Czy żłobek to rzeczywiście dobry wybór?

14.05.2018
30

Kategorie: Bez kategorii | Tagi: czy żłobek to dobry wybór, jak wybrać żłobek, macierzyństwo, żłobek
żłobek, macierzyństwo, dobry żłobek

Pamiętacie mój artykuł o żłobku sprzed kilku miesięcy? Był wrzesień, a Jagódka właśnie zaczynała przygodę ze żłobkiem. To wtedy pojawił się tekst „moje dziecko idzie do żłobka, a ja wcale nie płaczę”. Wbrew pozorom, okazało się, że to jeden z najbardziej kontrowersyjnych postów na blogu! Rozgorzała wielka dyskusja zwolenników i przeciwników żłobków! Były historie własne, doświadczenia znajomych i sąsiadek, a nawet powoływanie się na badania o wpływie żłobków na dziecko – szkoda tylko, że te cytowane prowadzone były w latach 50. w Stanach, a nie w 2017 w Polsce. Była nawet rozmowa o artykule i żłobkach w Pytanie na Śniadanie!

 

Opinie przeciwników nie zmieniły naszego podejścia i Jagódka we wrześniu, mając 11 miesięcy, zaczęła „edukację”. Niedługo minie 9 miesięcy żłobka – oczywiście z przerwami, bo cały styczeń spędziliśmy w podróży, a listopad Jagoda w dużej mierze przechorowała. 9 miesięcy to jednak całkiem długo, by ocenić czy to był dobry wybór. W ostatnich miesiącach naczytałam się sporo złego o żłobkach. O złej diecie, o złych opiekunkach, o chorujących dzieciach, o nieodpowiedzialnych rodzicach, o niekończącym się glucie, o płaczu i całej masie złego, co może być ze żłobkiem związane.

 

A ja pójdę na przekór i powiem tak: DOBRY ŻŁOBEK TO SUPER DECYZJA! Trzeba go tylko dobrze wybrać! Jak w każdej dziedzinie w życiu, również w temacie żłobka można trafić źle.  Można wybrać złą przyjaciółkę, można wybrać złego męża, można mieć paskudnego szefa i okropną robotę. Można wybrać dla starszaka złą szkołę, a dla siebie nieodpowiedzialną ekipę remontową! Można zjeść w złej restauracji. Zawsze może być źle.Ale tak jak w każdej dziedzinie, tak również w przypadku żłobka można trafić dobrze. A może nie trafić, tylko WYBRAĆ dobrze? Tak jak dobrze wybrać przyjaciół, męża, pracę czy restaurację na romantyczną kolację. Przed wysłaniem Jagody do żłobka, odwiedziłam 5 czy 6 różnych placówek – były różne, w różnych miejscach. W okolicy, ale  do wszystkich musiałabym dojeżdżać. Co z tego, jeśli bliżej nie znalazłam nic godnego uwagi? Świadomość, że dobrze wybrałam była dla mnie ważniejsza niż to, ile minut (godzin???) dziennie spędzę w roli kierowcy swoich dzieci. Do żłobka wożę ją codziennie i to w całkiem innym kierunku niż wożę Maksa do przedszkola. Tracę czas w korkach i narzekam na dojazdy, ale wiem, że Jagódka jest w miejscu, do którego przychodzi chętnie i wychodzi w dobrym humorze.

I tak, wierzę, a wręcz jestem pewna, że takich żłobków jest więcej! A obawy związane ze żłobkiem wcale nie muszą się sprawdzić. U nas się nie sprawdziły! Żadne argumenty anty-żłobek u nas nie mają racji bytu! A Wy? Czego Wy najbardziej się obawiałyście? Chyba wiem…

 

DZIECKO W ŻŁOBKU CIĄGLE CHORUJE!

