Zamiast narzekać na matki z dziećmi, ułatw im życie.. choć troszkę!

06.05.2017
57

Kategorie: Bez kategorii | Tagi: jak ułatwić życie matce, macierzyństwo, mama, podróżowanie z dzieckiem
podróżowanie z dzieckiem, matka z dzieckiem, jak ułatwić życie matce

Kraków. Dworzec PKP. Piątek popołudnie, tuż przed majówką. Szał, tłum ludzi. Za nami 40 minut w taksówce, bo nie dość, że leje, to jeszcze korki. Jagoda na rękach albo w nosidle. Lawiruję pomiędzy ludźmi. Chcemy wymienić bilety i jechać wcześniejszym pociągiem – kasy lub biuro obsługi. Wszędzie kolejki. Dopytuję, gdzie można to załatwić. I tu, i tu. Jagoda w nosidełku, stajemy w kolejce. Obsługują kobiety, w kolejce panowie, w różnym wieku, dziadków z laską brak.  Nikt nie widzi, że z dzieckiem, że może by tak przepuścić w kolejce. Jestem z Mamą. Wtrąca się i pyta kogoś z obsługi, czy matka z małym dzieckiem nie ma przypadkiem pierwszeństwa? Nie ma, nie mają takich zasad. Czekamy. Jagoda spokojna, ale jest gorąco, jest tłoczno. Co byś powiedział, gdyby właśnie zaczęła płakać wniebogłosy? Gdyby zaczęła marudzić i się wyrywać? No tak, ciągają dziecko po dworcach, to płacze! Nieodpowiedzialni rodzice! Ale o tym, by przepuścić w kolejce, by pomóc już byś nie pomyślał, prawda?

 

Warszawa. Lidl albo Biedronka. Albo i to, i to. A może też Tesco, Carrefour, i osiedlowy u Zbyszka? Stoję w kolejce. Koszyk z zakupami, obok niecierpliwy pięciolatek, przede mną ciążowy brzuch – nie sposób już go schować, nie sposób uznać, że troszkę przytyłam albo najadłam się za dużo czereśni. Sierpień, upał i zaduch. I ten facet, który podchodzi do mnie i mówi: „Przepraszam, ja tylko 2 piwa mam, mogę przed Panią?”… czy spojrzenie może zabijać? Takich sytuacji w ciąży miałam co najmniej 2!

 

Janki. Ikea. I moja bliska znajoma, która z jeszcze większym brzuchem człapie do kasy, a z nią jej kilkuletnia córeczka. I szept innej kobiety: „Szybciej, wyprzedź tę Panią w ciąży!”. Naprawdę??? Nawet kobieta kobiecie??? I od razu uczymy tego dzieci, że jeśli idzie wolniej i w ciąży to trzeba po cwaniacku wyprzedzać???

 

I ten samolot, w którym z większym oburzeniem i niesmakiem patrzy się na niegrzeczne dziecko i matkę karmiącą piersią niż na 30-latka, który właśnie wypił kilka buteleczek z wódką za dużo. Samolot, w którym częściej zwrócisz uwagę niesfornemu bachorowi niż temu nachlanemu typowi obok, bo przecież jego troszkę się boisz, prawda? Samolot, w którym wydanie alkoholu jest większym priorytetem niż wydanie posiłków dla dzieci, a potem dziwimy się, że dzieci niecierpliwe i płaczą. I ta restauracja, w której czekasz na zupę dla dziecka 30 minut, po czym próbujesz ją ostudzić kolejnych 20 minut. Ta, w której posiłek dla dziecka nie przychodzi wcale, bo ktoś zapomniał. I ta, gdzie prosisz o łyżeczkę i o krzesełko do karmienia tak długo aż sama, z dzieckiem na ręku, idziesz je sobie zorganizować. I ten kelner, który prawie stopy całuje parze obok, a Ciebie wyraźnie omija, bo przecież masz ze sobą niemowlę. I lotnisko, na którym po 11 godzinach lotu z dwójką maluchów stoisz godzinę w kolejce, by pokazać paszport. I autobus albo metro, w którym miejsce dla matki z dzieckiem jest zajęte, a gdy prosisz, by ktoś Ci ustąpił, widzisz obrażone spojrzenie i pretensję.

 

Takie sytuacje można mnożyć w nieskończoność. Takie sytuacje na pewno zna każda z nas. Sytuacje, w których zamiast ułatwić życie matce z dzieckiem, rodzicom z dzieckiem, ktoś będzie Ci to życie utrudniać.  Sytuacje, w których jeśli Twoje dziecko się rozpłacze, zacznie marudzić, jęczeć, zachowywać się niesfornie, zostanie to zwykle skwitowane oburzonym spojrzeniem, grymasem na twarzy lub wręcz komentarzem „a po co to dziecko ciągać do samolotu / restauracji / do pociągu! nieodpowiedzialni rodzice! Dziecka wychować nie potrafią”. Nikt nie będzie myślał, że ten mały człowiek jest równie zmęczony jak Ty (albo bardziej), tylko okazuje to nieco inaczej. Nikt nie pomyśli: A może gdybym przepuścił ich w kolejce? A może gdyby mogła usiąść z dzieckiem, a nie stać w tym tłumie? Nikt nie pomyśli, jak spędził dzień i czy nie potrzebuje odpocząć. Zobaczy w nim niegrzeczne dziecko albo płaczliwego niemowlaka.

