Warszawa: GDZIE NA MULE???

04.03.2016
13

Kategorie: Kuchnia, Restauracje | Tagi: gdzie na mule, małże, mule, najlepsze mule w Warszawie
mule, małże, gdzie na mule, najlepsze mule w Warszawie, Mamma Marietta

Mule to jedna z największych miłości Łukasza. Ja też lubię, chociaż nie aż tak obsesyjnie i gdy mam wybór, zwykle wybieram inne owoce morza. Chyba wszyscy wiemy, że mule najlepiej smakują chociażby w Brugii z grubymi frytkami i belgijskimi piwem albo gdzieś przy plaży w Normandii, ale czasem również w Warszawie nachodzi nas ochota na mule. Co wtedy? Gdzie je zjeść? Gdzie znajdziemy dobre, mięsiste mule, poprawnie przygotowane, bez połamanych skorupek? Takie, które obficie wypełniają muszle, mają idealny sos – smaczny, ciekawy, ale nie zabijający charakterystycznego smaku muli.

 

Poszukując muli idealnych, zajrzeliśmy do kilku miejsc. Część z nich z muli słynie, część nieco mniej… Co się okazało??? Gdzie warto się wybrać na mule, a gdzie jednak lepiej nie?

 

1) Mamma Marietta –  ul. Wołoska 74 A

 

mule, małże, najlepsze małże w Warszawie, gdzie na małże w Warszawie, Mamma Marietta, Fish Lovers

 

To zdecydowanie nasz numer 1. Już pierwszy rzut oka sprawia, że masz na nie ochotę i czujesz, że będzie smacznie. Małże bardzo dobrej jakości –  muszle spore, większe niż w wielu innych restauracjach serwujących mule, nieregularne, masywne.  Wewnątrz smaczne, sprężyste mięso. Czuć jakość składnika. Gdy pytamy o ich pochodzenie, obsługa informuje, że mule dostarcza Fish Lovers i dodaje, że pochodzą z ekologicznych hodowli. Na stronie Fish Lovers doczytuję, że pochodzą z Portugalii, z okolic Sagres.

 

W Mamma Marietta podawane są w sosie winnym z delikatnie podpiekaną bagietką, która idealnie smakuje maczana w resztkach sosu. Porcja kosztuje 40 zł.

 

PS. Mamma Marietta to świetne miejsce, jeśli macie też ochotę na włoskie! Miała swoje lepsze i gorsze momenty, ale ostatnio do codziennego gotowania powrócił szef kuchni, Włoch, Andrea Scarantino. Od razu to czuć! Po mulach spróbujcie ich tiramisu!

 

2) WINIARNIA ŻUŻU – ul. Kazimierzowska 43

 

mule, małże, gdzie na mule, gdzie na małże, Warszawa, najlepsze mule w Warszawie, Winiarnia Żużu

 

Mule w kameralnej Winiarni Żużu na Kazimierzowskiej 43 to gratka dla tych, którzy kochają prawdziwie morski smak muli. Tutaj również można zamówić mule w białym winie, ale sos jest nieco inaczej przyrządzony niż w Mamma Marietta – przypomina nam klasyczny styl marinara, uwielbiany przez Łukasza. Zdecydowanie dominuje smak muli. Bardzo dobrze przygotowane, nie ma pobitych muszli czy piasku zgrzytającego między zębami. Jest dobry, poprawnie zrobiony produkt. To znów mule od Fish Lovers.

Porcja kosztuje 39 zł, a mule można w Żużu zjeść nie tylko w sosie winnym, ale również w pomidorach lub w mleku kokosowym.

Pozostałych potraw jeszcze nie próbowaliśmy, a Wy? Znacie Żużu?

 

Pomimo, że odwiedziliśmy jeszcze wiele innych miejsc to właśnie Żużu i Mamma Marietta okazały się tymi najbardziej godnymi uwagi. W obu miejscach mule technicznie są świetnie przygotowane, składniki są dobrej jakości, a sos nie zabija smaku muli. Jeśli macie ochotę na mule idealne, wybierzcie któreś z tych miejsc!

A co z resztą??? Dlaczego nie?? Już Wam mówię…

 

W poszukiwaniu najlepszych muli w Warszawie odwiedziliśmy również:

 

1) BISTRO LA COCOTTE – ul. Mokotowska 12 (tuż przy Pl. Zbawiciela)

 

mule, gdzie na mule, najlepsze mule w Warszawie, małże

 

Uwielbiamy Bistro la Cocotte, ale mule nieco nas zawiodły. Sos trochę bez wyrazu, mule raczej słabej jakości – pomimo, że poprawnie przygotowane, czuć, że produkt nie jest najlepszy. Podawane tradycyjnie w wielkim garnku, z grubymi frytkami i sosem do frytek.

