Ten post pokaże Wam, że warto walczyć o marzenia!

02.06.2018
6

Kategorie: Bez kategorii | Tagi: motywacja, nie poddawaj się, rozwój własnego biznesu, walka o marzenia, własny biznes
własny biznes, motywacja, nie poddawaj się, rozwój własnego biznesu

Dwa lata temu. Maj 2016. Łukasz rozstaje się ze swoim wspólnikiem, z którym prowadził DESEO. Teraz mamy zająć się wyciąganiem biznesu z dołka we dwoje – on i ja – w 5 miesiącu ciąży. Na pokładzie z nami tylko Artur Jajecznik – szeregowy cukiernik, który nawet nie mówił nam Cześć! (jakkolwiek absurdalnie to brzmi!) i dwie dziewczyny z obsługi – Marta i Żyłka. Chyba nikt nie wie, czemu jeszcze nie uciekły…

W maju 2016 mamy coś jeszcze… prawie 200 000 zł zadłużenia u naszych dostawców, firmę generującą 60 000 zł straty miesięcznie i perspektywę  podpisania za kilka dni umowy inwestycyjnej z Marcinem Woźniakiem z KnowledgeHub Fund. Pieniądze uzyskane z funduszu miały nam jednak starczyć raptem na pokrycie części bieżącego zadłużenia.

 

Czy może być gorzej? Zwłaszcza, że były dni, podczas których do DESEO na Angorskiej przez cały dzień zaglądało  2 czy 5 gości..

 

Podobno można było sporo zarobić obstawiając dokładną datę naszego upadku. Podobno sporo osób czy to ze środowiska gastronominczego czy dziennikarzy / blogerów kulinanych zacierało ręce i liczyło, że DESEO wkrótce zniknie z rynku warszawskich cukierni. Po kilku miesiącach od otwarcia! To byłby spektakularny upadek, prawda? Wahaliśmy się, co robić. Nie spaliśmy po nocach. Wiedzieliśmy jednak jedno: nie chcemy się poddać bez walki, nie chcemy dać innym satysfakcji – „o patrzcie blogerzy kulinarni wzięli się za cukiernię i im nie wyszło!”, nie chcemy odpuścić. Kolejnej nieprzespanej nocy to ja, zwykle bardziej spokojna i wyważona, powiedziałam do Łukasza: „Dziubuś, ale chyba nie chcesz dać powodu do satysfakcji tym skurwysynom??? Nie możemy teraz odpuścić!!!”. Dziś Łukasz mówi, że te słowa podziałały na niego jak płachta na byka – decyzja została podjęta! Wiedziałam, że to oznacza, że moje marzenia o spokojnej ciąży, spacerach, odpoczynku i głaskaniu brzucha przy czytaniu książek już się nie spełnią…

 

Nie byliśmy najwspanialszymi managerami cukierni, nie mieliśmy najlepszego na świecie cukiernika, nie mieliśmy najlepszej na świecie obsługi…i dalej nie jesteśmy, ale mieliśmy olbrzymie ambicje, motywację i twarde jaja. Na tyle twarde, że nie zrażały nas przeciwności, choć było ich po drodze baaaaardzo dużo. Problemy z lokalem, problemy ze sprzętem, nieodpowiednie osoby, szukanie nowych, brak rąk do pracy, nieporozumienia. Ile razy o 7 rano w sobotę budził nas telefon, że coś się popsuło na pracowni? Ile razy okazywało się, że ileś spraw trzeba ułożyć od nowa?? Nie dawaliśmy się. Nie dawaliśmy się, gdy słyszeliśmy negatywne opinie o DESEO ze strony środowiska gastronomicznego. Dzień po dniu walczyliśmy o każdego zadowolonego Gościa, o każdy tort, o każde sprzedane ciastko czy pralinę. Wiecie, jak cieszyliśmy się, gdy mieliśmy 1 czy 2 zamówienia na tort w tygodniu?  Teraz w jeden dzień cukiernia wydaje nawet kilkanaście tortów!

