O tym, że blog daje nam bardzo dużo, pisałam Wam już kilka razy. Blog pozwala nam zarabiać na tym, co kochamy – na naszej pasji, na podróżach, na odwiedzaniu nowych miejsc, na pisaniu o tym, na pokazywaniu tego, co lubimy – miejsc, fajnych hoteli czy pensjonatów, restauracji, w których warto jeść. To od czego zaczynaliśmy bloga jesienią 2011 – od pisania o tym, co zjeść w Bretanii i Normandii, a co na południu Hiszpanii i jakie miasteczka Cinque Terre są najpiękniejsze. Blog daje nam wspaniałych ludzi – najlepszych czytelników, z którymi można pogadać o podróżowaniu, jedzeniu, o wszystkim, daje nam zaskakujące spotkania offline – od pijalni czekolady w Podkarpackim, przez restaurację na rynku w Rzeszowie, śniadanie w Dinette aż po te najbardziej zadziwiające gdzieś na stacji metra w Bangkoku, na lotnisku w Dubaju czy na jakieś rajskiej plaży. Blog dał nam też niejednych znajomych, których poznaliśmy lub odnowiliśmy z nimi kontakt właśnie dzięki temu, że jest blog – Dominika, Tomutek, Ewelina, Piotrek macham do Was! Zuza, Kamil – do Was też! 🙂 Cieszę się, że blog sprawił, że dziś zjemy razem kolejny pyszny obiad w dobrym towarzystwie! 🙂

 

To, co jednak najbardziej zaskakujące to przygody, które blog nam daje oraz miejsca, które możemy oglądać, a do których może wcale byśmy nie pojechali? Albo pojechali za kilka lat? Albo te, które uwielbiamy, a blog sprawił, że mogliśmy pojechać tam znów. Blog po raz pierwszych pokazał nam magiczne norweskie Lofoty, które gdy czytałam o nim chyba w „Twoim Stylu” wydawały się odległym marzeniem. Blog sprawił, że wybraliśmy się na północ Szkocji, a po francuskiej Oksytanii pływaliśmy barką (nie wpadłabym na to sama!). Blog spełnił nasze marzenie o podróży kamperem i ileś tam mniejszych marzeń. Teraz jednak czas na chyba NAJWIĘKSZĄ BLOGOWĄ PRZYGODĘ!

 

Barossa Valley, Australia, winnica, Jacob's Creek, blogowanie,

Barossa Valley, Australia, winnica, Jacob's Creek, blogowanie,

 

Miejsce, w którym nigdy nie byliśmy. Kraj, w którym nigdy nie byliśmy. KONTYNENT, NA KTÓRYM NIGDY NIE BYLIŚMY! Już wiecie??? 🙂 Tak, dokładnie – HELLO AUSTRALIA!!!! 🙂 🙂 🙂  Już dziś wieczorem ruszamy do Barossa Valley, gdzie weźmiemy udział w globalnym spotkaniu w winnicy Jacob’s Creek! Chyba nie muszę Wam pisać, jak bardzo się cieszymy i jakie to dla nas fajne wyróżnienie! 🙂

 

Będziemy tam dość krótko, nie przygotujemy przewodnika po Australii, ale na pewno zabierzemy Was do malowniczych winnic, na zielone wzgórza, pokażemy co pić, co jeść, a potem ruszymy już sami zobaczyć coś jeszcze i pokazać Wam jedno z najważniejszych australijskich miast! I zapomniałabym o najważniejszym: do Australii jedziemy na krótko, również dlatego, że tym razem JEDZIEMY BEZ DZIECI – rodzicom też należy się chwila odpoczynku! Prawda? 🙂 🙂 🙂

 

Australia – co musisz wiedzieć, gdy planujesz podróż

 

Szczerze mówiąc Australia marzyła nam się od dawna, raz nawet mieliśmy już kupione bilety do Perth! Niestety wtedy musieliśmy z nich zrezygnować, ale romantyczna wizja bezdroży Australii przemierzanych kamperem we troje lub teraz czworo cały czas gdzieś w nas tkwiła. Te koale, kangury, słońce, plaże, fale. Australia pozostawała niespełnionym marzeniem, bo bardziej marzyła nam się Japonia, bo trochę obawialiśmy się tak długiego lotu z tak małym stworem jak Jagoda – czy nas nie wykończy??? 🙂  Bo zawsze myśleliśmy, że jak Australia to na dłużej, by jak najwięcej zobaczyć.

