Ostatnio dzieci i matki raczej nie mają dobrego PRu. Coraz częściej słyszymy o restauracjach bez dzieci, o hotelach bez dzieci, o miejscach, w które lepiej nich nie zabierać, bo nie są tam mile widziane. Dzieci przeszkadzają. Dzieci są głośne. Niegrzeczne. Marudzą. Ten, kto zabiera dziecko do samolotu to wariat, który chce uprzykrzyć życie innym. Ta, co bierze niemowlę na dalekie wakacje to nieodpowiedzialna matka. A tamta? Po co się pcha z wózkiem do metra czy do autobusu?  Malucha to trzeba zabrać na spacer do parku!!! Trzeba tam dojechać? A nie! To lepiej pochodzić z nim koło domu! Na zakupy z bobasem w wózku? Nie można go z ojcem zostawić? Po co malucha ciągnąć do supermarketu???

To jedna strona medalu. Jest też jednak druga, zdecydowanie bardziej przychylna dzieciakom i rodzinom: równolegle powstaje sporo miejsc dedykowanych rodzinom z dziećmi –  przyjazne dzieciom restauracje, kawiarnie dla mam, hotele z arsenałem fotelików do karmienia, salą zabaw, zjeżdżalnią i brodzikiem. Ciekawe, kiedy doczekamy się samolotów dedykowanych rodzinom z dziećmi? 🙂

 

Problem pojawia się jednak, gdy te dwa światy się stykają. Gdy masz dzieci, ale niekoniecznie chcesz spać w hotelu dla rodzin z dziećmi. Gdy masz dzieci, ale chcesz iść do restauracji bez kącika zabaw i bez przewijaka. Co wtedy? Nie można? Czy na taką okazję trzeba szukać opiekunki lub negocjować z babcią, a dzieci zabierać tylko w miejsca dedykowane dzieciom?

Ja mówię NIE! Lubię miejsca dla dzieci i dla rodzin. Chodzę do restauracji z kącikiem zabaw, chodzę do kawiarenek, w których wrzucam Maksa w kuleczki, a sama plotkuję z przyjaciółką nad tostem i sokiem, chodzę czasem do sali zabaw, często na plac zabaw. Zdarza nam się spędzić weekend w hotelu przyjaznym dzieciom, ale na miłość boską – nie zgadzam się, by rodziny z dziećmi zamykać tylko w przeznaczonych im miejscach i zabieram moje dzieci wszędzie tam, gdzie chcę!

 

Ktoś powie: bezczelna, jej dzieci na pewno przeszkadzają innym. Inny dorzuci: to na pewno nie są miejsca odpowiednie dla dzieci, nieodpowiedzialni rodzice! Dziecko powinno spać w swoim łóżeczku, a nie włóczyć się po nocach po knajpach!

 

Ale mnie nie przekonasz. Zabieram swoje dzieci do eleganckich restauracji, zabieram je do restauracji z gwiazdką Michelin, wychodzę do miejsc bez kącika, chodzę z nimi wieczorami na Nocny Market, zdarzało nam się zabrać Maksa na imprezę do baru przy plaży, a Jagodę na świąteczne Christmas Party. Czasem chodzę z nimi „po nocy”, gdy śpią grzecznie w wózku. Załatwiam z nimi sprawy, robię zakupy, idę do lekarza, do supermarketu. Nie zawsze mam w rezerwie babcię chętną do pomocy – czy to oznacza, że mam zamknąć się w domu??? NIE!                                                

Kluczowe jest tylko to, by trzymać się kilku ważnych zasad. Jeśli ich przestrzegasz, dzieci możesz zabierać WSZĘDZIE:

 

1) SZACUNEK DLA INNYCH

 

zabieram moje dzieci tam, gdzie chcę, podróżowanie z dziećmi, restauracje z dziećmi, dziecko w podróżt, dziecko w restauracji

 

