Jakiś czas temu, gdy pisałam Wam o miejscach na pizzę i lody we Wrocławiu, jedna z Was napisała o niemiłej sytuacji prosto z wrocławskiego rynku – gdy chciała wejść z dziećmi do restauracji, ktoś z gości skomentował, że to nie jest miejsce dla dzieci, a z dziećmi najlepiej pójść do McDonalda.  Ten komentarz trochę mnie śmieszy – bo jak obca baba może decydować o tym, gdzie mam iść z dziećmi?!?!… z drugiej strony ten komentarz mnie smuci – nadal są ludzie, którzy wierzą, że dzieci trzeba zamknąć w miejscach tylko dla dzieci – w przedszkolach, w domach, na placach zabaw, w McDonaldach (czy to miejsce dla dzieci to już inny temat i nie na dziś;)). Zamknąć dzieci, a wraz z nimi ich rodziców. Dzieci i rodziców, którzy mają takie same prawo do korzystania z restauracji, kawiarni, pociągów, samolotów, lotnisk, parków, centrów handlowych i każdego innego miejsca jak każdy bezdzietny.

 

Gdy wracamy do Polski z podróży, zwykle smuci mnie to jeszcze bardziej. Dziwnym trafem ciągle lądujemy w krajach, gdzie z dziećmi można wszędzie i wszystko, a maluch raczej budzi uśmiech niż skrzywienie na twarzy i przewracanie oczami „O nie, znowu przyszli z bachorem! Masakra!”.  Marzy mi się, żebyśmy stali się bardziej pro dziecięcym społeczeństwem, ale mam wrażenie, że by tak było, musimy zrozumieć dwie rzeczy – jakie mamy prawa jako rodzic i jakie mamy obowiązki.  Mocno wierzę, że takie podejście pozwala przekonać niedowiarków, że TAK, TU TEŻ MOŻNA Z DZIEĆMI!

Od ponad 7 lat chodzimy z dzieckiem do restauracji,  od niecałych 7 podróżujemy pociągiem, samolotem, autobusem, bywamy na dworcach, lotniskach, w kawiarniach, sklepach, centrach handlowych. Wszędzie! Nie tylko w Polsce, ale też w wielu krajach w Europie i na świecie. W październiku miną 2 lata jak robimy to z dwójką dzieci. I tak! Da się – trzeba tylko pamiętać o kilku rzeczach!

Gotowi?

 

1) Masz prawo przebywać ze swoimi dziećmi WSZĘDZIE… prawie!

 

Ty i Twoje dzieci mają takie samo prawo korzystania z autobusów, pociągów, lotniska czy restauracji jak każdy inny w Polsce. Nikt nie ma prawa zwrócić Ci uwagi, że to nie jest miejsce dla dzieci… chyba, że jest wyraźnie zaznaczone „tylko dla dorosłych”. Nikt nie ma prawa Cię wyprosić… chyba, że Twoje dzieci demolują knajpę 😉 Ale w takiej sytuacji zakładam, że wyproszą również dorosłego ;)))

To prawo tym bardziej tyczy się  autobusów, pociągów czy samolotów. Musisz jechać? Jedź! Chcesz jechać, bo marzy Ci się Trójmiasto na weekend? Jedź! Nie czuj się winna, bo zabrałaś dziecko do pociągu – to miejsce dla wszystkich!

Gdzie nie masz prawa przebywać z dzieckiem? Tam, gdzie jest wyraźnie zaznaczone, że jest to restauracja czy hotel np. tylko od 12 roku życia. Patrz punkt 3.

 

2) Nie musisz wybierać tylko miejsc komunikowanych jako PRZYJAZNE DZIECIOM

 

To trochę tak jak z tym McDonaldem. „A dlaczego nie pójdą do restauracji przyjaznej dzieciom?”, „Matka powinna iść z dzieckiem do parku, a nie jeździć autobusem!”, „Dlaczego nie pójdą z nim na plac zabaw, tylko zabierają do muzeum?”. Dlaczego? Bo nadal, pomimo, że jesteśmy rodzicami, chcemy też różnorodności, nadal kochamy azjatyckie jedzenie, nadal lubimy wystawy, nadal lubimy jechać autobusem na drugi koniec miasta. Nie daj sobie wmówić, że musisz być zamknięta w getcie o nazwie PRZYJAZNE DZIECIOM. Kawiarnie dla mam z dziećmi są super i zwłaszcza, gdy Maks był mały, byłam ich częstym gościem. Ale nie chcę, by ktoś ograniczał moje plany tylko do takich miejsc.