 

A przecież można inaczej. Można pomóc, można ułatwić komuś życie choć troszkę. Są na to świetne rozwiązania instytucjonalne. Są kasy pierwszeństwa,w  których rzeczywiście powinny być obsługiwane w pierwszej kolejności kobiety w ciąży i matki z małymi dziećmi bez obaw ze strony kasjerki, że inni na nią naskoczą (real story!). Są kasy na dworcach, gdzie obsłużą Cię poza kolejnością, bo właśnie człapiesz w 8 miesiącu ciąży. Są sklepy z widoczną dla wszystkich tabliczką i napisem, że mamy mają pierwszeństwo (brawo Rossmann, brawo H&M!). Są wreszcie lotniska, na których rodziny z dziećmi mają osobne stanowiska do odprawy, a wózków dla maluchów nigdy nie zabraknie (brawo Dubaj!). Są restauracje, w których może nie ma kącika dla dzieci, ale obsługa potrafi sprawić, by dziecko czuło się tak samo ważne jak rodzic. Restauracje, w których obsługa MYŚLI i wie, że fajnie, gdy dziecko nie czeka na zupę 40 minut, że fajnie przynieść mu soczek ze słomką i nie ignorować próśb rodzica. Że fajnie, gdy dostanie swoje danie trochę przed rodzicem, by ten mógł je spokojnie nakarmić. A poza rozwiązaniami, jesteśmy też MY. Możemy pomóc, możemy ułatwić, możemy sprawić, że dzieciak nie będzie ryczał jak opętany, a jego mama spojrzy na nas z wdzięcznością. Dlaczego ta odrobina empatii tak bardzo nas boli???

 

Powiesz: „a po co? Ja też jestem zmęczony! Ja też mam za sobą ciężki dzień! Mi też się nie chce stać w kolejce!” Ja już wiem, po co. Wiem, że lot bez dziecka jest 100 razy bardziej relaksujący niż z dziećmi. Wiem, że łatwiej stać w kolejce samemu niż, gdy masz na rękach 7 albo 15 kg. Wiem, że ciążowy brzuch to czasem też ból, zmęczenie i brak sił.  Oczywiście –  nie musisz ustępować, ale może następnym razem to Ty będziesz kobietą w ciąży, która w upale i z 2 latkiem u boku musi kupić bilety na pociąg? Może to Twoja żona będzie chciała zrobić szybkie zakupy, chociaż tak słabo się dziś czuje, bo zostałeś dłużej w pracy? Może wreszcie to Ty kiedyś byłeś tym zmęczonym i niecierpliwym maluchem, który bardzo chciał już dostać swoją zabawkę czy swój obiadek?

 

Możesz powiedzieć jeszcze jedno: „nie będę ustępował matkom, bo one i tak zachowują się skandalicznie! Panoszą się z tymi wózkami, dzieci głośne, dzieci płaczliwe, pieluchy, kupy, itd.” OK, ja wiem, że są matki uciążliwe dla otoczenia, że nie każdy potrafi się zachować, że nie każdy potrafi wychować dzieci, ale dlaczego chcemy karać za to całą resztę? Znam masę mam. Wiele przychodzi też do nas, do DESEO. Nie spotkałam jeszcze nigdy takiej, co dziecko chce przewinąć na stole. Nie spotkałam takiej, która pozwala dziecku niszczyć to, co w restauracji.

 

Ostatnio usłyszałam takie mądre zdanie: „Every little help makes a difference„. Myślę, że prawie każdy z Was je zrozumie. W wolnym tłumaczeniu.. „Każda mała pomoc ma wielkie znaczenie”. Może weźmy sobie to do serca i chociaż czasem wprowadzajmy w życie, a nie będziemy musieli ciągle narzekać na płaczące, niegrzeczne i niecierpliwe dzieci?

 

  • Uwielbiam twoje wpisy, zawsze piszesz tak, jakbyś czytała w moich myślach, zgadzam się w 100%!
    Ostatnio przeżyliśmy koszmar na lotnisku na Cyprze, gdzie kilka godzin trzymali nas w kolejce do odprawy i nikt nas z dziećmi przepuścić nie chciał. Młodszy dał im popalić swoim głosem 😉
    Sama zauważyłam, że najmniej pomocne dla kobiet w ciąży i matek są… inne kobiety! Ja jeszcze pamiętam trudy ciąży, kobietę z brzuchem zawsze przepuszcze w kolejce. Wielka szkoda, że te przywileje znikają z większości miejsc…
    Pozdrawiam!

    • Ja też mam nadzieję, że będę pamiętać i dawać innych to, co sama chciałabym otrzymać 😉 odrobina pomocy – mnie nie boli, a komuś może sprawić odrobinę ulgi..

