Daj matce żyć .. tak jak lubi!

18.06.2017
19

Kategorie: Bez kategorii | Tagi: brzuch Ani Lewandowskiej, daj marce żyć, macierzyństwo, macierzyństwo bez lukru, macierzyństwo z lukrem, mama
macierzyństwo, mama, podróże z dzieckiem

Miałam się w to nie mieszać. Miałam nie pisać. Zazwyczaj nie lubię tematów, o których piszą wszyscy. Unikam ich. Nie wchodzę w bieżące spory. Nie piszę o aborcji, o szczepieniach, o uchodźcach, mam swój plan i swoje tematu, ale tym razem nie mogłam się powstrzymać. Brzuch. Jeden brzuch, a mówi o nim pół Polski. Internet huczy. Przeciwnicy i zwolennicy. Media podchwytują. Newsweeki piszą. Blogerzy piszą. Wszyscy. Wszystko przez jeden brzuch. Wiecie czyj, prawda? 🙂

 

Ania Lewandowska. I jej brzuch miesiąc czy 1,5 miesiąca po porodzie. Że płaski, że wysportowany, że wprowadza w kompleksy inne matki, że nie powinna. Że przecież ona ma wszystko (opiekunki, pomoc, czas), a zwykłe matki między jedną, a drugą pieluchą, zupką i ulewaniem nie mogą tego mieć. Że bezczelna, że źle kobietom robi. Fascynują mnie te komentarze, bo przeczą wszelkiej logice. Dlaczego przed ciążą nie porównywałyśmy się do zawodowych sportowców, a teraz nagle zaczęłyśmy? Przecież wiele z nas mogłoby tak wyglądać przed ciążą i po ciążą, gdybyśmy wybrały sport jako swój zawód! Gdybyśmy trenowały od dziecka! Wybrałaś bycie lekarzem, prawnikiem, HRowcem, to z oczywistych względów nie będziesz mieć ciała sportowca. Chyba, że masz wielkie szczęście w genach albo sporo czasu po pracy. Tak jak Ania Lewandowska raczej nie poprowadzi za mnie projektu badawczego, a za Ciebie nie przeprowadzi operacji albo sprawy w sądzie. Bo to nie jest jej zawód!  Do tego dochodzą moje ulubione komentarze, że już się „szlaja” bez dziecka! To przeczytałam nawet na naszym profilu, który daleki jest od hejtu na Anię Lewandowską czy na kogokolwiek innego! Że się szlaja bez dziecka, bo mecz męża ważniejszy! Że na pewno zostawia małą opiekunce, bo myśli tylko o sobie, swojej karierze i oczywiście swoim pięknym brzuchu!

 

