Najnowsze wpisy

i już… prawie 3 tygodnie minęły jak z bicza strzelił… coś się kończy, coś zaczyna.. to już koniec, nie ma już nic… wiele jest utartych powiedzonek na okoliczność końca. Dziś chyba wybierem „coś się kończy, coś zaczyna”, bo każdy powrót do domu to lekki smutek związany z końcem wyprawy, ale również wiele pozytywnych emocji… dom,

Meksyk
09.01.2012

Pay de coco, machucado de coco i camarones al coco, czyli kokosowe Campeche Po sympatycznych flamingach z Celestun i piramidach w Uxmal, dotraliśmy do Campeche nad Zatoką Meksykańską. Miasto chociaż pięknie zachowane (założone przez Hiszpanów w 1540 roku) i niezwykle kolorowe, okazało się spokojne, wręcz zaspane. W każdym razie na terenie centro historico. Plac w centrum, nieopodal

Meksyk
14
08.01.2012

Nasza mała, prywatna tradycja głosi, by koniec starego, a początek nowego roku spędzać w tzw. ciepłych krajach, uciekając od chłodu, szarego nieba i przymusu zabawy na sylwestra. Tradycja ma dopiero 3 lata, ale cóż: nie od razu Rzym zbudowano! Były Indie i Goa, były Wyspy Kanaryjskie, a w tym roku wybór padł na Meksyk. Dlaczego

Meksyk
02.01.2012