  • Sfrustrowana

    Ja już nawet w Rossmannie chowam brzuch za koszykiem, bo tak chamskie komentarze się trafiły, jak mnie kilka razy zaprosili do kasy bez kolejki, że wolę nie słuchać. A komentarze złośliwe mimo tego, że nawet nie proszę o ustapienie miejsca czy przepuszczenie w kolejce i tak są. Już sam widok mnie w zaawansowanej ciąży z dwójką maluchów uczepionych mnie, wywołuje bardzo negatywne nastawienie. Bo jak nic trzecie dziecko to już patologia…

    • m

      O rany, ja zbierałam same pozytywne komentarze w takiej samej sytuacji. Może zależy od miejsca (duże miasto vs. miasteczko)

    • Ola

      Dziewczyny przestańcie bać się „walczyć” o własne przywileje!!! Ja tam nie mam problemu jak z moją 2,5 latka wsiadam do autobusu/tramwaju i nie ma wolnych miejsc to od razu uderzam na te uprzywilejowane i się nie certole tylko prosze o ustąpienie miejsca. Bezpieczeństwo moje i mojego dziecka jest dla mnie ważniejsze niż komentarze ludzi których nie znam.

  • Powiem Ci szczerze, że ja mam kompletnie inne doświadczenia. Byłam przypuszczana w kolejce, traktowana z większą atencją i to nie jeden raz a notorycznie. Zarówno w ciąży jak i z niemowlakiem. Może to kwestia miasta ? Warszawa jest mniej przyjazna ?
    Wyjątek stanowi poczta. Tam faktycznie nikt nigdy nie przepuści i swoje trzeba odstac. I co ciekawe mój mąż chodzący z niemowlakiem do sklepu też nigdy nie miał forów. Ją zawsze. Panom się nie należy?

    • też ciekawe 🙂 może Łódź bardziej przyjazna niż Warszawa i kraków? 🙂

    • Katarzyna Szreder

      Ja z Warszawy i w pewnym momencie przestałam chodzić do sklepu bo było mi ultra głupio wiecznie korzystać 😜 Na lotnisku w ciąży kilka razy wpuszczono mnie bez kolejki, raz wejściem VIP 🙂 Ja typ nie zwracający na siebie uwagi czułam sie dziwnie, ale w gruncie rzeczy miło 🙂

    • Co Wy tak z tą pocztą? Dobrych 10 lat temu, w moim powiatowym mieście (40 tys. mieszkańców) na poczcie głównej zainstalowano automacik do numerków. Każdy sobie pobiera kwitek, siada wygodnie na miękkiej kanapie albo krzesełku i czeka cierpliwie aż go wywołają. To w Warszawie tego nie mają? Inna sprawa, czy klienci ustąpią miejsca na kanapie pani w ciąży, ale tego nie miałam okazji zaobserwować. Z innej beczki, jedna starsza pani dosłownie obsobaczyła mnie gdy wchodziłam umówiona na konkretną godzinę do gabinetu zabiegowego (drugi etap badania krzywej cukrowej), choć tłumaczyłam wszystkim zainteresowanym kolejkowiczom przyczynę.

  • Pani

    Szanuję kobiety w ciąży, ludzi z małymi dziećmi na rękach, starych ludzi, kalekich, zmęczonych, po prostu tych w aktualnie słabszej pozycji. Twój tekst jednak jest dla mnie irytujący. Stawiasz siebie i swoje potrzeby ponad potrzeby wszystkich innych. Ty i Twoje dziecko macie mieć pierwszeństwo we wszystkich kolejkach, także tych na dworcach pkp, gdzie spieszą się przeważnie wszyscy- a przecież mogłaś kupić bilet online, z domu, korzystasz z internetu. Ty i Twoje dziecko wg. Ciebie powinniście dostawać pierwsi soczki z rurką, i zupę, mimo że wspomniana para przy stoliku obok zajęła miejsce w restauracji wcześniej. Ty i Twoje dziecko macie być obsłużeni w samolocie pierwsi, bo tak, a stewardessa, kelner, ekspedientka, i każdy z obsługi powinien traktować Was priorytetowo. Z całym szacunkiem, ale Ty i Twoje dziecko jesteście centrum Twojego świata, a nie mojego, nie stewardessy, czy podróżnych. Ustąpię, pomogę, ale nie staruj w myślach moim życiem, pod swoje życie, i swoje wybory.

    • Mutual kindness.

      Amen. Dokładnie takie same odczucia mam.

    • Alex

      Alleluja dobry człowieku! W końcu ktoś to dobrze napisał! Ty i TWOJE dziecko nie jestescie ani grama ważniejsi od innych. Troche empatii, o ktora tak postulujesz.

      • Morela

        Tu nie chodzi o to, kto jest od kogo ważniejszy. To nie z tego powodu przepuszczamy w kolejce kobiety w ciąży albo osoby niepełnosprawne. Dziecko nie płacze w sklepie, bo uważa, że jest za mało ważne, a chce być ważniejsze niż ty. Kobieta w ciąży nie cierpi z powodu braku ważności, tylko na przykład z powodu bólu kręgosłupa. Empatia to nie jest ustalanie, kto jest ważniejszy.

