Pamiętacie mój artykuł o żłobku sprzed kilku miesięcy? Był wrzesień, a Jagódka właśnie zaczynała przygodę ze żłobkiem. To wtedy pojawił się tekst „moje dziecko idzie do żłobka, a ja wcale nie płaczę”. Wbrew pozorom, okazało się, że to jeden z najbardziej kontrowersyjnych postów na blogu! Rozgorzała wielka dyskusja zwolenników i przeciwników żłobków! Były historie własne, doświadczenia znajomych i sąsiadek, a nawet powoływanie się na badania o wpływie żłobków na dziecko – szkoda tylko, że te cytowane prowadzone były w latach 50. w Stanach, a nie w 2017 w Polsce. Była nawet rozmowa o artykule i żłobkach w Pytanie na Śniadanie!

 

Opinie przeciwników nie zmieniły naszego podejścia i Jagódka we wrześniu, mając 11 miesięcy, zaczęła „edukację”. Niedługo minie 9 miesięcy żłobka – oczywiście z przerwami, bo cały styczeń spędziliśmy w podróży, a listopad Jagoda w dużej mierze przechorowała. 9 miesięcy to jednak całkiem długo, by ocenić czy to był dobry wybór. W ostatnich miesiącach naczytałam się sporo złego o żłobkach. O złej diecie, o złych opiekunkach, o chorujących dzieciach, o nieodpowiedzialnych rodzicach, o niekończącym się glucie, o płaczu i całej masie złego, co może być ze żłobkiem związane.

 

A ja pójdę na przekór i powiem tak: DOBRY ŻŁOBEK TO SUPER DECYZJA! Trzeba go tylko dobrze wybrać! Jak w każdej dziedzinie w życiu, również w temacie żłobka można trafić źle.  Można wybrać złą przyjaciółkę, można wybrać złego męża, można mieć paskudnego szefa i okropną robotę. Można wybrać dla starszaka złą szkołę, a dla siebie nieodpowiedzialną ekipę remontową! Można zjeść w złej restauracji. Zawsze może być źle.Ale tak jak w każdej dziedzinie, tak również w przypadku żłobka można trafić dobrze. A może nie trafić, tylko WYBRAĆ dobrze? Tak jak dobrze wybrać przyjaciół, męża, pracę czy restaurację na romantyczną kolację. Przed wysłaniem Jagody do żłobka, odwiedziłam 5 czy 6 różnych placówek – były różne, w różnych miejscach. W okolicy, ale  do wszystkich musiałabym dojeżdżać. Co z tego, jeśli bliżej nie znalazłam nic godnego uwagi? Świadomość, że dobrze wybrałam była dla mnie ważniejsza niż to, ile minut (godzin???) dziennie spędzę w roli kierowcy swoich dzieci. Do żłobka wożę ją codziennie i to w całkiem innym kierunku niż wożę Maksa do przedszkola. Tracę czas w korkach i narzekam na dojazdy, ale wiem, że Jagódka jest w miejscu, do którego przychodzi chętnie i wychodzi w dobrym humorze.

I tak, wierzę, a wręcz jestem pewna, że takich żłobków jest więcej! A obawy związane ze żłobkiem wcale nie muszą się sprawdzić. U nas się nie sprawdziły! Żadne argumenty anty-żłobek u nas nie mają racji bytu! A Wy? Czego Wy najbardziej się obawiałyście? Chyba wiem…

 

DZIECKO W ŻŁOBKU CIĄGLE CHORUJE!

 

Nie! Wszystko zależy od dziecka i od żłobka! Nie wszystkie dzieciaki chorują non stop i chodzą do żłobka 3 dni w miesiącu, jak to zwykle narzekają rodzice – „płaciłam jak za zboże, a Janek chodzi 2-3 dni w miesiącu” – to chyba najczęstszy argument anty-żłobkowy! Jak było u nas? Wrzesień i październik zero problemów. Listopad i grudzień faktycznie dał nam w kość, ale nie winię tu żłobka. Winię paskudną listopadową pluchę, złe powietrze, szarość i beznadzieję. Winię też Hamburg, bo stamtąd przywieźliśmy gorączkę i kaszel. Może któryś katar Jagoda przywiozła z przedszkola, ale inny przywiozła z podróży, bo co tu dużo mówić – w listopadzie to i ja często jestem chora, a do żłobka nie chodzę. Styczeń spędziliśmy w Azji, ale od powrotu na początku lutego (gdy pogoda nadal pozostawiała wiele do życzeń) do dziś (14 maja) Jagoda chyba tylko raz miała katar! Nie ma gorączki, kaszlu, nie ma nigdy problemów żołądkowych. Chodzi do żłobka zawsze, jeśli tylko jesteśmy w Warszawie i ostatnio było tych dni zdecydowanie więcej niż 3 dni w miesiącu! Jagoda nie choruje i nie chorował w żłobku również Maks, pomimo, że swój zaczął jak miał 8 miesięcy. Twoje dziecko też chorować nie musi!