Czytam to wszystko i zastanawiam się, w jakim kierunku idziemy? Walczyłyśmy o odczarowanie macierzyństwa i o macierzyństwo bez lukru. O prawo do depresji, o prawo do tego, że dziecko czasem irytuje, kupy nie pachną lawendą i czasem masz dość, gdy znów wstajesz w nocy, a maluch ryczy i ryczy. Dążymy do tego i coraz częściej to mamy. Nie musimy udawać. Ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność! Czy tego chcemy czy nie, nie wszystkie matki będą miały depresję, nie wszystkie będą miały problemy z karmieniem piersią, nie wszystkie będą mieć obwisły brzuch po ciąży… Czasem to zrządzenie losu, czasem to szczęście, czasem to efekt ciężkiej pracy (zwłaszcza ten brzuch:)). Nie czuję się obrażona brzuchem Ani Lewandowskiej, chociaż mojemu do jej bardzo daleko! Nie wpędza mnie w kompleksy, nie budzi we mnie chorej zawiści. Patrzę na nią z przyjemnością. Patrzę na nią jak na uśmiechniętą młodą mamę, która kocha to, co robi. Ona robi sport! Ja też kocham to, co robię. Badania marketingowe, które mogę realizować we własnej firmie dla klientów, których lubię, bloga, którego uwielbiam i cukiernię, dla której oddałam nawet urlop macierzyński (czasem mnie to wkurza – przyznaję!). Tak jak Ania ćwiczyła w ciąży i po porodzie (to jej praca!), ja w ciąży i po porodzie pracowałam! Pewnie dlatego nie miałam czasu na ćwiczenia i przytyłam w ciązy … uwaga… prawie 20 kg!!!! Czy poszłam się przez to rzucić z mostu??? Nie! Wolałam w ciąży robić projekty, a potem pomagać Łukaszowi w DESEO, byśmy wreszcie wyszli na prostą. Nie mam pretensji do losu, nie mam do siebie – ogarnę mój brzuch w swoim czasie! Czułam się świetnie w ciąży i czułam się dobrze po porodzie. Miałam gorsze dni – pewnie jak każda z nas, pewnie nawet Ania Lewandowska je ma! Ale 2 dni po porodzie pisałam służbowe maile, z tygodniową Jagodą ruszyłam do pracy do DESEO, a na pierwszy wyjazd wyjechaliśmy jak miała 2 tygodnie! Nie po to, by komuś coś udowodnić. Nie po to, by wpędzać innych w kompleksy, ale dlatego, że tak chciałam! Miałam spokojne dziecko i miałam siłę, by robić coś więcej niż tylko karmić i zmieniać pieluszki. To moja sprawa! Nie widzę powodów, by za to wszystkich przepraszać. Dajmy sobie prawo do złego nastroju, depresji, smutku, obwisłego brzucha, cellulitu i piersi zmienionych karmieniem, ale dajmy sobie też prawo do radości, uśmiechu, macierzyństwa z lukrem i robienia tego, na co mamy siłę i ochotę bez wyrzutów sumienia. Zwłaszcza, jeśli możemy robić to z dzieckiem obok. Śmieszą mnie te komentarze, że na pewno zostawia dziecko – a co, to na siłowni nie można postawić wózeczka, bujaczka czy nosidełka? Gorzej niż położyć dziecko w wózku w domu???

 

Przestańmy się oceniać za to, że się różnimy! Przestańmy zarzucać kłamstwo i udawanie! Czytam – no tak, ona ma czas ćwiczyć, bo ma opiekunki, sprzątaczki i milion innych osób do pomocy! A ja? Co ze mną? Jagoda jest ze mną prawie 24 h – dopiero ostatnio zaczynam zostawiać ją babci, by popracować. Miałam czas pracować, pisać bloga i robić uśmiechnięte selfie (tylko bez brzucha;)) – czy ja też kłamię? Czy mi też pomaga milion osób? Jakoś ich nie zauważyłam! Przestańmy się oceniać za brak czapeczki, za to czy karmi piersią i kiedy się „szlaja” bez dziecka! Przestańmy się oceniać na podstawie pobieżnych informacji! Póki nikogo nie krzywdzimy, póki nie krzywdzimy naszego dziecka, to tylko nasza sprawa, czy jesteśmy na wychowawczym 3 lata czy wracamy do pracy po 2 miesiącach! Czy mamy fałdki czy kaloryfer na brzuchu. Czy cycki nam obwisły czy zrobiłyśmy sobie nowe. Czy jak dziecko śpi czytamy książki, śpimy, pracujemy na komputerze czy ćwiczymy na siłowni. Czy wysypiamy się po 8 godzin czy śpimy 4, bo tak wybrałyśmy.  Odczepmy się zatem wreszcie od Ani Lewandowskiej i dajmy matce żyć tak jak lubi! KAŻDEJ!