      • Ania

        Powiesz to staruszce nie przepuszczając jej w drzwiach?

      • Magda Hevelke Kasiewicz

        A czy pomyślałeś/aś, że często osoba z dzieckiem na ręku, w ciązy również wraca z pracy i żłobka przedszkola z dzieckiem na ręku. I w tej własnie pracy , po drodze zgarniając dziecko ze złobka/ przedszkola w godzinach pracy nie miała czasu zrobić wymiany biletu, ogranąć tego online? Czy pewne rzeczy trzeba załatwić „stacjonarnie”- na miejscu? Jak już ktoś wyżej pisał kobiety w ciązy i mające małe dziecie (roczne, dwuletnie), również pracują? I też bywają po pracy ze zmęczonym dzieckiem na ręku zmęczone????? Więc odrobina zrozumienia czasem się przydaje jednak. Sama mam dwulatkę i jestem w 8 m-cu ciąży, pracuję. Ostatnio na poczcie poprosiłam o przepuszczenie w kolejce, ponieważ jestem po pracy (w widocznej ciąży, jak większość osób zmęczona, z wrzeszczącą Młodą w wózku)- na co pan około 70-tki: „No gdzie się pchasz? przecież możesz poczekać”.

    • Nie do końca chyba zrozumiałaś o co mi chodziło. Chodziło mi raczej o ten element dobrej woli. O to, by kobieta z dzieckiem czy z brzuchem w upale czy tłoku nie musiała stać w kolejce, bo można inaczej. Są miejsca, w których ot tak, jest to ustalone i nikt nie ma pretensji. Co do dworca to akurat powiem Ci, ze nie da się kupić biletów na przedział rodzinny online 🙂 trzeba to zrobić stacjonarnie. Oczywiście po bilety z Warszawy pojechałam samochodem i nie musiałam na sobie nosić dziecka, miałam je w wózku i bynajmniej nie oczekiwałam pierwszeństwa – ani ja, ani dziecko nie odczuwało zmęczenia, mogłam stać i 20 minut.

      Co do restauracji, zdecydowanie też nie chodzi o to, by obsługa rzuciła wszystko i zajmowała się moim dzieckiem. Chodzi raczej o dobrą wolę i odrobinę myślenia. Nie o to, by moje dziecko dostalo danie przed wszystkimi innymi, tylko o to, by nie dostało po tym, jak rodzice zjedzą albo by nie czekało na zupę 30 minut (potrawy dla dzieci zwykle nie należą do zbyt skomplikowanych)… a samolot? tutaj akurat nadal będę twierdzić, że lepiej najpierw wydać jedzenie głodnym dzieciom niż napoje kilkudziesięciu pasażerom 😉 dla dobra wszystkich 🙂

      • Pani

        O tak, pewnie po prostu ja nie zrozumiałam…;)

    • Ola

      Zgadzam się w 200%!

    • Jazira

      Już jakiś czas minął od tego tekstu ale ja podzielam zdanie Pani powyżej. Według mnie fakt posiadania dziecka nie powinien dawać z automatu przywilei zawsze i wszędzie -‚ bo będą marudzić, płakać, drzeć się’ – ustępowanie i domaganie się przywilei bo maluch ‚będzie się darł’ jest dla mnie niezasadne. Dziecko to człowiek jak każdy inny – i musi się nauczyć cierpliwości i odpowiedniego zachowania. Kobiety w ciąży rozumiem – ale do diabła – wychowywać dzieci chyba ludzie decydują się sami i wiedzą że może (na pewno??) będzie się do wiązało z trudnościami. Chyba rodzice nie oczekują że ludzie będą się przed nimi rozstępować niczm morze przed Mojrzeszem?
      Nigdy krzywo nie spojrze na mamę marudzącego dziecka w jakiejkolwiek sytuacji. I matki powinny przestać się wstydzić marudzących pociech w miejscach publicznych zamiast wymachiwać rękami i stawać na głowie by tylko skrócić swojemu dziecku (rzekomą?) agonię.
      Nie mam nic przeciwko kasom pierwszeństwa i innym wynalazkom których celem jest ułatwienia życia ‚dzieciatym’ 😉 – ale jak nie ma takiej kasy – to nie ma – albo stoisz, albo prosisz o przepuszczenie i liczysz się z ewentualną odmową. Dlaczego twoje zmęcznie ma być ważniejsze niż czyjekolwiek inne…