 

W ŻŁOBKU ŹLE KARMIĄ!

 

Ten argument też często powraca – co oni tam dają tym dzieciom do jedzenia? Czy one w ogóle jedzą??? A może tylko dostają słodkie drożdżówki? W wielu żłobkach jadłospis jest naprawdę przyzwoity – są jaglanki, owsianki, koktajle, owoce, kasze, gulasze, ryby, warzywa. Większość dzieci nie chodzi głodna w żłobku. Te, co jedzą więcej dostają dokładki, te, co jedzą mniej, w dobrym żłobku nie są zmuszane do jedzenia. Dla mnie moje zdrowe, uśmiechnięte dziecko z różnokolorowymi plamami na ubraniu to znak, że jest dobrze! A jeśli czasem dostanie bułę czy chałkę – cóż, ja sama też jej bułę kupuję – wierzę, ze nawet w naszym obecny anty gluten, anty laktoza, anty cukier, anty wszystko świecie od tego nie umrze!

 

DZIECI W ŻŁOBKU SĄ SMUTNE, BO BEZ MAMY

 

Jedno jest pewne – jeśli Twoje dziecko po pójściu do żłobka, zmieniło się w smutne, ciche i wycofane, TO NIE JEST NORMALNE. W dobrym żłobku dziecko nie zmienia się, bo poszło do żłobka. Może zacząć robić nowe rzeczy – klaskać do piosenki, mówić nowe słowa, może chcieć robić siusiu na nocnik, pomimo, że Ty go jeszcze tego nie uczyłaś. Nie zmienia się jednak nie do poznania. Moja córka jest tak samo radosnym i pogodnym dzieckiem jak była! Tak samo było z Maksem. Pomimo żłobka i tak spędzam z nimi masę czasu, więc bardzo dobrze widzę, jak się zmienia (lub nie) i jaki ma humor.

 

JESTEŚ ZŁĄ MATKĄ, BO ODDAJESZ DZIECKO DO ŻŁOBKA

 

Nie jesteś. To już sobie raz ustaliłyśmy, prawda?  Nie każda z nas musi dawać dziecko do żłobka. Nie każda chce. Ale dajmy wreszcie spokój tym, które dzieci do żłobków zapisują! Nie oceniajmy: zapisała dziecko do żłobka, a sama idzie na basen albo na paznokcie! Pracuje za mało albo za dużo! Mam wrażenie, że to takie nasze, polskie. Mam przyjaciółki i koleżanki w innych krajach – czy któreś z nich kiedykolwiek czuły się napiętnowane, bo dają dzieci do  żłobka? Nie sądzę. W wielu miejscach macierzyński nie trwa rok, a 3 czy 6 miesięcy! W wielu krajach odbieranie malucha o 18.30 to norma, bo tak się tam pracuje. Nikogo to nie dziwi. Nikt nikogo nie piętnuje. Wiem natomiast (również z Waszych wiadomości), że u nas często tak się dzieje. „Ja bym nigdy nie oddała dziecka do żłobka! Matka powinna być z dzieckiem do 3 roku życia!” I tak dalej… dajcie sobie spokój, zachowajcie te teksty dla siebie i skupcie się na szczęściu swojego dziecka, a nie koleżanki, sąsiadki czy nieznajomej z Internetu.

 

Ja niezmiennie cieszę się, że Jagódka poszła do żłobka. Cieszę się, że poszła właśnie do TEGO ŻŁOBKA. Polecę go każdemu, kto potrzebuje żłobka w tej okolicy! Dlaczego zatem od lipca ze żłobka ją zabieram? Przyczyna jest jedna i bardzo prosta: LOGISTYKA! Od września Maks pójdzie do szkoły i wtedy żłobek będzie mi jeszcze mniej po drodze. Zwłaszcza jak do szkoły będę musiała dojechać na 8.30 😉 Zdecydowanie bardziej po drodze będzie mi obecne przedszkole Maksa i grupa dwulatków – tam również wiem, że Jagódka będzie szczęśliwa i zaopiekowana. A ja przez dwa miesiące będę mieć luz i wozić dwójkę dzieci w jedno miejsce… 😉

 

Kto ma pozytywne doświadczenia ze żłobkiem? Napiszcie! 🙂

 

PS. Siniak na zdjęciu powstał w podróży, nie w żłobku 😉