 

Nie! Wszystko zależy od dziecka i od żłobka! Nie wszystkie dzieciaki chorują non stop i chodzą do żłobka 3 dni w miesiącu, jak to zwykle narzekają rodzice – „płaciłam jak za zboże, a Janek chodzi 2-3 dni w miesiącu” – to chyba najczęstszy argument anty-żłobkowy! Jak było u nas? Wrzesień i październik zero problemów. Listopad i grudzień faktycznie dał nam w kość, ale nie winię tu żłobka. Winię paskudną listopadową pluchę, złe powietrze, szarość i beznadzieję. Winię też Hamburg, bo stamtąd przywieźliśmy gorączkę i kaszel. Może któryś katar Jagoda przywiozła z przedszkola, ale inny przywiozła z podróży, bo co tu dużo mówić – w listopadzie to i ja często jestem chora, a do żłobka nie chodzę. Styczeń spędziliśmy w Azji, ale od powrotu na początku lutego (gdy pogoda nadal pozostawiała wiele do życzeń) do dziś (14 maja) Jagoda chyba tylko raz miała katar! Nie ma gorączki, kaszlu, nie ma nigdy problemów żołądkowych. Chodzi do żłobka zawsze, jeśli tylko jesteśmy w Warszawie i ostatnio było tych dni zdecydowanie więcej niż 3 dni w miesiącu! Jagoda nie choruje i nie chorował w żłobku również Maks, pomimo, że swój zaczął jak miał 8 miesięcy. Twoje dziecko też chorować nie musi!

 

W ŻŁOBKU ŹLE KARMIĄ!

 

Ten argument też często powraca – co oni tam dają tym dzieciom do jedzenia? Czy one w ogóle jedzą??? A może tylko dostają słodkie drożdżówki? W wielu żłobkach jadłospis jest naprawdę przyzwoity – są jaglanki, owsianki, koktajle, owoce, kasze, gulasze, ryby, warzywa. Większość dzieci nie chodzi głodna w żłobku. Te, co jedzą więcej dostają dokładki, te, co jedzą mniej, w dobrym żłobku nie są zmuszane do jedzenia. Dla mnie moje zdrowe, uśmiechnięte dziecko z różnokolorowymi plamami na ubraniu to znak, że jest dobrze! A jeśli czasem dostanie bułę czy chałkę – cóż, ja sama też jej bułę kupuję – wierzę, ze nawet w naszym obecny anty gluten, anty laktoza, anty cukier, anty wszystko świecie od tego nie umrze!

 

DZIECI W ŻŁOBKU SĄ SMUTNE, BO BEZ MAMY

 

Jedno jest pewne – jeśli Twoje dziecko po pójściu do żłobka, zmieniło się w smutne, ciche i wycofane, TO NIE JEST NORMALNE. W dobrym żłobku dziecko nie zmienia się, bo poszło do żłobka. Może zacząć robić nowe rzeczy – klaskać do piosenki, mówić nowe słowa, może chcieć robić siusiu na nocnik, pomimo, że Ty go jeszcze tego nie uczyłaś. Nie zmienia się jednak nie do poznania. Moja córka jest tak samo radosnym i pogodnym dzieckiem jak była! Tak samo było z Maksem. Pomimo żłobka i tak spędzam z nimi masę czasu, więc bardzo dobrze widzę, jak się zmienia (lub nie) i jaki ma humor.

 

JESTEŚ ZŁĄ MATKĄ, BO ODDAJESZ DZIECKO DO ŻŁOBKA

 

Nie jesteś. To już sobie raz ustaliłyśmy, prawda?  Nie każda z nas musi dawać dziecko do żłobka. Nie każda chce. Ale dajmy wreszcie spokój tym, które dzieci do żłobków zapisują! Nie oceniajmy: zapisała dziecko do żłobka, a sama idzie na basen albo na paznokcie! Pracuje za mało albo za dużo! Mam wrażenie, że to takie nasze, polskie. Mam przyjaciółki i koleżanki w innych krajach – czy któreś z nich kiedykolwiek czuły się napiętnowane, bo dają dzieci do  żłobka? Nie sądzę. W wielu miejscach macierzyński nie trwa rok, a 3 czy 6 miesięcy! W wielu krajach odbieranie malucha o 18.30 to norma, bo tak się tam pracuje. Nikogo to nie dziwi. Nikt nikogo nie piętnuje. Wiem natomiast (również z Waszych wiadomości), że u nas często tak się dzieje. „Ja bym nigdy nie oddała dziecka do żłobka! Matka powinna być z dzieckiem do 3 roku życia!” I tak dalej… dajcie sobie spokój, zachowajcie te teksty dla siebie i skupcie się na szczęściu swojego dziecka, a nie koleżanki, sąsiadki czy nieznajomej z Internetu.

