O wózku powinnam napisać dawno temu, bo to chyba jedno z najczęściej zadawanych pytań – z jakimi wózkiem jeździmy? Co kupić na podróż? Czy daje radę w mieście, w piachu? Czy można położyć dziecko? Od kiedy korzystać? Czy można zasłonić malucha od słońca? Odpisałam chyba na setki wiadomości, więc wreszcie postanowiłam sobie ułatwić życie i mieć gotową odpowiedź. Ale jest jeszcze inny powód… może się okazać, że to swoisty nekrolog naszego ulubionego wózka, który woził i Maksa, i Jagódkę, bo od tygodnia wózka nie ma. Tydzień temu w sobotę po locie z Malagi do Barcelony nie pojawił się ani pod samolotem, ani na taśmie, na której powinien się pojawić. Były pytania, jest reklamacja, były telefony. Na razie cisza. Jest podejrzenie, że nasz wysłużony staruszek postanowił spędzić emeryturę w Hiszpanii i tam osiadł na starość.. i już za nim tęsknimy!

 

wózek, jakie wózek na podróż, wózek parasolka, McLaren Techno XT, podróżowanie z dzieckiem

z Maksem w Meksyku, styczeń 2012

wózek, jakie wózek na podróż, wózek parasolka, McLaren Techno XT, podróżowanie z dzieckiem

z Jagódką w Colombo na Sri Lance, luty 2018

wózek, podróżowanie z dzieckiem, wózek na podróże

Bangkok, październik 2017

na północy Tajlandii 2012

na północy Tajlandii 2012

 

 

Do rzeczy! Wózek parasolka pojawił się u nas, gdy Maks miał pół roku. Właśnie szykowaliśmy się do podróży do Meksyku i zastanawiałam się jak damy radę z gondolą! Wielki wózek, dwie części, dziecko w upale będzie tam gorąco, masa obaw. Moja przyjaciółka, wtedy matka 1 syna, teraz matka już trzech synów doradziła mi McLaren Techno XT. Powiedziała wtedy, ze to idealny wózek, jeśli często podróżujemy, często chodzimy do restauracji itd. Miałam obawy, bo przecież taki maluch, że nie posadzę go w wózku! Powiedziała: spokojnie, wózek rozkłada się do pozycji leżącej i maluch może tam spać. Pojechałam, obejrzałam, kupiłam!

 

McLaren towarzyszył Maksowi od czasu gdy miał jakieś 6,5-7 miesięcy do czasu, gdy miał ponad 3 lata i uznaliśmy, że częściej my prowadzimy wózek obok dziecka niż z dzieckiem. 2 lata stał w szafie, po drodze chyba pojechał gdzieś z jedną z moich koleżanek, a potem wsiadła w niego Jagoda. Baaardzo wcześnie, bo miała około 3 miesięcy – bez obaw – zawsze na leżąco i nie spędzała tam czasu non stop 😉 Nie będę nawet wyliczać, jakie kraje zwiedził z Maksem, ale trochę ich było od Meksyku przez Kambodżę i Tajlandię po Gruzję i Armenię. Z Jagódką wózek był 3 razy w Tajlandii, przejechał z nami Japonię, był na norweskich Lofotach, na Sri Lance i Wietnamie. Aż nie chcę mi się wierzyć, że zniknął na banalnej trasie bez przesiadek Malaga – Barcelona!!!

 

wózek, jakie wózek na podróż, wózek parasolka, McLaren Techno XT, podróżowanie z dzieckiem

Bangkok, styczeń 2017

wózek, jakie wózek na podróż, wózek parasolka, McLaren Techno XT, podróżowanie z dzieckiem

na trasie Bangkok – Koh Phangan, styczeń 2017

wózek, jakie wózek na podróż, wózek parasolka, McLaren Techno XT, podróżowanie z dzieckiem

Tokio, kwiecień 2017

wózek, jakie wózek na podróż, wózek parasolka, McLaren Techno XT, podróżowanie z dzieckiem

Włochy, Półwysep Gargano – maj 2017

wózek, jakie wózek na podróż, wózek parasolka, McLaren Techno XT, podróżowanie z dzieckiem

Półwysep Gargano, maj 2017

wózek, jakie wózek na podróż, wózek parasolka, McLaren Techno XT, podróżowanie z dzieckiem

Południowy Tyrol, marzec 2018

 

Dlaczego McLaren Techno XT??? Ja lubiłam go z kilku powodów:

 

– różne opcje, jeśli chodzi o pozycję dziecka – wraz z pozycją leżącą – idealne, jeśli wieczorem wychodzisz na kolację i chcesz potem uśpić dziecko w wózku – robiliśmy tak notorycznie podczas podróży i z jednym, i z drugim

– duża budka, która naprawdę osłaniała nawet od bardzo gorącego azjatyckiego słońca

– kółka, które wbrew pozorom radziły sobie z przeróżną nawierzchnią

– stosunkowo sporo (jak na wózek parasolkę) miejsca na dole, w koszyku i dodatkowo kieszenie z tyłu wózka – przydatne chociażby na telefon, butelkę, małe gadżety – wielokrotnie wpychałam tam rzeczy, jeśli już nie mieściły nam się w walizce do samolotu 😉

– wygoda w prowadzeniu – wygodne rączki, regulowana wysokość

– wygoda składania wózka – można to zrobić jedną ręką, jeśli jesteś sama/ sam, a w drugiej trzymasz dziecko

-stosunkowo niewielki rozmiar po złożeniu, chociaż wiem, że obecnie są wózki, które po złożeniu są 2-3 razy mniejsze ;)) McLaren jednak dość sprytnie dawał się upychać nawet w teoretycznie załadowanym bagażniku 😉

 

Czy można chcieć więcej od wózka, z którym chcesz podróżować po świecie i eksploatować go w dużym stopniu? Mi więcej nie potrzeba! 🙂 Dla nas był idealny! Ktoś kiedyś napisał, że łatwiej podróżowałoby się nam, gdybyśmy mieli inny wózek, a nie taki grat. Może i tak! U nas sprawował się świetnie i nawet w 2018, wózek kupiony pod koniec 2011 dawał radę! 🙂 Nadal go polecam i już tęsknię! 🙂 Zobaczymy czy jeszcze do nas wróci!

 

PS.   To nie jest post sponsorowany – nigdy nie współpracowaliśmy z McLarenem 🙂