Tym razem będziemy mieć szansę chociaż liznąć Australię – zobaczymy czy nam posmakuje. A teraz łapcie kilka ważnych informacji, jeśli Wy też marzycie o kraju kangurów 🙂

 

WIZA

 

Wiedzieliście, że potrzebujemy do Australii wizy??? Ja przyznam szczerze, że nie wiedziałam! Co więcej ta wiza jest dość podstępna – musisz ją załatwić najpóźniej 2 tygodnie przed wylotem!

Wnioski można składać online, a wiza jest bezpłatna. Jak pisze MSZ: Uzyskanie pozytywnego wyniku aplikacji wizowej (potwierdzenie uzyskania wizy otrzymuje się e-mailem) uprawnia do wjazdu do Australii. Informacje dotyczące wydanej wizy przechowywane są w systemie elektronicznym. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie http://www.homeaffairs.gov.au/aboutyourvisa.

My korzystaliśmy z tego linka: https://online.immi.gov.au/lusc/login  – przyznam, że byłam trochę przerażona, bo u nas wszystkie wizy załatwia Łukasz, ale tutaj to łatwe, proste i przyjemne. Żadnych fotek, żadnych dziwnych wymagań, trochę pisania i klikania online i gotowe.

 

LOT I BILETY

 

Długi lot to coś, co mnie trochę przeraża, ale tylko, gdy podróżujemy z dziećmi! Teraz lecimy 6 godzin do Doha, tam stosunkowo długa przerwa i potem 14 godzin Doha – Adelajda. 14 godzin bez dzieci nie martwi mnie wcale!!! Książka, nadrobienie zaległości filmowych, spanie! Ja się nawet cieszę na te 14 godzin!!! 🙂

Biletów tradycyjnie szukaliśmy przez Skyscanner i znów najbardziej korzystanie wypadł Qatar Airways, którym lecieliśmy do Azji. Co więcej, czasem może się okazać, że już po zakupie biletów dostaniecie całkiem korzystną ofertę dokupienia miejsc w Bussiness Class i  nie jest to tak jak zawsze mi się kojarzyło 20 000 za lot do Australii 🙂  Chyba tym razem BC sprawdzimy –  zobaczymy czy warto!

 

Kiedy jechać do Australii?

 

W naszym przypadku to nie my wybieraliśmy termin, ale z tego, co wyczytałam jedziemy w świetnym momencie! Wiadomo – to gigantyczny kraj, gigantyczny kontynent, więc nie da się powiedzieć: jedź w tym miesiącu i wszędzie jest super. W Adelajdzie, gdzie lecimy najlepsza pogoda jest od września do kwietnia – wtedy temperatura jest powyżej 25 stopni, a od listopada do marca nawet powyżej 30 stopni! Wyciągamy zatem znów letnie ubrania, które schowaliśmy po Sri Lance miesiąc temu 🙂 Początek marca to też dobra pora na Sydney – właśnie zaczyna się tu jesień 🙂

 

 

Plan podróży

 

Z planowania podróży tym razem zostaliśmy nieco zwolnieni 🙂  Pierwsze dni spędzimy w Barossa Valley i będziemy pokazywać Wam piękne, zielone winnice, będziemy zbierać winogrona i patrzeć, jak powstaje wino. Czy pierwsze spotkanie z Australią zachwyci? Jak sądzicie? Gdy opuścimy okolice Adelajdy, chcemy zajrzeć do Sydney i tu od razu pytanie do Was – co polecacie? J Co zobaczyć, gdzie zjeść, gdzie iść, jeśli wreszcie jesteśmy tylko we dwoje? 🙂 Dajcie znać koniecznie!