Słyszałem nie raz: „No tak, tak to kur** tylko w Polsce”

24.09.2017
13

Kategorie: Bez kategorii | Tagi: Podróże, Polacy, Polska, polska mentalność, tak to tylko w Polsce
polska

Chciałem o tym napisać już dawno… chciałem napisać o tym za każdym, no prawie, za każdym razem, jak wracamy do Polski z jakiegoś zagranicznego wyjazdu. Zawsze jednak odpuszczałem. Aż do wczoraj.

 

Usłyszałem w radio o aferze we francuskim parlamencie, w którym trwa śledztwo w sprawie korumpowania posłów przez koncerny tytoniowe. Francuscy posłowie głosowali za korzystnymi rozwiązaniami, będąc beneficjentami m.in. zagranicznych wycieczek wartych kilka tysięcy euro, skrzynek z drogimi szampanami i innych luksusowych prezentów. Od kogo pochodziły prezenty? Na pewno sami się domyślacie –  oczywiście od koncernów.

 

Wiem, jakie zażenowanie czują Niemcy zachowaniem ich byłego kanclerza, który podpisał kontrakt na Nord Stream, a następnie zasiadł w zarządzie rosyjskiego koncernu naftowego Rosnieft.

 

Nie wspomnę o opowieściach mojej profesor od włoskiego w liceum, która nie raz opowiadała nam, jak Silvio Berlusconi „stał się” jednym z najbogatszych ludzi na świecie.

 

I tak sobie pomyślałem, że my, Polacy, twierdzimy, że „tylko u nas”, „w tej chorej Polsce” jest korupcja.  A gdy tak dalej sobie o tym myślałem to przypomniałem sobie miliony sytuacji, w których przypadkowo spotkani Polacy wypowiadali te magiczne słowa:


” No taaaa, tak to, kurwa, tylko w Polsce”


Słyszałem je wielokrotnie w kolejce do odprawy bezpieczeństwa na lotnisku Chopina w Warszawie. Nieważne, że po przylocie do Londynu, Paryża, Monachium czy Dubaju staliśmy w jeszcze większej… tam już narzekania nie słyszałem.

 

Sami narzekamy i nie raz klniemy na dojeżdżanie autobusem do samolotu na lotnisku (zwłaszcza przy wielu dostępnych i pustych rękawach), a 5,5 godziny później z samolotu do terminalu w Dubaju jedziemy tak długo, że ostatnio wracając z Japonii, nie zdążyliśmy przez to na samolot powrotny do Warszawy.

 

Słyszałem wiele negatywnych słów o polskim LOT, a najmniej sympatycznie wspominamy podróż do Meksyku liniami Condor (Lufthansa)…. chciałoby się rzec „Tak to, kur**, tylko w Condorze”;)

 

Słyszałem to stojąc w korkach w Warszawie… nieważne, że chwilę później stałem w większych korkach w wielu europejskich stolicach…Oj, nie chcę nawet wspominać tych w Indonezji ze szczególnym uwzględnieniem Dżakarty. Kto był, ten wie, o czym piszę.

 

Słyszałem, jadąc zatłoczonym odcinkiem autostrady Warszawa – Łódź, nieważne, że od wielu lat staramy się jeździć po Niemczech nocą, bo większość autostrad jest zdecydowanie bardziej zatłoczonych niż u nas, a to nie niemieckie, austriackie, włoskie tak gloryfikujemy i gloryfikowaliśmy jak jeszcze w Polsce autostrad w ogóle nie było?

 

Słyszałem te słowa w toalecie na stacji benzynowej, jadąc na narty do Włoch, a następna toaleta na stacji benzynowej w Austrii była o zdecydowanie gorszym standardzie.

 

Słyszałem na drogach Warmii i Mazur, że „takie chu**** drogi to tylko w Polsce…”. Krótko po tym jechaliśmy po tak samo ‚chu******” we Francji, Walii, Szwecji czy Norwegii. Nie wspomnę o tych w Albanii czy Gruzji.

 

Słyszałem, że „taki syf to tylko w Modlinie” lądując 2 godziny później w prawdziwym syfie na londyńskim Stansted, gdy 2 miesiące temu leciałem z moim wspólnikiem na ważne spotkanie do naszego Bubbleology.

 

Słyszałem o „kiepskim internecie w Polsce”, a kilka dni później, będąc w Niemczech stwierdziliśmy z Natalką, że tam pod tym względem jest gorzej niż w Birmie.