 

Na początku tej drogi mieliśmy tylko siebie, swoje medium i kilku blogerów, którzy nas wspierali. Mieliśmy jednak zdecydowanie więcej przeciwników niż zwolenników. Nie mieliśmy szefa kuchni gwiazdy. Ale dziś można to powiedzieć –  pokazaliśmy, że bez wsparcia tych wszystkich, którzy lansują koncepty gastronomiczne i szefów kuchni można doprowadzić praktycznie upadły biznes do tego momentu, w którym znajduje się obecnie. To wielki pokaz siły influencerów i social mediów. To też pokaz Waszej siły – tych, co nas odwiedzali, jedli ciacha, lody, zamawiali torty i podawali dalej, że warto do tego DESEO iść. Dziękujemy!!!

 

Łukasz powiedział ostatnio: „przez te dwa lata czekałem na ten dzień, myśl o tym dniu dodawała mi skrzydeł w wielu chwilach zwątpienia!”. Właśnie zamknęliśmy maj 2018 z przychodami blisko 250 000 zł i jesteśmy zajebiście szczęśliwi i dumni z tego, że nam się to udało oraz, że te 3 osoby, które podjęły się z nami tego niemożliwego zadania i dzięki którym to się w ogóle udało wciąż są z nami. Jak powiedział Łukasz „taka chwila to, przynajmniej w moim życiu zawodowym, jeden z najfajniejszych momentów”. Moment zajebistej satysfakcji! Artur, Marta, Żyłka – cieszymy się, że nie wyszliście na idiotów, tylko na zwycięzców:))))

(poniżej możecie zobaczyć maj 2016, maj 2017 i maj 2018)

 

DESEO, cukiernia, wzrost, rozwój biznesu, walka o marzenia

 

Zadanie jest jednak nieskończone! DESEO działa wedle naszej oceny na 1/5 swoich obecnych możliwości, sporo pracy nad doskonaleniem technik, produktu, obsługi Gościa, procedur etc. Dzięki Burakowskiej staliśmy się naprawdę fajnie rentownym biznesem, który może się szybko rozwijać. Mamy zajebistą ekipę, z którą można osiągnąć duuużo więcej!

Wszystko wskazuje na to, że po 2 latach, czyli już za kilkanaście dni, wykupimy również nasz fundusz inwestycyjny, dzięki któremu (również) istniejemy. Jeśli ta historia chociaż jednej osobie pomoże w chwili zwątpienia, warto się nią dzielić! 🙂 Będą problemy, będą kłody pod nogi, będą ci, którzy chcą Wam zaszkodzić, ale to od Was zależy co z tym zrobicie. Niech ta historia, ten post i ten wykres powyżej da komuś motywacyjnego kopa, a my … keep going, keep working 🙂 DZIĘKUJEMY!

 

PS. zdjęcie tytułowe Paweł Mazurek – Studio 69.

  • Monia Bielawska

    Trzymam za Was kciuki i Waszą determinację, która inspiruje innych

    • Dzięki wielkie Monika 🙂 staramy się! jeśli kogoś to inspiruje, to dodatkowo wielka radość dla nas 🙂

  • mariposa linda

    Gratulacje! Super, że Wam się udało! 🙂
    Ja wciąż mam w planach odwiedziny na Burakowskiej. Mam nadzieję, że się wkrótce uda, zwłaszcza, że koleżanka mieszka dość blisko, więc będzie dobry pretekst 😉

    • Koniecznie! 🙂 Wtedy obowiązkowo będziesz musiała spróbować ciastka MARIPOSA 🙂 no i lody oczywiście 🙂

  • Joanna

    Gratuluje pracowitosci, wytrwalosci i ostatecznego sukcesu! Jesteście do podziwu, zwłaszcza Ty, Natalio. Będąc w ciąży wziąć na siebie tyle pracy i stresów, to bardzo odważna decyzja. Łukasz, masz świetna partnerke, z którą można przysłowiowe konie kraść. Doceniaj ja każdego dnia. I zorganizuj szybko ślub, zanim ktoś inny ożeni się z nią. 😀

    • Dzięki wielkie za miłe słowa 🙂 ale najwięcej stresów na pewno wziął na siebie Łukasz 🙂 ale to fakt starałam się pomagać, nawet dzień przed porodem i dzień po 🙂 Ale powiem Ci, że mi szybkie zaangażowanie się w deseo, nawet 7 dni po porodzie bardzo służyło.. ja chyba muszę mieć dużo na głowie, by żyć 😉
      PS. Łukasz zawsze mówi, że on chciał ślubu, a ja drugie dziecko najpierw ;))))