  • Przez całą ciążę i cały nasz pierwszy rok z maluszkiem nie spotkałam się ani raz z takimi sytuacjami o jakich piszesz. Wręcz przeciwnie – ustępowano mi miejsca w kolejce, otwierano drzwi gdy szłam z wózkiem, samochody zawsze zatrzymują się, gdy czekam z wózkiem przy przejściu. Na lotniskach albo przepuszczala as obsluga, albo wspolpasazerowie. W restauracjach w Polsce i nie tylko zawsze spotykamy się z miłym przyjęciem. Co więcej, sama będąc w ciąży często nie korzystałam z przysługującego mi pierwszeństwa, bo będąc na zwolnieniu po prostu miałam czas 🙂 Przykro mi, że Twoje doświadczenia są inne. A ten komentarz niech będzie po to, żeby pokazać że nie jest tak tragicznie w świecie matki z dzieckiem 😉

    • Anna Chrzanowska

      Dokładnie. Jak czytam różne fora lub blogi zastanawiam się gdzie Ci niemili i nieempatyczni ludzie. Do tej pory jako kobieta w ciąży miałam głównie bardzo dużo miłych sytuacji. Rzadko się zdarza, żebym jechała w komunikacji na stojąco. A piszę komentarz, żeby tchnąć trochę wiary w innych ludzi 🙂

    • Cieszę się bardzo zatem, że nie jest tak źle :)))) ja opisałam kilka przykładowych sytuacji, które akurat zdarzyły się mi, moim przyjaciółkom, kilka też tych pozytywnych – jak to można rozwiązać 🙂
      Tragicznie na pewno nie jest w świecie matki z dzieckiem 🙂 ale czasem mogłoby być więcej życzliwości – mi się to nasuwa zwłaszcza po podróżach w bardziej życzliwe dzieciom regiony:)

  • DownUnder

    Niedawno przeprowadziłam się z moim partnerem do Australii i kilka miesięcy temu zaszłam w ciążę. Wciąż mi głupio prosić o zwolnienie miejsca w pociągu czy autobusie, bo obawiam się obrażonych spojrzeń. I wciąż nie mogę wyjść z podziwu, że ludzie sami to miejsce zwalniają, przepuszczają w kolejce, panowie kierujący ruchem zatrzymują samochody, żebym mogła przejść przez ulicę. Da się!

    • 🙂 czyli potwierdzasz, że u nas z tym różnie bywa 🙂 chyba generalnie Australijczycy są przyjaźni, co? Jeszcze nie byliśmy, ale tak słyszałam 🙂

  • Aleksandra Belowska Grochal

    Ludzie są różni ja będąc w ciąży raczej byłam traktowana dobrze z jednym wyjątkiem który będę pamiętać do końca życia Supermarket, kasa dla rodzin i kobiet w ciąży. Przede mną rodzina z mniej więcej 7 letnia dziewczynką. Ta oto dziewczynka stuka swoją mamę w ramię i mówi: Mamo za nami jest Pani w ciąży powinniśmy przepuścić a mama dyskretnie się ogląda żebym nie zauważyła że ona widzi mnie i ….. ignorując własne dziecko dalej pomaga tacie wyciągać piwo z wózka sklepowego. Mogę postać to nie był problem ale jaki przykład MATKA DAŁA CÓRCE ????:((

    • Wow, dziecko bardziej kulturalne niż mama??? 🙂 Czasem jak widać nie doceniamy dzieciaków!:)

  • Justa

    Jestem mamą z Wrocławia ,córka 18 miesięcy, 6 miesiąc ciąży, olbrzymi brzuch, spuchnięte nogi,zaawansowane żylaki i bolący okropnie kręgosłup, 50 minut w kolejce na poczcie nikt nawet nie pomyślał o jakimkolwiek geście to samo w marketach, jedna miła sytuacja w H&M.

    • :((( H&M jest chyba jednym z tych sklepów, gdzie dość mocno pracownicy są szkoleni, by pilnować pierwszeństwa kobiet w ciąży – pamiętam to jeszcze ze swojej pierwszej ciąży, a i potem słyszałam od koleżanek.. poczta 50 minut masakra :/

  • anikkka

    Niestety jest coraz gorzej. Jestem w ostatnim miesiącu ciąży, mam dwie 3letnie córeczki i jakoś nie działa to na nikogo. Nigdy nie „wykorzystywałam” swojego stanu do pierwszeństwa, choć czasami spotykałam się z przychylnością innych osób stojących w kolejce – chwała im za to? czy powinien to być standard? Ostatnio natomiast przeszło wszystko – kolejka na badania w laboratorium, w końcu ktoś mnie przepuścił (gdzie przypominam prawnie – ustawowo – kobiety do lekarza, świadczeń medycznych czy farmaceutycznych od początku tego roku mają pierwszeństwo – tak jak honorowi dawcy, inwalidzi, itp.) w następstwie czego słyszę za drzwiami głos starszej oburzonej Pani – a dlaczego ta Pani poszła wsześniej? chora jest? ktoś odpowiada, że w ciąży. Oburzona Pani – przecież ciąża to nie choroba! bez przesady! przecież są krzesełka, nie musi stać! – w głowie się nie mieści… Więcej dobrej woli 🙂

    • 🙂 starsze są najgorsze chyba.. kurczę, też uważam, że ciąża to nie choroba, też pracowałam do porodu, załatwiałam masę spraw, nie użalałam się, nie wykorzystywałam swojej sytuacji, ale czasem właśnie tak po ludzku byłoby miło, gdyby ktoś zauważył, że jednak jest Ci nieco ciężej niż innym.. że nie dość, że taszczysz przed sobą brzuch, to czasem masz mdłości, zawroty, brzuch boli, ciągnie, itd..

