Nie znasz mnie – nie oceniaj!

13.03.2017
4

Kategorie: Bez kategorii | Tagi: BBC, dzieci na BBC, dziecko, macierzyństwo, Robert E. Kelly, rodzice, wychowanie
BBC, dzieci na BBC, Robert E. Kelly, macierzyństwo, wychowanie, dzieci, rodzice

Jeden z hitów ostatniego weekendu, zaraz obok memów żartujących z Kaczyńskiego, Szydło, placków po węgiersku i Eurowizji, to występ politologa Roberta E. Kelly’ego na antenie BBC. Mógł to być występ jak setki czy tysiące innych, ale ten jeden stał się wyjątkowy, szczególny i do dziś obejrzały go miliony. Gdy poważny politolog pod krawatem opowiadał o sytuacji geopolitycznej w Korei i regionie, do pokoju jak gdyby nigdy nic weszło dziecko, mała dziewczynka, zaraz po nim wtoczyło się kolejne, w chodziku, a chwilę później w drzwiach pojawiła się kobieta desperacko łapiąc dzieci i wyciągając je z pokoju wszystkimi możliwymi środkami.

 

Zresztą co ja Wam będę mówić. Zobaczcie sami… jeśli jakimś cudem jeszcze nie widzieliście 🙂

 

 

Mnie filmik rozbawił do łez. Oboje mieliśmy łzy w oczach, gdy patrzyliśmy na dwa urocze maluchy, które koniecznie chcą zobaczyć tatę i na kobietę, która niemal na czworaka zamyka drzwi, gdy już zabierze małe potwory z wizji. Nigdy nie występowałam na żywo w BBC, ani w żadnej innej poważnej telewizji (no dobra, kiedyś mówiłam w TVN24 o nacjonalizmie baskijskim, ale byłam w studio i nie miałam wtedy dzieci :)), ale wiem, co to znaczy pracować z dzieckiem u boku. Z niemowlakiem, który może się rozpłakać w najmniej przewidywalnym momencie albo z szalonym kilkulatkiem, który potrafi powiedzieć  „Mamo” 300 razy w ciągu jednej minuty, gdy do Ciebie właśnie dzwoni ważny klient i naprawdę Ci zależy, by sprzedać mu projekt i być dla niego profesjonalistą w swoim fachu, a nie mamą z rozwrzeszczanym dzieckiem u boku. To uczucie pewnie nie jest Wam znane, jeśli pracujecie na etacie, ale każdy, kto choć raz pracował z dzieckiem w domu, zrozumie od razu 🙂 Tych, co patrząc na filmik zrywali boki ze śmiechu, była cała masa, ale oczywiście pojawili się też inni.

 

Moja ulubiona grupa: JA WIEM LEPIEJ. JA ZACHOWAŁBYM SIĘ LEPIEJ. Jak zawsze znalazła się cała rzesza osób, które przecież na co dzień występują live w jednej z największych newsowych telewizji świata i mają co najmniej kilka doświadczeń, co zrobić, gdy dzieci nagle wtargną na wizję. Oni to by przytulili, pocałowali, pogłaskali, przedstawili widzom swoje maluchy – co tam, że to newsy i na wejście jest ograniczony czas, dzieci są najważniejsze!

 

Nagle Bogu ducha winny politolog został zły ojcem, „fiutem” (real story!) oraz facetem, który źle traktuje swoją pracownicę – bo przecież jak Azjatka zajmuje się dziećmi, to na pewno niania albo pomoc domowa, co??? Biały nie może mieć dzieci z Azjatką, ani wziąć jej za żonę z miłości, prawda? A gdy się okazało, że to jednak nie niania, tylko żona, domniemania były jeszcze gorsze – na pewno bije żonę i dzieci, dlatego ona z takim przerażeniem wyciąga maluchy z pokoju i prawie łamie starszemu ręce. „Ciekawe, co wydarzyło się po programie???” Na pewno skatował całą rodzinę!!!  Czytałam te komentarze i nie mogłam wyjść z podziwu. Jak łatwo przychodzi nam ocenianie innych. Jak łatwo przypinamy łatki ludziom, o których nie mamy zielonego pojęcia. Jakimi my jesteśmy super rodzicami, że odsunięcie dziecka ręką podczas ważnego programu jest dla nas powodem, by nazywać kogoś złym ojcem. My przecież nigdy nie podnosimy głosu, nigdy nie uciszamy dziecka, nigdy na niego nie krzyknęliśmy, zawsze jesteśmy cierpliwi, spokojni i mamy w sobie moooooorze miłości. Nawet jak dziecko niszczy coś w naszym domu, niszczy naszą pracę, głaszczemy je po głowie i mówimy, że jest cudownie. A tu? Skandal! Jakim trzeba być strasznym ojcem, by tak maluszka potraktować!!! Trzeba było go wziąć na kolana przed milionami widzów, na pewno siedziałby grzecznie i potakiwał jak tata opowiada o sytuacji politycznej w regionie (mój powiedziałby w tym czasie 300 razy Tato, zrobił bałagan na biurku, a na koniec rozłączył transmisję live!)..