 

Ja niezmiennie cieszę się, że Jagódka poszła do żłobka. Cieszę się, że poszła właśnie do TEGO ŻŁOBKA. Polecę go każdemu, kto potrzebuje żłobka w tej okolicy! Dlaczego zatem od lipca ze żłobka ją zabieram? Przyczyna jest jedna i bardzo prosta: LOGISTYKA! Od września Maks pójdzie do szkoły i wtedy żłobek będzie mi jeszcze mniej po drodze. Zwłaszcza jak do szkoły będę musiała dojechać na 8.30 😉 Zdecydowanie bardziej po drodze będzie mi obecne przedszkole Maksa i grupa dwulatków – tam również wiem, że Jagódka będzie szczęśliwa i zaopiekowana. A ja przez dwa miesiące będę mieć luz i wozić dwójkę dzieci w jedno miejsce… 😉

 

Kto ma pozytywne doświadczenia ze żłobkiem? Napiszcie! 🙂

 

PS. Siniak na zdjęciu powstał w podróży, nie w żłobku 😉

  • Nasza córka chodzi do żłobka 10 miesięcy. Początki były trudne, a i teraz zdarzają się momenty, że moje dziecko stanowczo odmawia pójścia do żłobka, cioci, dzieci… tak bardzo lubi czas spędzony z nami w podróży :). Uważam, że żłobek dużo daje dziecku, robi się bardziej otwarte, ma szansę doświadczyć nowych bodźców, których z pewnością nie da mu mama i tata… Jedyne z czym mam problem to fakt, że dzieci rzadko wychodzą na dwór, a jeśli już to na krótko. Najgorsze jest, że nie mogę znaleźć żłobka, w którym ta sytuacja byłaby inna 🙁

    • Agata Rybka

      Powiem tak… Żłobek jak jest konieczny to niestety nie mamy wyboru. Natomiast jak jest wybór to przedszkole i tyle… Przedszkole moim zdaniem, to bardzo dobre rozwiązanie dla dziecka. Ja choruje listopada i okazało się że to grzyby itd Synek też grzyby, nie lazic po lasach w tym okresie gnijace liście itd, więc warto się zastanowić czy listopad to nie miesiąc alergii.

    • @magcollect:disqus a gdzie Wy mieszkacie? Dziewczyny fajne rzeczy pisały o leśnym przedszkolu 🙂

  • Anka Papoog Leonowicz

    Mój Purchlak poszedł do żłobka mając 13 miesięcy i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to była super decyzja. Mała rozwijała się w tempie błyskawicy podpatrując starsze dzieci i chętnie uczestnicząc w zajęciach z ciociami. Jedzenie było dobre, nigdy nie było problemu z jakością opieki, a personel wspierał w rozwoju, w takim zakresie, jak odpieluchowanie, rezygnacja z wózka itd. Zgodzę się z tym, co powiedziane w artykule – żłobek jest dobry, jeśli dobrze się go wybierze 🙂

    • przybijam piątkę zatem 🙂

  • Kasia Bolek

    ja byłam antyżłobkowa i twierdziłam, że do przedszkola to Lucy oczywiście pójdzie, a wcześniej to mama wystarczy (ewentualnie babcia jak ja będę musiała więcej popracować)….aż się okazało, że moje dziecko jest spragnione kontaktu z rówieśnikami, że kolejnej zimy kiedy to śniegu nie ma tylko plucha, to w domu nie wytrzymamy, że ja za bardzo zgrzytam zębami przy większości prac plastycznych. A w żłobku są ukochane ciocie, kumple i najlepsze koleżanki i zajęcia fantastyczne. Wiem, że mamy świetny żłobek, a Luśka jest tam szczęśliwa i absolutnie nie żałuję że ją tam codziennie posyłałam 🙂

