Najnowsze wpisy

I znów koniec. Nie tak dawno pisałam, jak minął nam 2014. A tymczasem znów liczymy dni do końca starego roku i początku nowego. Mamy nadzieje i plany. Postanowienia, o których zwykle zapomnimy w lutym lub w marcu albo wiarę, że tym razem będzie inaczej (będzie??? :)). By zacząć coś nowego, najpierw trzeba zamknąć 2015. Podsumowania

Kuchnia
4
29.12.2015

Nie planowałam pisać tego postu. Mam już pewne plany co do Hongkongu – o czym, kiedy i dlaczego. Co więcej, od dawna raczej nie piszę postów poświęconych jednej, konkretnej restauracji gdzieś tam daleko, na końcu świata, bo wiem, że szansa, że dla kogoś z Was ten post będzie przydatny jest znacznie mniejsza niż, gdy donosimy,

azjatycka
3
28.12.2015

No to jesteśmy! Znów w podróży, znów w trasie, znów w Azji, bez której, jak widać, nie potrafimy już długo wytrzymać. Coś nieustannie nas ciągnie, kusi, uzależnia i sprawia, że znów szukamy biletów, znów kombinujemy, co zrobić, by siedzieć w jakimś barze na końcu świata i zajadać pałeczkami makaron, azjatyckie pierożki albo ryż na różne

azjatycka
27.12.2015

Kochacie sporty zimowe i od lat jeździcie na narty lub deskę, ale w Waszym życiu pojawia się dziecko i przymusowy odpoczynek od białego szaleństwa. Dzieci jednak szybko rosną! Tylko że Wy nadal odpuszczacie narciarskie wyjazdy, bo przecież „jak to tak, na narty z dzieckiem”? A można i przynosi to masę radości. Tylko wybierzcie dobrze miejsce.

Oczami Maksa
23.12.2015

Są takie miejsca, których aż głupio nie znać i wstyd się przyznać, że dopiero niedawno udało nam się tam dotrzeć. O „U Ryśka” w Zakopanem słyszeliśmy już nie raz, nie dwa. Od tych, co jeżdżą w te rejony od lat i od dawna żywią się domowym, polskim jedzeniem właśnie tam. Od miejscowych, którzy wiedzą, że

Kuchnia
2
21.12.2015

Uwielbiam podróżowanie pociągami. Niezależnie od tego, ile razy słyszałam narzekanie na PKP i psioczenie na obrzydliwy Centralny (już nie!), zawsze je uwielbiałam.   Gdy pracowałam w mojej poprzedniej firmie, jeździłam dużo po Polsce. Mieliśmy kierowcę i niemal wszędzie można było jechać samochodem, ale ja, gdy tylko było to możliwe wybierałam pociąg. Teraz mam podobnie –

Oczami Maksa
19
17.12.2015

Wspólne jedzenie, wspólne posiłki. Śniadanie, obiad, kolacja. Dla mnie jedzenie zdecydowanie ma swój wymiar społeczny. Uwielbiam to i takie posiłki zawsze celebruję. Uwielbiam umawiać się na śniadanie, nawet, gdy muszę wcześniej wstać, na lunche dla małej, smacznej rozrywki w dobrym towarzystwie podczas dnia pracy czy wreszcie na kolacje… najlepiej te weekendowe… długie, bez ograniczeń, z

azjatycka
15.12.2015

Dobrze zjeść w Zakopanem. Kiedyś tak – oscypki, moskole, wielkie szaszłyki opiekane na ogniu, góralskie jedzenie. Do dziś pamiętam jak 12 czy 13 lat temu zabrałyśmy do Zakopanego chłopaka mojej siostry ciotecznej, Brazylijczyka na co dzień mieszkającego w Stanach. Nie wiem, czym zachwycał się bardziej? Cudownymi, ośnieżonymi krajobrazami czy jedzeniem, które właśnie tutaj jadł pewnie

Kuchnia
36
11.12.2015

Świąteczne jarmarki, które odwiedziliśmy w Niemczech w grudniu 2013 roku na dłuuuugo pozostały w pamięci. Nadal wspominamy tę magię i wyjątkowy świąteczny klimat. W tym roku również marzyły nam się jarmarki. Marzyła się Praga, Budapeszt, może przedświąteczny, kolorowy Londyn albo pachnąca czekoladą Bruksela? Z uwagi na duuużo pracy, planów i zobowiązań szukanie świąt w  innych

Oczami Maksa
3
08.12.2015

Zakopane. Znów tu jesteśmy. Przyjechaliśmy na 2,5 dnia, by chociaż trochę odciąć się od warszawskich zobowiązań, pooddychać świeżym powietrzem i zjeść coś dobrego. Dobrego w Zakopanem??? Czy to w ogóle możliwe? Przecież Krupówki już dawno utonęły pod masą jadłodajni pod hasłem „3,5 zł za 100 gram jadła”!!! Na szczęście jednak w Zakopanem i w okolicy

Kuchnia
6
07.12.2015