Pamiętacie jeszcze, kim chcieliście zostać, gdy byliście dziećmi? Albo może, o czym marzyliście w liceum? Gdy wybieraliście kierunek studiów, widzieliście siebie za biurkiem w korporacji, z komputerem we własnym łóżko albo może gdzieś daleko w świecie? Jak wyobrażaliście sobie swoje dorosłe życie? Siebie mając 25, 30 aż wreszcie 40 lat? Widzieliście elegancką panią z korporacji, która na szpilkach i w idealnym makijażu wpada do przedszkola po syna, skromną nauczycielkę, która uwielbia spędzać czas z dziećmi, lekarza, który pomaga innym czy może widzieliście siebie jako wolnego ducha, który włóczy się z plecakiem po świecie i zarabia na życie, pisząc o podróżach?

Jak ja wyobrażałam sobie swoją dorosłość? Gdy byłam dzieckiem, dość surrealistycznie. Był czas, gdy głosiłam, że będę informatykiem jak moja Mama … wtedy jeszcze nie wiedziałam, że komputery to nie moja bajka J Był czas, gdy zdawałam na prawo. Był czas, gdy marzył mi się doktorat w Hiszpanii. Był czas, gdy widziałam siebie jako zapracowaną dziennikarkę w międzynarodowej agencji informacyjnej. Był czas, gdy zastanawiałam się co zrobię po socjologii, bo nasz ulubiony doktor od Wstępu do Socjologii lubił żartować, że skończymy w warzywniaku, bo dla socjologów na polskim rynku nie ma pracy…

A teraz ? Częściowo robię właśnie to, do czego szłam stopniowo od 2003 roku – jestem socjologiem, jestem badaczem rynku i systematycznie od 2007 roku pracuję w zawodzie. Jestem przeszczęśliwa, że mogę to robić. Tym bardziej, że od 2012 robię to tylko na swój rachunek i mam najlepszego wspólnika na świecie.

Ale przecież nie z tej pracy Wy mnie znacie 🙂 Dla wielu z Was moja praca to blogowanie. Może czasem myślicie, że to wcale nie praca? Może czasem sądzicie, że oni to przecież nic nie robią! Ile można jeść i podróżować? Ciekawe, z czego mają na to pieniądze! Może czasem myślicie, że taki blog to fajna sprawa i też sobie założę. A może myślicie, że to praca marzeń i też byście taką chcieli?

 

Czy blogowanie to praca marzeń?

 

blogowanie, bloger, praca marzeń, travelgramer

 

Dla mnie zdecydowanie tak. Blog daje mi wszystko, co kocham!

 

Blog to pisanie, a pisać uwielbiałam już w 1993, gdy tworzyłam pierwsze sensacyjne opowieści o mojej siostrze ciotecznej i jej poznanym na wakacjach w Jastrzębiej Górze chłopaku. Albo wtedy, gdy pisałam opowiadania o osobach z mojej podstawówki – muszę ich teraz poszukać!

 

Blog to wolność. To my decydujemy, o czym pisać, kiedy pisać, jak pisać, jakie zdjęcia wrzucać. To my decydujemy, z jakimi firmami chcemy współpracować, a z jakimi nie. Nie znajdziecie u nas marek, z którymi nam nie po drodze. To my też wybieramy, co Wam polecać. Restauracje, hotele, magiczne miejsca, produkty, z których używamy – to nasza decyzja.

 

Blog to praca z każdego miejsca na świecie. Za to kocham blogowanie, ale w wielu momentach też moją pracę zawodową. Piszę wszędzie. To błogosławieństwo, chociaż czasem też przekleństwo – rzadko odpoczywam J Ale chyba bym tego nie zamieniła na pracę od 9 do 5tej. To dzięki temu od stycznia mogliśmy być na Tajwanie, w Wietnamie, w Tajlandii, na Sri Lance, w Południowym Tyrolu, w Australii, w Andaluzji, na Mazurach, w Grecji. W każdym z tych miejsc mogłam pisać, w każdym mogłam pracować nad blogiem, ale też pracować zawodowo.

 

Blog to przygody. Wielokrotnie Wam o tym pisałam! Gdyby nie blog, nie trafilibyśmy do szkoły herbaty Dilmah na Sri Lance, nie pojechalibyśmy do Barossa Valley w Australii, by zobaczyć skąd pochodzi wino Jacob’s Creek, nie przytulałabym koali! Nie spalibyśmy na barce, nie pojechali kamperem zza koło podbiegunowe … moglibyśmy to zrobić bez bloga, ale w wielu przypadkach to on jest motywacją i ułatwieniem.

 

blogowanie, bloger, praca blogera, praca marzeń, na czym polega blogowanie, co mi dał blog, travelgramer

 

 

Blog to LUDZIE. TO WY. Uwielbiam! Rozmowy z Wami to jedna z najlepszych rzeczy w blogowaniu i możecie mi wierzyć, że poświęciłabym na to jeszcze więcej czasu, gdybym tylko go miała. Pamiętajcie, że jeśli nie odpisuję Wam na wiadomość czy pytanie to nie dlatego, że nie chcę, ale dlatego, że właśnie lawiruję między blogiem, pracą, a dwójką dzieci po drodze odpowiadając jeszcze, ile kosztuje 1 kg tortu i czy można zrobić na nim jednorożca ;)))

 

Blog to cała masa emocji. Te chwile, w których ktoś zaczepia nas na lotnisku, w samolocie, u lekarza, na plaży w Tajlandii, w metrze w Bangkoku. Te chwile, gdy ktoś mówi, że czytał i tak bardzo się zgadza. Te chwile, gdy dziękuje, bo dzięki nam odważył się na podróż z dzieckiem. Tego nigdy w takim natężeniu nie da mi moja praca zawodowa! Za emocje również kocham blogowanie!

 

To praca marzeń, a wiecie, co jest najlepsze? 🙂 Że teraz ktoś z Was też może poznać, jak to jest! Fajne miejsca, podróże, wrzucanie zdjęć. Może nie od razu bloger, ale #travelgramer. Kto chce choć trochę poczuć jak to jest??? 🙂 Taką pracę ma dla kogoś z Was Bank Pekao S.A., który potrzebuje osoby do testowania karty wielowalutowej podczas podróżowania w przeróżne piękne miejsca. Grecja, Maroko, Francja, Bałkany, Turcja, Rzym – ja bym brała wszystko 🙂 Sałatkę grecką przy plaży na Lesbos, kolorowe Maroko, bagietkę z francuskim serem, zachwycające Sarajewo, uzależniający Stambuł i pizzę na kawałki przegryzaną lodami w Rzymie.

By wysłać swoje zgłoszenie, musisz nagrać filmik pokazujący, dlaczego to właśnie TY jesteś dobrym materiałem na #travelgramera! Film wrzucacie na YT i wysyłacie jako link na adres info@pekaopracamarzen.pl. Macie czas do 2 lipca! Więcej informacji znajdziecie TU. Chętni ? Trzymam kciuki! 🙂 I ostrzegam – od razu będziecie mieć jednego followersa, który będzie czekał na każde Wasze zdjęcie i na relacje tak pyszne jak ten makaron na Trastevere w Rzymie!

 

blogowanie, bloger, praca marzeń, travelgramer

*post powstał we współpracy z Bank Pekao S.A.