 

Słyszałem te słowa w kontekście braku znajomości angielskiego w wielu regionach Polski, a kilka tygodni później w Niemczech, we włoskiej restauracji w Rudesheim Włoch nie chciał udzielić nam informacji ani po włosku, ani po angielsku, bo, niech go zacytuje:  „Jesteście w Niemczech, nie ma angielskiego menu, tu się rozmawia po niemiecku”.

 

Słyszałem te słowa w wiejskim sklepie na Podlasiu, gdzie nie dało się wyjątkowo zapłacić kartą płatniczą…spróbuj zapłacić kartą w Paryżu, a najlepiej spróbuj zapłacić Paypassem 😉

 

Słyszałem wielokrotnie te słowa w restauracjach z ust gości narzekających na warunki sanitarne, a wiele razy widziałem gorsze… w Hiszpanii, we Włoszech, w Japonii.

 

Słyszałem te słowa od gości narzekających na tiramisu w jednej z warszawskich restauracji, a tymczasem od kilku lat, będąc niemal co roku we Włoszech nie zjedliśmy lepszego tiramisu niż w warszawskiej Mamma Marietta. Ciężko też znaleźć we Włoszech włoską kuchnię lepszą niż w Le Chalet (Murzasichle).

 

Słyszałem te słowa w szpitalu w Polsce, a miesiąc temu chirurg w pięknym szpitalu w Szwecji nie umiał mi wyciągnąć haczyka z palca i musiałem mu „wygooglać”, jak to zrobić. Nie potrafił nawet znieczulić mi palca! Nie chcę zatem nawet myśleć, co by stało się z niemal odciętym palcem Maksa, który w Warszawie lekarze uratowali i dziś nie ma śladu po tym, że 2 lata temu prawie go stracił. Tego bym chyba nie znalazł w Googlu. Nie wspomnę o tym, że późnym wieczorem, w niemal pustym szpitalu czekałem na zabieg 3 godziny! A przecież kolejki do lekarza to tylko w Polsce.

 

Przypomniałem sobie te słowa w marcu tego roku, gdy w specjalistycznej przychodni ortopedycznej (prywatnej) we włoskim Południowym Tyrolu lekarz twierdził, że po upadku na nartach nic mi nie jest i „jutro będę już śmigał”, a kolano po pół roku wciąż nie jest do końca sprawne.

 

Słyszałem te słowa z ust gości narzekających na wielkość pokoju hotelowego w Polsce, którzy chyba nie nocowali nigdy w hotelach w Japonii czy Francji.

 

Słyszymy te słowa co roku podczas okresu wakacyjnego, gdy narzekamy na przaśność Władysławowa i aż się chce wykrzyknąć : „Chyba nie byłeś w Riccione we Włoszech!”

 

Słyszałem te słowa w kontekście rynku pracy w Polsce, a tymczasem wielu moich znajomych powracało z Hiszpanii czy Portugalii z uwagi na kiepską sytuację ekonomiczną tych krajów. I wiecie co teraz mówią? Że nigdzie nie chcą już wyjeżdżać, bo w Warszawie czują się szczęśliwi i wiedzą, że mogą tu osiągnąć więcej niż w Madrycie czy Lizbonie.

 

Słyszałem wreszcie nie raz te słowa pod adresem disco polo i od razu przypomniałem sobie zażenowanie, jakie czuli moje koleżanki i koledzy z wymiany do Włoch w liceum (1999), jak śpiewałem „Felicita…”, bo to ich disco italiano:

 

 

…i tak bym mógł te sytuacje wymieniać i mnożyć. I Wy pewnie też! Dlaczego więc tak często myślisz i mówisz, że „tak to, ku***, tylko w Polsce”???????”

 

P.S.

Ten artykuł nie ma charakteru politycznego, nie jest wyrazem uprzedzenia do jakiegokolwiek narodu, nie gloryfikujemy naszej ojczyzny, wiemy, że też ma wiele wad – jak każdy kraj na świecie. Jesteśmy normalnymi obywatelami tego fajnego kraju, który zwie się Polska, którzy jedynie trochę częściej niż zwykły obywatel jeżdżą po świecie i dzięki temu potrafią dostrzec więcej, również wad i zalet Polski.