Jeśli tylko chcesz w domu Twój maluch może być panem i władcą. Może krzyczeć, skakać po stołach,  malować po ścianach i mieć milion piszczących zabawek. Kluczowe słowo? W DOMU! Jeśli wychodzisz z dziećmi w miejsce publiczne, pamiętaj, że znaleźliście się wśród ludzi. Oni nie chcą słyszeć ani płaczu, ani krzyku, ani śpiewanej 300 razy tej samej piosenki.  Nie chcą oglądać pieluch Twojego malucha, nie chcą być przez niego zaczepiani. Pamiętaj o tym, niezależnie, gdzie jesteście, bo to właśnie brak szacunku dla innych u niektórych sprawia, że wszystkie matki i dzieci mają taki zły PR.

 

2) PRZYGOTOWANI NA NUDĘ, PRZYGOTOWANI NA WSZYSTKO!

 

Mój ulubiony punkt w samolotach, pociągach, restauracjach. Na pewno każdy z Was widział czasem płaczące lub rozrabiające dzieci, których rodzice zdają się nic nie robić i kompletnie nie przejmują się tym, co ich maluch robi. Mnie zawsze dziwią. My prawie zawsze zabieramy ze sobą coś, co zainteresuje dziecko i pomoże w sytuacji kryzysowej – małą zabawkę, książeczkę, kolorowanki, tablet. Co tu dużo mówić – tablet ratuje nawet w najbardziej podbramkowych sytuacjach, a u nas Maks celowo nie ogląda bajek, nie gra na telefonie w domu, by tę przyjemność zostawić na wyjście np. do restauracji, w której dla dzieci nic ciekawego nie ma.  Ostatnio dostaliśmy do testowania nowy tablet Huawei  Media Pad M3 Lite. Od razu wiedziałam, kto sprawdzi go najlepiej.  Tablet pojechał z nami do Włoch i nie dość, że przydawał się przy posiłkach, a zwłaszcza przy romantycznych kolacjach na plaży, to dzięki niemu bez problemu zwiedziliśmy wszystko, co chcieliśmy – od chwili, gdy Maks znalazł aplikację do robienia zdjęć dla dzieci, totalnie pochłonęło go fotografowanie włoskiej rzeczywistości. Fotografował każdy zaułek, widok, fotografował siostrę („selfie z Jagódkiem”) i obowiązkowo jedzenie.. jak rodzice. Co jakiś czas przystawał i sprawdzał, ile jeszcze ma procent baterii nauczony tym, że mama ciągle jęczy, że „zaraz telefon się wyładuje, bo za dużo zdjęć zrobiłam”. A tu miła niespodzianka! „Mama, czy Ty wiesz, że ja nadal mam 90%???? A tyle już zdjęć zrobiłem!!!”. I rzeczywiście – bateria w Huawei MediaPad M3 Lite okazała się świetna – idealna dla takich osób jak my, które wychodzą z dziećmi i wracają po 10 godzinach ;))) A tablet jeszcze działa 😉

 

zabieram moje dzieci tam, gdzie chcę, podróżowanie z dziećmi, restauracje z dziećmi, dziecko w podróżt, dziecko w restauracji, dziecko i tablet, tablet w podróży

zabieram moje dzieci tam, gdzie chcę, podróżowanie z dziećmi, restauracje z dziećmi, dziecko w podróżt, dziecko w restauracji, selfie, tablet i dziecko, tablet w podróży, Huawei

zabieram moje dzieci tam, gdzie chcę, podróżowanie z dziećmi, restauracje z dziećmi, dziecko w podróżt, dziecko w restauracji, selfie, tablet i dziecko, tablet w podróży, Huawei

 

