Post o locie Business Class. Jeden z ostatnich na blogu. Zbiór faktów i tego, co nam się podobało i co nas zdziwiło, bo Business Class lecieliśmy po raz pierwszy pod koniec 2017 roku. Teraz, z Doha do Adelajdy, po raz drugi. Cała masa Waszych komentarzy o Waszych doświadczeniach. Uwielbiam je, bo już wiem, którymi liniami warto, a którymi mniej 🙂 Nie przypominam sobie, by w poście padło cokolwiek na temat osób, które Business Class nigdy nie leciały … dlaczego miałoby paść? Przecież dla nas to też nowość i swego rodzaju „przeżycie”, nowe doświadczenie  – właśnie dlatego o tym napisaliśmy – bo sami też niedawno nie wiedzieliśmy, „z czym się je” Business Class. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek w naszych postach pojawiła się krytyka osób podróżujących inaczej niż my. Może kiedyś pośmialiśmy się trochę z All Inclusive, ale raczej pokazując dlaczego warto wybrać coś innego, wytknąć nos poza hotel niż wytykając palcem osoby, które all inclusive lubią. Nic nam do tego! Nie przypominam sobie, bym na blogu krytykowała tych, co podróżują pociągiem, a nie samochodem, tych, co noszą plecaki, a nie walizkę, tych, co wolą wyjechać bez dzieci na egzotyczne wakacje czy tych, co oszczędzają na lokalnych przysmakach, zabierając prowiant ze sobą. A jednak… nam się dostało! Takich komentarzy nie było wiele, ale wystarczyły, by pojawiła się dość ważna refleksja.

 

Od Business Class poszło dalej… co to za podróżowanie, jeśli masz na nie pieniądze? Co to za sztuka podróżować, jeśli stać Cię na dobry hotel i lot Business Class? Co to za podróżowanie, jeśli wybierasz najlepszą restaurację w mieście i stać Cię, by wydać na posiłek tyle, ile wydajesz na dobrą kolację w swoim mieście? Co to za podróżowanie, gdy śpisz białej pościeli na 18 piętrze fajnego hotelu???

 

Powiem Ci jedno: tak samo dobre jak Twoje! Podróżowania nie definiuje plecak, brak kasy i przemieszczanie się lokalnym transportem. Tak samo jak podróżowania nie definiuje elegancka walizka, kasa na koncie i przemieszczanie się własnym samochodem. Oba sposoby podróżowania mają swoje zalety. Oba prawdopodobnie mają swoje wady. Tobie wygodniej podróżować z plecakiem, bo masz wtedy wolne ręce, a mi wygodniej podróżować z walizką, zwłaszcza, gdy mam ze sobą dwójkę dzieci i jedno z nich muszę czasem ponosić na rękach. Może mi tak wygodniej, bo od ciężarów bolą mnie plecy albo lekarz zakazał mi nosić? Czy podróżując z walizką widzę mniej niż ten, kto podróżuje z plecakiem? Nie zauważyłam! 🙂 Z walizkami jeździliśmy nocnym pociągiem w Wietnamie czy w Armenii, autobusem w Birmie czy speed boatem w Tajlandii, wynajętym samochodem w Meksyku czy Izraelu. Pewnie to samo zrobilibyśmy z plecakiem. Podobnie jest ze sposobem przemieszczania się. Lokalny transport ma swoje zalety – poznajesz go od podszewki, obcujesz z ludźmi, wczuwasz się w klimat, ale to samochodem często dojedziesz tam, gdzie innych nie ma. Zostaniesz na dłużej, bo jesteś niezależny. A może podróżując kamperem prześpisz się na plaży gdzieś na Lofotach, gdzie na namiot byłoby za zimno? Ktoś będzie wspominał rozmowy z lokalsami w autobusie w Meksyku, a Ty wspomnisz zadowolenie Twoich dzieci z tego, że zatrzymaliście się na placu zabaw, gdy miały już dość monotonnej jazdy. Czy któraś z tych podróży będzie lepsza, a któraś gorsza???

