Najnowsze wpisy

Wielokrotnie pisałam Wam, że uwielbiam śniadania na mieście. Uwielbiam zacząć dzień przy dobrym jedzeniu, w fajnym towarzystwie. Uwielbiam to robić w weekend ze znajomymi i z dzieciakami, uwielbiam z tygodniu spotkać się na śniadanie z koleżanką. Strasznie dawno jednak nie miałam na to czasu! Jesień była zabiegana i szalona. Jedyne śniadanie „na mieście” to kawa

Francuska
1
14.02.2018

Chyba nie skłamię, jeśli powiem, że Hoi An było głównym celem naszej podróży do Wietnamu w tym roku. Gdy byliśmy w 2013 problemy w wizą (okazało się, że nie możemy przedłużyć dwutygodniowej wizy) sprawiły, że skupiliśmy się na północy – pomieszkaliśmy kilka dni w Hanoi, nocnym pociągiem ruszyliśmy, by zobaczyć Sapa, tarasy ryżowe i okoliczne

Bez kategorii
8
11.02.2018

Poranek. Poniedziałek, środa, a może piątek. Budzi mnie pojękiwanie Jagody, płacz lub głośne „Mamo!”. Trochę połamana, trochę nieprzytomna, bo nad ranem do naszego łóżka wcisnął się Maks i jak zawsze dostałam parę razy stopą w głowę, lecę sprawdzić czy królewna się wyspała. Jeszcze jest spokojnie. Potem już tylko poranny szał. Obudzić Maksa, który nie chce

Bez kategorii
7
09.02.2018

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy od razu po powrocie nie wyskoczyli na obiad w nowe miejsce. Rok temu było podobnie: ledwo wróciliśmy z 3 tygodni w Tajlandii, a już zajadaliśmy nowe chińskie w Pańska 85. W tym roku również zdecydowaliśmy się na NOWE, ale po 40 dniach postanowiliśmy porzucić Azję. Chciało nam się czegoś nowego, czegoś

Kuchnia
2
05.02.2018

To już. Koniec. Wracamy z wielkiej podróży, której wizja trzymała nas przy życiu w trudnych miesiącach – listopadzie i grudniu. Z podróży, o której marzyliśmy od początku jesieni, planując ogólny zarys i mając pewność, że znów będzie to Azja. Dokładne kierunki ewoluowały, nawet ostatnio, już na miejscu.   40 dni to nasz najdłuższy wyjazd we

Podróże
16
03.02.2018

Tym razem Tajlandii nie mieliśmy w planach. Nawet, gdy ktoś powiedział na początku naszej podróży, że pewnie i tak trafimy do Tajlandii, zarzekałam się, że nie, nie, nie, że już wystarczy, że są inne miejsca. Przecież w Tajlandii spędziliśmy cały styczeń 2017, przecież znów byliśmy w Bangkoku (TU znajdziecie nasz przewodnik po pad thaiach, który

Podróże
11
02.02.2018