłobek i przedszkole w jednym.

Dlaczego dla nas był to żłobek idealny?

 

1) atmosfera

 

To słowo klucz i dla mnie najważniejsze do podjęcia decyzji o wyborze żłobka. Przed wyborem żłobka dla Jagódki, odwiedziłam 5-6 różnych miejsc. Tutaj poczułam to „coś”. Czy to kwestia dużych przestronnych sal? Czy nowych sprzętów? Czy odpowiedniej liczby dzieci względem wielkości żłobka? Czy sympatycznych pań? Czasem ciężko określić, co wpływa na atmosferę, ale to chyba zbiór tych wszystkich czynników. Niektórzy krzywili się, gdy słyszeli, że wejście do żłobka jest wspólne z … wejściem do akademika, ale to w żaden sposób nie wpływało negatywnie na atmosferę. Wchodzisz – w jedną stronę żłobek (drzwi na dzwonek), w drugą stronę akademik. Od początku kluczowa była dla mnie atmosfera w środku, a studenci? Cóż, od początku chciałam by moje dzieci żyły wśród ludzi i tego się trzymam.

 

2) „ciocie”

 

Wszyscy wiemy, że to, kto zajmuje się naszymi dziećmi jest kluczowe. Za mną całkiem osób, które z dwójką naszych dzieci miały kontakt – sporo cioć, pań i nawet jeden pan! Sporo osób, by porównać i wiedzieć, czego od takiej osoby się oczekuje. Przy maluchu w żłobku dla mnie kluczowa jest serdeczność i ciepło osób, które dziećmi się zajmują. W naszym żłobku tak właśnie było – uśmiechnięte, sympatyczne panie. Jagódka jeszcze w drodze mówiła, że jedzie do cioci, a potem na rączkach lub za rączkę podążała do sali. Nigdy nie zauważyłam, by żłobek powodował jej smutek, wycofanie, inne zachowanie – co czasem pojawia się w argumentach „anty żłobki”.

 

3) dzieci

 

To dzieci są znakiem, że ze żłobkiem wszystko jest OK. Gdy wchodzę do jakiegoś miejsca po raz pierwszy patrzę na dzieci. Czy są zadowolone, uśmiechnięte czy chętnie się bawią, czy ktoś je przytula, nosi, bierze na ręce.. czy ktoś się do nich uśmiecha? W takich miejscach chce się być – takie miejsce my znaleźliśmy.

 

4) jedzenie

 

Jedzenie w żłobkach i przedszkolach to temat rzeka 🙂 Ja przyznaję – nie jestem pod tym względem radykałem i tak, moje dziecko je buły, lody, biszkopty, ale zależy mi, by dieta w żłobku była smaczna i zróżnicowana. Tak było tu – jajecznica, owsianki, bruschetta z pomidorkami, koktajle, smoothies, kasza, ryż, makaron, gnocchi, mięso, ryba, wege. Wszystkiego po trochu, różnorodnie i co ważne dzieciom zwykle smakowało! 🙂 Wiadomo dziecko jak każdy z nas ma potrawy, których nie lubi. Na pewno jednak Jagódka jadła ze smakiem (widziałam na bluzkach;))) i nie chodziła głodna. Dużym plusem dla mnie, oddającej niespełna rocznego maluszka było rozbicie obiadu na dwie tury – przed spaniem drugie, po spaniu zupka. Wiedziałam zatem, że Jagódka nie chodzi głodna, bo np. nie dała rady zjeść dwóch dań za jednym zamachem.

By ocenić jedzenie w żłobku warto zwrócić uwagę jeszcze na jeden aspekt – jak na tym jedzeniu czuje się nasze dziecko? Czy ma jakieś problemy z żołądkiem? (nie będę się rozpisywać o kupach, ale same wiecie, kiedy jest dobrze, a kiedy nie). Jagoda przez ostatnie 10 miesięcy problemy z brzuszkiem miała raz… w Wietnamie 😉

 

5) choroby

 

Każdy Wam powie, że maluch, który zaczyna żłobek będzie chorował… Pewnie trochę będzie, zwłaszcza, jeśli zacznie przygodę ze żłobkiem we wrześniu czy w październiku i bardzo szybko wpadnie w „najpiękniejsze” polskie miesiące- listopad potrafi przeczołgać nawet dorosłego. Jeśli jednak dziecko jest NON STOP chore w żłobku – może się okazać, że winny jest żłobek. Może budynek, w którym jest wilgoć? Może sale, które są niewietrzone? Może panie, które przyjmują chore dzieci? U nas od powrotu na początku lutego z Azji Jagódka może raz miała katar… Raz natomiast przez tydzień nie chodziła do żłobka, bo została odesłana z podejrzeniem ospy (miała 3 małe kropki na brzuszku i finalnie nie miała żadnej osyp). Przyznam – na początku strasznie mnie to irytowało, bo każda pracująca mama wie,  że maluch w domu utrudnia pracę. Czemu ją odesłali! Nie ma żadnej osyp! Potem popatrzyłam na to inaczej – ta sytuacja była dowodem, że żłobek naprawdę dba o zdrowie dzieciaków!

 

6) zajęcia

 

Przy maluszkach zajęcia nie są tak istotne jak przy starszych dzieciach, ale od razu zniechęcały mnie żłobki, w których miałam wrażenie, że dzieci kręcą się bez celu po sali. Tu wiedziałam, że dzieciaki uczą się piosenek, śpiewają, rysują, wyklejają (oczywiście z pomocą Cioć) uczą samodzielności – Jagódka łyżką czy widelcem je jak dorosły – ja jej tego nigdy nie uczyłam!

 

Sporo tych pochwał, ale naprawdę jestem szczęśliwa, że tak fajnie udało nam się zacząć przygodę ze żłobkiem! 🙂 Z minusów znalazłam dwa:  wejście nie jest łatwe, bo wraz z wózkiem trzeba pokonać dwa schodki oraz plac zabaw – dzieciaki muszą zejść po schodkach i przejść przez kawałek podwórka, by na plac zabaw dotrzeć. Pod tym względem widziałam lepiej zorganizowane ogródki, ale wszystkie pozostałe aspekty sprawiły, że plac zabaw był dla mnie mniej istotny niż atmosfera, ludzie i podejście do dzieci…

A kartka, którą Jagódka dostała na koniec wszystko tylko potwierdziła 🙂

 

żłobek, jak wybrać żłobek, jak znaleźć najlepszy żłobek, dziecko

 

 

Piccolo Leonardo – dziękujemy za tak miły start w „dorosłość”!!! 🙂

Post NIE powstał we współpracy z PICCOLO LEONARDO 🙂 dla podejrzliwych: Jagódka była pełnopłatnym żłobkowiczem – ale jeśli dzielę się z Wami fajnymi miejscami, knajpami czy hotelami, uznałam, że fajnie się też podzielić fajnym żłobkiem! 🙂