  • Paulina Romulewicz

    Moja córka poszła do żłobka gdy miała 9 miesięcy. Dziś mogę powiedzieć, że to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć.Moja córka świetnie się rozwija, rośnie jak na drożdżach i co chwila zaskakuje nas nowymi umiejętnościami. Z dumą patrzę na to, jak zachowuje się w grupie, jak wiele empatii ma w sobie. Cieszę się, że i ja mam chwilę dla siebie, że udało się połączyć życie zawodowe i rodzinne. Myślę, że obie na tym zyskujemy. Owszem decyzja o posłaniu dziecka do żłobka była trudna Przeszukałam cały internet aby znaleźć cechy idealnego żłobka. Ten, który znalazłam nie spełniał wszystkich „wymogów”, miał jednak to coś. Już po pierwszej wizycie wiedziałam, że jest to miejsce, któremu mogę zaufać, gdzie personel wzbudził moje zaufanie. Pomimo tego,że pierwszy tydzień z niepokojem zerkałam co chwilę na telefon czy nikt nie dzwoni ze żłobka uważam, że to była mądra i dobra decyzja dla całej naszej rodziny. Tak zdecydowanie jestem zwolenniczką DOBRYCH żłobków.

    • Co do dzwonienia ze żłobka / przedszkola, powiem Ci tak – mój Maks za 2 tygodnie kończy 7 lat – właśnie dziś zadzwonili z przedszkola, by go zabrać, bo ma gorączkę – to chyba pierwszy, maksymalnie drugi raz przez ostatnich 6 lat!!! 😉 zaczął żłobek jak miał 8 miesięcy 😉

      a co do szukania – dla mnie też to „coś” jest kluczowe:)

      • Paulina Romulewicz

        U nas jak dotąd nie było żadnego telefonu. Jestem spokojna. Wiem, że jak zadzwonią to faktycznie w sytuacji kiedy będzie się działo coś poważnego (odpukać).

        Szukanie żłobka to był strasznie stresujący czas, gehenna. Dużo emocji, pytań. Ciekawe czy jak mała będzie szła do przedszkola będzie podobnie.

        • Myślę, że już z przedszkolem jest łatwiej jak masz za sobą żłobek 🙂 masz już doświadczenie 😉 u mnie pechowo – 2 tygodnie pod rząd raz telefon z przedszkola od Maksa, raz ze żłobka od Jagody 😉 tel od Jagody na wyrost, ale może to dobry znak – troszczą się, by nie było chorob – pielęgniarka podejrzewała ospę 😉

          • Paulina Romulewicz

            Pewnie tak, w końcu i ja jako matka jestem odważniejsza w swoich decyzjach i wyborach. Raz na jakiś czas telefon na wyrost jest ok, gorzej jak takie telefony będą co chwilę.

            A z tymi chorobami to oczywistym jest, że jak dziecko jest w otoczeniu innych ludzi (nie mam na myśli tylko dzieci) to będzie łapało rożne choroby. Odkąd Pola poszła do żłobka, 2 razy dziennie jeździmy metrem ja do pracy ona do żłobka, Pola jest 100% uczestniczką naszego życia społecznego. Pierwszą większą infekcję złapała w lutym tego roku, czyli dopiero po 5 miesiącach chodzenia do żłobka. Więc jak dla mnie to nie do końca jest tak, że żłobek jest siedliskiem chorób. Choroby są wszędzie, ważne aby dać szanse dziecku złapać chociaż trochę odporności- a tak trochę odeszłam od tematu :).

      • Natalia

        A zdradzisz który żłobek wybrałaś?