 

Zadziwiające jest też, jak łatwo stwierdzamy, że jeśli w domu białego profesora pojawia się Azjatka to na pewno jest opiekunką do dzieci… a może pomocą domową i sprzątaczką? Mi przypomina to jedną z koleżanek, która znając strzępki historii od razu była pewna, że Turek ukradł telefon jej męża – białego, Polaka! Opanujcie się. Polacy też nie wszędzie na świecie mają świetny PR. Chcecie, by o Was myślano – o Polak złodziej, o Polak pijak??? To dlaczego, gdy widzicie skośnooką kobietę przypisujecie jej łatkę – o opiekunka, o pomoc domowa???

 

Nie życzę Wam, by Was oceniano tak szybko, po kilkunastu sekundach patrzenia na Wasze zachowanie. Nie życzę sobie, by mnie oceniano tak szybko. Ja też czasem podnoszę głos, czasem odganiam dziecko ręką. Ba – ja się nawet zamknęłam w innym pokoju, zostawiając jęczącego Maksa w jego pokoju specjalnie, by w spokoju przeprowadzić biznesową rozmowę. Szybko, wezwijcie policję na bloga! Zdarza mi się nie reagować na histerię w sklepie, zdarza mi się być podłą matką, która nie kupi lizaka, zabawki czy kolorowej gazetki. Maks ryczy, jest mu taaaak strasznie źle. Widzisz mnie wtedy przez kilka minut – czy już znasz całe moje życie???

 

Następnym razem, gdy obejrzyjcie taki filmik, pomyślcie może tak: ale fajnie – facet pracuje z domu. Pewnie ma dobry kontakt ze swoimi dziećmi, bo często je widzi. Zapomniał zamknąć drzwi do pokoju, a dzieciaki chętnie wchodzą do jego gabinetu, gdy pracuje, bo zwykle bierze je na kolana i opowiada im ciekawe rzeczy. A ta kobieta – to jego żona. Przecież jeszcze rano mówił jej, że to wystąpienie dla BBC jest dla niego bardzo ważne, że się stresuje, że chce dobrze wypaść. Niestety w gabinecie nie ma zamka – po co miałby go mieć? Przecież jest świetnym tatą -jego dzieci mogą zawsze do niego zajrzeć, nie musi się zamykać. Na pewno mama ich upilnuje. Może, gdy odsuwał dziewczynkę właśnie próbował skupić myśli na ważnym problemie? Może zna swoją córkę i wiedział, że nie tylko przyszła się przywitać, ale zaraz odśpiewa na cały świat jedną ze swoich ulubionych piosenek? Może.. może.. może…

 

Zakładajmy dobre intencje. Dopisujmy dobre historie, a nie spodziewajmy się najgorszego. Nie chcemy być oceniani jako rodzice.  Nie chcemy być krytykowane za to, że miałyśmy cesarkę, nie karmimy piersią, czasem tracimy cierpliwość, czasem zmęczone i wzburzone krzykniemy na dziecko, to dlaczego tak szybko i BEZ POWODU oceniamy innych? Kto z Was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem. Ja nie rzucam.

  • szczerze powiedziawszy jestem w szoku, oczywiście obejrzałam filmik, ale nigdy bym się nie spodziewała takiego nienawistnego odezwu! Mogę się założyć, że większość tych komentarzy zostawiły osoby nie posiadające dzieci, albo takie, których dzieci mają już kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, bo „nie pamięta wół jak cielęciem był”

    • mnie też to baaardzo zdziwiło! stąd ten post… naprawdę wyciągnięcie wniosków po kilkudziesięciu sekundach, że facet jest złym ojcem i na pewno potem źle potraktował żonę / nianię to jakiś horror:/

      • aneta

        Jestem przekonana, że żona czołgała siebie i dzieci 🙂 po podłodze, bo miała nadzieję, że w ten sposób łatwiej uda jej się wyjść poza zasięg kamery. Taka była moja pierwsza myśl.

        I że stara się za wszelką cenę pomóc zestresowanemu mężowi, bo pewnie wszytko świetnie obmyślili, jak to on ma dobrze wypaść w BBC, a tu dzieci oczywiście sprytnie obeszły wszelkie zabezpieczenia. Przecież dzieci mają w takich wypadkach jakiś szósty zmysł!

        Mam nadzieję, że niespodziewana popularność przysporzy jemu i całej rodzinie sukcesów.

        • Dokładnie 🙂 tak też mogło być :)))