    • Gosia

      akurat przepuszczanie na badaniach czy w aptece nie jest związane z tym, że mamy problem stać, tylko z tym, żeby nie złapać jakiegoś wirusa czy innego dziadostwa od innych. Przyszłe mamy nie mogą brać większości leków…

  • Lula

    Nie rozumiem tych sytuacji. Jest jakas absurdalna frustracja w tych Waszych wypowiedziach. Po co stoisz z brzuchem na poczcie 50 minut? I masz pretensje do świata ze stoisz w kolejce? Ktos Ci kaze? Nie. Sama sobie każesz.Chryste, wyjdz z kolejki i podejdz do okienka. To Ty masz problem i zeby bylo jasne twoim problemem nie jest twoj brzuch. To ty jestes do ludzi zle nastawiona i ty przewidujesz zle komentarze. Ale to ty jestes w ciazy, nie kolejka. W ogole po co stajesz w kolejce. Bo co? Bo Ci sie cos wydaje, ze ktos krzywo spojrzy? Że powinnaś być matką bohaterką stojącą z brzuchem, siatami i dzieciuchami w kolejce? Że sie umordujesz i bedziesz jęczeć w domu. Nie ródzcie dzieci jak macie takie nastawienie do ludzi i swiata, pełne pretensji. I nie stawajcie w kolejkach! I te pretensje, ze sie chlopak w tramwaju nie domyslil ze trzeba miejsce ustapic. To mu powiedz! Jestem w ciaży bedzie dla mnie i mojego dziecka bezpieczniej jesli bede siedziala. Możesz mi ustąpić miejsce? Przede wszystkim nauczmy sie mowic o swoich potrzebach. To takie trudne? Trudne, ale do zrobienia.

    • Hey Lula, jasne, faktycznie czasem lepiej jest powiedzieć, ale czasem i to nie wystarcza. Ja tak miałam na dworcu – pytanie czy można z małym dzieckiem na rękach bez kolejki – nie, nie można. W ciąży podchodziłam bez kolejki do kasy dla niepełnosprawnych – zwykle pani w okienku raczej nie witała mnie przyjaźnie, tylko w ciążę wątpiła – brzuch było widać 😉 myślę, że takie sytuacje zniechęcają;)

  • Lula

    Ostatnio w Rosmanie bylam swiadkiem sytuacji kiedy kasjerka uprzejmie opieprzyla pania w ciazy ze ta stala w kolejce. U nas panie w ciaźy nie stają w kolejce, powiedziala. Nastepnym razem prosze od razu do kasy .

  • To bardzo smutne, ale taka znieczulica rozlewa się nie tylko na matki, dzieci czy ciężarne. Starsze osoby, osoby niepełnosprawne, niedoświadczeni kierowcy w dużym miescie wszyscy spotykają się z tym na codzień. Każdy kto choć trochę odstaje od wyścigu sznurów w którym przyszło nam żyć jest krytykowany i narażony na wylewającą się ze wsząd falę hejtu.

  • Lona

    Przez całą ciążę jeden jedyny raz wpuścił mnie Pan w kolejce na pocztę ,przy czym cała kolejka za Panem sie oburzyła . A sytuacji w biedronkach gdzie stałam z dwoma rzeczami a ktoś jeszcze przy otwarciu kasy robił sobie ze mną wyścigi było niezliczenie wiele. w Rossmannie gdzie jest akcja że kobiety w ciąży mają pierwszeństwo i Pani otwiera kasę specjalnie dla mnie i woła mnie, jakaś baba leci przede mną i mówi że ona była pierwsza i ze to nie fair bo ja byłam w kolejce ostatnia . No ale czas przywyknąć 😋

    • chyba to faktycznie normalka :/ ale cóż – próbujmy to zmieniać 🙂

  • Agnieszka De

    Tekst prawdziwy, mądry i… przerażająco smutny.

    • 🙁 starajmy się, by było lepiej 🙂

  • Pola

    Z Rossmannen to ciekawie, niby mają wywieszony plakat o pierwszeństwie ciężarnych a mnie w ciąży nikt nie przepuścił czy powiedział bym od razu do kasy szła bez kolejki… Kolorowo tylko na plakatach.

    • ja akurat z Rossmannem mam dobre doświadczenia – chyba potwierdza się, że jedno to rozwiązania systemowe, a drugi aspekt to po prostu ludzie i ich chęć do pomocy, ich empatia..