        • Hey Natalia, napisz na priv na maila lub fcb 🙂

  • Aniesia

    Moja córcia zaczynała mniej więcej jak Jagódka, o czym tez pisałam. I to tez nasze drugie dziecię żłobkowe. I podpisuje się pod wszystkim. Choroby były ale nie widzę w tym również winy tylko żłobka. Jeść je bez problemu a łyżka się nauczyła jeść samodzielnie perfekcyjnie właśnie w zlobku. Pięknie potrafi się bawić. Jest bardziej komunikatywna i otwarta. I mimo ze nadal miewa dni kiedy płacze przy rozłące to zanim opuszczę budynek żłobka jej płacz cichnie a cudowne ciocie potrafią doskonale ją zaopiekować i uspokoić.

    • Jagódka potrafi zapłakać po długim czasie bez żłobka (bo np. byliśmy w podróży).. chociaż przyznam, że jak na święta byliśmy w Hiszpanii i miała mamę 9 dni non stop, to trochę obawiałam się powrotu do żłobka, a okazało się, ze zupełnie niepotrzebnie – zero płaczu 🙂 co do jedzenia i obsługi łyżki – aż mnie zadziwia jak ona je zupę! 🙂

  • Yefra

    Moja Amelka poszła do żłobka jak miała 16 miesięcy. Głównie ze względu na koszta (mała miejscowość, niania wychodzi ponad 2 razy drożej), ale też ze względu na brak kontaktu z rówieśnikami w domu. U nas jest jeden żłobek, więc wyboru nie miałam za dużego, ale opinie słyszałam pozytywne. Początkowo chodziła na 4 godziny bo łączyłam pracę z urlopem rodzicielskim. To dopiero 4 miesiąc i drugi całkowicie w domu, bo niestety zapalenie płuca się trafiło, ale nie przez żłobek. Od początku to były 2 tygodnie żłobka, 2 w domu, ale byłam na to przygotowana. Mimo tych chorób warto było ją zapisać. Dziecko wracało zadowolone, od wejścia witało mnie „mniam” bo przed chwilą jadło, po kilku dniach sama biegła do sali bo nie mogła się doczekać. Co jakiś czas wisiały nowe obrazki czy wyklejanki na tablicy. W domu nie miałabym czasu żeby jej zapewnić tyle rozrywek czy zajęć kreatywnych, bo zawsze jest coś do zrobienia. Wychodzę z założenia, że dzięki żłobkowi będzie bardziej samodzielna i zaradna.

    • Oj tak, myślę, że jednak w domu ciężko zapewnić maluchowi tyle rozrywek. Zawsze jest sprzątanie, pranie, zmywanie, gotowanie itd.. a jak jeszcze próbujesz popracować przy dziecku, to już tym bardziej czas szybko się kurczy..

  • Ena

    Bardzo dziękuję za ten artykuł!!!

  • Anna

    Dla mnie była to smutna konieczność, ale bardzo szybko się przekonałam, że niepotrzebnie. Dziecko je mi tam wszystko bez gadania, a do „Cioci” jednej, drugiej itd… uśmiecha się jak wściekły jak je widzi. Klaska, nuci i pokazuje mi nowe prace namalowane czy wyklejone 😊 Gdy mówię mu, ze za chwilę idzie do zlobeczka leci po buty do szafy. Drufie dziecko pojdzie do tego samegi zlobka w ryn samym wieku – ok 11 miesiaca. 😊

    • Anna

      ps. swoje przechorowal…ale synek koleżanki w tym samym wieku, który przebywa w domu z dziadkami chorował równie czesto.

      • Ano właśnie… na to czasem nie ma reguły. Myślę, że na chorowanie składa się tyle różnych czynników, że powiązać to tylko z chodzeniem lub nie chodzeniem do żłobka. ale na pewno dziecko hartuje się przed przedszkolem 😉

  • KlaudiaB.

