Warszawa: 3 miejsca na rodzinne wyjście w weekend i nie tylko

25.10.2013
2

Kategorie: Babskie pogaduchy, Kuchnia, Lunch, Na słodko, Oczami Maksa, Okazje, Polska, Przyjazne dzieciom, Śniadanie, Sushi, W knajpie | Tagi: Izumi sushi, Kura Domowa, miejsca przyjazne dzieciom, Peekaboo Cafe&Bistro, rodzinny obiad, z dzieckiem w restauracji

Wyjście rodzinne do restauracji… z dzieckiem. Takie, by dziecko było zadowolone, ale również byśmy my mogli spędzić miło czas i zjeść coś pysznego. Pisałam już kiedyś, że wcale nie zawsze jest to łatwe 🙂 Najlepiej wychodzi to oczywiście na samym początku z malutkim bobasem, który śpi w foteliku, ewentualnie śpi na mamie lub je. Jeśli nie jest zbyt piskliwy i marudny, możemy iść prawie wszędzie… nasz w pierwszych miesiącach życia zwiedził całe masy knajp i knajpeczek, a pierwszy raz wybrał się „na sushi” jak miał tydzień 😉  Nieee, nie przeziębił się… Nieee, nie dostał sensacji w brzuchu, bo mama zjadła sushi (jeszcze wtedy z pieczoną rybą!).

Teraz jednak wymagania są większe:

żeby się nie nudził – najlepiej, gdy w knajpie jest kącik zabaw lub, IDEAŁ, cała sala do zabawy. Jeśli nie ma staramy się w coś wyposażyć i zabrać ze sobą – książeczkę, coś do rysowania albo… iPada 🙂 tak właśnie wybrałyśmy się wczoraj w składzie 2 matki i 2 dwulatków do „nie dziecięcej” knajpy. Nie było tak idealnie jak sobie wyobrażałyśmy, ale chyba dałyśmy radę? 🙂 Chociaż następnym razem pewnie wybierzemy taką bardziej „pro kids” 🙂

– żeby nie przeszkadzał innym gościom – wiadomo, że są miejsca, w których dziecko średnio pasuje. Bo jest cicho, poważnie i dystyngowanie albo jest tłoczno i potencjalna przebieżka wśród krzeseł mogłaby skończyć się źle. Nie wyobrażam sobie Maksa chociażby w Atelier Amaro, a gdy miał 8 miesięcy i zawzięcie raczkował oficjalnie przestałam chodzić z nim do ukochanego Sushi Zushi na Żurawiej – kto był wie, że miejsca na harce tam nie ma!

żeby miał co zjeść –  czasem Maks zjada coś w domu, a w restauracji najwyżej podjada od nas, ale często chcę, żeby on też coś zjadł. No właśnie i co wtedy? Menu dziecięce? Świetnie, jeśli jest i oferuje coś ciekawego, a nie tylko nuggetsy i frytki, za którymi akurat Maks nie przepada..

Co polecacie z miejsc spełniających te kryteria? Ja niezmiennie polecam i wracam w 3 miejsca, które chyba są moim ulubionymi… i na pewno, zwłaszcza jedno, ulubionymi Maksa 🙂

1) IZUMI SUSHI – ul. Biały Kamień 4, Mokotów

Izumi Sushi, przyjazne dzieciom, sushi dla dzieci

każdy ma kumpli na określone okazje – Maks na sushi najchętniej chodzi z Brunkiem! 🙂

Izumi Sushi Biały Kamień to miejsce, które każdy rodzic kochający sushi musi zapamiętać, zanotować i wpisać na listę miejsc odwiedzanych. Nie ma drugiego takiego miejsca w Warszawie, gdzie zjemy smaczne sushi, a zarazem nasz maluch wylata się, wybiega, pobawi i jeszcze dostanie dedykowany zestaw za złotówkę. Co więcej w Izumi zawsze dzieci jest maaaaasa, więc odpada aspekt „przeszkadzania” innym gościom – wszyscy są gotowani na piski, bieganie, czasem popłakiwanie… Z drugiej strony, gdy nie chcą jeść w „takich warunkach” zawsze mogą zjeść na piętrze, a tam dzieci zwykle wstępu nie mają.

Dodatkową atrakcją jest to, że Izumi Sushi powstało w dawnej palmiarni, a zatem można poszaleć w prawdziwej dżungli 🙂 Dużo krzesełek dziecięcych, przewijak, wyrozumiałość, przestrzeń, dziecięce zestawy, a w lecie plac zabaw tuż obok stolików, przy których spokojnie jedzą rodzice. Tam jesteśmy najczęściej i polecamy! 🙂

2) Peekaboo Cafe& Bistro – ul. Chodkiewicza 7/U1, Mokotów

Peekaboo Cafe&Bistro, przyjazne dzieciom

no to czas na zakupy!