 

  • bardzo fajny wpis:) i masz 100% racji:))))

  • ilona

    Nic dodać, nic ująć! Każdy jest kowalem swojego losu! Sama wróciłam do pracy kiedy maluch miał 1,5 tyg, a drugi 2latek był jednocześnie w żłobku do tego mąż w delegacji… BO CHCIAŁAM! (zaczelam też powoli gugac ;)) Nie uważam, że moim dzieciom czegoś teraz brakuje. Jestem kosmetologiem i uwielbiam swoją pracę bo SAMA ją wybrałam! A mój brzuch jest płaski jak deska 😉 (i nie jestem sportowcem!) Po co robić z siebie ofiarę? chcesz mieć piękny brzuch to się o to postaraj, nie podoba Ci się Twoja praca to ją zwyczajnie zmień! To, że Ania była na meczu swojego męża nie znaczy, że jest zła matką! Pamiętajmy, że dzieci dostajemy ‚w dzierzawę’, one potem idą w świat, a my zostajemy z tym co mieliśmy poza nimi….nie rezygnujmy z siebie. Żyjmy RAZEM z dziećmi!

    • dokładnie, zgadzam się w 100% :))) o i jak widać można mieć inną pracę i też płaski brzuch 😉 jesteś naprawdę skandalistką!!! ;))))

  • Andzia

    Święte słowa. Mnie też trudno zrozumieć, dlaczego ludzie obwiniają za swoje kompleksy innych. Czasami ma się wrażenie, że świat by odetchnął, jakby właśnie Ania Lewandowska przytyła 30 kg, a Chodakowskiej wyskoczył potworny cellulit. Przecież to niedorzeczne, bo jaką mielibyśmy z tego korzyść? Chyba tylko wymówkę i ulgę, że innym też się nie udało być miss świata. Tylko z tego, co zauważyłam, takich osób z brzuchem, z pieluchą na szyi i płaczącym dzieckiem 24 na dobę jest wokół mnóstwo, więc jak to one mają inspirować i dawać otuchę, proszę skupić się na nich, a Anię olać 😉

    • niestety chyba wolimy patrzeć na czyjeś wpadki niż na sukces 😉 wiesz, ile osób tu przylatuje jak napiszemy negatywną recenzję restauracji, tak na ostro, krytycznie? A jak jeszcze dali nieświeże jedzenie, albo chcieli oszukać? Miliony chętnych do czytania 😉 znacznie więcej niż gdy piszę: „jest pysznie, polecam” :))))

      • Andzia

        No niestety, na fb i linkedinie też obserwuję, jacy jesteśmy z siebie dumni jak publicznie kogoś objedziemy…Ale w zasadzie to czuję się odpowiedzialna za siebie i swoją postawę i cieszę się, że ja tak nie działam 🙂 Ty też z tego, co widzę 🙂

        • oj nie, ja zdecydowanie tego nie lubię… 🙂

  • Monika No/tirurirulala

    „Przestańmy się oceniać za to że się różnimy” ❤️ bardzo mądry głos w tej sprawie, aż żałuję, że jednak nie wypowiadasz się w tych innych kontrowersyjnych tematach bo na prawdę masz b.zdrowe i racjonalne podejście 🙂 a propos brzuszka nawet przed ciążą nie miałam takiego jak Ania ale ten fakt tylko mnie zmotywował do chodzenia na fitness 💪🏽 i mam nadzieje ze jakiekowliek ocenianie innych matek bedziemy zostawiac dla siebie i wyciagac z tego nie kiwanie palcem na innych a konstruktywne wnioski dla siebie!

    • 🙂 dzięki 🙂 ten temat czuję, że dotyczy i mnie 🙂 na te pozostałe kontrowersyjne chyba lepiej się nie mieszać.. zobaczymy 🙂 dokładnie, fajnie, gdy takie osoby zdrowo motywują i na pewno wiele osób tak odbiera i Lewandowską i Chodakowską 🙂

  • Brawo za artykuł!
    Ja ledwo wiedziałam, że Lewandowska jest w ciąży a zupełnie nie wiedziałam, że urodziła. Za to wiadomości o jej brzuchu krążą wokół mnie od kilku dni i powracają jak bumerang. Mam dość.
    Proponuję żeby większość ludzi zajęła się własnym życiem i własnym dzieckiem i własnym brzuchem. A z innych najlepiej czerpać inspirację a nie krytykować.
    Hasło pozwól mamie żyć tak jak lubi bardzo mi się podoba.