    AMEN Siostro 😉
    Ja „siedzę w domu”, obecnie z dwójką. Jedna 3 miesiące, druga rok i 9 miesięcy i modlę się o to, żeby starsza dostała się od września do żłobka. Nie dlatego, że jestem złą matką, tylko właśnie dlatego, że matką jestem dobrą (znam takie co mnie linczują, za to, że mówię, że chcę, żeby moja córcia dla własnego dobra do żłobka poszła), bo ileż można z tą samą mamą, w tych samych kątach, z tymi samymi zabawkami. A tak – pozna nowe ciocie, nowe dzieci, nowe zabawki, nowe spojrzenie na jakieś sprawy i otworzy się na świat. Trzymaj kciuki – za tydzień wyniki „rekrutacji” 🙂

    • Powodzenia 🙂 Czyli starsza będzie mieć we wrześniu 2 latka – to już na pewno dobry moment na poza domowe rozrywki 🙂 w każdym razie moim zdaniem 🙂

      • KlaudiaB.

        oj tak, żałuję, że jej nie posłałam w tym roku jak miala rok i miesiac, ale kto to w kwietniu wiedzial, że młoda taka mądra we wrześniu będzie hehe teraz tą młodszą najchętniej też bym zapisała do żłobka, ale nie od wrzesnia tylko tak od marca, ale do publicznego to nie mam co marzyć, więc będziemy do września w domu siedziały 😀

  • Justyna

    Super tekst! Ja jestem zwolenniczka żłobków. Moja córeczka poszła w wieku 3 miesięcy, bo tu gdzie mieszkam macierzyński jest niesamowicie krótki. Początek był dość ciężki, bo Zoë dużo chorowała (poszła w grudniu jako maleństwo), ale tak naprawdę ominęło ją tylko parę dni. A po 2-3 miesiącach zauważyliśmy że mniej choruje a jak już złapie przeziębienie to przechodzi je znacznie łatwiej i prawie nic sobie z zasmarkanego noska nie robi.

    Uwielbia żłobek i zawsze jest niesamowicie radosna, dużo podpatruje od starszych dzieci i robi wielkie postępy. Nie ma też problemu jeśli ktoś z rodziny lub znajomych ktorych nie zna dobrze chce ją wziąć na ręce. Zwyczajnie się nie boi.

    Dla mnie osobiscie idea zostania w domu tylko z mamą do 3 roku życia brzmi jak wyrządzanie dziecku swojego rodzaju krzywdy. Dzieci w żłobku oswajaja się z innymi dziećmi i przyzwyczajaja że mama nie zawsze jest obok. Ale szanuję, że niektóre mamy potrafią się tak poświęcić.

    Po pół roku zlobkowania wiem, że dla naszej córeczki żłobek wyszedł na dobre 😉

    • Super, to najważniejsze 🙂 a zdradzisz kraj, w którym mieszkasz? Wielka Brytania czy może USA? Te kraje kojarzą mi się jako miejsca z krótkim macierzyńskim, ale nawet nie mam 100% pewności, ile ten macierzyński tam trwa..

  • Myślę, że dotknęłaś sedna problemu – ludzie nierzadko nie wybierają żłobków czy przedszkoli ze względu na jakość, tylko ze względu na bliskość, ewentualnie taniość. Większość pracujących mam, które pytam, czemu akurat ten żłobek/to przedszkole odpowiadała albo „bo blisko” albo „bo tu tanio/za darmo”. I choć nie krytykuję, bo nie każdy na wszystko może sobie pozwolić, ale też nie mogę powiedzieć, że się nie irytuję wtedy trochę na narzekanie na jakość ;).

    • Ja tez mam żłobek przy domu, do którego chodził Maks. Na początku było super, ale potem zmienili się właściciele i panie i już super nie było.. Maks akurat wkrótce szedł do przedszkola i był już duży (jak na żłobek;)), więc przeczekałam… ale przyznam, że szukając żłobka dla Jagódki nawet tam nie zajrzałam… może się zmieniło na lepsze, ale już się zniechęciłam 😉 tutaj muszę dojeżdżać, ale przynajmniej jestem b zadowolona 🙂