Plus dla obsługi: kelner bez zająknięcia potrafił poinformować, skąd są mule, a nawet potrafił wyjaśnić, że zazwyczaj podają mule z Morza Czarnego, a obecnie z uwagi na sztorm serwują holenderskie. Niestety jednak nie przypominały tych muli z Holandii, które zajadaliśmy w Brugii. A szkoda, bo kolacja w La Cocotte to zawsze idealny pomysł na wieczór. Z mulami tym bardziej!

 

2) SAN ANTONIO – ul. Senatorska 12

 

Zdjęcia brak, bo tym razem tam nie dotarliśmy, ale niewątpliwie w San Antonio zjedliśmy najwięcej muli w życiu. Obsesyjnie chadzaliśmy tam w czwartki na mule, sto lat temu, w 2009. Podawali je na dwa sposoby – z czosnkiem i pietruszką lub z bazylią i Pernod. I to właśnie ten sos z Pernod był jednym z najlepszych w Warszawie! Gdy jednak wróciliśmy do San Antonio kilka miesięcy temu, chociaż sos nadal był smaczny, same mule były średnie – mączne, mało sprężyste mięso. A w garnku sporo jeszcze zamkniętych skorupek, które nie nadają się do jedzenia. Chyba czasy świetności mule z San Antonio mają za sobą

 

3) PORTUCALE – ul. Merliniego 2

 

mule, gdzie na mule, małże, Warszawa, Portucale

 

Portucale to restauracja serwująca kuchnię portugalską. Znajdziecie ją na tyłach Warszawianki, w niepozornym budynku, w którym znajdują się również sale sportowe – nawet nasz Maks chodzi tam na zajęcia! Zapach z restauracji nigdy nas nie zachęcał, by tam zajrzeć, ale uznaliśmy, że może to błąd? Może jednak warto i znajdziemy tam dobre mule?

Zaglądamy w czwartkowy wieczór. Mule można zamówić w 3 sosach: w białym winie, w sosie pomidorowym i serowo-śmietanowym. Kosztują 32 zł. Wybieramy w sosie serowo- śmietanowym. Przychodzą posypane parmezanem, dość niechlujnie przyrządzone, jakość średnia. Kelnerka nie ma pojęcia, skąd są mule. Niestety ta wizyta przekonuje nas, że nie bez powodu dotychczas omijaliśmy Portucale.

 

4) BISTRO PIGALLE – ul. Hoża 41

 

mule, małże, gdzie na mule, Warszawa, najlepsze mule w Warszawie

 

Bistro Pigalle na rogu Poznańskiej i Hożej odwiedzamy po raz pierwszy. Bardzo przyjemne wnętrze, urządzone z dużym wyczuciem stylu. Wrażenie robią olbrzymie witryny, oko od razu przyciąga otwarta kuchnia.

Mule wyglądają najmniej apetycznie chyba ze wszystkich, jakie jedliśmy w Warszawie. Niepoprawnie przygotowane, przegotowane, o mącznej konsystencji. Tutaj również podawane w sosie winnym, ale co z tego, jeśli muli nie da się jeść, bo w zębach czujesz piasek.

Ani kelnerka, ani kucharz nie potrafią udzielić informacji, skąd są mule. Trudno. I tak nie zamierzamy wracać!

 

5) VILANO – ul. Kazachska 1 (Miasteczko Wilanów)

 

mule, małże, Warszawa, gdzie na mule, najlepsze mule w Warszawie, Vilano, najgorsze mule

 

W Vialno byliśmy już dawno, bo latem zeszłego roku, ale tamtejsze mule to idealny antywzór ich podawania. Porcja 1 kg, ale od początku wydaje się, że jest ich dość mało. Przypominają się nam garnki we Francji czy w Belgii wypełnione mulami po brzegi. Tutaj jest nieco pusto… Mule małe, skurczone, niepoprawnie przygotowane, a muszelki miejscami potłuczone. Muszle często puste, a mule gdzieś obok… więc albo były zbyt długo gotowane albo w zbyt wysokiej temperaturze albo.. i to, i to. Aha, i kosztują 65 zł! A mieszali je chyba młotkiem! Tak się nie robi!

 

Jak widzicie miejsc było sporo, ale tylko 2 miały naprawdę dobre mule, które chociaż trochę można porównać z tymi z Normandii czy Brugii! Ale może jednak coś nas ominęło?? Może są jeszcze gdzieś świetne mule, a my to miejsce pominęliśmy?? Jeśli tak, koniecznie dajcie znać!:)

 

  • Aż mi ślinka pociekła….. my będąc w Warszawie zawsze chodziliśmy na mule do knajpy ‘Podwale’ (ten sam właściciel co San Antonio, chociaż na pewno to doskonale wiecie)) i też stwierdzamy, że kiedyś były sto razy lepsze niż ostatnio! Teraz mieszkamy w UK i na szczęście w każdym większym sklepie muli Szkockich mamy pod dostatkiem… w połączeniu z mężem kucharzem… niebo w gębie!:) Zapraszamy Was do Manchesteru… po wizycie u nas tytuł Waszego następnego postu o mulach brzmiałby … ‘Najlepsze mule u Szymona w Manchesterze’ haha. Ściskam!