 

3) Masz obowiązek uszanować, że są miejsca nie dla dzieci – zwykle te, w których jest to jasno określone

Możesz wybrać się prawie wszędzie, ale musisz uszanować, że w niektóre miejsca dzieci się nie zabiera. Zwykle są to ekskluzywne restauracje typu fine dining, które dopuszczają dzieci np. od 10 czy 12 roku życia, a czasem wcale. Czasem hotele „adults only” – takie miejsca jednak zwykle mają czytelną informację na stronie www, że dzieci nie przyjmują.  Masz obowiązek to uszanować tak jak właściciele psów mają obowiązek uszanowania, że są miejsca czy hotele, które z różnych powodów zwierząt nie przyjmują. W obu przypadków nie ma co narzekać – możecie wybrać wiele innych miejsc.

 

4) W wyjątkowych sytuacjach masz prawo zapytać czy możesz być tam z dziećmi, ale musisz uszanować odmowę

 

Nam zdarzyły się takie sytuacje np. wtedy, gdy bardzo chcieliśmy iść do danej restauracji, bo w danym mieście właśnie spędzaliśmy 1 czy 2 dni, a ktoś to miejsce bardzo polecał – byliśmy z Maksem, nie mieliśmy go komu i gdzie zostawić. Restauracja nie zgodziła się, nie poszliśmy. Spaliśmy jednak z Maksem w hotelu „adults only” w Meksyku – nie doczytaliśmy informacji na Booking.com, a do hotelu dotarliśmy późnym wieczorem z bobasem po kilkunastu godzinach podróży. Wiedzieliśmy, że wyśpimy się, zjemy śniadanie i ruszamy dalej. Wiedzieliśmy, że nasze dziecko pozostanie niemal niewidoczne i nikomu nie przeszkodzi w korzystaniu z czasu „adults only”– obsługa zgodziła się, byśmy tę jedną noc zostali. Pamiętajcie, że w takich miejscach odmowa wejścia z dzieckiem NIGDY nie powinna być powodem negatywnej oceny restauracji czy hotelu. To zasady, które trzeba uszanować.

5) Twoje dzieci mają prawo być dziećmi – niezależnie od miejsca, ale..

 

Dzieci to dzieci. Każdy z nas to wie. Niezależnie jak bardzo się staramy dobrze je wychować, czasem mogą się rozpłakać, bo nie ma ulubionej zupy albo w rosole pływa „zielone”. Czasem mogą śmiać się zbyt głośno. Chcą biegać i skakać w miejscu, gdzie nie bardzo można to robić. Dzieci brudzą, gdy jedzą, zwłaszcza, gdy mają 1 czy 2 lata. Dzieci mają prawo być dziećmi, nie musisz przepraszać, gdy tylko się odezwą głośniej niż wypada, ale to TY…

 

6) Masz obowiązek zając się swoimi dziećmi, niezależnie gdzie jesteście

 

To główny zarzut wobec rodziców – zajęci rozmową lub telefonem, nawet nie patrzą, co robią ich dzieci. To nie wchodzi w grę! Wiadomo – każdemu może zdarzyć się chwila nieuwagi, a wszyscy wiemy, że dziecko działa szybko. W 1 sekundzie potrafi wylać talerz zupy albo zrzucić na siebie doniczkę. Takie rzeczy każdemu się mogą zdarzyć – dorosłemu również. Ja też kiedyś zrzuciłam kubek kawy, który rozlał się po całej kawiarni. Ale czym innym jest chwila nieuwagi, a czym innym godzina czy dwie, w której nie wiesz, co robią Twoje dzieci. To Twoim zadaniem jest zrobić wszystko, by dziecko w restauracji, samolocie czy pociągu nie przeszkadzało innym.  Nie zaczepiało innych (chyba, że ktoś sam tego chce i je zaczepia). Nie stwarzało niebezpieczeństwa dla siebie i innych.  I tak – lepiej dać dziecku bajkę na telefonie na tę godzinę, w której chcesz spokojnie zjeść niż sprawić, że cała restauracja ma Was dość, a obsługa nie może pracować.

 

7) To TY masz obowiązek dbać, by nie przeszkadzały innym w pracy

 

Spokój i komfort innych osób w knajpie czy w samolocie to jedno. Ale jeszcze ważniejsze jest to, by dzieci nie przeszkadzały w pracy osobom, które w danym miejscu pracują. Stewardessom, a zwłaszcza kelnerom. Biegające bez opamiętania dzieci tam, gdzie ktoś nosi gorącą zupę to zwykle wielkie ryzyko. I jeśli w takiej sytuacji dzieciak poparzy się gorącym napojem czy zupą, to będzie tylko Twoja wina!

 

8) Masz prawo nakarmić swoje dziecko tam, gdzie jesz i TY –również piersią!