 

  • Jo

    Zgadzam się w 100%. Dobrze napisałeś. Polska jest fajna, a mieszkając od wielu lat zagranica, chciałoby się powiedzieć, że Polska jest najfajniejsza 😉

  • Ania Losiak

    Najlepszy tekst jaki ostatnio czytałam dotyczący podróży, kultury i zwyczajów 😉

    • Dziękujemy 🙂 zwłaszcza w imieniu autora, który udziela się tu rzadziej niż ja :)))

  • Agnieszka R.

    Oj niestety w Polsce narzekanie na wszystko jest na porządku dziennym. W innych krajach tez jest na co narzekać, ale ludzie się tak nie przejmują. Ja teraz będąc już jakieś 6 lat za granica, to tylko czekam na okres zimowy jak jedziemy na miesiąc do domu w Polsce i nawet narzekanie mi już tam tak nie przeszkadza jak kiedyś. Polska jest piękna, im dłużej siedzę za granica tym piękniejsza i lepsza mi się wydaje ta nasza Polska.

    • Myślę, że Hiszpanie zdecydowanie mniej narzekają, co?:) I mają duuuużo uwielbienia dla siebie i swojego kraju w pozytywnym tego słowa znaczeniu? 🙂 Może to kwestia słońca??? 🙂

      • Agnieszka R.

        Oj tak mało narzekania się słyszy przy rozmowie z nimi, jedynie narzekają jak spadnie 2mm śniegu, bo już do pracy nie da się jechać i ewentualnie jak zdrowia brak, a tak to raczej żyją dniem dzisiejszym i jakoś bardziej cieszą się tym co maja niż Polacy. No ale co zrobić, w zależności gdzie człowiek się wychował tak przesiąkł tymi zwyczajami jak narzekanie na przykład niestety. A słońce oczywiście wpływa bardzo na samopoczucie i chęci do życia 😉

        • Pamiętam kolegów Hiszpanów jak czasem narzekali, że deszcz ich zmoczył ;))) ale czasem tęsknię za hiszpańskim nastawieniem do siebie nawzajem – choćby większą ilością uśmiechu na ulicy i w codziennym życiu 🙂

          • Agnieszka R.

            Bo tego akurat bardzo w Polsce brakuje, ale nie zmieni to faktu, ze im dłużej jestem za granica, tym bardziej chce się wrócić, mimo tych smutnych min i narzekania.

  • Tomo

    No cóż w sumie i dobrze napisane tylko że kraje zachodniej Europy to nie rajskie kraje gdzie wszystko jest cacy i super nad superościami i tam także zdarzają się przypadki korupcji czy braku fachowości czy także zwykłego chamstwa (kto sądził inaczej żył chyba w innej rzeczywistości ?!) to jest wiadome więc to co napisałeś bez obrazy jest jawną oczywistością a różnica miedzy tymi krajami a Polską krajem miodem i mlekiem płynącym ;-D jest taka że u nas takich przypadków jest multum !! Oczywiście te nasze narzekania są męczące ale cóż taka nasza cecha narodowa !!

  • Sasza

    Podpisuję się pod tym tekstem. Ja mam jeszcze swój przykład z poprzedniej pracy, odzież używana, jeździliśmy za towarem Londyn i Kopenhaga, i powiem Wam, że takiego syfu, jaki widziałam na magazynach ww. miastach nie widziałam już nigdzie. I nie chodzi mi o śmieci, te były niczym kwiaty wiosną na łące. Toaleta w londyńskich magazynie chyba mogłaby robić za gotową wylęgarnie zarazków, a oni w niej jeszcze jedli (!!!), bo od razu była też kuchnią. Uwierzcie mi widziałam wiele, ale ten syf to przebiło wszystko. Dodam, że rzut kamieniem od słynnego Wembley.

    • No właśnie… nie wszystko złoto, co się w naszych wyobrażeniach świeci…

  • d.Empty

    I am a foreigner living in Poland for 6 months now. I like it here, the country is clean, you have some stunning scenery and countryside to enjoy. I can see great potential for the future of Poland. I have been coming here for about 9 years and I can see changes.

    There are somethings I don’t like obviously but your healthcare is great, much better than more wealthy countries I have lived in. It is also more affordable if you are making an ‚ok ‚ salary. I do agree somewhat with the article that a lot of Poles seem to have a chip on their shoulder but about what I’m not so sure. I think maybe it’s not easy to reconcile the freedoms people now have with the constraints of the past. Anyway, as i said there is a lot going for Poland now and the future can be bright if the government is sensible.

    • Thanks for your comment 🙂 it is nice to hear it from someone outside 🙂 where do you live in Poland? 🙂