    • 🙂 faktycznie o brzuchu więcej informacji jest niż o tym, że urodziła ;)))

  • To jednak komfortowe nie śledzić co się „dzieje” przez kilka tygodni i nie wiedzieć dlaczego o tym piszesz 😉

    • hahahaha, dokładnie, czasem dobrze się odłączyć, zwłaszcza na urlopie 🙂 Jak tam Iran? 🙂

  • limoge

    Proszę pani,
    Nie chodzi o wpędzanie w kompleksy ale o swiat ,w którym wygląd to sprawa zycia i smierciJestem wychowawcą w liceum i wśród moich uczennic 90% to fanki pani Lewandowskiej.Nie zajmują się praktycznie niczym innym,tylko brzuchami i udami.Marzy mi się,że pani Anna fotografuje się z ksiàżkà albo czas spędzony na siłowni poświęca np na studia. Inwestuje w swój mózg a nie brzuch.To bylby przykład godny naśladowania.Bo to.kto ma płaski brzuch po ciàży ,z calym szacunkiem,nie ma w życiu żadnego znaczenia i nie jest zadnym życiowym osiągnięciem.
    Pozostaje z szacunkiem,
    Nauczycielka i Matka:)

    • Dzień dobry 🙂 z tego, co widze po komentarzu już odpisałam Pani na Facebooku 🙂 Tak jak pisałam myślę, że pisanie, że Anna Lewandowska to tylko brzuch to spłycanie jej zawodu, działalności i kariery. To zawodowy sportowiec. Czy te dziewczynki również chcą zawodowo zająć się sportem? Jeśli ta, to ich wybór. Jeśli to tylko chęć posiadania ładnego brzucha, kosztem rozwoju i edukacji, to faktycznie słabo. Tu jednak mam wrażenie, że to rola rodziców. za czasów, gdy ja byłam nastolatką, też były modelki, też były piękne celebrytki, reklamy, filmy, kolorowe gazety, pomimo to jednak ja i moje koleżanki uczyłyśmy się, szłyśmy na studia i teraz każda z nas ma satysfakcjonującą pracę, rozwój, sensowne życie. Myślę, że to w dużej mierze rola naszych rodziców i tego, co wkładali nam do głowy nie popsułby czyjś brzuch i uda 🙂 pozdrowienia 🙂

    • Flora

      Droga Limoge,
      Z przykrością przeczytałam Pani post, sprowadzający pracę sportowców (dzięki którym mają płaski brzuch) praktycznie do zera. Zakładanie, że Pani Anna nie czyta książek, nie rozwija swojego mózgu jest bardzo krzywdzące (studia to Pani Anna już dawno skończyła). Dziwi mnie taka opinia tym bardziej, że wspomniała Pani, że jest nauczycielem, wychowawcą. Rozumiem, że o kolegach nauczycielach ze swojego liceum również ma Pani tak negatywne zadanie (w końcu to w jakimś stopniu również sportowcy).
      Ćwiczenia, płaski brzuch, mogą iść w parze z nauką, super studiami, zabawą i mnóstwem przyjaciół. Mam nadzieję, że wyciągnie Pani wniosek pozytywny z tej wypowiedzi i zmieni Pani zdanie – jako nauczyciel, wychowawca i przede wszystkim matka.
      Osobiście nie chciałabym, aby nauczyciel mojego dziecka głosił takie poglądy, aczkolwiek szanuję Pani zdanie!
      Serdecznie pozdrawiam.

  • Dokładnie tak!!! Zgadzam się i popieram, dlatego też od 7 miesięcy pakuję moje największe szczęście w wózek lub chustę i zabieram tam gdzie mi się podoba. A niech mi ktoś powie, że muzeum czy wystawa sztuki współczesnej to nie miejsce dla niemowlaka to sama nie wiem co zrobię 😉

    • idealnie!!! 🙂 patrząc na nick, to jak jesteś z Warszawy to powinnaś z bobasem zawitać do nas, do DESEO :))) jak coś, zapraszamy 🙂