Przy posiłkach zwykle wybierał bajki, a gdy nie było Internetu strefę dziecięcą, która  w tym tablecie  jest bardzo fajnie skonstruowana. To nie jest nasz pierwszy tablet, ale przyznam, że z taką strefą jeszcze się nie spotkałam. Podoba mi się czytnik linii papilarnych, który pozwala ustawić różny poziom dostępu do Kącika Dziecięcego. Podoba mi się ramka, w której maluch robi swoje fotografie. Podoba mi się, że po określonym czasie pojawia się komunikat, że już dość zabawy na tablecie i pora wyjść na dwór. W sam raz dla tych, co widzą w tabletach fajną zabawę dla dzieci, ale nie chcą, by maluch non stop patrzył się w ekran. Huawei Media Pad M3 Lite robi to dobrze! 🙂

 

zabieram moje dzieci tam, gdzie chcę, podróżowanie z dziećmi, restauracje z dziećmi, dziecko w podróżt, dziecko w restauracji, selfie, tablet i dziecko, tablet w podróży, Huawei, Media Pad M3 Lite

 

3) MOJE DZIECKO CZUJĘ SIĘ TU DOBRZE

 

Nic na siłę. Chcesz iść z maluchem na koncert, na festiwal muzyczny, chcecie wyjść o 21.00 i połazić po mieście, bo właśnie jesteście na wakacjach? Wszystko OK, póki dziecku jest dobrze. Wiem, że są różne dzieci. Moje będą czuły się dobrze. Twoje może nie lubią hałasu, ludzi, nieznanych zapachów. Tylko pamiętaj: o tym, co lubią możesz przekonać się tylko próbując je gdzieś zabrać, a nie zakładając to z góry 🙂

 

 

4) PRZYGOTOWANI NA GŁÓD

 

Atrakcje dla malucha to nie wszystko. Każdy rodzic wie, że dziecko płacze lub marudzi przede wszystkim, gdy jest głodne. Jeśli idziecie w miejsce, gdzie nie będzie nic dla dzieci – koniecznie zabierajcie swoje przekąski.

 

5) ODPOWIEDZIALNOŚĆ

 

Jeśli zabierasz dziecko ze sobą w różne miejsca, na pewno chociaż raz będziesz się wstydzić i przepraszać. Bo Twój maluch zrzucił talerz z jedzeniem, bo wylał sok, bo coś mu spadło, bo krzyknął, bo zaśpiewał piosenkę na cały głos, bo zaczął dłubać w nosie.  Zdarza się. Nie chodzi o to, by po takich sytuacjach zamykać się w domu. Ty jesteś dorosła, a pewnie też czasem wylałaś zamówioną przed chwilą kawę (ja tak!), zrzuciłaś kieliszek z winem (ja tak!), coś Ci spadło w cichym miejscu. Chodzi tylko o to, by wziąć za swoje dziecko odpowiedzialność. Przeprosić, sprzątnąć / pomóc w sprzątaniu i przy każdej takiej sytuacji uczyć malucha, czego i jak w miejscu publicznym nie robić.

 

6) NIE JESTEŚ ZŁĄ MATKĄ!

 

zabieram moje dzieci tam, gdzie chcę, podróżowanie z dziećmi, restauracje z dziećmi, dziecko w podróżt, dziecko w restauracji, dziecko w pociągu

 

Gdy zabierasz dzieci w miejsca nie dla dzieci, przygotuj się, że niektórzy będą się dziwnie patrzeć. Ba, ja mam wrażenie, że patrzą się dziwnie nawet, gdy kobieta w ciąży „włóczy się” nocą po mieście czy idzie na imprezę. Bo z dziećmi i z brzuchem najlepiej w domu. Eeee tam: z dziećmi i z brzuchem najlepiej tam, gdzie Wam jest dobrze! Jeśli chcesz wychodzić z dziećmi do restauracji, galerii handlowych, na wystawy, koncerty, jeździć na wakacje do miejsc teoretycznie nie dla dzieci, chodzić nocą na spacer to tylko Twoja sprawa, jeśli tylko Ty i Twoje dzieciaki jesteście szczęśliwi! 🙂 Nie daj sobie wmówić, że jesteś z tego powodu złą  matka. Jesteś super! 🙂

 

*post powstał we współpracy z marką HUAWEI