    • :))) Oj pod względem owoców morza i ryb to szkockie są zdecydowanie przepyszne!:) Dobrze Wam !!!:) a jak jeszcze mąż kucharz:)… chociaż przyznam, że jak już Łukasz się weźmie za mule, to też mu niezłe wychodzą. 🙂

      A co do San Antonio i innych restauracji z jednej stajni (trochę ich przecież jest ;)), to mam wrażenie, że to masówka się już za duża zrobiła i mniej zwracają uwagę na konkretny produkt..

      Pozdrowienia i uściski do Manchesteru!!!:)

  • Kasia Miałkowska

    nie jestem jakas wielka fanka muli, zwlaszcza w Warszawie to zawsze mi sie wydaje ze sa malo swieze ale raz trafilam na super opcje, wlasnie w La Cocotte – festiwal muli, 3x maly garneczek muli, kazdy w innym sosie – winny, pomidorowy i serowy (pomidorowy rewelacyjny), kazdy z ich domowymi frytkami. to bylo naprawde dooobre!

    • No właśnie, my wcześniej jak jedliśmy w La Cocotte to też nam się wydawało, że było lepiej, ale właśnie wczoraj bez szału.. może dlatego, że z innej dostawy?? Generalnie Bistro uwielbiamy, przeurocze miejsce na kolację – wczoraj aż nam się nie chciało wychodzić;)

  • L’Arc Varsovie

    Zapraszamy spróbować u nas, od 2 lat sami sprowadzamy mule i inne owoce morza. W karcie 3 wersje muli (wino, grzyby, sos pleśniowy). Pochodzą z Holandii, porcja 750g w cenie 39-49zł. Dostępne 7 dni w tygodniu!

    • jacek taranko

      Szkoda, że jak ja recenzowałem – nie chciano podać mi prostych informacji…

      • L’Arc Varsovie

        Panie Jacku, pytał Pan o producenta i „metkę” – z racji, że sami importujemy owoce morza, nie chcemy zdradzać namiarów na naszych dostawców, jest to nasz ciężko wypracowany „know how”, którym nie zamierzamy się dzielić, co więcej nie współpracujemy z innymi restauracjami, które się do nas zgłaszają, mimo to dostaliśmy sygnały od naszych dostawców, że ktoś z Polski się do nich dobija… Stąd niechęć do udzielania tak dokładnych informacji. Szkoda, że nie mieliśmy okazji porozmawiać, bo chętnie udzielilibyśmy Panu informacji, które nie stanowią tajemnicy, wiemy, że koleżanka nie załatwiła sprawy najzręczniej, za co przepraszamy! Pozdrawiam!
        Przemysław Kołtko.

  • Paweł Kowalczyk

    Jakiś czas temu gościł w mojej restauracji Bistro Pigalle pan Jacek Taranko które zdecydowanie inaczej zrecenzował nasze mule .Czy możliwe jest aby tym razem te same mule robione w ten sam sposób wypadły w tak niekorzystny sposób.Moim zdaniem jest to wielce nieprawdopodobne.Jak widac ilu recenzentów tyle opini. Wiec jeszcze raz dziekuje w imieniu Bistro Pigalle panu Taranko za taka miła wizyte w naszym lokalu.

    • Myślę, że to bardzo prawdopodobne.. moze gotował ktoś inny? Może kucharz się zagapił i przegotował mule? Może produkt był akurat gorszy? Dziwne by było, gdybyśmy jedli z Panem Jackiem z jednego garnka i mieli tak różne opinie 😉 Wtedy faktycznie coś byłoby nie tak 😉 Ale jeśli wizytę dzieli choćby dzień, wielokrotnie zdarza się, że ta sama potrawa smakuje inaczej… z prostej przyczyny – za jej przygotowanie odpowiadają ludzie, a nie maszyny, więc nie zawsze można powtórzyć to samo jeden do jednego…

      Być może w związku z tym warto zajrzeć raz jeszcze.. pozdrawiam, Natalia

  • Marta Szatylowicz

    W Mamma Marietta nie widze na ich stronie w menu muli.. ale jak rozumiem byliście niedawno i są na pewno? Wiecie od nas to kawałek drogi, więc wolę się upewnić 🙂

    • Kochana, myślę, że najlepiej jak przedzwonisz tam i się zapytasz czy danego dnia są 🙂 My jedliśmy w czwartek i chyba wtedy są dostawy, ale nie dam sobie ręki uciąć 🙂 najlepiej zadzwoń, zarezerwuj, bo to malutkie, zapytaj czy są mule i czy gotuje Andrea, czyli szef kuchni;)

      • Marta Szatylowicz

        Super! Wielkie dzieki Ragazza za podpowiedz 🙂 zrobie tak jak napisalas 🙂

        • i to jest dobry plan 🙂 zwykle jak jest Andrea, jest też boskie tiramisu ;)))