 

W każdej restauracji (poza tymi od 12 roku życia) masz prawo nakarmić swoje dzieci. I obiadem w tradycyjnym rozumieniu tego słowa (nieważne, czy to kotlet, czy sushi czy makaron), i piersią.  Nikt nie ma Ci prawa mówić, że karmić piersią powinnaś w toalecie. Nikt nie ma prawa Cię wyprosić, bo chcesz nakarmić dziecko. Nie musisz się chować, chyba, że Ty masz na to ochotę, bo nie lubisz, bo dziecko nie może się skupić na jedzeniu, bo czujesz się niekomfortowo. Nie masz jednak prawa wymagać od każdej restauracji dedykowanego miejsca dla matek karmiących. Masz prawo wymagać tego, by traktowali Cię jak każdego innego gościa, gdy chcesz nakarmić malucha przy stole.

 Dla starszego dziecka masz prawo zamówić wszystko, co jest w karcie. Masz prawo zapytać czy jest coś dla dzieci lub czy mogą coś przygotować spoza karty. Nie masz prawa jednak obrażać się, że w restauracji nie ma nuggetsów z frytkami, naleśników czy makaronu z sosem pomidorowym. Nawet, jeśli to jest restauracja przyjazna dzieciom. Jeśli koniecznie chcesz mieć takie potrawy, zadzwoń przed i sprawdź.

 

9)  Masz prawo przewinąć dziecko w każdym lokalu, ale zawsze w

toalecie!

 

W toalecie masz prawo sam zrobić kupę i masz prawo przewinąć dziecko. ZAWSZE. Naprawdę nie trzeba do tego przewijaka. Gdy jest małe możesz zabrać ze sobą gondolę i w niej przewinąć malucha, możesz położyć dziecko na kocyku na toalecie (praktykowałam wiele razy!). Od biedy możesz nawet położyć dziecko na kocu na podłodze – nie umierają od tego, sprawdziłam.  Starsze możesz przewinąć na stojąco. Toaleta to jedyne miejsce, w którym masz prawo przewijać dziecko. Nie masz prawda robić tego na kanapie czy na stole. Przewijak w toalecie to miły element, ale …

 

10) Nie masz prawa żądać przewijaka. Nie masz prawa żądać kącika zabaw.

 

To nie jest obowiązek kawiarni czy restauracji i nigdy nie będzie tak, że w każdej będzie przewijak i kącik zabaw. Tak jak nie w każdej będzie ogródek. Nie w każdej będzie schabowy. Nie w każdej będzie tiramisu na deser. Oczywiście fajnie byłoby, gdyby wszędzie było krzesełko dla maluchów (coraz więcej knajp to ma!), przewijak i coś dla dzieci, ale NAPRAWDĘ da się iść z dziećmi do restauracji  bez przewijaka czy kącika zabaw. W końcu nie spędzasz tam 8 godzin, tylko zwykle 1-2 godziny. .Jeśli naprawdę zależy Ci na kąciku zabaw, sprawdź na stronie, zadzwoń i wybierz miejsce, w którym taki kącik jest. Podobnie z przewijakiem.

 

11) Nie masz prawa żądać szczególnego traktowania, bo jesteś z dziećmi

 

Ja też uwielbiam restauracje, w których ktoś zatroszczy się o moje dzieci. Gdzie ktoś przyniesie im kredki sam z siebie, krzesełko, gdy ktoś pokaże, gdzie odbywają się animacje lub przyniesie coś dla malucha. To bardzo miłe, ale nie możemy tego żądać. Poza nami obsługa ma masę innych gości i każdy chce być najważniejszy. Czasem kelner nie zdąży przynieść krzesełka, bo właśnie nosi talerze z obiadem tym, którzy przyszli przed nami. Jeśli krzesełka są ogólno dostępne, nie ma się co obrażać – wystarczy przenieść je kilka metrów samemu. Jeśli nie są, poprosić – na pewno krzesełko wkrótce się pojawi. Nie masz prawa wymagać szczególnych przywilejów dla dziecka, ale możesz mieć nadzieje, że dobre knajpy najpierw podają jedzenie dzieciom – bo wiedzą, jakie to ważne! 🙂 Nie masz prawa być zła, że jedzenie dla dziecka przychodzi razem z Twoim. Ale masz prawo być wkurzona, gdy czekasz na zupę godzinę – ja też jestem, nawet, gdy to zupa dla mnie 🙂

 

12) Masz prawo być traktowany tak jak każdy inny gość/ klient, również gdy jesteś z dziećmi

 

Ostatnie i najważniejsze! Nie daj sobie wmówić, że z dzieckiem nie można, że proszę wyjść, że lepiej gdzie indziej. Masz prawo być takim samym gościem jak każdy inny. Czasem mam wrażenie, że gdy wchodzę gdzieś z dziećmi, zwłaszcza sama, mam czapkę niewidkę, obsługa mnie omija. Nie chcę tego. Chcę być takim samym gościem jak inni. Moje dzieci też!