    • Katarzyna Rybarczyk

      Ja w Rossmannie miałam krępującą sytuację z tego powodu na samym początku, kiedy wprowadzono tę akcję, a ja jeszcze o niej nie wiedziałam. Nie byłam w ciąży, tylko z dwulatką, która próbowała wrzucić do koszyka wszystko, co miała w zasięgu ręki, demolując przy tym sklep. Stałam w kolejce, całą moją uwagę poświęcając kontrolowaniu zachowania ruchliwego dziecka. Gdy już byłam prawie przy kasie, kasjerka zapytała, czy przepuszczę „tamtą panią”. Nie miałam komfortu rozejrzeć się, bo to za pani i stwierdzić, dlaczego niby miałabym ją przypuszczać, za to byłam już tak sfrustrowana niesfornym dzieckiem, że mija mina chyba powiedziała wszystko. Obsługa zachowała się ok. Obsłużono mnie, a dla tamtej pani otworzono nową kasę – dopiero wtedy zauważyłam, że jest w ciąży. I plakaty. Zrobiło mi się głupio, że jej nie przepuściłam, przeprosiłam i wytłumaczyłam, że nie widziałam jej stanu. Ale wstydu się najadłam. Może Rossman powinien rozszerzyć praktykę również na mamy (i ojców!) z maluchami.

      • Pani

        W ogóle mamy i ojcowie z dziećmi powinni być traktowani wszędzie i zawsze priorytetowo, lepiej niż ktokowliek inny. A reszta niech we wszystkim ustępuje.

      • Ania

        W tej sytuacji nie powinno być Ci głupio, bo stanie z ruchliwą 2 latką może być tak samo uciążliwe jak dla Pani w ciąży. Mój synek, kiedyś właśnie w Rossmanie wziął do ręki i zapalił zapalniczkę, która była na dolnej półce blisko kas. Kiedyś w innym sklepie zauważyłam trutkę na szczury wyłożoną obok słodyczy i zabawek dla dzieci:)

    • Gosia

      nie zgodzę się . W Krakowie w 3 różnych Rossmanach Panie z daleka wołały, żeby podejść pierwszej.

  • Magda Kozlowska

    A ja muszę powiedzieć, że akurat w Biedronce raczej mam miłe skojarzenia. Właściwie zawsze byłam obsłużona poza kolejką (czasem sama musiałam poprosić, ale nie wymagam od kasjerki, żeby się rozglądała czy czasem na końcu długiej kolejki nie czeka ktoś w ciąży/z wózkiem l), czasem kasjerzy sami mi mówili żebym podchodzić od innej strony itp. Z klientami bywa różnie, ale raczej większość jest ok.

    • czyli pewnie wiele zależy od konkretnej osoby… ja w opisanej sytuacji nie miałam nawet problemu, by chwilę poczekać (czułam się ok), ale za bezczelność uważam faceta, który prosi kobietę w ciąży, by go przepuściła 😉

  • Kasia

    Mam troche inne doświadczenia. Dość często spotykałam i ciagle spotykam sie z życzliwością. Z jej brakiem czasem również, chociaż chyba rzadziej. Np. leciałam do stanów lotem otoczona Polakami i nikt nie spojrzał na mnie krzywo jak mój młodszy syn płakał prawie 3h. Przeciwnie współtowarzysze służyli pomocą. Większa niż stewardessy 🙂
    Jednak z największym wsparciem spotkałam sie w Maroku, gdzie zaprosili nas z 10miesiecznym dzieckiem do odprawy dla dyplomatów, płaczące przez dwie h niemowlę w autobusie wywoływało nie oburzenie tylko współczucie i zmartwienie czy na pewno nic mu nie dolega i oczywiście chęć pomocy. Było wiele innych przejawów sympatii dla rodziny z małym dzieckiem. Tam dzieci sa ważne i osoby, które sie nimi opiekują również.

  • Natalia

    Bardzo smutny i prawdziwy artykul.
    Ja dziecko urodzilam w Anglii i tam przechodzilam cala ciaze. Zawsze mnie ludzie przepuszaczli i ustepowali miejsca. Dzieci ze szkoly podstawowej przepuszczaly mnie w kolejce a starsi ludzi potrafili sie specjalnie zatrzymac i otworzyc mi drzwi do sklepu, zebym mogla wjechac z wozkiem. Za to po powrocie do Polski nie umialam zrobic zakupow. Wchodzac do piekarni toczylam walke z zamykajacymi sie drzwiami i trzema stopniami dodatkowo jeszcze starsza Pani potrafila mi przebiec po stopach byle tylko wejsc przede mna. O Biedronce juz nie wspomne, z wozkiem nie dosc, ze waskimi alejkami ciezko przejsc to jeszcze ludzie udajacy, ze nie slysza moich prosb by choc troche sie przesunac. I oczywiscie te kolejki – masakra.