 

Podróżowania nie definiuje to czy śpisz w hostelu z obcymi 12 osobami na sali, ani to, że lubisz 5-gwiazdkowe resorty i piękne wnętrza. Możesz spać w hostelu, a za dnia chodzić utartymi ścieżkami, w Bangkoku siedzieć głównie na Khao San Road, a potem imprezować z innymi turystami z Europy na Koh Phi Phi. Możesz spać w 5-gwiazdkowym hotelu, a w dzień przejść n piechotę pół miasta, odwiedzić dzielnice, w których nie ma ani jednego białego, a potem polecieć na wyspę i objechać ją wzdłuż i wszerz samochodem. Możesz też spać w hostelu i na własną rękę, na piechotę, z ograniczonym budżetem przejść całe miasto, zjeść najlepszego tom yuma gdzieś z dala od wszystkiego albo pojechać na Koh Phi Phi, siedzieć w drogim hotelu, pić drinki i nie wystawiać nosa poza swój resort. Kiedy zatem podróżujesz? Która z tych osób według Ciebie podróżuje? Ta, która podróżuje z ograniczonymi środkami? Czy ta, która podróżuje i wydaje na to sporo pieniędzy? A może żadna z nich????

 

Powiem Ci, na czym naszym zdaniem polega podróżowanie. Podróżowanie masz w głowie. Nie w portfelu. Nie w hostelu czy w hotelu. Nie w autobusie za 5 zł czy w Business Classie za 5000 zł. Nie w japonkach ze straganu i nie w najmodniejszych sandałkach z najdroższego sklepu w mieście. Podróżowanie to Twoje podejście, otwartość na nowe, to Twoja głowa i serce. To one sprawiają, że albo zwiedzasz, szukasz, odkrywasz albo patrzysz na świat z szeroko zamkniętymi oczami. O tym nie decydują pieniądze, nie decyduje też ich brak. Można być zamkniętym i mało ciekawym świata człowiekiem, gdy nie masz nic. Można być zamkniętym i mało ciekawym świata człowiekiem, gdy masz wszystko.

 

Podróżuj tak jak lubisz. Nie daj sobie wmówić, że jakieś podróżowanie jest gorsze niż inne.. póki oglądasz, zwiedzasz, poznajesz, próbujesz, rozmawiasz, patrzysz, podziwiasz, widzisz nowe, smakujesz inne, dowiadujesz się, odkrywasz. Mamy taką brzydką cechę. Nie lubię pisać, że my, Polacy. Ale może to właśnie my Polacy? Lubimy się czepiać i szukać dziury w całym. Najlepszy przykład tego mamy w komentarzach na przeróżnych portalach. Podróżuje drogo? Życia nie zna, złodziej pewnie, skąd on ma tę kasę??? Podróżuje tanio? Polaki cebulaki, wstyd Polsce przynosi! Podróżuje sama, bez faceta? Pewnie się puszcza. Podróżuje sam, bez kobiety? Dobrze mu tak, pewnie ma laskę w każdym mieście! Co za kobieta, co do samego puszcza! Podróżują z dziećmi? Nieodpowiedzialni egoiści! Przecież te dzieci nic nie pamiętają, a jakie to dla nich męczące! Podróżują bez dzieci? Wyrodni rodzice! Ja mam dziecko i nie myślę o swoich przyjemnościach!!! Podróżują we dwoje? Co to za życie! Wzięliby się za poważną robotę, a nie na plaży leżą! Do wszystkiego można się przyczepić. Ale nie TU. Nie u nas. U nas nie krytykuje się innego sposobu podróżowania niż nasz własny i naszego sposobu na podróżowanie również krytykować nie pozwolę!! Bo krytyka innych sposobów na życie to zaprzeczenie wartości, które są kluczowe w podróżowaniu: otwartości, życzliwości, tolerancji i akceptacji tego, co inne! A na to Ci nie pozwolę. Nie TU.