Tutaj zwykle przychodzimy na zabawę (Maks) i na pogaduchy z koleżankami (ja!). W tygodniu albo w weekend popołudniu albo w niedzielę rano na śniadanko… Maks kocha Peekaboo miłością dozgonną – w tym tygodniu pytanie „A może pójdziemy do Peekaboo?” słyszałam chyba z 30 razy, chociaż byliśmy tak nie dalej jak tydzień temu. Za co lubimy? Maks uwielbia salę do zabaw, w której są naprawdę fajne i nowe zabawki, świetne samochody, a dla dziewczynek mega domek dla lalek. Uwielbia też tosty z serem i z ketchupem, które zawsze zamawia najlepiej na spółkę z innym dzieckiem 🙂

Ja uwielbiam Peekaboo za przyjemną atmosferę, za to, że bawialnia jest fajna, ale mała.. bez schodów, drewnianych zjeżdżalni i innych rzeczy, które dla Maksa jeszcze rok temu nie były bezpieczne.. Teraz też wolę mieć go na oku i spokojnie popijać herbatę, a nie łazić i sprawdzać co i jak. Lubię Peekaboo za to, że jako jedno z niewielu „pro dziecięcych” miejsc oferuje coś więcej niż przekąski, ciasta i kawę. Można zjeść obiad, zupę, makaron, choć ciasta również są pyszne. Hit to sałatka z gorgonzolą, gruszką i orzechami nerkowca.

3) Kura Domowa – Zwoleńska 81/3, Wawer

Kura Domowa, przyjazne dzieciom

zamiast kącika, jest cała sala 🙂

Kura Domowa obowiązkowo znajduje się na liście moich faworytów, choć byłam tam tylko dwa razy 🙂 Ale z pewnością bywałabym częściej, gdy nie odległość dzieląca nas od Wawra! Idealne miejsce dla wszystkich z bliższych i dalszych okolic, a warto wybrać się nawet z Kabat czy Ochoty.

Lubimy za pyszne jedzenie, głównie polskie, ale z wyraźną nowoczesną nutą, za atmosferę luźną, swobodną, do pogadania dla dorosłych, do rozrabiania dla dzieciaków. I oczywiście za super salę zabaw, w której dziecko znika z uśmiechem na twarzy i przylatuje pokazać zabawkę lub zjeść trochę swojego dania.

W Kurze Domowej świętowaliśmy również Maksa drugie urodziny i muszę powiedzieć, że był to świetny wybór 🙂 Polecamy na zwykłą niedzielę i na rodzinne uroczystości, które chcemy spędzić w swobodnej, ciepłej atmosferze 🙂

Kura Domowa, przyjazne dzieciom

gorący kozi ser i grillowane warzywa – pycha!

To moich trzech faworytów. Znów czekam na Wasze pomysły, bo takich miejsc nigdy nie dość na mojej liście 🙂 I może Maks nie będzie mnie codziennie pytał o Peekaboo!! :>

Miłego, rodzinnego weekendu!!! 🙂

Jakbyście mieli ochotę przeczytać więcej na temat naszych wrażeń o Izumi, Peekaboo i Kurze, here you are:

Izumi Sushi

Peekaboo Cafe&Bistro

Kura Domowa

PS. Tort na pierwszym zdjęciu z urodzin to oczywiście Sweet Concept 🙂 – jedna z figurek „trzyma się” do dziś – już 5 miesiąc! I wiernie towarzyszy Maksowi przy posiłkach 🙂

  • ewa

    Na szczęście lokale przyjazne dla milusińskich są nie tylko w Warszawie. Kilka lat temu trafiliśmy na taką w Piaskach na mierzei Wiślanej: http://www.eryniawtrasie.eu/1599
    Były tam małe stoliczki i krzesełka dla dzieci, plac zabaw na zewnątrz, duża łazienka a w niej stół do przewijania niemowląt. Zapomniałam o najważniejszym – pyszne desery. Się da.
    http://www.kawiarnia.napiaskach.pl/

    • Jasne, że nie tylko w Warszawie :)) i oby było ich jak najwięcej!! 🙂 wtedy mamy i generalnie rodzice nie muszą się martwić i kombinować, jak chcą wypić kawę w miłej atmosferze albo pójść gdzieś z maluchem gdy deszcz i mróz 😉 pozdrawiamy!:)