  • Małgorzata Majewska-Nowak

    A ja miałam inna sytuacje w tym roku 😀 byłam w Warszawskie w lutym i wsiadłam sobie na ochocie do tramwaju 9 tego ślicznego niskopodłogowego nie dosc ze mam z natury spory brzuszek to jeszcze po jedzeniu bylam 😉 i nagle usmiecha sie do mnie dziewczyna i ustepuje mi miejsce przez pierwsza chwile nie wiedzialam o co jej chodzi a pozniej wpadlam na to ze moze pomyslala ze ja w ciazy i mi sie glupio zrobilo. wiec w u nas w polsce mozna trafic na mile osoby 🙂

  • karoLine

    A ja przeczytałam ten tekst i postanowiłam być bardziej empatyczna. Nigdy nie byłam jakoś na anty ale nie sądziłam że przepuszczanie w kolejce coś zmienia więc, pomyślałam, że jak mogę komuś pomóc w ten sposób to czemu nie. Byłam na zakupach w tesco i długo nie musiałam czekać – ustawiła się za mną mama z wózkiem i krzyczacym niemowlakiem, któremu chyba nie pasowało, że leży 😉. Zaproponowałam, żeby przeszła przede mnie w kolejkę, na co odpowiedziała mi z oburzeniem, że jej dziecko mi przeszkadza i dlatego ją przepuszczam, żeby szybciej wyszła, a ona nie będzie ustępować takiej gówniarze bo powinnam przyzwyczajać ucho na wypadek własnych dzieci.
    Sprawdza się powiedzenie, że kij ma dwa końce 😃

    • To jest hit!!! 😉 padłam jak to przeczytałam!!! 🙂 nie dziwię się, że ktoś po takiej sytuacji się zniechęci do matek 😉 i jeszcze ten tekst o przyzwyczajaniu 😉 może dziecko ryczało cały dzień i pani już była mega sfrustrowana ? ja bym Ci serdecznie podziękowała i zawinęła się ze sklepu, by nie męczyć dziecka, siebie i innych ;)))

    • Ania

      Nie zrażaj się mimo takich zachowań:) Najważniejsze, że Ty jesteś pozytywną osobą:) Jedyne co mi przychodzi do głowy jako tłumaczenie tej pani, poza choroba psychiczną, czy chęcią do kłótni, to to, że tego dnia spotkała się z kilkoma negatywnymi reakcjami na swoje płaczące dziecko i nie potrafiła poprawnie ocenić i zachować się w sytuacji w której, ktoś zrobił coś dla niej z dobroci serca.

  • Bobo

    Wychodzę z prostego założenia – Twój bachor, Twój problem. Ma być cicho i nie przeszkadzać dorosłym ludziom. Czekam na dzień, kiedy wymyślą kagańce dla gówniaków.

    • Kasia S

      Czekam na dzień kiedy wymyślą kagańce dla stetryczałych malkontentów. Matki z dziećmi są spoko, to ci ludzie, którzy nie lubią dzielić przestrzeni publicznej z innymi ludźmi i wszystko ma być po ichniemu – tacy są najgorsi. Wyluzuj koleś, żyj i daj żyć innym. I przytul się do kogoś raz po raz, może na krótką chwilę rozluźnisz się trochę.

  • Ja trochę jestem w szoku, że takie się nadal dzieją i że Cię spotkały (zakładam, że w Polsce), że taka niska kultura nadal w tym kraju. Mieszkam daleko daleko (w Australii) i tam zupełnie inna bajka. Jak byłam w ciąży to zawsze ktoś ustąpił miejsca w Autobusie, jak już z dzieckiem w wózku, czy na rękach, to zawsze zwalnia się miejsce. Na lotniskach w różnych częściach świata (także tych nie jakoś szczególnie rozwiniętych) zawsze mnie puszczają bez kolejki (albo wstawiają do specjalnej, dużo krótszej kolejki dla rodzin z małymi dziećmi).
    Pamiętam taką scenę jak przyleciałam do Polski z Australii z 5 miesięczną Olivią, ponad 2 lata temu Leciałam sama, bo mąż miał dolecieć później, 30h w podróży. Ostatni etap to Frankfurt-Katowice. Dziecko wykończone, tego etapu już nie dawała rady, płakała strasznie. Ale przeżyłam. Na lotnisku w Katowicach przy odbiorze bagażu stoję z nią w nosidle ledwo żywa, na plecach ciężki plecak podręczny. Na taśmie zjawia się mój bagaż, nasz wózek, a ja próbuję to wszystko z taśmy ściągnąć. Dookoła masa młodzieńców, żaden nawet nie mrugnie. Podchodzi starsza pani i pyta czy potrzebuję pomocy. Prawie się popłakałam.
    No i szlak mnie trafia jak idziemy do restauracji w trójkę, i zamawiamy jedzenie, a kelner przynosi dwie szklanki i dwa komplety sztućców. Zawsze się pytam, czy nie widzi, że nas trójka.

    • O to to! dlatego bardzo cenie restauracje, które traktują dziecko jak pełnoprawnego gościa 🙂 mocno zapadło mi w pamięć podczas wizyty w hotelu Ireny Eris jak na śniadaniu zapytali, czy kawa czy herbata i Maksa, co miał 2 czy 3 lata czy może kakao albo herbatka owocowa! To, że tak to zapamiętałam to znak, że właśnie inni często dziecko ignorują;) obserwuję teraz australijski żywot znajomej blogerki (Dagmara z calareszta.pl) i widać że wiele rzeczy jest łatwiejszych:)